Festiwal Dyni, cz.1

24 Październik 2008

Dziś oficjalnie zaczynamy nasz Festiwal Dyni!
Dla mnie jest to szczególny dzień, gdyż to dokładnie rok temu, podczas dyniowego festiwalu właśnie (dzięki namowom Eli z MyBestFood :D)  zaczęłam prowadzić mojego bloga. Nie wiem, czy to już rok, czy dopiero rok, lecz w każdym razie zaczynam kolejny rok blogowania i dzielenia się z Wami moimi ulubionymi przepisami.
Nie wiem, czy tylko mnie to dotyczy, ale od czasu do czasu ogarniają mnie pewne niepewności i zastanawiam się wtedy, czy ten blog naprawdę ma sens? Blogowanie pochłania jednak trochę czasu, a szczególnie zdjęcia, które nie zawsze niestety są takie, jak bym sobie tego życzyła ;) więc są takie dni, gdy zastanawiam się czy rzeczywiście czemuś (i komuś) to naprawdę służy? I wtedy wczytuję się we wszystkie Wasze miłe komentarze i stwierdzam, że tak, to ma sens! Między innymi dzięki temu blogowi poznałam wiele przysympatycznych osób, wprawdzie wirtualnie jak na razie (z jednym wyjątkiem :D ) ale wszystkie te ‘znajomości’ bardzo sobie cenię i przyznaję, że smutno by mi chyba teraz bez Was było :)
Tak więc mam nadzieję, że nadal będę umiejętnie znajdować czas na wszystkie te nasze wirtualne spotkania ;)

A dziś zapraszam Was na krótką wycieczkę, którą odbyłam mniej więcej dwa tygodnie temu jadąc na pewna ‘farmę’ dyniową.
Jej właścicielka jest współautorką jednej z moich ulubionych książek (pani Martine Meldem), tym większą więc miałam przyjemność podczas spotkania i rozmowy z nią. Niestety tegoroczna aura nie była dla dyni zbyt życzliwa (trochę za mało ciepła a przede wszystkim zbyt wiele różnic temperatur) dlatego pewne odmiany nie obrodziły. Oto jednak kilka zdjęć dyni które w tym roku były na farmie dostępne :

- moja ulubiona dynia makaronowa (‘spaghetti’)

- aromatyczna prowansalska dynia muszkatołowa (musquée de Provence)

- oczywiście dynia Hokkaido, tutaj w wesji ‘mini’ ;)
a na jej tle ‘trójkątna’ dynia Tristar (Triamble), którą po raz pierwszy widziałam i którą oczywiście kupiłam; a tuż obok, po lewej, kawałek białej dyni Lumina



Z tych rzadszych odmian również dynia węgierska (Nagydobossi Sutotok) o lekko szaro-niebieskim kolorze; może ona ‘leżakować’ i do półtora roku, w odpowiednich warunkach rzecz jasna. Z tego też powodu dynie nazywane były jesienno-zimowymi ‘konserwami’, dawały bowiem możliwość jedzenia świeżego i bogatego w witaminy pożywienia przez długie, zimowe miesiące.

(obok niej, ta pomarańczowa, to jakaś brazylijska odmiana – ponoć wyjątkowo smakowita – nie znam niestety jej nazwy; no i w tym roku jej niestey nie skosztuję, gdyż pani Meldem te jedyne trzy egzemplarze postanowiła zachować na przyszłoroczny wysiew ;) )

- tutaj kolejna ‘szaro-niebieska’ odmiana, tym razem australijska, a mianowicie Jarrahdale; również o niesamowitym smaku, co już niedługo przetestuję :)


- tu kilka malutkich dyni Delikata, których niestety w tym roku również było bardzo mało; te biało-zielone w tle (okrągłe) to Sweet Dumpling również o bardzo delikatnym, subtelnym smaku; świetna do wszelkiego rodzaju deserów, kremów czy konfitur; a ta zielona, to Acorn (jest nie tylko zielona, również żółta i pomarańczowa)


I jeszcze jedna z bardziej znanych – Rouge Vif d’Etampes, choć to nie jest ta, która oferuje nam najciekawsze walory smakowe, bardziej wizualne ;)
*

Widząc te wszystkie niesamowite dynie trudno mi było dokonać wyboru. Oto te, które ostatecznie znalazły się na naszym stole i które tak pięknie, jesiennie, dekorują teraz nasze mieszkanie :

(tutaj również Butternut oraz Jack Be Little)
*


(ta w prawym górnym rogu to japońska dynia Tetsukabuto ; jest idealna do faszerowania i zapiekania, gdyż ma bardzo grubą skórkę, dzięki czemu farsz z pewnością z niej nie ‘wypłynie’ ;) )

Jestem pewna, że gdybym i ja miała swój własny kawałek ziemi, to znalazłyby się tam przede wszystkim dynie. Można je przecież tak wszechstronnie wykorzystywać! Praktycznie do wszystkiego.
Pozwolę sobie tu przytoczyć słowa  Joanny z forum CinCin, (cytat na podstawie książki "Dynia, melon arbuz i cukinia") :

Dynia jest u nas mało znana i niedoceniana.
A niewiele jest roślin, które daje się tak wszechstronnie wykorzystywać, jak te największe na świecie jagody.
Od przystawek, przez zupy i dania główne, po desery i napoje.
Kluski, placki, szaszłyki, zapiekanki, suflety, sałatki, puddingi, lody i ciasta...
W ksiażce "Dynia, melon arbuz i cukinia" wyczytałam, że znana już była 12 000 lat temu i służyła za pożywienie ludziom epoki lodowcowej. Dla Indian Ameryki Południowej była rośliną świętą. Służyła nie tylko do jedzenia. Wydrążone owoce były wykorzystywane jako naczynia i pojemniki do przechowywania różnych produktów. Robiono z nich instrumenty muzyczne, łyżki i boje, a nawet suspensoria. Przypisywano jej właściowości magiczne i wpływ na płodność. Do Europy trafiła stosunkowo późno - dopiero w XVI wieku. Odkrył ją dla Europejczyków na Kubie Krzysztof Kolumb.
A kto ją odkryje dla Polaków?

Przyznam że liczę na to, iż odpowiedzią na to ostatnie pytanie będzie właśnie nasz Festiwal Dyni! Mam nadzieję, że dzięki niemu wiele osób odkryje i pokocha dynie, gdyż naprawdę na to zasługują!

A na koniec podaję Wam jeszcze kilka linków do zamieszczonych przeze mnie wcześniej potraw z dyni, może Wam się przydadzą?
(i z góry przepraszam z jakość tych najstarszych zdjęć… :/ )

Masło dyniowe
Dynia pieczona z warzywnym vinaitrettem
Ciasto marchewkowe (które piekę w wersji dyniowej zamieniając marchew na dynię ;) )
Placek ziemniaczany / dyniowy
Ciasto dyniowe
Zupa dyniowa
Chleb dyniowy na zakwasie
Dynia zapiekana

Pozdrawiam serdecznie!

23 odpowiedzi do “Festiwal Dyni, cz.1”

  1. Małgosia.dz pisze :

    No nareszcie doczekałam się tych zdjęć! :)) Bea, ja się tylko powtórzę: zazdroszczę tej wycieczki na farmę i tak szerokiego dyniowego wyboru. I z niecierpliwością czekam na pyszne przepisy!

  2. Małgosia.dz pisze :

    Ps. Oczywiście mam na myśli nowe przepisy z Twoich nowych cennych książek. ;-)

  3. karolka pisze :

    Bea wszystkiego najlepszego z okazji blogowego roczku.
    Co do dyni to bardzo mi sie podobal Twoj opis i fotki wszelkich odmian. Dzieki Twojemu festwalowi dopiero poznaje dynie. Bardzo sie ciesze, ze dalas mi ku temu okazje. Po pierwszych probach okielznania dyni jestem mile zaskoczona.
    pozdrawiam

  4. Anonymous pisze :

    Gratulacje z roczku :) ja juz sie zabralam za swoja dynie :)

    A mam pytanie: czy odbierasz moze poczte z adresu, który zostal podany?

    Pozdr An :)
    http://chatkawogrodzie.blox.pl/html

  5. atina pisze :

    Beo wszystkiego najlepszego z okazji blogowego roczku i kolejnych wielu, wielu pysznych wpisów:) Bardzo się cieszę, że prowadzisz bloga, bo uwielbiam do Ciebie zaglądać i to dzięki Tobie zasmakowałam w kilku pysznych potrawach:)
    piekny opis i wprowadzenie do Festiwalu Dyniowego:)
    Mam nadzieję, że czujesz się już troszkę lepiej.
    Pozdrawiam serdecznie.

  6. ptasia pisze :

    Beo, dzięki za relację i zdjęcia - u nas na targu można dostać tylko taką zwykłą dynię a la Halloween, czasem trafiają się “ozdobne”. Pojechałabym na taką fermę :) I chętnie choć raz dorwałabym dynię piżmową. Albo po prostu, jeśli kiedyś się wyniosę na wieś, zacznę sobie ją hodować. A, i mam już w zapasie dwa przepisy dyniowe, jutro będzie chyba 3-ci ;)
    PS. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin bloga!

  7. shinju pisze :

    Jak możesz takimi pięknymi zdjęciami nasze oczy oszałamiać… ja też chcę… rozpływam się w zachwytach nad tymi dyniami.

    Gratuluję roczku na blogu. Może za rok i mojego bloga będzie tyle osób odwiedzać :)

  8. majana pisze :

    Beo, wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy! :) U mnie także dziś równo roczek od pierwszego wpisu i podobnie jak Ty mam czasami wątpliwości itp, ale czytając komentarze od razu robi się cieplej na sercu i chce się prowadzić bloga nadal i piec, piec,piec :))
    Duzo duzo radości z prowadzenia bloga zycze oraz wielu cudownych pomysłow.
    Uwielbiam Twojego bloga :))
    Zdjęcia dyń są cudowne.
    Pozdrawiam.’
    Majana

  9. kasiac pisze :

    Beo, bardzo ciekawy wpis. Ilu rzeczy się dowiedziałam! Jakby ktoś zajrzał do Ciebie po raz pierwszy właśnie dzisiaj, od razu by wiedział, że uwielbiasz dynie. Pasja i uwielbienie dyni jest wprost namacalne!
    Gratulacje z okazji pierwszego roczku! Ja regularnie do Ciebie zaglądam od czasu jak przypadkiem tu trafiłam jakoś pod koniec zeszłego roku (akurat były tu wtedy pierniczki:))
    Oby tak dalej! Życzę ci wielu lat blogowania, wytrwałości i sił. Twoje wpisy są pełne ciepła i bardzo ciekawe, a przepisy nie raz uświetniały nasze śniadania, obiady i podwieczorki. Pozdrawiam serdecznie!

  10. leloop pisze :

    przepiekne te dynie :))),
    mnie w tym roku zadna nie dojrzala, warunki pogodowe wlasnie :(
    Joyeux Anniversaire :)

  11. Agata pisze :

    Przede wszystkim dziekuje Eli za sile perswazji bo dzieki temu mamy teraz Ciebie- nasza blogowiczke, ktora wlasnie obchodzi rocznice. Zycze jak najwiecej wspanialych postow i oby te zdjecia byly the best za pierwszym kliknieciem. Ps. i kto wie moze los sprawi ze kiedys spotkach sie twarza w twarz z wiecej niz jedna wirtualna dusza blogowa. Caluski

  12. anooshka pisze :

    Bea, przede wszystkim wszystkiego naj z okazji blogowego roczku :)
    Do dyniowego szalenstwa dolaczam sie i ja z uwaga czytajac Twoje wpisy :)
    Tak wiec, sezon dyniowy uwazam za otwarty ;)

  13. aga-aa pisze :

    Cel w części spełniony- jedna osoba już pokochała to warzywo - a tą osobą jestem ja :)

  14. Ela pisze :

    Ciesze sie, ze dalas sie namowic i ze wytrzymalas moje jeczenia. Mam nadzieje, ze bilans zyskow i strat jest jednak dodatni. Wszystkiego najlpeszego! :)

  15. Bea pisze :

    Dziekuje za wszystkie mile slowa!

    Elu, oczywiscie ze bilans jest pozytywny! A Tobie dziekuje nie tylko za namowe, ale takze za pomoc w tym poczatkowym blogowaniu :)

    Malgosiu, wiesz jak to jest z ksiazkami : przepisy nie zawsze sa takie ciekawe na jakie wygladaja ;) ale znalazlam juz kilka perelek :)

    Karolko, te moje opisy i tak nie sa zbyt szczegolowe niestety, ale resztki goraczki nie pozwalaja mi spedzac przed komputerem tyle czasu ile bym chciala niestety :(

    Ann, na maila juz odpisalam! :)

    Atino, ciesze sie, ze czasem na cos moge sie przydac ;)
    Czuje sie juz ciut lepiej, dziekuje, aczkolwiek to nadal nie jest 100% forma niestety :(
    No ale takie sa uroki jesiennych wirusow :D

    Ptasiu, ciesze sie, ze i Ty kochasz dynie :) Wiesz, ja mysle ze co roku bedzie wieksze zainteresowanie i wiekszy popyt na nie i moze wtedy bedzie coraz wiecej dostepnych gatunkow na rynku? kto wie ;)

    Shinju, dziekuje za mile slowa i juz teraz i Tobie zycze rownie sympatycznych odwiedzajacych!

    Zgadza sie Majano, takie mile komentarze wszystko wynagradzaja!
    I ciesze sie, ze nadal Ci sie u mnie podoba :)

    To prawda Kasiu, moja milosc do dyni jest ogromna i nie da sie juz tego ukryc!

    Leloop, wspolczuje tegorocznego dyniowego nieurodzaju :( Miejmy nadzieje, ze w przyszlym roku aura bedzie dla nas laskawsza :)

    No wlasnie Agatko, to wszystko dzieki Eli! :)

    Ciesze sie niezmiernie Anooshko, ze i Ty dolaczylas :)

    Aga, witaj wsrod wielbicieli dyni!

    Ciesze sie, ze Was troche tymi dyniami juz ‘zarazilam’ ;)

    (i mam tylko nadzieje, ze goraczka powoli da mi spokoj i pozwoli na ‘normalne’ dyniowanie ;) )

    Pozdrawiam!

  16. zemfiroczka pisze :

    Przede wszystkim wszystkiego najlepszego, jesienią obrodziło w blogowe urodziny :)
    Beo, bardzo lubię do Ciebie zaglądać głównie ze względu na te wysmakowane zdjęcia i ciekawe kulinarne pomysły, którymi mam nadzieję długo nas jeszcze będziesz częstować.
    Ja z dynią się dopiero zaprzyjaźniam, ale po rogrzewce stwierdzam, że daje ona szeroką paletę do interpretacji.
    Na historiach u mnie też się już dyniowo zrobiło :)

    pozdrówka

  17. ewena pisze :

    Wszystkiego najlepszego z okazji blogowej rocznicy i życzenia dalszych apetycznych przepisów i zdjęć:)))
    I serdecznie podziękowania za zachęcenie do wypróbowania dyni!

  18. Agatek pisze :

    Happy Birthday :)

    Oby jeszcze wiele lat :)

  19. andzia-35 pisze :

    Takie piekne te zdjecia,ze i ja skusze sie na potrawe z dyni.Pozdrawiam.

  20. Anonymous pisze :

    Bea , życzę Ci kolejnych roczków. Twój blog dopiero odkrywam , ale wiem , że będzie dla mnie natchnieniem kulinarnym . Podziwiam bogactwo dyń. U nas w Polsce dynia jeszcze nie jest tak popularna i zazwyczaj można cieszyć oczy taką typową , pomarańczową . U mnie właśnie czeka…zakupiona na zrobienie zupy :-)Pozdrawiam serdecznie barocco

  21. Bea pisze :

    Dziekuje raz jeszcze za wszystkie te mile slowa!

    Barocco, dziekuje za wizyte i zapraszam ponownie :) Wiesz, ja caly czas mam nadzieje ze i w Polsce juz niedlugo bedzie tych odmian coraz wiecej; oby jak najszybciej ;)

  22. Tilianara pisze :

    Wspaniałe dynie i wspaniały blog. Gratuluję rocznicy i życzę jeszcze wielu takich rocznic i takich dyń i oby jak najwięcej takiego wspólnego gotowania. Ja leżę z anginą, ale i tak w mojej kuchni króluje dynia. Wszystko dzięki Tobie :)

    P.S. Zazdroszczę takiej farmy. Ja w tym roku też kupowałam dynie od rolników, ale poziom wiedzy oraz różnorodność odmian daleka jeszcze do tego co dowiedziałam się od Ciebie. Dzięki :)

  23. Komarka pisze :

    Spóźnione życzenia urodzinowe :) I podziękowania za super dyniowy przegląd! Nawet nie wiedziałam (albo powiedzmy nie znałam nazw) o istnieniu tylu odmian. Teraz już wiem :)

Dodaj odpowiedź