Rabarbarowe przetwory

11 Maj 2008

rhubarbeconfiture2

*
I znów będę Was dziś męczyć rabarbarem :)
Tym razem pragnę podzielić się z Wami dwoma przepisami : na chutney oraz na konfiturę. Zacznę od tej drugiej, gdyż jest to dla mnie coś absolutnie niesamowitego! A wszystko to dzięki Joannie z forum CinCin, która podzieliła się z nami przepisem na hiram skandynawski (jak pisze Joanna, przepis pochodzi z książki ‘Przetwory domowe czyli spiżarnia babci Teodory’ pod redakcją Jana Rogali). Przyznaję, że idea rabarbarowego dżemu jakoś nigdy mnie nie pociągała, kojarzył mi się on bowiem tylko z kwaśnym smakiem rabarbaru, a nie ze słodyczą i delikatnością konfitur czy dżemów. Jednak po przeczytaniu komentarzy na forum stwierdziłam, że może jednak powinnam spróbować? Spróbowałam i żałuję teraz tylko jednej rzeczy : że zrobiłam go tak mało! :) Ten smak i aromat jest naprawdę niesamowity! Już podczas smażenia roztaczał się przecudny, świeży, zniewalający zapach. I wiem już, że muszę koniecznie zrobić go jeszcze raz, tym razem z podwójnej porcji, w przeciwnym bowiem razie z pewnością nie dotrwa do zimy. Joanno, raz jeszczę dziękuję, że podzieliłaś się z nami tym cudownym przepisem!

Cytuję :

Hiram skandynawski, czyli konfitura z rabarbaru z imbirem

1 kg rabarbaru
1 kg cukru (dałam o połowę mniej)
3 łyżki imbiru
skórka z 1 cytryny

Rabarbar pokroić na małe kawałki, wymieszać w szklanej misie z cukrem, imbirem i drobno pokrojoną skórką z cytryny. Pozostawić na noc pod przykryciem.

Następnego dnia gotować na małym ogniu do miękkości. Po godzinie gotowania zrobić próbę wylewając kroplę marmolady na talerzyk i zadrapać przez środek nożem. Jeśli marmolada się nie zlewa, to znaczy, że jest gotowa. Gorącą wlewać do czystych, wyparzonych słoików. Dobrze zamknąć.

Uwagi Joanny :
Ze względu na proporcje rabarbaru i cukru, dla mnie to nie marmolada, ale konfitura.
Skórkę z cytryny otarłam na średniej tarce. Imbir dałam świeży, również utarty na tarce.

Ja dodam jeszcze od siebie, że zredukowałam ilość cukru prawie że o połowę (ale niestety zawsze tak robię) i użyłam jasnego cukru trzcinowego. Pasteryzowałam słoiki około 20 minut na wolnym ogniu. Smak jest naprawdę niesamowity! Gorąco polecam Wam ten przepis.

*

* * *

A teraz kolej na chutney. Jeśli lubicie tego typu słodko-kwaśne smaki, to ten przepis z pewnością przypadnie Wam do gustu. Tradycyjnie jest to doskonały dodatek do wszelakich mięs pieczonych, jednak świetnie smakuje także z serami! Dlatego też każdy będzie mógł znaleźć dla niego odpowiednie zastosowanie :)

rhubarbechutney2

Chutney z rabarbaru

Przepis pochodzi z jednego z francuskich czasopism ('Cuisine Light')

600 g rabarbaru, pokrojonego w małe kawałki
400 g posiekanej cebuli
160 g rodzynek
800 g cukru (u mnie trzcinowy – jasny i ciemny)
100 - 120 ml octu jabłkowego lub cydrowego*
2 łyżeczki cynamonu
2 łyżeczki imbiru w proszku (lub 1 łyżka świeżego startego)
2 łyżeczki zmiażdżonych goździków (ja dałam nieco mniej)
szczypta pieprzu Cayenne
sól

* w oryginalnym przepisie na te proporcje jest aż 600 ml octu; przyznaję, że osobiście bardzo zredukowałam jego ilość, gdyż za pierwszym razem ten mocno octowy smak był dla mnie naprawdę zbyt silny

Wszystkie składniki sosu dobrze wymieszać w szerokim garnku i gotować na małym ogniu około godziny (ja gotowałam 50 min.) często mieszając. Gdy sos dobrze zgęstnieje, napełniamy nim słoiki i dobrze zakręcamy. Ja większość moich przetworów pasteryzuję, przede wszystkim dlatego, że zawsze daję o wiele mniej cukru, jednak przy dużej ilości cukru i octu nie jest to konieczne.

Smacznego!

*

50 odpowiedzi do “Rabarbarowe przetwory”

  1. margot pisze :

    Ja tylko mogę potwierdzić ,ze Hiram jest przepyszny i też dałam cukier lekko brązowy trzcinowy i też pół porcji,a i będę dorabiać bo jedna porcja to mało.
    Chutneju jeszcze nie robiłam ,ale jak się nada do sera to robię….
    Bea bardzo pięknie zapakowałaś te przetwory .

    Odpowiedz

  2. Bea pisze :

    Dziekuje Margot :) Ja bardzo czesto robie tego typu przetwory na prezenty, chyba nawet wiecej ich rozdaje niz konsumuje ;) stad rozne ‘opakowania’ :)

    Odpowiedz

  3. Agnieszka pisze :

    Ja tylko żałuję, że u mnie rabarbar to taki rarytas i piekielna rzadkość. Udało mi sie go kupić odkąd mieszkam w Portugalii tylko 2 razy. Ale jak go zdobędę po raz trzeci to będzie ten hiram, skoro tak zachwalacie. Zrobiłabym i chutney , bo bardzo lubię, ale mam jeszcze do zjedzenia ze 4 słoiki pigwowego, bo jestem jedynym konsumentem chutneya w naszym domu. ;) Bardzo smacznie się to wszsytko prazentuje na Twoich zdjęciach Bea!

    Odpowiedz

  4. Bea pisze :

    No wlasnie, kto by pomyslal, ze w niektorych krajach rabarbar to taki rarytas! przynajmniej ja wczesniej nie mialam o tym pojecia.
    Co do chutney, to ja tez najczesciej robie go nie tyle dla nas co ‘do rozdania’ wlasnie, gdyz maz dziwnym okiem patrzy na takie owocowo-octowe zaprawy ;)
    A hiram zrob koniecznie Agnieszko, bo jest naprawde wspanialy! A moze Ci wyslac sloiczek? :)

    Odpowiedz

  5. ptasia pisze :

    Och, uwielbiam chutney - tylko mam na półce jeszcze dużo, różnych (może za rok?). Ten przepis mi się podoba. A co do dżemu - hm. Szczerze mówiąc, nie przepadam za konsystencją dżemów długo smażonych (dla mnie długo to ponad 10 min :), z wyjątkiem powideł. Ale mówicie, że smaczne… Hm. Czy imbir mocno jest wyczuwalny (w kontekście męża)?

    Odpowiedz

  6. Bea pisze :

    Ptasiu, imbir jest tu dosc wyczuwalny,ale wystarczy dac go troszke mniej; na poczatek daj niewiele, a jak juz maz sie przekona do tego smaku to na drugi raz dasz wiecej :)

    Odpowiedz

  7. jotesz pisze :

    Witam międzynarodową kulinarię!
    Dziękuję Gospodyni za miły wpis przy moich próbach chlebowych!
    :)
    Przy rabarbarach się nie popiszę, bo nigdy za nim nie przepadałem, może poza dzieciństwem, gdy się taki surowy, “maczany” w cukrze, chrupało na surowo.

    Natomiast co roku lub dwa produkuję powidła z własnej, rozrośniętej węgierki, którym żaden wyrób masowy nie może dorównać. Są wiele godzin wypiekane w żeliwnym garze bez przykrycia, ciągle mieszane, by przyprażona skórka wędrowała w głąb. Potem miesiącami się nimi zajadamy - najchętniej wieńczymi nimi pajdę chleba posmarowanego twarogiem…
    Smacznego
    :)

    Odpowiedz

  8. Bea pisze :

    Ja tez myslalam, ze nie przepadam za rabarbarem, jednak zmienilam zdanie kosztujac niektore domowe przetwory wlasnie (wczoraj rabarbar-truskawka, pyyycha!).
    I tak jak Ty co jesien robie moje powidla sliwkowe wg ‘babcinej’ receptury - smazone przez 3 dni, z niewielka iloscia cukru i tych robie najwiecej (srednio z 10kg sliwek); robie tez je w wersji sliwka + jablko + cynamon i takie tez bardzo nam smakuja :)

    Odpowiedz

  9. elisabeth pisze :

    bylam w niedziele w Polsce i mama dala mi rabarbar,zrobiam z niego konfiture,ale w polaczeniu z truskawkami(robie ja co roku)1:1polecam,sprobuje chutnej,nigdy tego nie jadlam;

    Odpowiedz

  10. cudawianki pisze :

    akurat mnie wpisami o rabarbarze nie meczysz, bo jestem jego wierna fanka! i na pewno wyprobuje przepis na konfiture, bo wlasnie szukalam takiej idealnej! :-)

    Odpowiedz

  11. Bea pisze :

    Elzbieto, tez w tym roku zrobilam, ale malo mialam truskawek wiec bylo tak ‘na smaka’ tylko, do gofrow :) Chyba zamroze troche rabarbaru na konfiture wlasnie, bo obawiam sie, ze jak bedzie wysyp truskawek, to rabarbaru niestety juz nie bedzie :(

    Cudawianki, te konfiture naprawde polecam, jest wspaniala! a przepis juz ‘poszedl w swiat’ :)

    Odpowiedz

  12. Olga Smile pisze :

    Witaj,
    Przepisy na rabarbarowe przetwory wyglądają świetnie, nie mówiąc już o rewelacyjnych zdjęciach! Po weekendzie zabieram się za rabarbarowe przetwory. To będzie mój rabarbarowy pierwszy raz :) Nie omieszkam dać znać jak mi wyszły :)
    Pozdrawiam!

    Odpowiedz

  13. Bea pisze :

    Olgo, czekam na info! mam nadzieje, ze bedzie Ci smakowac :)
    Trzymam wiec kciuki za ten pierwszy raz! ;)

    Odpowiedz

  14. LilQa pisze :

    zainspirowałaś mnie, zrobiłam hiram - bardzo dobry, choć na drugi raz zredukuję ilość imbiru o 2/3, uważam, że nalezy dodawać go stopniowo do uzyskania najlepszego dla siebie smaku (użyłam świeżego)

    Beo - czy możesz mi powiedzieć z czym najczęściej jesz te konfitury - czy próbowałaś np. dodać jako nadzienie pączków albo jako dodatek do camembert?

    Odpowiedz

  15. LilQa pisze :

    jeszcze jedno pytanie…

    ja liczyłam 1 kg już obranego rabarbaru, a Ty?

    Odpowiedz

  16. Bea pisze :

    Witaj Lilqo, ciesze sie, ze hiram Ci smakuje :) Co do imbiru, to moze faktycznie lepiej go dodawac stopniowo; ja go uwielbiam i w kuchni uzywam go stosunkowo czesto i duzo, ale moze nie wszyscy lubia taka jego ilosc ;)
    Co do wagi, to ja tez wazylam juz umyty i pokrojony rabarbar (ja tego mlodego nie obieram).
    A co do ‘zuzytkowania’ go, to u nas znika na tostach :) Paczkow nie smaze niestety, ale z pewnoscia tez by mi w tej wersji smakowalo! A sery - osobiscie - najbardziej lubie same :) ale mysle, ze warto sprobowac, jesli lubi sie tego typu polaczenia (do serow podaje chutney, jest pycha!)

    Odpowiedz

  17. Zielona pisze :

    ojoj, ten chutney wyglada fantastycznie, pewnie jeszcze lepiej bedzie smakowal w jesienne wieczory.
    Bea, sliczne sloiczki masz,Twoje przetwory wygladaja jak z najlepszych delikatesow, cudo!

    Odpowiedz

  18. Bea pisze :

    Tak, ten chutney jest naprawde warty sprobowania! Mam wiec nadzieje, ze sprobujesz i ze bedzie Ci smakowal :)
    I bardzo dziekuje za tak mile slowa :)

    Odpowiedz

  19. Olga Smile pisze :

    Witajcie,
    Bea - zrobiłam chutney z rabarbaru, powiem tak HURA!. Właśnie studzą się u mnie w kuchni słoiczki zgrabnie poustawiane na gazetkach, przykryte serwetkami. Jestem szczęśliwa, że od razu na pierwszy rzut zrobiłam kilka porcji bo smakuje po prostu bosko. Uwielbiam takie dodatki do sera, wędlin i ryżu. Pachnie, smakuje i wygląda niesamowicie! Co prawda … przypaliłam trzy garnki, więc sobie poszorowałam, ale to kwestia niezbyt częstego mojego mieszania. Gotowałam chutney ponad 4 godziny, z racji jego niesamowitej płynności. Zwyczajnie był straszliwie rzadki, jak kompot. Może mój rabarbar był jakiś wyjątkowo soczysty? Ale nic to, odparowanie uczyniło cuda, chutney jest ciemny, bardzo gęsty i przypomina wyglądem powidła z węgierek. A powidła domowe uwielbiam ponad wszystko robić i jeść, więc i chutney zawita w moim menu domowym na dobre. Z takich dodatków - przetworów stosowanych jako dodatek do dań, co roku robię konfiturę z jarzębiny z jabłkami. Smakuje też świetnie, jarzębina to generalnie taka wersja pośrodku smaku powideł śliwkowych, żurawin i chutneya. Ale mam smaczne myśli :) :) :) idę jeszcze coś ugotować. A właśnie … w dużym garnku czekam na jutrzejsze gotowanie hiramu :) Dam znać jak wyszedł :)
    Dziękuję za tak smakowite przepisy i propozycje. Pozdrawiam Olga

    Odpowiedz

  20. Bea pisze :

    Olgo, niesamowicie sie ciesze, ze chutney tak przypadl Ci do gustu! Tylko troche mnie dziwi, ze musialas go odparowywac az 4 godziny, ale to moze faktycznie ‘wina’ jakiegos wyjatkowo soczystego rabarbaru? Najwazniejsze, ze smakuje :)
    Ja rowniez robie sporo domowych przetworow, bardzo lubie np. sliwki w zalewie korzennej, sa swietne do deserow i lodow; jedynie malo robie bardzo ‘octowych’ zapraw, gdyz te maja u nas wyjatkowo male wziecie ;)
    Raz jeszcze dziekuje za tak sympatyczny komentarz i polecam sie na przyszlosc!
    Pozdrawiam

    Odpowiedz

  21. Olga Smile pisze :

    Bea - to je dziękuję za takie fantastyczne przepisy :)
    Przed chwilą dokończyłam mój hiram i wyszedł świetny! Też dałam pół porcji cukru, ale w zamian po lasce przeciętej wzdłuż wanilii na 1 kg rabarbaru. Wanilia dała dodatkowo ładny zapach i bardzo delikatny posmak, czyli tak, jak powinno być!
    Jednak po konsultacji z rodziną zdecydowanie wybieramy i to jednogłośnie chutney. Trafia on bardziej w nasz gust kulinarny. Coś czuję, że w połowie tygodnia zrobię jeszcze kilka porcji chutney’u jak nabędę produkty, no i słoiki, bo tylko litrowe pozostały :)
    Bea - ja też robię śliwki ale takie prawie kandyzowane, mocno cynamonowe, lekko kwaśne. Nie gotuje sie ich tylko zalewa zalewą a dnia następnego pakuje w słoiki. Proste i rewelacyjne! Nie trzeba wekować, same sobie dają radę. Jedyny warunek, to dobre śliwki, prawdziwe węgierki, twarde, małe i prawie dojrzałe. Inaczej wszystko fermentuje i do niczego taka robota.
    Buziaki i pozdrawiam Olga Smile

    Odpowiedz

  22. Bea pisze :

    Olgo, ja tez mysle o ‘dorobieniu’ jeszcze kilku porcji choc nie wiem, czy czasu mi starczy… A z wanilia faktycznie musi byc pyszne :)
    Co do sliwek, to ja tych ‘moich’ tez nie gotuje; przygotowuje sie do nich taki syrop/zalewe, do sloiczka wklada sie sliwki (juz bez pestek), kawalek imbiru, cynamonu i kilka gozdzikow i goracym syropem zalewa sie sliwki; pracy przy nich wiec malo a smak fantastyczny! I tez wlasnie wazne, by sliwki nie byly zbyt dojrzale. Widze, ze jesienia bedziemy porownywac nasze przepisy :)

    Odpowiedz

  23. Olga Smile pisze :

    Dokładanie :) robię takie same śliwki :) są super. W tym roku już 10 raz będę je robiła. Przepis dostałam wiele lat temu od mojej teściowej. Wtedy pierwszy raz zachwyciłam się śliwkami w occie i już pozostałam ich wielbicielką. O ile śliwki są dobre, o tyle ten ocet śliwkowy jest bajeczny. Tak w gruncie rzeczy ja robię śliwki dla octu, a nie dla samych śliwek hahahaha A ocet znika u mnie, że hej. Jest świetny do sałatek, do mięsa, warzyw, do marynowania itd. Jak mówi moja przyjaciółka Dorka, balsamico się nawet nie umywa.

    Odpowiedz

  24. Anonymous pisze :

    Dzisiaj próbuję zrobić hiram. Długo szukałam zachęcającego przepisu na przetwory z rabarbaru. Tak więc czeka mnie mały debiut. Dam znać o wynikach. Pozdrawiam ciepło.
    mysza klapsiara | knedlik.blox.pl

    Odpowiedz

  25. Bea pisze :

    Trzymam kciuki choc niepotrzebnie, bo ten hiram nie moze sie nie udac :)
    Czekam na wiesci! Mam nadzieje, ze Ci przypadnie do gustu :)
    Pozdrawiam

    Odpowiedz

  26. dagmara pisze :

    ten hiram wyglada wyglada przepysznie! mam rabarbar, jutro robie :) jeszcze tylko pytanie: ile Ci wyszlo sloiczkow z tej porcji?

    Odpowiedz

  27. Bea pisze :

    Dagmaro, niestety wychodzi go dosyc malo : 3-4 nieduze sloiczki, radze wiec od razu powoic lub potroic porcje :)

    Odpowiedz

  28. Olga Smile pisze :

    Ja robię od razu ilość podaną w przepisie i pomnożoną przez pięć :) Dziś kolejna partia chutney’u już mi się gotuje. I z takiej ilości wyszły mi dokładnie 23 słoiczki 300 ml czyli takie, jak po dżemie. :) :) :)
    Polecam, polecam, bo o ile hiram u mnie może być, o tyle chutney MUSI być :)
    Pozdrawiam Olga Smile

    Odpowiedz

  29. Bea pisze :

    Olu, wyszly Ci az 23 sloiczki 300 ml?

    Odpowiedz

  30. Olga Smile pisze :

    Bea - dokładnie: robiłam z 3 kg rabarbaru, 2 kg cebuli, 2 kg cukru itd. W tej chwili powróciłam znowu do gotowania porannej pulpy chatney’a, bo musiałam wyjść z domu. Po godzinnym gotowaniu mam w garnku mniej więcej 7,5 litra masy. Jak ją dobrze odparuję, to powinna się troszkę zredukować o litr. Poszłam zmierzyć słoiki używając jako miarki butelki do karmienia dziecka z podziałką i wyszło dokładnie 280 ml pod nakrętkę. Widocznie 300 ml jest brutto.
    To wyszło dużo według Ciebie?

    Odpowiedz

  31. Bea pisze :

    Teraz rozumiem :) Faktycznie 3 kg rabarbaru, 2 kg cebuli itd to moze byc koncowe 23 sloiczki :)
    Niesamowicie sie ciesze, ze przepis robi taka furrore :)

    Odpowiedz

  32. dagmara pisze :

    zrobione! konfitura ma sie rozumiec :) musze przyznac, ze ma baaardzo ciekawy smak :) dalam mniej cukru (nastepnym razem jeszcze mniej - tak, bedzie nastepny raz!) i 2 lyzki imbiru zamiast trzech i moim zdaniem wystarczy. dzieki za przepis! :)

    Odpowiedz

  33. Bea pisze :

    Dagmaro, ciesze sie bardzo! i zycze smacznego :)

    Odpowiedz

  34. Olga Smile pisze :

    Muszę napisać, że łącznie zrobiłam trzy partie Chutney’a z 3 kg rabarbaru każda. I za każdym razem wyszedł mi w innym kolorze. Za pierwszym razem osiągnął odcień ciemnej śliwki, za drugim wpadał w czerwień a trzecia, ostatnia partia jest lekko brązowa. Zapewne to kwestia koloru rabarbaru i ilości barwnika w nim zawartego :)
    Teraz na jednej półce w spiżarce stoją trzy partie słoiczków, każdy wygląda inaczej, a w środku ta sama pycha!
    Jeszcze raz Bea dziękuję za tak rewelacyjny przepis!
    Pozdrawiam Olga Smile

    Odpowiedz

  35. Bea pisze :

    A ja dzis dokupilam rabarbaru na hiram i tez jestem ciekawa jaki tym razem bedzie kolor :)
    I masz racje Olgo, za kazdym razem ten sam niesamowity smak :)

    Odpowiedz

  36. mysza klapsiara pisze :

    Hiram wyszedł rewelacyjny! Zredukowałam jedynie ilość cukru i imbiru. Już nie mogę doczekać się jesieni! :)

    Odpowiedz

  37. Bea pisze :

    Witaj Myszo w gronie wielbicielek hiramu :)
    Ja wlasnie robie kolejna porcje, rowniez ze zredukowanym cukrem; nie jestem tak wytrwala jak Ty i nie czekam na jesien, czesc bowiem palaszujemy ‘na swiezo’ :)

    Odpowiedz

  38. Anonymous pisze :

    z ogromnym podziekowaniem za rabarabarowa inspiracje !!! kocia77

    Odpowiedz

  39. Bea pisze :

    Alez prosze! :)
    Ja nadal kontynuuje, tym razem bedzie z truskawkami :)

    Odpowiedz

  40. dagmara pisze :

    juz drugi sezon robie te konfiture, pyszna jest :) cukru tez daje prawie polowe mniej, troszke mniej imbiru, za to wrzucam do garnka kawalek kory cynamonu. moze w tym roku skusze sie na chutney?

    Odpowiedz

  41. Bea pisze :

    Witaj Dagmaro :) Mnie w tym roku sie niestety nie udalo, czego bardzo zaluje :( Ale to nic, czasami tak bywa.
    Jesli skusisz sie na chutney, to mam nadzieje, ze Ci posmakuje :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz

  42. Ewa pisze :

    zrobiłam dziś i hiram i chutnej. Czy można bezkarnie jeszcze zmniejszyć ilość cukru? Dla mnie zdecydowanie za słodkie :( a dałam na 1 kg rabarbaru 0,5 kg cukru. Zastanawiam się czy jak dam jeszcze mniej to przetwory przetrwają do zimy? (w sensie czy się nie zepsują?)

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Witaj Ewo! Jesli bedziesz pasteryzowac pozniej, to tak - mozesz bezkarnie zmniejszyc w ilosc cukru :) Jesli nie pasteryzujesz, to moze to byc faktycznie niewielkie ryzyko, choc ja od pewnego czasu gorace dzemy nakladam do goracych, wypieczonych w piekarniku sloiczkow i nawet bez pozniejszej pasteryzacji nie mam problemow (przechowuje sloiczki w chlodnym miejscu).

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz

    Ewa pisze :

    Dzięki Bea! :) ponieważ staram się robić małe ilości jednorazowo, tak żeby przygotowywanie przetworów było przyjemnością to z pasteryzacją nie mam problemów, te kilka słoiczków będę pasteryzować w takim razie. A w ogóle to smaki rewelacyjne i serdecznie dziękuję za przepisy :) Z pewnością będę tu zaglądać w poszukiwaniu kolejnych przepisów na przetwory i nie tylko.

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Ewo, milo mi niezmiernie zatem :) Ja tez robie zawsze przetwory z malej ilosci owocow, wlasnie po to, by nadal pozostala przyjemnosc robienia ich, a nie tylko zmeczenie i znuzenie ;)

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz

  43. Lacrima pisze :

    Własnie zrobiłam kilka słoiczków kożystając z Twojego przepisu.
    Wyszło obłędne.
    Bardzo Dziękuję z świetny przepis.
    Link do Twojego bloga i tego przepisu umieściłam na swoim blogu.
    Pozdrawiam Lacrima

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Milo mi niezmiernie Lacrimo! :)

    Pozdrawiam

    Odpowiedz

  44. [...] Źródło: beawkuchni.com [...]

  45. pligg.com pisze :

    Rabarbarowe przetwory …

    Ten smak i aromat jest naprawdę niesamowity! Już podczas smażenia roztaczał się przecudny, świeży, zniewalający zapach. I wiem już, że muszę koniecznie zrobić go jeszcze raz, tym razem z podwójnej porcji, w przeciwnym bowiem razie z pewno…

Dodaj odpowiedź