Archiwum z Luty, 2012

Babeczki z klementynkami

niedziela, 26 Luty 2012

clementines_syrop1'

Powoli w powietrzu czuć wiosnę. Od kilku dni temperatury są już wyjątkowo przyjemne (naście stopni w ciągu dnia, choć nadal niewiele ponad zero o poranku...), powoli więc zaczynamy żegnać się nie tylko z zimowymi kurtkami, ale i z ostatnimi jesienno-zimowymi potrawami. W ten weekend był pieczony z pewnością jeden z ostatnich Vacherin Mont d’Orklik, a następna w kolejce będzie fondue i raclette (à propos raclette – możecie poczytać o niej w ostatnim wpisie Miss_coco – klik). Korzystam też z ostatnich klementynek / mandarynek (to zdecydowanie mniej kaloryczna kategoria niż sery ;)), to teraz właśnie kończy się sezon na nie. I choć najczęściej zjadam je same, na surowo, to z poniższymi babeczkami również im do twarzy ;)

Dzisiejszy przepis pochodzi z bloga ‘Cavoletto di Bruxelles’, a o jego autorce wspominałam mniej więcej rok temu - klik, polecając Wam jej książkę ‘Regali golosi’ (kilka miesięcy temu książka została również wydana po francusku– klik, a pod koniec kwietnia ma się podobno ukazać książka Sigrid o marynatach).

Przepis oryginalny tutaj – klik, a poniżej moja wersja z niewielkimi modyfikacjami (przy okazji dziękuję Flowerkowi za klementynkową inspirację ;))

'

babeczki_clement01

Tortine alle clementine  - Babeczki z klementynkami

na 6 indywidualnych porcji

(uwaga – wszystkie składniki na ciasto powinny mieć temperaturę pokojową)

4 klementynki
1 pomarańcza
150 g drobnego cukru + 2 łyżki*
125 g miękkiego masła
2 jajka
125 g mąki
1 niepełna łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (można pominąć)
opcjonalnie – 2-3 łyżki likieru Cointreau lub Grand Marnier

*w oryginale : 175 g cukru + 2 łyżki

Piekarnik nagrzać do 180°.
Zetrzeć skórkę z pomarańczy i wycisnąć sok.
Klementynki obrać, podzielić na cząstki i obrać z nadmiaru błonek. Przełożyć owoce do rondelka dodając 50 g cukru + 1 łyżkę soku z pomarańczy (w oryginale łyżka wody) i gotować na wolnym ogniu przez minutę / dwie (nie dłużej), aż cukier się rozpuści (owoce nie mogą się rozgotować). Następnie przełożyć cząstki owoców oraz otrzymany syrop (a propos syropu – odsyłam do poniższych uwag) do 6 natłuszczonych foremek (użyłam  ramekinów).
Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia. Utrzeć masło z cukrem i szczyptą soli na jasną masę, następnie dodać 1 jajko oraz ok.2 łyżki mąki, dobrze wymieszać i gdy masa jest jednolita - stale mieszając – dodać drugie jajko, ekstrakt waniliowy, 2 łyżki soku z pomarańczy (lub likieru), otartą skórkę oraz mąkę i dobrze wymieszać (nie miksujemy zbyt długo, tylko do połączenia się składników). Następnie masę przekłożyć do foremek (napelnić je do mniej więcej ¾ wysokości) i piec ok. 25-30 minut (lub do suchego patyczka).
W tym czasie resztę soku pomarańczowego + 2 pozostałe łyżki cukru zagotować i gotować ok. 3-5 minut, do konsystencji syropu (ja dodałam również syrop z gotowanych na początku klementynek).
Upieczone babeczki pozostawić przez kilka minut w foremkach, a następnie przekłożyć na kratkę i polać odrobiną syropu. Pozostawić na kratce do wystygnięcia.

'

babeczki_clement2
'

Uwagi :

- przepis oryginalny przewiduje, by na dno foremek nałożyć cząstki klementynek + syrop z ich gotowania, u mnie jednak o wiele lepiej udały się babeczki bez dodatku syropu (te z syropem pozostały lekko niedopieczone pod warstwą owoców); wolałam więc użyć lekko odsączonych klementynek, a syropu tylko do polania upieczonych już babeczek

-  zamiast soku z pomarańczy możemy też użyć soku z klementynek

- za drugim razem zamiast ekstraktu z wanilii dodałam odrobinę otartej tonki, która świetnie komponuje się z cytrusami; przygotowałam nieco więcej klementynek i syropu i podałam je z babeczkami (a ‘resztki’ idealnie sprawdziły się jako dodatek do lodów waniliowych :))

- zredukowałam też nieco ilość cukru, gdyż z dodatkiem syropu było dla nas troszkę za słodko...


Pozdrawiam serdecznie! I życzę Wam miłego tygodnia :)

Czekoladowy Weekend 2012 - podsumowanie

czwartek, 23 Luty 2012

czeko_podsum_banerZapraszam na podsumowanie tegorocznego Czekoladowego Weekendu! Dziękuję za kolejną wspólna zabawę i za tyle kolejnych, wspaniałych propozycji; mam nadzieję, że i Wy miło i smakowicie się bawiliście :)

'
Z góry przepraszam, jeśli kogoś pominęłam czy źle zapisałam Wasze dane w podsumowaniu i bardzo proszę o ewentualne odpowiednie info, w komentarzach lub mailowo.

'

Przy okazji zainteresowanym przypominam również linki do wcześniejszych edycji :

2011 - 2010 - 2009 - 2008

'

'

Poniżej, dla chętnych - kod do tegorocznego podsumowania :

Miłej lektury! :)


'

PODSUMOWANIE 2012 :

Abbra - blog  Moje kucharzenie : Sernikobrownie z masłem orzechowym

Adrijah - blog Breakfast : Chleb wytrawnie czekoladowy (z automatu)

Agata – blog Gotowanie z nudów : Walentynkowy tort czekoladowo-malinowy

Albahaca – blog Canihaveabite : Pie pops z czekoladą i jagodami

Aleksandra – blog Przepisy AleksandryOrzechowe pralinki

Alexa – blog Alexa in the Wonderland  of Flavors : Chocolate heaven

Amber – blog Kuchennymi drzwiami : Polędwica w pieprzu z sosem czekoladowym

Anna-Maria – blog Kucharnia : Hot Chocolate Cake

Anna – blog Na stole : Fondue czekoladoweCzekoladowe pierogi z serem

Anna T. – blog Pyszne jedzonko : Popękane ciasteczka czekoladowe

Anooshka – blog Kaloorexi : Chocolate mud cupcakes

Atina – blog Tak sobie pichcę : Zakręcony chlebek czekoladowy

Babka – blog Pożeraczka : Czekoladowo-chałwowy sernik

Be@tka – blog Kuchnia Beatki : Mocno czekoladowy deser

Bee – blog Magazyn : Czekoladowy pudding z croissantów i nutelli

BeeSweet : Fudge

Bożena – blog Moje domowe kucharzenie : Czekoladki kokosoweMuffiny z czekoladąBabka na białkach z polewą kakaową

Buruuberii - blog Makagigi i 55 pierników : Oliwowy mus czekoladowy

Chantel – blog Przy kubku kawy : Tarta czekoladowa bez pieczenia

Cucina – blog Kraina szczęśliwości : Ciasto czekoladowo-bananowe z kremem

Czarodziejka w kuchni : Babeczki czekoladowe z serem mascaropne

Dawny_basik –blog Mozaika Zycia : Podwójnie czekoladowa panna cotta

Di – blog Kuchnia drażliwej : Devil's food cakes

Dorota – blog  Fragomulaworld : Fondants choco-café czyli kawa czekoladowa

dwa.demonki – blog Przy winie i całkiem niewinnie : Czekoladowy budyń na spodzie z płatków Czekoladowa Pavlova

Eva-ice – blog Lodowe marzenie : Pyszne ciasto czekoladowe

EwaEs- blog Smaczne i Proste : Migdały w białej czekoladzie z cynamonem

Ewelosa : Granola mega czekoladowa

Flowerek - blog Flowerek.com : Ryż na mleku z sosem czekoladowym

Grazia i Kasia z bloga Sur Nos Tables : Wegańskie ciastka czekoladoweCiasteczka Owsiane z Czekoladą

Grazyna0071 – blog Grażyna gotuje : Polewa czekoladowa (kakaowa)

Joanna – blog Rodzinna Kuchnia : Tort z białą i gorzką czekoladą

Jolanta Szyndlarewicz - blog Nasze życie od kuchni : Zakręcony chlebek czekoladowy / Chocolate Chip CookiesCzekoladowy sernik z likierem i malinami

Josia – blog Kuchnia Josi : Muffinki z 3 rodzajami czekoaldy / Mus czekoladowy z bitą śmietaną i wiśniami

Julia Pernix – blog Spod Pernixowego pióra : Babeczki z nutellą w wersji Deluxe / Kruche ciasteczka z białą czekoladą i cashew / Ciasto czekoladowe z fasolą i żurawiną

Kabamaiga – blog Sto kolorów kuchni : Kokosowe ciasto czekoladoweMakaroniki czekoladowe z pomarańczą

Kamila – blog Ogrody Babilonu : Ciasto czekoladowe w jednej misceChurros z sosem czekoladowym

KaroLina – blog Jak bułka z masłem : Ciasto czekoladowe z solą pomarańczową

Karolina – blog Jak cień : Ladies Kisses

Karolka – blog Przysmaki Karolki : Brownies

karto_flana – blog Z kartoflanego pola : Placek czekoladowo-pomaranczowy

Kasia – blog Lejdi of the house : Torcik z czekoladowa beza i masa kasztanowaSzybki serniczek cytrynowy z biala czekolada

Kaś - blog Bake&Taste : Chocolate Chip Cookies

Kornik – blog Kornik w kuchni : Ciasteczka z czekolada i orzechami macadamia

Krokodyl - blog Pomarańcza i Imbir : Czekoladowy suflet / Czekoladowe prostokąty

KucharzyTrzech : Absolutnie czekoladowe ciasteczka

Kuchenny Bałagan : Mus czekoladowy

Kulinarne-smaki : Czekoladowy (kakaowy) mus

Lo – blog Pistachio : Ciasto czekoladowe z dodatkiem ziarna tonka

Lu – blog Na tropie smaku : Brownie bez mąki

Magda – blog Pochwała Prostoty : Czekoladowy mus z chilli

Maggie – blog Maggie gotuje : Czekoladowe mini-ciasta

Majana – blog Majanowe pieczenie : Zakręcony chlebek czekoladowy / Sernik czekoladowy

MalgosiaZ – blog Smaki Alzacji : Czekoladowe serniczki z mandarynkami

Małgorzata Głowacka –blog Desperate Housewife : Czekoladowo-kokosowe brownie

Małgoś.dz – blog Pieprz czy Wanilia : Markizy z kremem z masła orzechowego

Mama Alergika - blog Mama alergika gotuje : Brownie z mascarpone (z serii Nie dla Alergika :))

Mama Zosi – blog Świat Zosi : Parfait, deser doskonały

Margot – blog Kuchnia Alicji : Zakręcony chlebek  czekoladowyKrem czekoladowy z mlekiem kokosowym + Czekolada bez czekolady

Marta – blog Jadłonomia : Ciasto dla Anny, czyli wegańska czekoladowa tarta

Mikimama – blog Czerwień i błękit : Sernik czekoladowo-bananowy z orzechowym akcentemBabeczka czekoladowo-bananowa z żurawiną

Mirabelka – blog Mirabelkowy : Pancakes z czekoladą i awokadoCzekoladowe pots de crèmeCzekoladowe ciasto z wiśniami i ganaszem

Miss_coco – blog Belgia od Kuchni : Kruche ciasteczka z czekoladą i kwiatem soli

Monia – blog Monia gotuje : Kawa czekoladowaMuffinki bardzo czekoladowe

Moniczka w kuchni : Babeczki Brownie z fantazyjnym kremem

Monika – blog Stoliczku, nakryj się : Gorąca czekolada z aromatem bergamotki

Mrs. Poppy - blog Teens Life's Yummier : Czeko niby-tort

Niedzielka - blog Złota Pszczoła : Ciasto mocno czekoladowe

Oliwia, Ola, Dominik – blog Winne inspiracje : Gorąca miętowo-pomarańczowa czekolada

Panna Malwinna – blog Filozofia Smaku : Czekoladowe chmurki

Patka – blog Chatka Patki : Murzynek z czekoladową polewą   /  Tarta z malinami i cudownym czekoladowym farszem

Pela - blog Moja kuchnia na diecie : Ciastka czekoladowe

Phalange – blog  Wysokie Mniamanie : Ciasto czekoladowe z burakami

Pinkcake - blog Trochę Inna Cukiernia : Różany tort z białą kozią czekoladąTort testowy / Czekoladowe guacamole

Tarzynka – blog Tarzynkowo : Skórka pomarańczowa w czekoladzie / Łamańce czekoladowe z ziarenkami kawy

Toczka – blog Przepysznik : Czekoladowe crèpes z kremem

Viridianka – blog Cioccolato Gatto : Cookie Monster Cake Pops

Wedelka – blog Kuchenne wzloty i upadki : Muffiny potrójnie czekoladowe

Wiedźma_florentyna – blog Pomieszanie z poplątaniem : Fondant / Przekładaniec czekoladowo-imbirowy

Wiosenka – blog Eksplozja smaku : Torcik czekoladowy z cytrynową konfiturą

Zielenina : Chleb czekoladowy

I ja, Bea : Czekoladowo-kawowe kremy bez pieczenia  /  Czekoladowe ‘pots de creme’  /  ‘Mus’ czekoladowy bez śmietany i jajek

Czekoladowo…

niedziela, 19 Luty 2012

chocolat_fondu1

'

Ufff... Nareszcie udało mi się dokończyć ten weekendowy, czekoladowy wpis. Za mną sporo zużytej czekolady, góra garnków, misek i sztućców do zmywania ;) i mnóstwo pysznych, czekoladowych degustacji (uwielbiam zapach i aksamitną teksturę topionej czekolady...).

Chciałam, by w tym roku pojawiło się tutaj coś, co nie gościło jeszcze na blogu. Nie będzie więc tym razem ciasta, czekoladek czy gorącej czekolady (jak np. tutaj, tutaj, czy tutaj). Bądą za to małe, czekoladowe słodkości, niezwykle proste i dosyć szybkie w przygotowaniu.

(pod koniec wpisu również propozycja bez jajek i ‘krowizny’ – dla uczuleniowców)

'

Zapraszam  na moje tegoroczne czekoladowe małe co nieco :)
'

cremes_chocolat2

'

Na początek czekoladowo-kawowy krem, idealny jako dodatek do popołudniowej kawy :) Bez pieczenia, więc dosyć szybki w przygotowaniu. Wytrawny, delikatny, o prawie aksamitnej konsystencji. Tak jak piszę poniżej w uwagach – radzę dodać nieco więcej kawy (lub likieru) niż w przepisie oryginalnym, w przeciwnym razie aromat kawy jest bardzo słabo wyczuwalny  (przepis z ‘Chocolat croquant - Elle à table’).

'

cremes_chocolat03

Czekoladowo-kawowe kremy, bez pieczenia

4-5 porcji (ok. 500 ml kremu)

120 g gorzkiej czekolady (70% kakao)
3 żółtka
100 ml mleka
200 ml śmietany (35%)
25 g cukru
1 łyżka likieru kawowego (np. kahlua)
opcjonalnie – 1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej

Czekoladę posiekać i umieścić w średniej wielkości miseczce.
Śmietanę i mleko wlać do rondelka (dodając ewentualnie kawę) i zagotować. W tym czasie żółtka dokładnie wymieszać z cukrem i wlewać na nie partiami gorącą, ale nie wrzącą śmietanę, stale mieszając. Następnie przelać masę jajeczną ponownie do garnka i podgrzewać na wolnym ogniu stale mieszając, aż masa zacznie gęstnieć (uwaga : nie dopuścić do wrzenia!). Następnie wlać masę na czekoladę, dodać likier i dobrze wymieszać. Przelać masę do foremek, wystudzić i wstawić do lodówki na min. 3 godziny.
Podawać np. do kawy :)

Uwagi :
- jeśli chcemy otrzymać bardziej wyrazisty, kawowy smak, radzę dodać również łyżeczkę kawy rozpuszczalnej, z dodatkiem tylko 1 łyżki likieru aromat jest bardzo lekko wyczuwalny

- krem też możemy przygotować w innej wersji smakowej (np. pomarańczowej) zastępując likier kawowy Cointreau czy Grand Marnier

- ja z tych proporcji przygotowuję 5 małych porcji kremu (kubeczki o pojemności ok. 100 ml), jest to dla nas idealna porcja na deser do kawy

'

*   *   *

'

czekoladowe_pots_de_creme1
'

Kolejna propozycja, to pieczony czekoladowy krem. Przepisów na czekoladowe ‘pots de crème’ jest sporo. W niektórych zaleca się użycie całych jajek (i ewentualnie dodatkowych żółtek), mleko miesza się pół na pół ze śmietaną. Problem w tym, że często czułam bardziej smak śmietany / mleka niż samej czekolady (często używa się 500 ml mleka / śmietany na 100 g czekolady) i konsystencja takich ‘pots de crème’ nie do końca mi odpowiadała. Najbliższa moim kubkom smakowym okazała się propozycja Marthy Stewart : mniej 'płynu', więcej czekolady i same żółtka, dla bardziej kremowego rezultatu. To prawdziwa delicja rozpływająca się w ustach :)  Poniżej przepis z moimi modyfikacjami :

'

czekoladowe_pots_de_creme2

Krem czekoladowy (czekoladowe ‘pots de crème’)

4 porcje

100 - 120g gorzkiej czekolady  (70% kakao)
250 ml śmietany (35%)
50 ml chudego mleka
(lub 200 ml + 100 ml tłustego mleka)
3 żółtka
4 łyżki cukru pudru (używam zmielonego trzcinowego)
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
opcjonalnie : 1-2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej

Piekarnik nagrzać do 180°, przygotować ramekiny / kokilki oraz duże naczynie żaroodporne.
Czekoladę posiekać i umieścić w średniej wielkości miseczce. Żółtka wymieszać z cukrem (jednak nie ucierać zbyt długo).
Śmietanę i mleko wlać do rondelka (dodając wanilię i ewentualnie kawę) i mocno podgrzać (nie zagotowywać!), zamieszać by kawa dobrze się rozpuściła, a następnie wlać na czekoladę i pozostawić na ok. 2-3 minuty (możemy od czasu do czasu poruszyć miseczką, by cała czekolada odpowiednio zmiękła pod wpływem ciepłej śmietany). Następnie dobrze wymieszać i gdy masa jest już jednolita – dodać żółtka i ponownie dobrze wymieszać (w tym czasie przygotować też potrzebny nam wrzątek). Masę przelać do ramekinów / kokilek, wstawić do żaroodpornego naczynia, przykryć folią aluminiową (całe naczynie lub każdą kokilkę osobno) i nakłuć folię w kilku miejscach, by para podczas pieczenia mogła się wydobyć. Następnie napełnić naczynie wrzątkiem (do ok. 1/2 wysokości kokilek), stawić do nagrzanego piekarnika i piec ok. 25 minut (nieco dłużej, jeśli użyjemy większych ramekinów / kokilek). Masa po upieczeniu musi być dobrze ścięta, jednak ma pozostać konsystencji ‘galaretki’, czyli ma być lekko ‘trzęsąca’ pośrodku. Upieczone kremy pozostawiamy do wystygnięcia i schładzamy przez min. 3-4 godziny w lodówce.
'

czekoladowe_pots_de_creme3
'

Uwagi :
- gorzką czekoladę możemy zastąpić mleczną lub białą, wtedy jednak nie potrzeba już dodawać cukru (kremy z białej czekolady piekę nieco dłużej, ich konsystencja jest bowiem nieco inna niż tych z użyciem gorzkiej czekolady)

- jak napisałam w liście składników, jeśli używam chudego mleka (ja tylko takie mam w domu, do kawy ;)), dodaję go naprawdę niewiele, jeśli jednak używamy mleka tłustego (lub jeśli wolimy otrzymać ‘lżejszą’ konsystencję), możemy oczywiście nieco zmienić proporcje śmietany i mleka (krem jednak troszkę na tym straci ;))

- 2 łyżki śmietany lub mleka możemy zastąpić likierem : kawowym, czekoladowym, czy np. pomarańczowym, jeśli chcemy otrzymać krem o nieco innym smaku; możemy też zamiast mleka i kawy rozpuszczalnej dodać np. 50 ml mocnego espresso

- możemy dodać nieco więcej czekolady (ok. 120 g) jeśli chcemy otrzymać bardziej intensywny smak kremu (to zdecydowanie nasza ulubiona wersja :))

- żółtek nie ucieramy z cukrem zbyt mocno, by nie powstało zbyt wiele pęcherzyków powietrza (zmieni to strukturę późniejszego kremu)

- ważne jest, by piec kremy w kąpieli wodnej, tylko w tym wypadku otrzymamy bowiem idealną, kremową konsystencję

'
*   *   *
'
Ostatnia propozycja to coś pomiędzy musem a czekoladową bitą śmietaną, co jednak nie zawiera ani śmietany, ani jajek / ubitych białek (idealne więc będzie dla alergików). To deser w 100% czekoladowy, jedynym dodatkiem jest tutaj... woda :) Gdy pierwszy raz w jakimś programie o kuchni molekularnej zobaczyłam tę preparację, nie sądziłam, że to naprawdę mi posmakuje. Mus czekoladowy na wodzie?!? Kiedy jednak całkiem niedawno ponownie zobaczyłam tego typu mus na blogu ‘Fragole a merenda’ postanowiłam jednak spróbować. A rezultat okazał się zaskakująco dobry :)
By nie zagłębiać się zbytnio w tajniki kuchni molekularnej napiszę w skrócie tylko, że gdy temperatura ubijanej czekolady zaczyna spadać, stopniowo następuje zwiększenie się masy naszej preparacji, a wytwarzające się podczas ubijania czekolady pęcherzyki powietrza powodują, iż kolor preparacji pod koniec ubijania staje się jaśniejszy. Dzięki tej technice otrzymujemy delikatny, mocno czekoladowy mus, o bardzo przyjemnej konsystencji (zainteresowanym tematem, francuskojęzycznym czytelnikom polecam np. lekturę tego tekstu – klik).

'

chocolat_chantilly

niestety taki mus jest średnio fotogeniczny... ;)

'
Czekoladowy mus / ‘bita śmietana’

(oryginalne proporcje wg Hestona Blumenthala)

200ml wody
225 g gorzkiej czekolady, połamanej na kawałki
oraz duuużo kostek lodu ;)

Czekoladę umieścić w rondelku, wlać wodę i podgrzewać, aż czekolada dokładnie się rozpuści i masa będzie jednolita, mieszając od czasu do czasu.
W tym czasie przygotować dwie miski (większą i mniejszą). Większą wypełnić kostkami lodu i wlać trochę zimnej wody, umieścić mniejszą miskę w środku.
Stopioną czekoladę przelać do mniejszej miski i ubijać tak długo, aż masa zacznie gęstnieć jak bita śmietana (najpierw na wolniejszych obrotach, później na nieco szybszych). Jeśli zbyt mocno ubijemy czekoladę, wystarczy ponownie delikatnie ją rozpuścić i powtórzyć ubijanie.
Podawać jako osobny deser (mus), jako dodatek do deserów lub w zastępstwie tradycyjnego, czekoladowego ganache. Wierzcie mi, trudno jest znaleźć bardziej czekoladowy smak od tego :)

'

*   *   *

Dziękuję Wam za ten kolejny wspólny Czekoladowy Weekend i za wszystkie smakołyki, które już pojawiły się na Waszych blogach (przypominam też o przesyłaniu mi maili z linkami do Waszych wpisów, bym mogła umieścić je w późniejszym podsumowaniu). Niedziela z taką ilością czekolady nie może chyba nie być udana? ;)

Pozdrawiam Was serdecznie i zapraszam za kilka dni na czekoladowe podsumowanie :)

'

Stał się cud pewnego razu…

wtorek, 14 Luty 2012

soupe_courge_s2'

Nie, dziad do obrazu nie przemówił ;) ale pewna męska jednostka* ugotowała w miniony weekend zupę!!! I to dosyć oryginalną na dodatek (nie z żadnej torebki na ten przykład ;)). A wszystko to za sprawą Noblevy (i Jej męża;)) oraz za sprawą tego wpisu – klik.

*to ulubione powiedzenie mojej ulubionej Kuzynki, które pozwalam sobie tutaj zacytować ;)

Gdy przeczytałam mężowi (a raczej przetłumaczyłam ;)) wpis Noblevy, nie sądziłam, że zaproponuje on sam, z własnej nieprzymuszonej woli ;) podobny ‘eksperyment’. Choć często pomaga mi w kuchni, to właśnie na ‘pomocy’ się zawsze kończy, a nie na samodzielnym gotowaniu (niestety potrafi on jednynie ugotować makaron, zrobić jejecznicę / jajka sadzone oraz kanapki oraz – okazjonalnie -  ratatouille ;)). Poczyniłam więc odpowiednie zakupy i – szczerze mówiąc – dosyć sceptycznie podchodziłam do tego pomysłu. Jak się jednak okazało – całkiem niepotrzebnie! Nie dość bowiem, że na kolację była pyszna zupa, to jeszcze (a może przede wszystkim...) mąż stwierdził, iż chętny jest na kolejne takie wspólne pichcenie* co weekend (!!!). Odpukuję więc w niemalowane mając nadzieję, że może faktycznie cuda się czasami zdarzają? ;)

*mój udział w kucharzeniu ograniczył się do czytania przepisu (ze względów ‘językowych’ ;))

Po bardziej szczegółowy opis zapraszam Was (i Waszych mężów ;)) do Noblevy – klik, a poniżej ‘uproszczona’ wersja przepisu :
'

soupe_courge_s1

i nawet kilka weekendowych promieni słońca na zdjęciu :)

Zupa z dyni piżmowej i słodkich ziemniaków

(przepis autorstwa Georgii Vance - zupa wygrała konkurs zup BBC Good Food w 1997r.)

1 łyżka oliwy z oliwek (u nas 2 )
1 średnia cebula
2 ząbki czosnku
po 1 łyżce kminu i ziaren kolendry
2 łyżki ziaren sezamu, lekko podprażonych (zapomniałam, podałam więc zupę z gomasio)
1 cm startego korzenia imbiru
1 zielone chili, pozbawione pestek, posiekane
otarta skórka i sok z jednej limonki
1 łyżeczka lejącego się miodu (u nas nieco więcej)
340 g słodkich ziemniaków
340 g dyni Butternut (u nas Buttercup)
1.2 l wywaru z kurczaka (u nas warzywny)
400 g puszka ciecierzycy
sól i pieprz
do przybrania zielona kolendra

Ziarna kolendry i kminu podprażyć na suchej patelni, zmielić lub rozetrzeć w moździerzu.
Podprażyć sezam. Posiekać cebulę i zmiażdżyć czosnek. Posiekać papryczkę chili (u nas bez pestek, by było mniej ostro). Bataty i dynię obrać i pokroić w małą kostkę.
W dużym garnku podgrzać oliwę na niewielkim ogniu, dodać cebulę i czosnek, przykryć i dusić przez około 10 min na bardzo małym ogniu (cebula ma zmięknąć, nie zrumienić się). Dodać kmin, kolendrę, sezam, imbir, chili, skórkę z limonki i miód, mieszać przez 30 sekund. Dodać warzywa, sok z połówki limonki i wywar.Przykryć i gotować, aż warzywa będą miękkie. Dodać ciecierzycę, przykryć i gotować jeszcze ok. 10 min. Dodać sok z drugiej połówki limonki (u nas nieco mniej), zmiksować zupę i ewentualnie doprawić do smaku (u nas : więcej miodu + odrobina soli i pieprzu).

Jak pisze Nobleva - w tej zupie ważny jest balans: pikantne, słodkie, słone i kwaśne. Doprawienie więc może oznaczać nie tylko dodanie soli lub pieprzu, ale także ewentualnie miodu.
Moja porcja była oczywiście podana z duuużą ilością świeżej kolendry :)

'
A w przygotowaniu zupy uczestniczył też mój nowy kuchenny pomocnik (i jest to jedyny czerwony akcent na blogu na Walentynki ;)) :

'

bamix'

zdjęcie mocno wieczorne, nie do końca więc niestety oddaje rzeczywisty kolor...

(limitowana edycja, 250W, prawdziwe Ferrari w kuchni ;))

'

'
Pozdrawiam serdecznie!

I przypominam o zbliżającym się, Czekoladowym Weekendzie! :)

Rustykalne ciasteczka z dodatkiem mąki kasztanowej

niedziela, 12 Luty 2012

biscuits_chataigne01

'

Zima nadal w pełni (co wciąż dziwi dziennikarzy i reporterów, a przecież zima w lutym jest czymś normalnym... ;)), a ja korzystam z wolnego czasu i robię (prawie że) wiosenne porządki w kuchennych ‘zbiorach’. Przeglądam kryjące się w czeluściach szafek pudełka z różnymi gatunkami mąki, wyciągam resztki soczewicy (pewnie będzie dziś na obiad), spisuję to, co trzeba będzie dokupić (kończy się mąka z ciecierzycy i z komosy ryżowej), odkładam na stół to, co chciałabym jak najszybciej zużyć, by nie gromadzić niepotrzebnych zapasów.
Pierwsza w kolejce jest do zużycia mąka kasztanowa, zamiast naleśników będą więc dziś ciasteczka. Rustykalne, mało słodkie, z dodatkiem mąki razowej. Bez proszku do pieczenia i bez jajek. Po kilku dniach ‘leżakowania’ w puszce zdecydowanie jeszcze lepsze.
Nie są to ciasteczka dla poszukujących miękkich, słodkich, rozpływających się na języku łakoci. Dla mnie jednak są idelne do porannej kawy czy popołudniowej herbaty, wolę bowiem takie właśnie rustykalne, nieprzesłodzone smaki.

(przepis z bloga ‘Fragole a merenda’, oryginał tutaj – klik)
'

biscuits_chataigne02

Rustykalne ciasteczka z dodatkiem mąki kasztanowej

100 g mąki kasztanowej
100 g mąki pszennej (użyłam mąki T 780)
50 g mąki razowej (użyłam orkiszowej)
szczypta soli
80 g cukru trzcinowego (użyłam zmielonego)
100 g masła
6 łyżek mleka (lub wody)

Masło wyciągnąć z lodówki na ok. 30 minut przed pieczeniem.

Wymieszać mąkę, sól i cukier, dodać kawałki masła oraz mleko / wodę i zmiksować (mikserem lub malakserem) tak, by otrzymać kulę ciasta (staramy się miksować jak najkrócej, jak przy kruchym cieście). Uformowaną kulę cista zawijamy w folię spożywczą lub przekładamy do hermetycznego pojemnika i umieszczamy w lodówce na minimum 30 minut.
Piekarnik rozgrzać do 170°-180°.
Ciasto zozwałkować na delikatnie posypanej mąką stolnicy na grubość 4 mm (jeśli ciasto zbytnio klei się do wałka, możemy wałkować je przykryte folią spożywczą); wycinać ciasteczka i układać je na wyłożonej papierem blasze. Piec ok. 15 minut, aż ciasteczka będą lekko rumiane (w zależności od piekarnika być może trzeba będzie nieco wydłużyć czas pieczenia).
Wystudzić ciaszeczka na kratce i przechowywać w metalowej puszce.

'

biscuits_chataigne4

'

Uwagi :
- jak wspomniałam wyżej – są to zwarte, rustykalne ciasteczka (brak proszku do pieczenia / sody)
- mleko / wodę dodawałam stopniowo do wyrabianego ciasta, w zależności bowiem od użytej mąki możemy potrzebować nieco więcej / mniej płynu
- wg autorki surowe ciasto można pozostawić w lodówce nawet do 2 dni
- ilość otrzymanych ciasteczek będzie zależeć od wielkości użytych foremek, warto jednak od razu upiec je z większej porcji (pod warunkiem rzecz jasna, że lubicie takie ‘zdrowe’, rustykalne smaki ;))

'

biscuits_chataigne6

'

Ciasteczka te były też okazją do przetestowania nowych stempelków, do ich użycia zdecydowanie lepiej bowiem sprawdzają się ciasta bez środków spulchniających (lub z niewielką ich ilością), które nie odkształcają się podczas pieczenia (stempel ‘Home Made’ ma ok. 7,5 cm średnicy, a ‘Biscuits maison’ – 6,5 cm).
Ten pierwszy można zakupić np. tutaj - klik, a na polskich stronach dostępny tutaj i tutaj (Graż, raz jeszcze dziękuję za informacje i pośrednictwo! :) ).
Ten drugi stempel (wraz z książeczką z przepisami po francusku, która jednak nie jest niezbędna ;)) można zakupić np. tutaj lub tutaj.

'

Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli, z ciasteczkami lub bez ;)

'