Trochę wiosny w szarym mieście

24 Kwiecień 2008

campanule

Pora na trochę kolorów po poprzednim wpisie :) Przyznaję, że niewiele ostatnio gotuję (a przynajmniej niewiele ‘ciekawych’ – w sensie blogowym – dań), gdyż trochę więcej czasu poświęcam mojemu balkonowemu ‘ogródkowi’, przygotowując go na wiosenno-letni sezon.
Niestety kwiatki i roślinki, które mam w planach muszą jeszcze trochę poczekać, gdyż noce są jeszcze nieco za chłodne; tak więc większość z nich zadomowi się tam dopiero po ‘zimnej Zośce’ ;) Za to w domu są już zioła : pietruszka, szczypiorek, bazylia i rozmaryn; wczoraj kupiłam też tymianek ‘cytrynowy’ (Thymus citriodorus) :

tymianek

Bardzo lubię ten jego cytrynowy zapach i smak, ciekawie komponuje sie z wieloma daniami. W planach jest jeszcze koperek, melisa, czosnek niedźwiedzi oraz lubczyk, choć tego ostatniego niestety jeszcze nie znalazłam. I pewnie coś jeszcze, gdyż lubię co roku mieć w skrzynkach coś ‘nowego’ :)

Jak na razie spędzam czas na oglądaniu roślinek i planowaniu. Plusem mojego balkonu jest to, że jest naprawdę duży (8 metrów długości) jednak nie mogę mieć na nim większości lubianych przeze mnie kwiatów czy drobnych warzyw i owoców gdyż niestety – mimo zachodniej ekspozycji – samego słońca jest na nim niewiele. Przyznaję, że zdania są podzielone; niektórzy uważają, że te kilka godzin popołudniowego słońca powinno w zupełności wystarczyć, inni twierdzą, że to może jednak być za mało. Dlatego w tym roku postanowiłam umieścić jak najwięcej roślin cieniolubnych, nie wymagających dużej ilości słońca, a tylko część jednej skrzynki wypełnię kwiatami, które lubią słońce (jak np. petunie, które uwielbiam) i zobaczę, jak będą się rozwijać w tych warunkach. Również pięknie kwitnące hortensje mogą być dobrą alternatywą na brak słońca, tym bardziej, że są przecież takie malownicze!
A wczoraj kupiłam ten właśnie ‘dzwoneczek’ z początkowego zdjęcia (Campanula ‘Get Me’) by choć trochę rozweselił te szare, deszczowe dni i pomógł nam przetrwać te kilka tygodni niecierpliwego czekania na prawdziwie wiosenno-letnią pogodę :)

Pozdrawiam serdecznie!

11 odpowiedzi do “Trochę wiosny w szarym mieście”

  1. Brahdelt pisze :

    Też się szykuję do kupienia ziółek w doniczkach, chyba moje ozdobne doniczkowe dostaną eksmisję na balkon (zabudowany szkłem), a na parapecie poustawiam zioła, żeby był łatwy i szybki dostęp. *^v^*

    Odpowiedz

  2. majana pisze :

    Sliczne zdjecia! Tak wiosennie u Ciebie. :) Pozdrawiam serdecznie.
    Majana

    Odpowiedz

  3. Anoushka pisze :

    jak juz balkon zakwitnie, to poprosze o zdjecia :)

    nosze sie z przenaczeniem kawalaka naszego ogrodka na warzywa i ziola. W tym roku jednak mi sie nie uda, wiec z ogromna przyjemnoscia popatrze ne Twoj!

    Odpowiedz

  4. margot pisze :

    śliczności !!!!!!!

    Odpowiedz

  5. Ksiezniczka z Krainy Deszczowcow pisze :

    I pomyslalby kto, ze mieszkasz faktycznie w szarym miescie ;)

    Odpowiedz

  6. Bea pisze :

    Kiedy tak leje bez konca, to naprawde jest szaro! :)
    Anoushko, chetnie bym zamienila moj balkon na Twoj ogrodek :) Jak juz wszystko bedzie posadzone, to zdjecia oczywiscie beda; a jesli przez przypadek wiesz, gdzie tu kupic lubczyk to prosze o namiary - to jest ‘livèche’, ale tutaj nazywaja to poprostu ‘herbe à Maggi’ :)
    A ja juz sie nie moge doczekac, kiedy te wszystkie wirtualnie wybrane ’slicznosci’ znajda sie wreszcie na balkonie :)

    Odpowiedz

  7. Anoushka pisze :

    Bea, polecam Andre Fleurs à Echallens:)

    PS Udaj sie na poczte :)

    Odpowiedz

  8. Bea pisze :

    Anoushko, dzieki za info - poczta juz sprawdzona ;)
    A André Fleurs to faktycznie moj ulubiony sklep tego typu w regionie; nastepnym razem zapytam o ten lubczyk (chyba nawet zadzwonie wczesniej, zeby sie upewnic).

    Odpowiedz

  9. Agata pisze :

    Widzisz, to masz zupelnie inny problem balkonowy niz moj. Moj to patelnia, od 8 rano az do zmierzchu i tak naprawde bardzo niewiele roslin wytrzymuje takie temperatury, zwlaszcza latem. Ziola chyba szczegolnie, a tak mi sie marza ziolowe skrzyneczki:( Czy istnieje jakis slownik nazw ziol, bo nie mam pojecia jak lubczyk przetlumaczyc na portugalski. Chyba trzeba sie kierowac nazwami lacinskimi.

    Odpowiedz

  10. Bea pisze :

    Agato, tutaj znalazlam tlumaczenie nazwy lubczyku w różnych językach http://www.toildepices.com/index.php?url=/fr/plantes/trad_aff.php?id=16
    i pisze, że po portugalsku to Levistico, ale na wikipedii go nie znalazlam, wiec może to nie jest popularne w Portugalii zioło? Może Agnieszka nam pomoże rozwiązać tę kwestię :)
    A co do Twojego balkonu, to faktycznie współczuję; ja sama też nie najlepiej znoszę skwar i upały, więc chyba jednak już wolę ten mój półcień. Grunt to zawsze znaleźć coś pozytywnego w każdej sytuacji! :)

    ps. w poprzednim komentarzu źle wkleiłam adres strony, oto więc ‘poprawka’

    Odpowiedz

  11. Agata pisze :

    Dzieki Bea, juz dodalam do ulubionych. Moze mam jeszcze szanse na jakis domowy “zielnik”. Trzymaj kciuki:))

    Odpowiedz

Dodaj odpowiedź