Pokarm życia, cz.1

Gdy 16 lat temu po raz pierwszy spróbowałam kiełków, nie sądziłam, że staną się tak nieodłączną częścią mojej kuchni. Na początek zafascynował mnie sam fakt hodowli tych ‘roślinek’ (jak niegdyś w szkole, przy uprawie ziarenka fasoli ;) ) – namaczamy nasionka i po kilku dniach mamy piękne, świeże, pełne życia kiełki, które tak niesamowicie mogą zmienić wygląd i smak naszego pożywienia. Jednak bardziej od samej hodowli zafascynowały mnie rzecz jasna dane ‘techniczne’ :100 g ugotowanej soczewicy to
1,5 mg witaminy C, zaś 100 g skiełkowanej soczewicy to aż 18 mg wit. C !

- średnio, w skiełkowanych nasionach mamy :
600% więcej witaminy C
300% więcej witamin A i B2
200% więcej witaminy B6
50 % więcej witaminy B5
25 % więcej witaminy PP
20% więcej witaminy B1

- w skiełkowanej pszenicy np. mamy dodatkowo :
150% więcej magnezu
140% więcej fosforu
60% więcej wapnia

- zaledwie 40 g kiełków rzeżuchy pokrywa nasze dzienne zapotrzebowanie na żelazo (20 mg na dzień)

- ze 100 g nasion cebuli otrzymamy 300-400 g kiełków co jest odpowiednikiem ‘właściwości’ 230 kg cebuli! (wg książki Ludmily de Bardo)

Kiełki pomagają też w utrzymaniu równowagi kwasowo-zasadowej, której zachwianie może prowadzić do wielu chorób.

Część poniższych informacji pochodzi m.in. ze strony ‚Kiełki’ :

Kiełki znane i stosowane jako żywność i lek były już w Starożytnych Chinach. Nazywa się je pokarmem życia, gdyż zawierają niezwykle cenne dla naszego organizmu substancje odżywcze.
W kiełkujących nasionach uaktywniane są enzymy, dzięki którym w młodych kiełkach powstają duże ilości witamin. Wielkocząsteczkowe substancje zapasowe (białka, węglowodany i tłuszcze) skumulowane w nasionach są podczas procesu kiełkowania rozkładane na związki proste, łatwo przyswajalne przez organizm człowieka. Enzymy biorące udział w rozkładaniu tych substancji ułatwiają również trawienie pokarmów jedzonych z dodatkiem kiełków.
Kiełki nasion są doskonałym źródłem mikroelementów, soli mineralnych oraz innych składników odżywczych. Kiełki są również mniej kaloryczne od samych nasion i produktów z nich wytwarzanych.
Świeże kiełki obfitują w wartościowe białka i kwasy tłuszczowe omega-3, są także bogate w błonnik. Regularne ich spożywanie przeciwdziała wielu poważnym schorzeniom, wzmacnia system odpornościowy, uzupełnia niedobory witamin i składników mineralnych, a także działa antynowotworowo.

Niektóre kiełki są naprawdę cenne. Odkryto np., że kiełki brokuła zawierają likwidujące wolne rodniki sulforafany stosowane w profilaktyce nowotworów. Zawartość tej cennej substancji w kiełkujących nasionach jest nawet 20-30 razy większa niż w dojrzałej roślinie.
Kiełki lucerny (z arabskiego Alf-al-fa – ‘ojciec wszelkiego pożywienia’) to fantastyczne źródło żelaza i łatwo przyswajalnego białka. Ciekawostką jest, że starożytni arabscy wojownicy nie tylko karmili swoje konie lucerną, lecz jedli ją sami, co pozwalało im sprostać trudom morderczych wypraw.
Kiełki soczewicy zaś zawierają kwas foliowy o działaniu krwiotwórczym. Podobnie jak kiełki lucerny mogą jeść je osoby, które nie tolerują preparatów żelaza. To także dobry naturalny dodatek diety dla kobiet w ciąży – kwas foliowy niezbędny jest w procesach kształtowania systemu nerwowego przyszłego dziecka.

Najlepiej jest kupić wysokiej jakości nasiona specjalnie przeznaczone na kiełki. Tylko wtedy możemy mieć pewność, że wiekszość nasion wykiełkuje. Dobrze jest, jeśli pochodzą one z hodowli organicznej, co daje nam gwarancję, że ziarna są wolne od pestycydów i chemicznych środków konserwujących. Dokładnie je przeglądamy i usuwamy uszkodzone.
(EDIT : informacja przekazana w komentarzach przez Leloop by uważać na nasiona do siewu w ogrodzie (kupowane w tradycyjnych, ogrodniczych sklepach), gdyż często są one zaprawiane chemią w celu uniknięcia chorób w pierwszym stadium wzrostu (jest ostrzeżenie na torebce).

Hodować kiełki można w zwykłym słoiku, w specjalnym lnianym woreczku, na sitku, na talerzu (jak np. rzeżucha, rzodkiewka i siemię lniane). Generalna zasada jest taka, że starannie opłukane nasiona namaczamy w letniej, przegotowanej (lub przefiltrowanej) wodzie. Do płukania kiełków także używamy zawsze letniej, przegotowanej / przefiltrowanej wody. Czas namaczania mniejszych nasion jest krótszy (np. lucerna 4-6 godzin), większych – odpowiednio dłuższy (np. soczewica 12 godzin). Następnie wodę z namaczania odlewamy i nasiona dokładnie płuczemy (woda z płukania i namaczania nasion ma w sobie mnóstwo cennych mikroelementów, warto ją zużyć np. do podlewania roślin). Namoczone nasiona umieszczamy np. w słoiku, przykrywamy go gazą, którą przymocowujemy gumką, odwracamy słoik do góry nogami pod kątem ok. 45°, aby nadmiar wody mógł odciec i odstawiamy na cztery do sześciu dni w temperaturze pokojowej.


Przez ten czas płuczemy nasiona 2-3 razy dzienne, po każdym płukaniu dokładnie odsączając nadmiar wody. Nasiona muszą być wilgotne, ale nie zamoczone, by nie zgniły. Jeżeli zaobserwujemy na nasionach oznaki pleśni, całą uprawę trzeba niestety wyrzucić. Jednak delikatny puszek pojawiający się na korzeniach to nie pleśń, ale rozwijające się włośniki (łatwo przekonamy się o tym, czy mamy do czynienia z włośnikami czy z pleśnią, te pierwsze bowiem ‘znikają’ podczas płukania kiełków).
Kiełki rozwijają się najlepiej w temperaturze 20 – 22 stopni. Niższa temperatura hamuje ich rozwój, wyższa przyspiesza, niestety zwiększając jednocześnie niebezpieczeństwo pojawienia się pleśni.
Ważne jest, by kiełki rosły w półcieniu, nigdy w pełnym słońcu; nasiona muszą też mieć stały dopływ tlenu, dlatego po pierwsze dobrze jest używać np. gazy, dzięki której nasiona będą ‘oddychać’. Z tego samego powodu należy ‚rozdzielać’ nasiona podczas płukania co zapewni im równy dostęp powietrza.
Przed spożyciem należy usunąć nasiona, które nie wykiełkowały. W tym celu wsypujemy kiełki do miski, zalewamy je wodą i delikatnie ‘płuczemy’. Puste łupinki nasion wypłyną na powierzchnię, na dnie natomiast pozostaną niewykiełkowane nasiona.


Gotowe do spożycia kiełki należy przechowywać w lodówce, wcześniej jednak należy je dobrze odsączyć i lekko osuszyć, by w pojemniku, w którym będą przechowywane nie było zbyt dużo wilgoci. Według niektórych źródeł gotowe kiełki można przechowywać w lodówce do kilku dni, nie zapominajmy jednak że z każdym dodatkowym dniem tracą one część swoich cennych substancji. A chodzi nam przecież o to, by jak najwięcej ich dla nas pozostało. Dlatego lepiej jest przygotowywać mniejsze ilości kiełków, lecz regularnie, tak by zawsze móc mieć świeżą ich ‘dostawę’ ;)
Po każdym kiełkowaniu należy starannie wymyć słoik / pojemnik aby usunąć wszystkie powstające podczas procesu bakterie.

Ja od początku do hodowli moich kiełków używałam słoika i gazy. Kilka lat później zakupiłam kiełkownicę i niestety trochę się rozczarowałam; małe nasionka (takie jak lucerna np.) regularnie zatykały odpływ wody, w zwiazku z czym nasionka ‘topiły się’ w wodzie, zamiast tylko być nią przepłukane. Poza tym, w kiełkownicy ‘nie oddychają’ one tak samo jak w słoiku i są o wiele mniej przepłukiwane. Niewiele osób wie / pamięta o tym, by każde piętro kiełkownicy płukać osobno, w przeciwnym bowiem razie te niższe piętra otrzymują wodę nie tylko z mniejszą ilością substancji odżywczych, lecz również z ewentualnymi ‘zanieczyszczeniami’ produkowanymi przez wyższe piętra. Natomiast faktem jest, że przy potrzebnej dużej ilości kiełków, to właśnie kiełkownica jest najlepszym rozwiązaniem.
Niedawno dokupiłam kilka specjalnych słoików do kiełkowania, nie zawsze bowiem łatwo jest znaleźć odpowiednią dla słoików ‘podpórkę’ pod odpowiednim kątem. I jak na razie jestem z nich zadowolona.


Kiełkować można całe mnóstwo nasion, np. : rzodkiewki, lucerny, pszenicy, fasolki Mung, brokuła, marchewki, kukurydzy, czerwonej kapusty, buraków ćwikłowych, selera, cebuli, pora, szpinaku, rukoli, fenkuła, gorczycy, kozieradki, sezamu, słonecznika, bazylii, pietruszki. Kiełkować można też soczewicę, brązowy ryż, quinoa, groch, ciecierzycę, soję, żyto, przenicę, proso… Nie można jeść natomiast kiełków roślin psiankowatych, np. pomidorów czy papryki, gdyż ich liście są trujące.
”Nasiona kiełkują w różnych warunkach. Potrzebują odmiennej ilości ciepła, wilgoci i światła. Rośliny strączkowe powinny kiełkować w ciemności, gdyż na świetle gorzknieją. Najwięcej cennych substancji mają np. trzydniowe siewki brokułów i malutkie, zaledwie trzymilimetrowe pszeniczne.”
Inne, jak lucerna np., spożywa się w okolicy 5-6 dnia.

Na poniższym zdjęciu widnieje lucerna :

- nasiona :


- kiełki 3-dniowe :


- gotowe do spożycia kiełki 6-cio dniowe :


Przyznaję, że najczęściej kiełkuję nasiona lucerny właśnie. Są najmniej ‘kłopotliwe’ w uprawie, a przy tym są prawdziwą bombą witaminowo-mikroelementową. Jednak od czasu do czasu staram się też dodać jakieś inne nasiona; aktualnie w słoikach kiełkuje u mnie cebula, soczewica, kozieradka, buraczki, i rzodkiewka. Najczęściej dodaję ich do sałatek, do różnych dań warzywnych czy do past kanapkowych. A gdy mam nadmiar kiełków (szczególnie lucerny) to miksuję je w blenderze z sokiem warzywnym otrzymując w ten sposób niessssamowitą bombę energetyczną :) Soczek ma może nieco ‘dziwny’ wizualnie aspekt ;) dla mnie jednak w tym momencie najważniejsze są jego walory odżywcze. I pijąc go naprawdę ma się wrażenie, że nasze akumulatory znów pełne są życiodajnej energii :)


A oto kilka stron po polsku (z których częściowo również korzystałam przy pisaniu tego tekstu), na których możecie poczytać o kiełkach; znajdziecie tam opisy różnych nasion, ich właściwości i szczegóły dotyczące ich hodowli oraz tabelki z czasem namaczania i wzrostu poszczególnych nasion :

- strona Kiełki (z której zapożyczyłam większość z cytowanych tu informacji)
- Puszka
- kilka ciekawych informacji również tutaj
- tutaj
- oraz tutaj

(dwa pierwsze adresy podane przez Hofi na forum CinCin)

Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was tym przydługim tekstem i że informacje, które tu zamieściłam Wam się przydadzą. O kiełkach można by pisać dużo, dlatego tak trudno mi było ‘skończyć’ ten tekst, gdyż wciąż miałam ochotę dopisać coś jeszcze (‘siedzę’ nad tym tekstem i zdjęciami od 3 dni ;) ). Niestety nie znam żadnych tytułów dobrych książek na temat kiełków po polsku, jedynie po francusku, ale na stronach których adresy podałam wyżej, znajdziecie wiele dodatkowych ciekawych informacji.
Oczywiście chętnie odpowiem na dodatkowe pytania w miarę mojej skromnej wiedzy; co jakiś czas też chętnie wstawię fotki nowych hodowli :) A jeśli będą zainteresowani, to z przyjemnością podzielę się też z Wami kilkoma przepisami.

Pozdrawiam bardzo serdecznie i powoli coraz bardziej wiosennie ;)

  • Facebook
  • Twitter
  • LinkedIn
  • Google Plus
  • Pinterest
  • Blogger
  • RSS
  • Email

129 odpowiedzi nt. „Pokarm życia, cz.1

  1. damqelle

    Ja tam osobiście za kiełkami nie przepadam. Mogę jedynie zjeść trochę rzeżuchy z jajkiem. A mam w domu taką książeczkę z przepisami na zdrowe śniadania z płatków i kiełków. Nie korzystam niestety. Mogłabym ją ci nawet podarować

    Odpowiedz
  2. Ela

    Bea baaardzo Ci dziekuje za tak dokadne wytlumaczenie hodowli. Probowalam wielokrotnie. Niestety, za kazdym razem konczylo sie na plesni. Jestem uparta ale koniec byl taki, ze sie zniechecilam. Teraz sprobuje jeszcze raz, juz wg Twoich wytycznych.
    A jest to takie wazne dla mnie, bo ja kielki (gdy mam do nich dostep oczywscie) zjadam w ogromnych ilosciach i bardzo mi ich brakuje. Jeszcze raz dziekuje :*

    Odpowiedz
  3. Beata

    Zazdroszczę zdrowego stylu życia Moja rodzina jedzenia kiełków odmawia, mówią że to dobre dla królików
    U nas na razie królują lody na śmietanie kremówce!

    Odpowiedz
  4. margot

    Super Bea to opisałaś ,a te zdjęcia
    Wiesz kiełki są tez bardzo dekoracyjnym pokarmem -nie tylko zdrowym :)
    Wiesz ,wiosna aż pachnie na twoim blogu

    Odpowiedz
  5. aga-aa

    dziękuje kochana :**** czekałam na tą notkę :)

    ja jestem chętna na przepisy!!!

    po każdym płukaniu dokładnie odsączając nadmiar wody.
    w jaki sposób?

    rozumiem, ze 1 słoik= tylko 1 rodzaj kiełków?

    a powiedz ile około na taki słoik jak twój wziąć kiełków?

    a nie trzeba kiełków przed spożyciem sparzyć? wystarczy opłukać?

    Odpowiedz
  6. Patrycja

    Jestem pod wrażeniem, ooj jestem:-)
    Nie czuję się na siłach bo jedyne kiełki jakie udało mi się wyhodować to kiełki rzeżuchy na Wielkanoc;-)
    Może kiedyś…

    Odpowiedz
  7. aklat

    Wspaniały wpis :) Ja już założyłam swoją małą kiełkową hodowlę :)
    A jakie kiełki są na pierwszym zdjęciu? W tych bajecznych kolorach?

    Odpowiedz
  8. Bea

    Damqelle, przecież nie wszyscy muszą wszystko lubić, prawda? ;) Poza tym mnie na początku też kiełki zbytnio nie smakowały ;)

    Asieja, skoro lubisz rzeżuchę, to może i jakieś inne kiełki polubisz :)

    Elu, bardzo mi mło, że Cie ten wpis zainteresował! A jakie nasionka Ci pleśniały jeśli mogę spytać? Bo niektóre faktycznie są ‘cięższe’ w hodowli; i czy robiłaś też metodą ‘słoikową’? Zazwyczaj, jeśli pojawia się pleść, to albo jest za duża wilgoć, albo za wysoka temperatura (albo i jedno i drugie ;) ). Mam nadzieje, że następnym razem się uda!
    Trzymam kciuki :)

    Beato, mnie się ‘trafił’ lubiący zdrowy styl życia mąż i to on mnie na początku tym właśnie ‘zaraził’ ;)

    Zgadza się Margot, i zdrowe, i śliczne ;)

    Aga, cieszę się, że mogłam pomóc :)
    Przepisy będę wklepywać za jakiś czas, ale nie wcześniej niż za tydzień, maks. dwa.
    A teraz co do Twoich pytań :
    - ‘odsączyć’ czyli : po wypłukaniu nasionek / kiełków nakładasz znów gazę + gumkę, odwracasz słoich i czekasz aż woda w miarę cała wypłynie; i dopiero potem stawiasz pod kątem; ja lekko słoikiem potrząsam, by woda nigdzie mi się przez przypadek nie ostała ;)

    - możesz robić mieszanki kiełków, nie ma problemu, ale nie wszystko z wszystkim powinno się mieszać; u nas np. są dostępne takie mieszanki : fasola mungo – soczewica – biała fasola, fasola mungo i rzodkiewka; fasola mungo – biała fasola – pszenica; quinoa – biała rzodkiew – soczewica; lucerna – fasola mungo – czarna rzodkiew – gorczyca; soczewica – mungo – pszenica – brokuły – siemie lniane; to tylko kilka przykładów;

    - na taki słoik jak moje biorę 1 – 1,5 łyżki nasion; szczególnie lucerna mocno wyrasta, więc albo trzeba większy słoik, albo mniej nasionek;

    - większości kiełków nie trzeba sparzać, wyjątek stanowi soja, wszelakie ‘fasolowe’ (np. Mungo, Azuki) i zielona soczewica i ciecierzyca; ryż np. również należy chwilkę ‘podgotować’; większość innych nasion (przynajmniej z tych mi znanych) je się bez sparzania;

    Pytaj śmiało, jeśli masz jeszcze jakieś wątpliwości! :)

    Patrycjo, Twoje słowa to dla mnie duży komplement, bo to ja jestem pod wrażeniem Twojej kuchni :)
    A co do kiełków, to przyznam, że mnie najgorzej ‘idzie’ z rzeżuchą właśnie, i sama nie wiem dlaczego… Gdybyśmy bliżej mieszkały, to Ty mogłybyśmy się wspólnie kiełkami wymieniać ;)

    Artdeco, jest mi niezmiernie miło! Dziękuję pięknie za wyróżnienie :*

    Aklat, te czerwone kiełki to buraczki i kapusta, a te z czarnymi kropkami to nasza ukochana cebula :) Za niedługo dodam też zdjęcia innych kiełków; a Ty jakie hodujesz?

    Odpowiedz
  9. selena0705

    Witaj, trafiłam tu do Ciebie właśnie szukając czegoś o kiełkach :) świetny blog, na pewno będę wykorzystywać wiele rad i przepisów. Kiełki hoduję już od paru lat, też przeważnie lucerny, ale także rzodkiewki, zwłaszcza zimą, gdy nie ma świeżej, jak również soi, soczewicy, rzeżuchy, kukurydzy, fasolki mung. Pyszne są też kiełki uprawiane ze zwyczajnego słonecznika w skorupce :-) Rozczarowana byłam jedynie z kiełków czerwonej kapusty (bardzo kiepsko rosną) i grochu (bo zawsze się rozkłada i pleśnieje). Reszta udaje się zawsze:)
    Świetne słoiki, gdzie takie kupiłaś, w sklepie ze zdrową żywnością? Pozdrawiam

    Odpowiedz
  10. Krokodyl

    Bardzo interesujące. Cytuję syna. ;-))Przeczytałam mu wszystko.
    Bardzo ciekawe, ważne informacje, jestem Ci za nie wdzięczna i spróbuję hodować kiełki z myslą o bliskich, o sobie, dodatkowa energia nam się przyda, a my kiełki bardzo lubimy, tylko szalenie rzadko jemy. . ;-))) To miło, że zebrałaś te wszystkie informacje i podzieliłas się nimi. :-)))

    Odpowiedz
  11. Mafilka

    Mistrzostwo świata!!!
    Moja hodowla kiełków przy Twojej to hodowleczka zaledwie, ale kiełki jadamy do wszystkiego praktycznie :-)
    I gdzie się kupuje takie słoje?
    Bravo! Bravo! Bravo!

    Odpowiedz
  12. aklat

    No tak, tylko skąd ja wezmę nasionka na buraczki czy kapuste :-( o cebuli nie wspominając :) mam szczypiorek ale taki do wysiania w ziemi, myslisz że się nada?

    Ja zaczęłam skromnie: rzodkiewka w słoiku i rzeżucha na ręczniku papierowym ;-)

    o to ja czekam w takim razie na kolejne kielkowe zdjecia i przepisy :)

    Odpowiedz
  13. Liska

    Ile tu informacji! Ja bardzo lubię kiełki i od czasu do czasu próbuję je hodować. Wychodzi mi jednak głównie z rzeżuchą, inne a to podlewam za bardzo (albo za mało). Bardzo mi się spodobała Twoja kiełkowa plantacja. Wnosi tyle wiosny! Może i ja spróbuję :)

    Odpowiedz
  14. leloop

    Bea stokrotne dzieki za ten post, wielokrotnie sie przymierzalam i na tym sie konczylo a kielki lubimy bardzo. moglabys mi podac jakies strony po francusku, bo jak bede kupowac „sprzet” to bardziej mi sie przyda niz wersja polska ;) i moze masz namiary na jakies sklepy internetowe, bo wiesz u nas na wsi … ;)
    pozdrawiam i „ide” klecic tekst o bretonskich kapliczkach :)

    Odpowiedz
  15. kasiac

    Beo, stokrotne dzięki za ten tekst:) Istna kopalnia informacji. Ja wczoraj wystartowałam z kiełkami lucerny, ale po przeczytaniu Twojego posta okazało się, że zrobiłam to źle. Ale już poprawiłam:) W drugim słoiku mam juz też rzeżuchę. Czekam na Twoje następne kiełkowe wpisy!

    Odpowiedz
  16. Bea

    Anoushko, miło mi, że Cię zainteresowało; może faktycznie jeszcze zmienisz zdanie ;)

    Krokodylu, to bardzo ładne co piszesz o kiełkach ‘z myślą o bliskich’; ja wiem, że nie zawsze nam się chce, nie zawsze mamy czas, itd, itp., ale ja naprawdę wierzę w to, że przecież jesteśmy tym czym jemy! Jedzenie to nasze paliwo, a przecież nawet do samochodu wybieramy to co dobre ;) Mam nadzieję, że ewentualna hodowla przyniesie oczekiwaną satysfakcję i udane plony :) I miło mi, że i syn czyta :)

    Mafilko, ja ‘na codzień’ mam zazwyczaj 2 rodzaje; czasem 3, a czasem tylko jeden ;) ale od ponad tygodnia hoduję je z myślą o Was, by mieć jak najwięcej ‘materiału’ do pokazania wszystkim zainteresowanym :)
    A słoje kupuję w sklepie ze zdrową żywnością lub w ‘mojej’ aptece (która też ma stoisko ze zdrową żywnością); nie wiem, czy w Polsce są podobne, ale jesśli mam być na 100% szczera… to chyba słoik z gazą lubiłam najbardziej ;)

    Aklat, ja też niektóre nasionka mam takie jak do ‘normalnego’ wysiewu, z ‘normalnego’ sklepu ogrodniczego; aczkolwiek w 95% kupuję nasionka ‘bio’. Buraczków i kapusty nie żałuj, bo nie są najłatwiejsze w uprawie ;) za to cebula jest genialna, przyznaję ;)

    Lisko, plusem słoika jest to, że nie można nasionek ‘przelać’, bo nadmiar wody zawsze wypłynie; dlatego właśnie pozbyłam się kiełkownicy, bo zupełnie nie zdała u mnie egzaminu.
    Spróbuj jeszcze raz, może będzie lepiej :)

    Leloop, prześlę Ci kilka info jutro na maila, dobrze? Namiarów na konkretne sklepy nie mam, ale poszperam bo wiem, że widziałam; mam też adresy kilku ciekawych stron z info o kiełkach po francusku i fajne forum, więc też Ci te adresy prześlę.
    I poczytam sobie jutro o bretonskich kapliczkach :)

    Margot, mam nadzieję, że będzie! ;)

    Kasiac, cieszę się niezmiernie, że mój wpis Ci się przydał!
    Następnym razem chcę napisać o kilku roślinkach i ich właściwościach, bo to też ciekawe, a nie zawsze to wiemy ;)

    I dziękuję Wam wszystkim za tak miłe słowa!

    Odpowiedz
  17. Bea

    Przepraszam Selena, Twój komentarz mi ‘umknął’ przy odpisywaniu :/
    Cieszę się, że i Ty się parasz kiełkami :) Bardzo mnie cieszy, że tyle osób się tym tematem interesuje :) Masz rację co do czerwonej kapusty, faktycznie kiepsko roćnie; grochu natomiast jeszcze nie próbowałam. A słonecznika kiełkuję tylko łuskanego; uwielbiam nawet taki tylko jednodniowy, mniam :)

    Odpowiedz
  18. leloop

    dzieki Bea,
    bede zagladac do skrzynki:)
    a o kapliczkach to jeszcze chwile potrwa bo temat rozleeegly :) no i zdjec trzeba troche powdstawiac a to zmudna robota :/
    dobranoc

    Odpowiedz
  19. atina

    Beo jaki cudowny wpis! ja bardzo lobię kiełki i nawet posiadam trochę pszenicy, którą zamierzałam przerobić na kiełki;) Cały czas się zastanawiałam jak to zrobić. Widziałam wątek na Cinie o kiełkach i miałam zamiar poczytać, a tu u Ciebie tyle informacji w jednym miejscu super:) No to chyba będę hodowała kiełki;)

    Odpowiedz
  20. Małgosia.dz

    Bea cudowny wpis. :) Skorzystam z Twoich porad, gdy wkrótce wezmę się za kiełkowanie. Jak na razie zajadam się rzeżuchą i muszę przyznać, że dawno zdążyłam zapomnieć jaka ona pyszna. Te dane procentowe, które podałaś – położyły mnie na łopatki! N i e s a m o w i t e!

    Odpowiedz
  21. Bea

    Atino, ciesze sie, ze i Ty jestes kielkami zainteresowana :)
    Ja w nastepnym wpisie postaram sie napisac troche wiecej o roznych posczegolnych kielkach w razie czego.
    Dodam juz teraz, ze mozesz albo jesc takie z malutkim kielkiem, albo z 1-cm ‚wypustkami’; mozna je lekko podgotowac na parze. No i pszenica (jak i orkisz) to naprawde prawdziwa ‚bomba’ dla naszego organizmu!

    Malgosiu, mnnie tez te dane procentowy ‚rozlozyly’! a ze podaje je wieeele zrodel, to z pewnoscia tak wlasnie jest :)
    Mam nadzieje, ze kielki Ci posmakuja! :)

    Odpowiedz
  22. Anonymous

    Bea, teraz może dzięki Twoim wskazówkom uda mi się wyhodować kiełki. Dzisiaj po raz kolejny musiałam wyrzucić kiełkujące nasiona część pokryła chyba pleść, a część wyschła. To były kiełki czerwonej kapusty. Zaraz zrobię kolejne podejście.
    Anna

    Odpowiedz
  23. aga-aa

    Beo dziękuje za odpowiedzi :)
    chyba troche za dużo wzięłam tych kiełków, mówisz zeby wyrzucić czy spróbować wykiełkować na raz większą ilość skoro już je zmoczyłam

    a jaką poprawkę wprowadziłaś, bo ja nie zdążyłam zobaczyc, tylko mam info w panelu, ze dodałaś nową notkę: poprawka ;) ciekawosć mnie zżera ;p

    Odpowiedz
  24. Bea

    Aniu, ciesze sie, ze Cie temat zainteresowal :)

    Anno, kielki czerwonej kapusty czasem sa kaprysne, moze to dlatego? choc najwazniejsza czesc hodowli, to regularne i staranne plukanie oraz odsaczanie nadmiaru wody; moze faktycznie teraz sie uda?

    Aga, moze zostaw je i jesli zobaczysz 3-4 dnia ze maja za malo miejsca w sloiku to je wtedy zozdzielisz…
    A ‚poprawka’ to byla tylko czysto techniczna (wpisalam posta ze zla data i nie wszedzie sie wyswietlil po jej zmianie).
    Czekam na Twoje kielkowe relacje! :)

    Odpowiedz
  25. Bellaaa.15

    Zabawne.. C.A niedawno pytała się mnie jak chodować kiełki, dobraaa. niech będzie, teraz wszystko mam już obcykane ;dd. Specjalista, a co?! ;)

    Odpowiedz
  26. aga-aa

    właśnie przyszłam zdać relacje, moje kiełki po 24 h mają już małe…ptaszki ;p no przypomina mi to malutkie meskie genitalia ;P

    ciekawe jak będą jutro wygladać :)

    a powiedz skąd wziąć nasiona do wyhodowania kiełków np. cebuli, rzodkiewki… takie zwykłe ze sklepu moga być? takie co się w ogródku sadzić powinno?

    Odpowiedz
  27. olacruz

    Bardzo wartościowy i przydatny wpis. Do tej pory nie jadłam kiełków. Marzy mi się, żeby ktoś mnie nimi poczęstował ;) …wtedy może polubię je tak jak Ty :)

    Odpowiedz
  28. Bea

    Bellaa, znaczy napisalam w sama pore ;)

    Aga, ciesze sie, ze sa ‚ptaszki’ ;)
    Co do nasion, to ja kupuje w zdrowej zywnosci, ale niektore tez w ‚zwyklym’ ogrodniczym; dobrze, gdyby byly ‚eko’, ale jak nie bedzie to trudno ;)

    Olacruz, chetnie bym Cie poczestowala :)

    Odpowiedz
  29. zawszepolka

    Beo wchlonelam Twoj post jak gabka i jeszcze mi malo! Pozwolisz ze sobie go wydrukuje?:) I te sloiczki! Cudne! I kielki! Mrrr…. :) Popatrze, pomrucze i bede intensywnie nad uprawa myslec ;)

    Odpowiedz
  30. leloop

    Beo,
    moze dodaj w swoim poscie, zeby uwazac na nasiona do siewu w ogrodzie, one czesto sa zaprawiane chemia w celu unikniecia chorob w pierwszym stadium wzrostu (jest ostrzezenie na torebce). lepiej kupowac specjalne do hodowli kielkow, ja kiedys kupilam nasiona rzodkiewki i soi chyba, w OBI w Gdyni, wiec na pewno sa do dostania.
    a kapliczki rodza sie w bolach ;)

    Odpowiedz
  31. aga-aa

    leloop bardzo cenna uwaga, bo ja właśnie zapisałam sobie na kartce by kupić nasiona rzodkiewki w zwykłym polo markecie…nie bede ryzykować, wolę mieć zdrowe kiełki :)

    Odpowiedz
  32. Bea

    Polko, ciesze sie niezmiernie! Na tej pierwszej podanej przeze mnie stronie ‚kielki’ masz tez linki po angielsku w razie czego; moge Ci jeszcze cos po angielsku dodatkowo podeslac.

    Leloop, faktycznie cenna uwaga, zaraz dopisze; u mnie w ogrodniczym jest ‚stoisko’ z nasionkami do kielkowania z tym, ze nie wszystkie sa ‚eko’. Kupilam kilka tych ogrodniczych, ale po tym co teraz piszesz raczej ich nie uzyje :/
    PS. O mailu oczywiscie wczoraj zapomnialam, bedzie dzis :/

    Aga, tez mysle ze lepiej miec zdrowe kielki :) Ale ja tak podchodze do wszystkiego : nie chce chemii na swoim talerzu a co za tym idzie – w sobie. Nie wszystkiego da sie uniknac niestety, dlatego robie co moge by te zbedne paskudztwa ograniczyc. Wszak jestesmy tym, co jemy ;)

    Odpowiedz
  33. aga9999

    Jestem pełna podziwu!

    Beo, ostatnio podczytywałam wątek kiełkowy na Cincinie i tak sobie pomyslalam, ze to chyba za duzo jak dla mnie.. Nie zdawalam sobie jednak sprawy, ze kielki są az takie zdrowe. Spróbuję, na razie z rzeżuchą :)

    Pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz
  34. Kuba

    Kiełki są super :-) Od roku sobie je hodujemy w kiełkownicy i dodajemy do wszelkich sałatek i kanapek. Rzodkiewka, soczewica i brokuła rządzą :-)

    Odpowiedz
  35. Notme

    Beo świetna sprawa z tymi kiełkami, :) ja jednak nigdy ich nie hodowałam, zawsze kupuje gotowe, :)))
    ale może kiedyś się skuszę. :))

    Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz
  36. Tilianara

    Wow, zawsze wiedziałam że kiełki to samo zdrowie, ale nie wiedziałam że aż tak :) I do tego samodzielna hodowla – bardzo ciekawe i do wypróbowania :)

    Odpowiedz
  37. Bea

    Aga, to naprawde nie jest trudne! O ile nie zapomina sie o regularnym ‘podlewaniu’, to nie moze nie wyjsc ;) I polecam lucerne na poczatek, gdyz jest naprawde bezproblemowa, a przy okazji naprawde niesamowicie zdrowa :)

    Kuba, witaj wsrod kielkujacych ;) Fajnie, ze i Wy je lubicie i hodujecie!

    Notme, skus sie koniecznie! To nie tylko fajna zabawa ale i o wiele wieksze korzysci dla naszego organizmu :)

    Tilianaro, mam nadzieje, ze i Ty kiedys sie skusisz na te hodowle ;)

    Pozdrawiam !

    Odpowiedz
  38. olacruz

    Kupiłam nasiona, ale nie specjalne do kiełków. Sprawdziłam, że nie mają dodanej chemii. Spróbuję coś wyhodować :) Dam znać.

    Odpowiedz
  39. An z Chatki

    rewelacyjnie Bea przedstawiłaś temat kiełek :) Bardzo lubię kiełki, ale teraz ograniczam się do kupowania ich w sklepie. W słoiku z gaza nie bardzo mi wychodzi to co oczekuję. Chodzi własnei o ten kąt nachylenia słoika. U rodziców mam duże piętrowe naczynei do produkcji kielkow. Z tego doświadczenia moge napisac, ze najlepiej na samej górze umieszczać lucerne, na niższej np rzodkiewkę, a na najniższej mung. tez nei nalezy sypac zbyt duzo nasionek, bo wychodzi z tego jak dla pułku wojska :)
    Bardzo się cieszę, że poruszyąłś ten temat, w szczególności teraz jak zbliża się wiosna i takie potrawy z dodatkiem kiełków będą bardzo mile widziane :)

    Pozdr An

    Odpowiedz
  40. majana

    Beo, dopiero przeczytałam Twoja notkę o kiełkach, zaraz zabieram się za drugą :) Bardzo ciekawie to przedstawiłas, nie wiedziałam,ze kiełki sa takim żródłem mikroelemtentów i witamin.
    Pozdrawiam ciepło :)

    Odpowiedz
  41. Bea

    Olacruz, trzymam kciuki zatem :)

    An, ciesze sie, ze i Ty z frakcji kielkowej ;)
    Ja tez dawniej kupowalam, ale teraz naprawde wole hodowac je sama, widze roznice i w jakosci, i w smaku; no i wiem, ze moje sa w 100% pelne zycia ;)

    Majano, milo mi, ze i Tobie sie spodobalo :)

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  42. leloop

    moje dzieci (7 i 9 lat) zazyczyly sobie przygotowania duzej porcji wykielkowanej lucerny na wyjazd do dziadkow w czasie wiosennych ferii. to chyba dobry znak :)

    Odpowiedz
  43. Agnieszka Wielobób

    uwielbiam kiełki zwłaszcza lucerny ale pierwszy raz dzisiaj czytałam o kiełkach słonecznika, kozieradki :) Muszę zacząć sama hodować kiełki i mam nadzieję, że będą w tym lepsze rezultaty niż z hodowlą kwiatów – doniczkowych ‚D

    Odpowiedz
  44. Bea

    Ciesze sie bardzo Agnieszko, ze moglam sie na cos przydac! Trzymam w takim razie kciuki za ewentualna hodowle (rozumiem Twoje obawy, gdyz czasami mam podobne problemy z moimi kwiatami doniczkowymi lub balkonowymi; na szczescie juz sie do mnie przyzwyczaily i dosyc dzielnie mnie znosza ;) )

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  45. Anonymous

    Swietny jest ten artykul o kielkach, skusilam sie i zaczelam hodowle ale mam watpliwosci….nie wiem czy cos mi poszlo nie tak, skielkowana fasolka mung nie wyglada jakos dobrze, kielki popuszczaly na koncach malenkie korzonki(po 3 dniu); nadaja sie one jeszcze do konsumpcji? szczerze mowiac poodcinalam te koncowki a kielki zjadlam i zyje ;)nie byly gorzkie w smaku ale te korzonki jakos mnie nie przekonuja…
    pozdrawiam

    Odpowiedz
  46. Bea

    Witaj Anonimie ;)
    Nie wiem, czy dobrze rozumiem pytanie o te ‚korzonki’… czy wygladalo to mniej wiecej tak jak na ponizszym zdjeciu? :

    http://graines.germees.free.fr/images/haricots_mungo.jpg

    Bo jesli wlasnie tak, to wszystko ok ;) tak ma byc :)
    Wazne jest, by kielki fasoli mung rosly w dobrze zacienionym miejscu, sa wtedy mniej gorzkie (mozna na poczatku przykryc je sciereczka przez ok. 3 dni np.). Konsumuje sie je w okolicach 5-6 dnia.
    Chetnie odpowiem na dodatkowe pytania.

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  47. Anonymous

    dziekuje za odpowiedz,
    niedokladnie o takie korzonki mi chodzilo, na koncach kielkow pojawily sie wypustki, jakby sie miala ta fasola w ziemi zakorzeniac ;)
    moze moj blad polega na tym, ze nie zakrywalam sloika, ale kuchnie mam „slepa” bez okna wiec myslalam ze wystarczy, na drugi raz przykryje i zobacze czy wykielkuje cos innego ;)

    Odpowiedz
  48. Bea

    Przyznaje, ze ja mungo juz daaawno nie robilam (z 10 lat chyba ;) ) wiec nie do konca pamietam czy mialy te malenkie ‚dodatkowe’ korzonki czy nie :/ Moj slonecznik kiedys mial, bo go za bardzo ‚przetrzymalam’; zjadlam, ale osobiscie wole faze bez tych dodatkowych wypustek.
    Trzymam kciuki za dalsze eksperymenty :)

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  49. Bea

    I to juz te 3-dniowe mialy takie kly??? bo u mnie to bylo okolo tygodnia… Ja bym je nastepnym razem spozyla zanim te kly sie tak ‚rozprzestrzenia’ ;)

    Odpowiedz
  50. Bea Autor wpisu

    Ewelino, zwykly sloiczek z gaza tez sie swietnie spisuje w razie czego; w tych ‚oryginalnych’ miesci sie troche za malo kielkow jak dla mnie. Chetnie poczytam pozniej o Twoich nowych kielkach :)

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  51. Ewelosa

    Beo ja robiłam właśnie z gazą i słoiczkiem – powiem tak gaza po paru dniach do wymiany ale nie w tym kłopot. Wiesz mi się bardzo podobają te Twoje słoiczki – ale piszesz, że mało się w nich mieści, jaką mają pojemność i czy te nakrętki to są na takie zwykłe słoiki czy tylko można je kupić w kompletach?

    Odpowiedz
  52. Łukasz

    Ostatnio zakupiłem pojemnik do hodowli kiełków, pojemnik składa sie z trzech półek, na półkach są takie malutkie dziurki zrobione po to żeby woda nie zalegała, wode wlewa sie na górną półkę i ta woda spływa do nastepnych półek aż na sam dół do takiego pojemnika.Fajna rzecz ale jak widaomo do hodowli kiełków wystarczy słoik.

    Odpowiedz
  53. atina

    Beo dobra, to ja Ci się pochwalę – kupiłam naczynie do hodowli kiełków, no i mały zapasik nasion. Zabieram się za produkcję. No na razie to studiuje dzielnie Twoje wpisy, ale mam nadzieję, ze już niedługo zacznę produkcję „masową” . A wszystko znowu dzięki Tobie :) To znaczy same kiełki, to ja lubię od dawna, ale teraz pomyślałam, po co kupować, wyhoduję sobie, tak jak Bea :D Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  54. adas

    jak to jest z tym zelazem z roslin. to rosline jest dla ludzi wogole nieprzyswajalne vide oslawiony szpitak. w roslinach zelazo wystepuje na 3 stopniu utlenienia obok fosforanow. sol zelaza 3+ i kwasu fosforowego jest kiepskim zwiazkiem jesli chodzi o wchlanianie. zreszta mechanizm trawienny naszego organizmu reaguje tylko na Fe2+ ktory znajduje sie w miesie, jajach, krwi itp. na wchlanianie dobrze wplywa chem. zelazo tzw chemowe jest najlepsze jesli chodzi o resorbcje z organizmu. moje pytanie brzmi w jakiej formie jest Fe w kielkach. czy to jest juz Fe3+?

    Odpowiedz
  55. Bea

    Witaj Adamie, żelazo roślinne (czyli niehemowe) jest przyswajalne przez nasz organizm, tyle tylko że w o wiele mniejszym stopniu niż żelazo pochodzące np. z mięsa (czyli hemowe). Gdyby bowiem nie było przyswajalne zupełnie, to wegetarianie cierpieli by na przewlekłą anemię ;)
    Witamina C zwiększa przyswajalność żelaza niehemowego i dlatego ważne jest, by w żadnym posiłku jej nie zabrakło, szczególnie jeśli jemy małe lub śladowe ilości mięsa. Natomiast substancje takie jak węglany, szczawiany, fosforany, fityniany, garbniki (zawarte np. w herbacie) czy fosfoproteiny (w żółtkach jaj) przyswajalność tę obniżają.
    Trójwartościowe żelazo niehemowe może być przez organizm redukowane na dwuwartościowe kwaśnym środowisku żołądka (gdyż HCL jest naturalnym reduktorem) lub dzięki wspomnianej witaminie C np., która również jest w tym wypadku takim właśnie reduktorem. Tak więc nawet niehemowe żelazo z kiełków zostanie wchłonięte przez organizm, jednak w znacznie mniejszej ilości niż ze zjedzonej wątróbki.

    Jako dziecko cierpiałam na przewlekłe anemie (pobyt w szpitalu + transfuzja m.in.), więc poziom żelaza sprawdzam u siebie na bieżąco. Od kiedy jem ‘mądrzej’ – problemów żelazowych nie mam.

    Pozdrawiam serdecznie !

    Odpowiedz
  56. atina

    Bragnę Ci donieść, że u mnie hodowla kiełków i dzie pełną parą:) Pierwsze efekty już zamieściłam na blogu : http://atinabc.blox.pl/2010/02/Kielki.html :) Ta mieszanka którą mi przesłałaś jest pyszna! Bardzo mi smakuje. Jak na razie kiełki zjadam głównie jako dodatek do jogurtu, czy kanapek. Ale przymierzam się też do wykorzystania przepisów z kiełkami jakie u siebie zamieściłaś:) Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za zarażenie kiełkową pasją:***

    Odpowiedz
  57. Blue

    Bardzo lubię kiełki na patelnię, które zaczęła kupować moja mama. Z czasem w lodówce pojawiły się także kiełki lucerny, które są rewelacyjne z chlebem z masłem. No i są jak znalazł przy mojej anemii i niechęci do mięsa, czego się z tego bloga dowiedziałam. Dzięki bardzo! :)

    Odpowiedz
  58. Anonim

    Dzieki za super stronę, można się dużo dowiedzieć, mam jednak pytanie ; jak oczyścić kiełki z niepotrzebnych łupinek, płukanie w wodzie pozbawia chyba kiełki czegoś cennego, a niespecjalnie mam ochote zjadać np kiełki rzodkiewki z tymi małymi brązowymi łuseczkami. A co z innymi? Czy jeść z łupinkami ? Może masz jakąś sprawdzoną i skuteczną metodę? Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  59. Dotia

    Dziękuję za ten post!
    Kupiłam wczoraj nasiona na kiełki czerwonej kapusty (już dowiedziałam się, że nie są zbyt łatwe w hodowli :/ ) szukałam w necie czegoś na temat kiełkowania i trafiłam na Twój post. Zachęcił i zmotywował mnie do działania :) Jutro zasieję moje kiełki – mam nadzieję, że jednak mi się uda – nie mogę się doczekać ich w surówce z sałata i rzodkiewką :D Pozdrawiam baardzo serdecznie :)

    Odpowiedz
  60. Bea Autor wpisu

    Anonimie, ja oczyszczam kielki z oslonek pluczac kielki w misce z woda; te lupinki, ktore zostana – zjadam :) Przyznaje, ze mnie one nie przeszkadzaja. Nie sadze niestety, ze istnieje jakis naprawde skuteczny sposob na oddzielanie tych lupinek :/

    Dotia, ciesze sie, ze post zmotywowal Cie do dzialania :) Ciekawa jestem Twoich plonow ;) Pochwal sie koniecznie! Trzymam kciuki :)

    *

    Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz
  61. Dotia

    Kiełki przypadły mi do gustu – hoduję i smakuję :) Jadłam już czerwoną kapustę – ładnie wyrosła i była świetna w smaku! Próbowałam też gorczycy – pikantna i taka „trawiasta” – i soję. Soja po podprażeniu na patelni była chyba najlepsza :) A rośnie bardzo szybko – 3 dni i gotowe :)
    Teraz namaczam nasiona pora i soi oraz czekam na zamówione naczynie do kiełkowania jednopoziomowe. Mam nadzieję, że się sprawdzi bo nie mam gdzie trzymać tych słoików :P
    Pozdrawiam bardzo serdecznie!!!!

    Odpowiedz
  62. michalina

    WITAM,SUPER informacje na temat kiełków,sama hoduję w kiełkownicy na razie udały mi się pierwsze wysiewy,ale mam pytanie.Dlaczego tak ważne jest odsączanie pustych i nie wykiełkowanych nasion czy maja jakieś substancje szkodliwe dlka zdrowia ?

    Odpowiedz
  63. Bea Autor wpisu

    Dotia, witaj :) Mam nadzieje, ze kielkownica juz dotarla i ze jestes z niej zadowolona :)

    Witaj Michalino :) Puste i nie wykielkowane nasiona zaczna w sloiku / kielkownicy gnic, dlatego wazne jest, by regularnie sie ich pozbywac, by nie doprowadzic do zepsucia reszty kielkow. Elektronicznej kielkownicy niestety nie znam, ze wzgledow czysto zdrowotnych jednak zaleca sie zazwyczaj unikanie tego co elektryczne, ale to osobisty wybor rzecz jasna.

    Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz
  64. michalina

    Dziękuję za odpowiedz. Jestem w posiadaniu kiełkownicy plastikowej i trochę się zmartwiłam,że ma tak niskie notowania :) muszę zainwestować w słoiki .Czy kiełki można spożywać bezpośrednio z kełkownicy czy trzeba je najpierw przepłukać?

    Odpowiedz
  65. Majka- już nie anonim

    Zawsze zastanawiam sie, jak są czyszczone kiełki kupowane w sklepie, bo na nich nie ma zadnych łupinek, myślałam, że może oprócz płukania w misce sa jakieś skuteczniejsze metody. Może trzeba po prostu wiecej cierpliwości. Pozdrawiam kiełkarki (?) :)

    Odpowiedz
  66. Bea Autor wpisu

    Michalino, sloiki sa moze troche bardziej ‚klopotliwe’, ja jednak wole szklo od plastiku jednak, nic na to nie poradze ;) Kielki z kielkownicy tez nalezy wyplukac przed spozyciem, by pozbyc sie np. tych nasionkowych ‚oslonek’.

    Witaj Majko :) Wiesz, tutaj kielki w sprzedazy sklepowej maja te oslonki na sobie, mysle wiec, ze na 100% nie da sie ich pozbyc niestety. Ale cierpliwosci i tak zycze ;)
    PS. Slowo ‚kiełkarki ‚ bardzo mi sie spodobalo :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz
  67. Zosia

    Moje drogie „kiełkarki” , witam Was wszystkie serdecznie. Na kiełki w wydaniu BEY(super !!!) trafiłam właśnie dziś , ale to nie znaczy , że od dziś zaczynam hodowlę.Od wczesnej wiosny kiełkuję rzeżuchę, lucernę, brokuła, rzodkiewkę a ostatnio 3 dni temu zaczęłam soczewicę. Już ma niewielkie ogonki, ale jak spróbowałam to nie wiem czy je zjem surowe jakoś mi nie smakują może któraś z Was napisze w jakiej postaci je zjada ponoć dobre są duszone, ale obawiam się , że stracą wartość co wy na to??? Acha do kiełkowania używam słoi z nakrętkami plastikowymi, z których wcześniej ostrym nożem wycięłam denko a zostawiłam bok z gwintem ,którym zakręcam rozłożoną na słoiku gazę. Płucze 2 razy dziennie nie zdarzyło mi się aby spleśniały.Używam je do wszystkich potraw oprócz słodkich:) Pozdrawiam , będę tu zaglądać…:;)

    Odpowiedz
  68. wsamrazik

    Drogie „kiełkarki” (też spodobało mi sie to słowo),

    Mam nadzieję, że poniższe informacje nie naruszają jakichś praw tego blogu, bo nie maja na celu reklamowania, a tylko doinformowania.
    Polecam obejrzenie tego wideo na YouTube o usuwaniu łusek z małych kiełków (Sproutpeople ma też inne ciekawe filmiki o kiełkowaniu):
    http://www.youtube.com/sproutpeople#p/u/12/LuBtaMT3GTE

    Ta mała prywatna firma jest rewelacyjna. Od nich zaczęłam kiełkowanie w EasySprouter (niestety plastikowy, nie szklany, ale działa bez zarzutu). Ja używam mieszanki chyba 15 różnych fasolowców i orzeszków ziemnych. Ale poniważ nie mam swojego bloga (jeszcze), więc nie mogę pokazać zdjęcia ;=(

    Ale ostatnio zakochałam się w tych kiełkownicach:
    http://www.eschenfelder.de/pages/sprossenglas.php
    Niestety nie mogę ich znaleźć w USA, a sprowadzać szkło z Niemiec to by już była przesada ( chociaz uwielbiam gadżety wszelkiego rodzaju).

    Pozdrawiam odkiełkowo…

    Odpowiedz
  69. Bea Autor wpisu

    Zosiu, witaj w klubie milosnikow kielkow ;) Co do soczewicy, to ja podgotowuje kielki lekko na parze by ‚zmiekly’, maja wtedy nieco delikatniejszy smak, moze tak Ci posmakuja?
    A wyciete nakretki od sloikow to bardzo dobry pomysl!
    Pozdrawiam Cie serdecznie i dziekuje za wizyte :)
    PS. Jesli nadal beda te problemy z komentarzami, to pisz smialo znow na maila, chetnie odpisze :)

    Wsamraziku , dziekuje za linki! Mysle, ze innym tez sie przydadza :)
    Te kielkownice ktore pokazujesz widzialam tez na francuskich stronach wlasnie, ale ostatecznie stwierdzilam, ze te moje sloiki mi wystarcza ;)
    A co do przesylki szkla to widzisz, sama piszesz ze taka przesylka z Niemiec to by byla lekka przesada, rozumiesz wiec, dlaczego tak samo mysle o miodzie ;) Wszak to nie to samo co paczuszka pieprzu na ten przyklad…

    Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz
  70. wsamrazik

    Beo słodka, na ten przykład to ja mogę przesłać miodzik w plastikowym (odpowiednim do przechowywania jedzenia) pojemniku, hihihihih. Nawet dzisiaj takowe widziałam z różnymi miodami, między innymi właśnie z jagodowym, i co śmieszniejsze to w kształcie misia ( tak, zwierzątka pod tytułem miś! tutejsze dzieciaki uwielbiaja te pojemniczki)…. ale, żeby nie wyglądało że coś narzucam to już zamilknę na ten temat, no chyba , że mnie znowu skusisz ;=)

    A co do kiełkownic, to nasze przetwory robi sie w bardzo podobnych słoiczkach (szerokich u góry, w różnych wielkościach). Nawet udało mi sie dostać taką siateczkę ze stali nierdzewnej (bo nakrętki mamy nie pełne, ale właśnie obrączki, i tylko wymieniamy same deczka, więc siateczka pasowała idealnie), więc słoiczki niby mam. Tylko te podstawki i piekne ceramiczne tacki…. aż się dziwię,że tutaj jeszcze nikt takich nie robi… poczekam pewnie trochę, chyba, że znajde odpowiedni stojaczek i dopasuje jakieś ceramiczne cacko do ściekania…. A może zawitam kiedyś do Niemiec (mam tam wielu znajomych, rodzinę, i mojego ex) to na pewno takie cudo zakupię…. a na razie mój plasticzanek musi wystarczyć (ma podwójny wsad, więc woda ścieka tak jak na tackę i to w pozycji pionowej)….

    Polecam mieszanki fasolowo/orzechowe, szczególnie dla tych, którzy jeszcze nie są całkiem przekonani do kiełków…..

    Pozdrowiska z portlandzkiego kiełkowiska

    Odpowiedz
  71. Zosia-smakosia

    Dzięki Beatko z komentarz..soczewica mi posmakowała bez podgotowywania. Teraz jestem na etapie kiełkowania słonecznika… jako dodatkowe zdrowe nasionko, ten dopiero smakuje :) najlepiej dwudniowy . Kto jeszcze nie próbował, warto! Pozdrawiam wszystkie zdrowo odżywiające się kielkarki;)

    Odpowiedz
  72. Bea Autor wpisu

    Wsamraziku, masz rację – te podstawki są bardzo praktyczne i estetyczne przy okazji; te moje aktualne niestety nie odpowiadają mi w 100%, ale mam nadzieję, że kiedyś coś znajdę innego.
    A co do mieszanek fasolowo-orzechowych, to jakie najbardziej polecasz ? Przede wszystkim te orzechy mnie interesują, ich bowiem jeszcze nie kiełkowałam.

    Zosiu, witaj :) Ja też słonecznik lubię najbardziej taki dwudniowy właśnie, niebo w gębie ;)

    *

    Pozdrawiam serdecznie !

    Odpowiedz
  73. zosia-smakosia

    KAROLA.Chyba u nas takowych nie dostaniesz ale jest rada , możesz sobie zrobić sama. Z plastikowej zakrętki od słoika odetnij denko zostaw tylko obręcz z gwintem i zakręcaj nim gazę ,którą nakrywasz słoik . W ten sposób łatwo przepłuczesz nasionka i kiełki. Po przepłukaniu (2 razy dziennie)stawiaj pod kątem nad jakimś pojemniczkiem lub salaterką. Dziś zakupiłam sezam zobaczę jak smakuje, może już ktoś robił powiedzcie jak kiełkuje i jak smakuje. Życzę zdrowia wszystkim kiełkarkom.

    Odpowiedz
  74. Karola

    Znalazłam! http://www.sklep.ranczozdrowia.pl/kielkownice/systemy_sloikow_do_kielkowania/ jednak drooogie, za drogie stanowczo jak na początek mojej hodowli :) Wiem, że mogę sama dostosować zwykłe słoiki do hodowania kiełków, jednak te specjalne wyglądają tak profesjonalnie ;) no ale nic, sama wykombinuję jakąś podstawkę i pojemnik pod. Zamówiłam już nasiona, 6 rodzajów :), nie mogę się doczekać kiedy wykiełkują. Pozdrawiam wszystkich :)

    Odpowiedz
  75. Bea Autor wpisu

    Karola, witaj! Miło, że wciąż przybywa miłośników kiełków ;)
    Wybacz, że nie mogę pomóc w sprawie tych słoików… Jedyne linki jakie znalazłam to te, które wstawiałam już wyżej. Sloiki z Twojego linka faktycznie bardzo drogie niestety, dlatego właśnie zrezygnowałam z nich na rzecz tych ‚moich’, z BioSnacky, choć niestety te moje są trochę mniejsze, no ale coś za coś ;) Może powinnam w takim razie zająć się sprzedawaniem ich? ;) Bo widzę, że nigdzie indziej tych tańszych w PL nie ma… A szkoda.

    Zosiu, dziękuję za szybką pomoc :) A co do sezamu, to jeszcze go nie kiełkowałam. Czekam na Twoje wrażenia smakowe :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz
  76. zosia-smakosia

    Bea, jeżeli chodzi wrażenia smakowe dotyczące kiełek sezamu to nie jestem zachwycona . Nie wiem, może ja mam „kudłaty język” ale czuję samą gorycz. W odróżnieniu od wspaniałego smaku samych ziarenek sezamu , które uwielbiam jako dodatek do panierki czy też ciasteczek sezamowych i in.. nasionka siewne na kiełki są inne już same w sobie jeszcze przed posianiem(twarde bez smaku sezamu)a po wykiełkowaniu, które u mnie trwało 4 dni są nie smaczne (gorzkie jak piołun)chociaż pewnie bardzo zdrowe, ale już nie będę siała więcej. Nie chcę moją opinią zniechęcać innych, przecież każdy może mieć inne doznania i wierzę w to , że są b. wartościowe więc hodujcie drogie kiełkarki:) ja wolę się zajadać : lucerną, słoneczni Kiełki naprawdę przywracają młodość ! Odczułam to na własnym organizmie, który po dwóch latach przekwitu (mam za sobą 54 wiosny)zakwitł na nowo i już 3 razy z rzędu co miesiąc jest kolorowo…czy to magia? Oprócz tego mam więcej wigoru, energii nawet wygląd skóry się polepszył no i w ogóle jest ok! Może niektóre z Was będą się śmiały ale tak jest naprawdę . Życzę wszystkim zdrówka i przedłużenia młodości z kiełkami. Pozdrawiam :)

    Odpowiedz
    1. Bea Autor wpisu

      Zosiu, przeoczylam Twoj wrzesniowy komentarz… przepraszam najmocniej.
      Masz racje – z kielkami jak ze wszystkim innym : nie kazdemu przeciez to samo smakuje; a skoro z innymi kielkami masz lepsze doswiadczenia, to nie ma sensu kontynuowac z sezamem w takim razie ;)
      I wcale nie dziwi mnie, ze dzieki kielkom organizm jest w lepszej formie, wszak to prawdziwe bomby witaminowe :)

      Pozdrawiam serdezcnie!

      Odpowiedz
    1. Bea Autor wpisu

      Witaj Ona,
      Niektore zrodla podaja, ze mozna te wode pic, choc i tak nie z wszystkich nasion (np. ze straczkowych i wszelakich ‚oleistych’ nie wolno); poza tym nasiona musza byc na 100% ekologiczne, niestety nie takie ‚zwykle’ do wysiewu (niestety zawieraja one np. jakies ‚dodatki’ kielkowniczo-wzrostowe…
      Ja z braku 100% pewnych informacji wody tej jednak nie uzywam – za to korzystaja z niej moje rosliny, ktorym swietnie ona sluzy :)

      Pozdrawiam serdecznie!

      Odpowiedz
  77. aguptys

    Witaj,

    Super ten wpis o kiełkach. Można się z niego na prawdę wiele nauczyć. Mam pytanie, gdzie kupiłaś takie słoiki jak na zdjęciu?

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  78. Pingback: Wiosna, rukola i kiełki « Bea w Kuchni

  79. Łukasz

    Kiełki są zdrowe i pyszne, można też kupić gotową mieszankę kiełków, super kiełkownica ze słoika pokazana na stronie, ja posiadam kiełkownicę piętrową.

    Odpowiedz
  80. Łasuch w kuchni

    Ciekawy jest ten słoik na kiełki. Muszę poszukać takiego w sklepach. Może wreszcie dzięki takiemu słoikowi uda mi się wyhodować kiełki słonecznika, bo w piętrowej kiełkownicy nigdy mi nie wychodziło właśnie ze słonecznikiem :-) Dzięki za odwiedziny u Łasucha :-)

    Odpowiedz
  81. Pingback: Kiełki, kiełkownice i początki (?) sklerozy « Bea w Kuchni

  82. Smakiem Doprawione

    Droga Beo,
    Opis jest niesamowity! Sama miałam kiedyś kiełkownicę i marzyły mi się koktaile z zastosowaniem kiełków… niestety nigdy nie wyszły mi tak, jak powinny. Zawsze pleśniały, totalna porażka. W końcu się wkurzyłam i wywaliłam kiełkownicę w diabły… Teraz znów mam ochotę spróbować, tym razem metodą „słoikową” ;) Całość postu jest dla mnie jasna, poza jedną rzeczą. Rozumiem, że kiełki w słoikach należy płukać. Ale jak to zrobić w praktyce? Wlać do słoika wodę, tak żeby je przykryło, a później wylać przez gazę do zlewu i postawić słoik pod kątem, żeby resztki wody wyciekły? Czy kiełki nie stłoczą się w jednym miejscu przy gazie…? Może głupie pytania zadaję…

    Czekam na odp. i ruszam z wysiewem;)

    Pozdrawiam ciepło,
    Ewelina

    Odpowiedz
    1. Bea Autor wpisu

      Ewelino, dlatego wlasnie przestalam kielkowac w kielkownicy :) Co do plukania ich w sloiku, to jest dokladnie tak jak piszesz : w tych poczatkowych dniach, gdy kielki sa jeszcze male, wlewam (przez gaze) wode do sloika, mniej wiecej do 2/3 wysokosci, ‚mieszam’ dokladnie ruszajac sloikiem, by nasiona / kielki dobrze sie wyplukaly i odlewam te wode, wciaz przecz gaze. Powtarzam ewentualnie drugi raz, przechylam sloik, by jak najwiecej wody wycieklo, po czym stawiam go pod katem tak, by nasiona / kielki znajdowaly sie na sciankach sloika, a nie na samej gazie; czesc opadnie na gaze, ale wazne, by wszystkie na niej nie lezaly, gdyz zatrzymaja wtedy doplyw powietrza do reszty kielkow.
      Jesli masz wiecej pytan – pisz smialo! Bardzo chetnie odpowiem :)

      Pozdrawiam i czekam na kielkowe relacje! :))

      Odpowiedz
      1. Smakiem Doprawione

        Bardzo dziękuję za odpowiedź, wyczekiwałam jej – nie będę ukrywać;) Jeszcze raz spróbuję pokiełkować, mam nadzieję że tym razem z pozytywnym sutkiem. Na pewno dam znać o wynikach swoich poczynań :-)

        Pozdrawiam Cię ciepło,
        Ewelina

        Odpowiedz
  83. Ola

    A mnie wciąż nurtuje pytanie… . Bo większość małych kiełków (np. rzeżucha)gdy już wykiełkuje to ma skorupki na liściach, które nie tak łatwo zdjąć z tak małych i delikatnych kiełków. To mnie zniechęca do kiełków. Macie na to jakiś sposób? Bo przecież jeść ze skorupkami nie powinno się. I jeszcze: jemy zawsze razem z ziarenkiem?

    Odpowiedz
    1. Bea Autor wpisu

      Olu, ale ta skorupka to naturalna oslonka nasiona, wiec nie nalezy sie jej ‚bac’ :) Sporo z nich odpadnie podczas plukania kielkow juz przed uzyciem, a te ktore pozostana mozna spozyc, ale i tak w miare rosniecia wiekszosc z tych oslonek sama odpadnie.
      Jesli chodzi o sama konsumpcje, to oczywiscie mozna zjadac kielki bezposrednio z nasionkiem. Gdy uprawiam kielki tak jak np. rzezuche – na ligninie czy innym plaskim podlozu (nawet w ziemi), to odcinam wtedy lodyzki / kielki (szprosy) nad podlozem. Jesli natomiast sa to hodowane tylko kilkudniowe kielki (a nie wieksze juz szprosy), to zjadam wszystko w calosci, po uprzednim wyplukaniu (rowniez w celu oddzielenia ewentualnych oslonek).

      Pozdrawiam

      Odpowiedz
  84. Dariusz

    Witam Bea. Mam jedno pytanie. Czy do namaczania (nowych) nasion ta przegotowana woda ma być ciepła, zimna, czy to bez znaczenia? Dodam że nasiona które będą hodowane do rzodkiewka, lucerna i brokuły
    Ps. Artykuł mistrzowski.

    Odpowiedz
    1. Bea Autor wpisu

      Witaj Dariuszu, nasiona zalewam zazwyczaj letnia woda, szczegolnie jesli chodzi o wspomniane przez Ciebie rodzaje. Natomiast nasiona cebuli czy pora (pisze o tym w poswieconym im wpisie) dobrze jest najpierw mocno schlodzic w lodowce, a pozniej zalac bardzo ciepla / goraca woda, co pomoze ich twardym lupinkom sie otworzyc (w przeciwnym razie kilekowanie jest dluzsze i przebiega nieco mozlolniej…).

      Pozdrawiam serdecznie i ciesze sie, ze kielkowy artykul sie przydal :)

      Odpowiedz
  85. Sandra

    Witam,
    Bardzo doceniam Pani opis o kiełkach! bardzo dziękuję!
    Czy może Pani napisać gdzie kupić takie słoiki do kiełkowania jakie Pani kupiła?
    Pozdrawiam serdecznie, Sandra

    Odpowiedz
  86. Pingback: Migdały – kiełki i mleko | Bea w Kuchni

  87. Pingback: Pokarm życia, cz.2 | Bea w Kuchni

  88. Nastka

    Witam! mam pytanie, posadziłam kiełki grochu, i zastanawiam się czy mam je jeść razem z grochem czy oddzielić groch od kiełka?

    Odpowiedz
  89. Pingback: 17:57 | Bea w Kuchni

  90. Pingback: Pasta słonecznikowa ‚na bis’ | Bea w Kuchni

  91. Agata

    Skąd masz informację, że kiełki rzeżuchy mają tyle żelaza, przeszperałam pół internetu i nigdzie nie znalazłam tak dużej ilości.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>