Rabarbarowe przetwory

rhubarbeconfiture2

*
I znów będę Was dziś męczyć rabarbarem :)
Tym razem pragnę podzielić się z Wami dwoma przepisami : na chutney oraz na konfiturę. Zacznę od tej drugiej, gdyż jest to dla mnie coś absolutnie niesamowitego! A wszystko to dzięki Joannie z forum CinCin, która podzieliła się z nami przepisem na hiram skandynawski (jak pisze Joanna, przepis pochodzi z książki ‘Przetwory domowe czyli spiżarnia babci Teodory’ pod redakcją Jana Rogali). Przyznaję, że idea rabarbarowego dżemu jakoś nigdy mnie nie pociągała, kojarzył mi się on bowiem tylko z kwaśnym smakiem rabarbaru, a nie ze słodyczą i delikatnością konfitur czy dżemów. Jednak po przeczytaniu komentarzy na forum stwierdziłam, że może jednak powinnam spróbować? Spróbowałam i żałuję teraz tylko jednej rzeczy : że zrobiłam go tak mało! :) Ten smak i aromat jest naprawdę niesamowity! Już podczas smażenia roztaczał się przecudny, świeży, zniewalający zapach. I wiem już, że muszę koniecznie zrobić go jeszcze raz, tym razem z podwójnej porcji, w przeciwnym bowiem razie z pewnością nie dotrwa do zimy. Joanno, raz jeszczę dziękuję, że podzieliłaś się z nami tym cudownym przepisem!

Cytuję :

Hiram skandynawski, czyli konfitura z rabarbaru z imbirem

1 kg rabarbaru
1 kg cukru (dałam o połowę mniej)
3 łyżki imbiru
skórka z 1 cytryny

Rabarbar pokroić na małe kawałki, wymieszać w szklanej misie z cukrem, imbirem i drobno pokrojoną skórką z cytryny. Pozostawić na noc pod przykryciem.

Następnego dnia gotować na małym ogniu do miękkości. Po godzinie gotowania zrobić próbę wylewając kroplę marmolady na talerzyk i zadrapać przez środek nożem. Jeśli marmolada się nie zlewa, to znaczy, że jest gotowa. Gorącą wlewać do czystych, wyparzonych słoików. Dobrze zamknąć.

Uwagi Joanny :
Ze względu na proporcje rabarbaru i cukru, dla mnie to nie marmolada, ale konfitura.
Skórkę z cytryny otarłam na średniej tarce. Imbir dałam świeży, również utarty na tarce.

Ja dodam jeszcze od siebie, że zredukowałam ilość cukru prawie że o połowę (ale niestety zawsze tak robię) i użyłam jasnego cukru trzcinowego. Pasteryzowałam słoiki około 20 minut na wolnym ogniu. Smak jest naprawdę niesamowity! Gorąco polecam Wam ten przepis.

*

* * *

A teraz kolej na chutney. Jeśli lubicie tego typu słodko-kwaśne smaki, to ten przepis z pewnością przypadnie Wam do gustu. Tradycyjnie jest to doskonały dodatek do wszelakich mięs pieczonych, jednak świetnie smakuje także z serami! Dlatego też każdy będzie mógł znaleźć dla niego odpowiednie zastosowanie :)

rhubarbechutney2

Chutney z rabarbaru

Przepis pochodzi z jednego z francuskich czasopism (‚Cuisine Light’)

600 g rabarbaru, pokrojonego w małe kawałki
400 g posiekanej cebuli
160 g rodzynek
800 g cukru (u mnie trzcinowy – jasny i ciemny; można zredukować ilość nawet o połowę…)
100 – 120 ml octu jabłkowego lub cydrowego*
2 łyżeczki cynamonu
2 łyżeczki imbiru w proszku (lub 1 łyżka świeżego startego)
2 łyżeczki zmiażdżonych goździków (ja dałam nieco mniej)
szczypta pieprzu Cayenne
sól

* w oryginalnym przepisie na te proporcje jest aż 600 ml octu; przyznaję, że osobiście bardzo zredukowałam jego ilość, gdyż za pierwszym razem ten mocno octowy smak był dla mnie naprawdę zbyt silny

Wszystkie składniki sosu dobrze wymieszać w szerokim garnku i gotować na małym ogniu około godziny (ja gotowałam 50 min.) często mieszając. Gdy sos dobrze zgęstnieje, napełniamy nim słoiki i dobrze zakręcamy. Ja większość moich przetworów pasteryzuję, przede wszystkim dlatego, że zawsze daję o wiele mniej cukru, jednak przy dużej ilości cukru i octu nie jest to konieczne.

Smacznego!

*

  • Facebook
  • Twitter
  • LinkedIn
  • Google Plus
  • Pinterest
  • Blogger
  • RSS
  • Email

61 odpowiedzi nt. „Rabarbarowe przetwory

  1. margot

    Ja tylko mogę potwierdzić ,ze Hiram jest przepyszny i też dałam cukier lekko brązowy trzcinowy i też pół porcji,a i będę dorabiać bo jedna porcja to mało.
    Chutneju jeszcze nie robiłam ,ale jak się nada do sera to robię….
    Bea bardzo pięknie zapakowałaś te przetwory .

    Odpowiedz
    1. Agnieszka Wielobób

      Zgadzam się z Tobą Margot. Hiram jadłam u znajomej i był przepyszny:) Właśnie kupiłam składniki i będe jutro robiła swój własny, w ramach poszerzania swojej półeczki z przetworami na zimę (albo i nie na zimę).
      dziękuję Bea za ten przepis
      pozdrawiam:)

      Odpowiedz
      1. Bea Autor wpisu

        Agnieszko, ciesze sie przeogromnie, ze i Ciebie przepis zaciekawil :) Zycze udanej produkcji i degustacji! :))
        (a cukru / miodu radze dodawac partiami, do smaku…)

        Pozdrawiam!

        Odpowiedz
        1. Agnieszka Wielobób

          Bea, właśnie zrobiła. Zapach genialny: cytrynowo imbirowy:) Dodałam jeszcze od siebie dwie garście płatków róży – czuć je lekko, jak by pod koniec smaku:)
          A muszę przyznać, że zainspirowałam się bardzo Twoimi rabarbarowymi przepisami na dżemiki i syropy, bo rabarbar uwielbiam.
          Dziękuję:)
          pozdrawiam serdecznie

          Odpowiedz
  2. Bea

    Dziekuje Margot :) Ja bardzo czesto robie tego typu przetwory na prezenty, chyba nawet wiecej ich rozdaje niz konsumuje ;) stad rozne ‚opakowania’ :)

    Odpowiedz
  3. Agnieszka

    Ja tylko żałuję, że u mnie rabarbar to taki rarytas i piekielna rzadkość. Udało mi sie go kupić odkąd mieszkam w Portugalii tylko 2 razy. Ale jak go zdobędę po raz trzeci to będzie ten hiram, skoro tak zachwalacie. Zrobiłabym i chutney , bo bardzo lubię, ale mam jeszcze do zjedzenia ze 4 słoiki pigwowego, bo jestem jedynym konsumentem chutneya w naszym domu. ;) Bardzo smacznie się to wszsytko prazentuje na Twoich zdjęciach Bea!

    Odpowiedz
  4. Bea

    No wlasnie, kto by pomyslal, ze w niektorych krajach rabarbar to taki rarytas! przynajmniej ja wczesniej nie mialam o tym pojecia.
    Co do chutney, to ja tez najczesciej robie go nie tyle dla nas co ‚do rozdania’ wlasnie, gdyz maz dziwnym okiem patrzy na takie owocowo-octowe zaprawy ;)
    A hiram zrob koniecznie Agnieszko, bo jest naprawde wspanialy! A moze Ci wyslac sloiczek? :)

    Odpowiedz
  5. ptasia

    Och, uwielbiam chutney – tylko mam na półce jeszcze dużo, różnych (może za rok?). Ten przepis mi się podoba. A co do dżemu – hm. Szczerze mówiąc, nie przepadam za konsystencją dżemów długo smażonych (dla mnie długo to ponad 10 min :), z wyjątkiem powideł. Ale mówicie, że smaczne… Hm. Czy imbir mocno jest wyczuwalny (w kontekście męża)?

    Odpowiedz
  6. Bea

    Ptasiu, imbir jest tu dosc wyczuwalny,ale wystarczy dac go troszke mniej; na poczatek daj niewiele, a jak juz maz sie przekona do tego smaku to na drugi raz dasz wiecej :)

    Odpowiedz
  7. jotesz

    Witam międzynarodową kulinarię!
    Dziękuję Gospodyni za miły wpis przy moich próbach chlebowych!
    :)
    Przy rabarbarach się nie popiszę, bo nigdy za nim nie przepadałem, może poza dzieciństwem, gdy się taki surowy, „maczany” w cukrze, chrupało na surowo.

    Natomiast co roku lub dwa produkuję powidła z własnej, rozrośniętej węgierki, którym żaden wyrób masowy nie może dorównać. Są wiele godzin wypiekane w żeliwnym garze bez przykrycia, ciągle mieszane, by przyprażona skórka wędrowała w głąb. Potem miesiącami się nimi zajadamy – najchętniej wieńczymi nimi pajdę chleba posmarowanego twarogiem…
    Smacznego
    :)

    Odpowiedz
  8. Bea

    Ja tez myslalam, ze nie przepadam za rabarbarem, jednak zmienilam zdanie kosztujac niektore domowe przetwory wlasnie (wczoraj rabarbar-truskawka, pyyycha!).
    I tak jak Ty co jesien robie moje powidla sliwkowe wg ‚babcinej’ receptury – smazone przez 3 dni, z niewielka iloscia cukru i tych robie najwiecej (srednio z 10kg sliwek); robie tez je w wersji sliwka + jablko + cynamon i takie tez bardzo nam smakuja :)

    Odpowiedz
  9. elisabeth

    bylam w niedziele w Polsce i mama dala mi rabarbar,zrobiam z niego konfiture,ale w polaczeniu z truskawkami(robie ja co roku)1:1polecam,sprobuje chutnej,nigdy tego nie jadlam;

    Odpowiedz
  10. cudawianki

    akurat mnie wpisami o rabarbarze nie meczysz, bo jestem jego wierna fanka! i na pewno wyprobuje przepis na konfiture, bo wlasnie szukalam takiej idealnej! :-)

    Odpowiedz
  11. Bea

    Elzbieto, tez w tym roku zrobilam, ale malo mialam truskawek wiec bylo tak ‚na smaka’ tylko, do gofrow :) Chyba zamroze troche rabarbaru na konfiture wlasnie, bo obawiam sie, ze jak bedzie wysyp truskawek, to rabarbaru niestety juz nie bedzie :(

    Cudawianki, te konfiture naprawde polecam, jest wspaniala! a przepis juz ‚poszedl w swiat’ :)

    Odpowiedz
  12. Olga Smile

    Witaj,
    Przepisy na rabarbarowe przetwory wyglądają świetnie, nie mówiąc już o rewelacyjnych zdjęciach! Po weekendzie zabieram się za rabarbarowe przetwory. To będzie mój rabarbarowy pierwszy raz :) Nie omieszkam dać znać jak mi wyszły :)
    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  13. LilQa

    zainspirowałaś mnie, zrobiłam hiram – bardzo dobry, choć na drugi raz zredukuję ilość imbiru o 2/3, uważam, że nalezy dodawać go stopniowo do uzyskania najlepszego dla siebie smaku (użyłam świeżego)

    Beo – czy możesz mi powiedzieć z czym najczęściej jesz te konfitury – czy próbowałaś np. dodać jako nadzienie pączków albo jako dodatek do camembert?

    Odpowiedz
  14. Bea

    Witaj Lilqo, ciesze sie, ze hiram Ci smakuje :) Co do imbiru, to moze faktycznie lepiej go dodawac stopniowo; ja go uwielbiam i w kuchni uzywam go stosunkowo czesto i duzo, ale moze nie wszyscy lubia taka jego ilosc ;)
    Co do wagi, to ja tez wazylam juz umyty i pokrojony rabarbar (ja tego mlodego nie obieram).
    A co do ‚zuzytkowania’ go, to u nas znika na tostach :) Paczkow nie smaze niestety, ale z pewnoscia tez by mi w tej wersji smakowalo! A sery – osobiscie – najbardziej lubie same :) ale mysle, ze warto sprobowac, jesli lubi sie tego typu polaczenia (do serow podaje chutney, jest pycha!)

    Odpowiedz
  15. Zielona

    ojoj, ten chutney wyglada fantastycznie, pewnie jeszcze lepiej bedzie smakowal w jesienne wieczory.
    Bea, sliczne sloiczki masz,Twoje przetwory wygladaja jak z najlepszych delikatesow, cudo!

    Odpowiedz
  16. Bea

    Tak, ten chutney jest naprawde warty sprobowania! Mam wiec nadzieje, ze sprobujesz i ze bedzie Ci smakowal :)
    I bardzo dziekuje za tak mile slowa :)

    Odpowiedz
  17. Olga Smile

    Witajcie,
    Bea – zrobiłam chutney z rabarbaru, powiem tak HURA!. Właśnie studzą się u mnie w kuchni słoiczki zgrabnie poustawiane na gazetkach, przykryte serwetkami. Jestem szczęśliwa, że od razu na pierwszy rzut zrobiłam kilka porcji bo smakuje po prostu bosko. Uwielbiam takie dodatki do sera, wędlin i ryżu. Pachnie, smakuje i wygląda niesamowicie! Co prawda … przypaliłam trzy garnki, więc sobie poszorowałam, ale to kwestia niezbyt częstego mojego mieszania. Gotowałam chutney ponad 4 godziny, z racji jego niesamowitej płynności. Zwyczajnie był straszliwie rzadki, jak kompot. Może mój rabarbar był jakiś wyjątkowo soczysty? Ale nic to, odparowanie uczyniło cuda, chutney jest ciemny, bardzo gęsty i przypomina wyglądem powidła z węgierek. A powidła domowe uwielbiam ponad wszystko robić i jeść, więc i chutney zawita w moim menu domowym na dobre. Z takich dodatków – przetworów stosowanych jako dodatek do dań, co roku robię konfiturę z jarzębiny z jabłkami. Smakuje też świetnie, jarzębina to generalnie taka wersja pośrodku smaku powideł śliwkowych, żurawin i chutneya. Ale mam smaczne myśli :) :) :) idę jeszcze coś ugotować. A właśnie … w dużym garnku czekam na jutrzejsze gotowanie hiramu :) Dam znać jak wyszedł :)
    Dziękuję za tak smakowite przepisy i propozycje. Pozdrawiam Olga

    Odpowiedz
  18. Bea

    Olgo, niesamowicie sie ciesze, ze chutney tak przypadl Ci do gustu! Tylko troche mnie dziwi, ze musialas go odparowywac az 4 godziny, ale to moze faktycznie ‚wina’ jakiegos wyjatkowo soczystego rabarbaru? Najwazniejsze, ze smakuje :)
    Ja rowniez robie sporo domowych przetworow, bardzo lubie np. sliwki w zalewie korzennej, sa swietne do deserow i lodow; jedynie malo robie bardzo ‚octowych’ zapraw, gdyz te maja u nas wyjatkowo male wziecie ;)
    Raz jeszcze dziekuje za tak sympatyczny komentarz i polecam sie na przyszlosc!
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  19. Olga Smile

    Bea – to je dziękuję za takie fantastyczne przepisy :)
    Przed chwilą dokończyłam mój hiram i wyszedł świetny! Też dałam pół porcji cukru, ale w zamian po lasce przeciętej wzdłuż wanilii na 1 kg rabarbaru. Wanilia dała dodatkowo ładny zapach i bardzo delikatny posmak, czyli tak, jak powinno być!
    Jednak po konsultacji z rodziną zdecydowanie wybieramy i to jednogłośnie chutney. Trafia on bardziej w nasz gust kulinarny. Coś czuję, że w połowie tygodnia zrobię jeszcze kilka porcji chutney’u jak nabędę produkty, no i słoiki, bo tylko litrowe pozostały :)
    Bea – ja też robię śliwki ale takie prawie kandyzowane, mocno cynamonowe, lekko kwaśne. Nie gotuje sie ich tylko zalewa zalewą a dnia następnego pakuje w słoiki. Proste i rewelacyjne! Nie trzeba wekować, same sobie dają radę. Jedyny warunek, to dobre śliwki, prawdziwe węgierki, twarde, małe i prawie dojrzałe. Inaczej wszystko fermentuje i do niczego taka robota.
    Buziaki i pozdrawiam Olga Smile

    Odpowiedz
  20. Bea

    Olgo, ja tez mysle o ‚dorobieniu’ jeszcze kilku porcji choc nie wiem, czy czasu mi starczy… A z wanilia faktycznie musi byc pyszne :)
    Co do sliwek, to ja tych ‚moich’ tez nie gotuje; przygotowuje sie do nich taki syrop/zalewe, do sloiczka wklada sie sliwki (juz bez pestek), kawalek imbiru, cynamonu i kilka gozdzikow i goracym syropem zalewa sie sliwki; pracy przy nich wiec malo a smak fantastyczny! I tez wlasnie wazne, by sliwki nie byly zbyt dojrzale. Widze, ze jesienia bedziemy porownywac nasze przepisy :)

    Odpowiedz
  21. Olga Smile

    Dokładanie :) robię takie same śliwki :) są super. W tym roku już 10 raz będę je robiła. Przepis dostałam wiele lat temu od mojej teściowej. Wtedy pierwszy raz zachwyciłam się śliwkami w occie i już pozostałam ich wielbicielką. O ile śliwki są dobre, o tyle ten ocet śliwkowy jest bajeczny. Tak w gruncie rzeczy ja robię śliwki dla octu, a nie dla samych śliwek hahahaha A ocet znika u mnie, że hej. Jest świetny do sałatek, do mięsa, warzyw, do marynowania itd. Jak mówi moja przyjaciółka Dorka, balsamico się nawet nie umywa.

    Odpowiedz
  22. Anonymous

    Dzisiaj próbuję zrobić hiram. Długo szukałam zachęcającego przepisu na przetwory z rabarbaru. Tak więc czeka mnie mały debiut. Dam znać o wynikach. Pozdrawiam ciepło.
    mysza klapsiara | knedlik.blox.pl

    Odpowiedz
  23. Bea

    Trzymam kciuki choc niepotrzebnie, bo ten hiram nie moze sie nie udac :)
    Czekam na wiesci! Mam nadzieje, ze Ci przypadnie do gustu :)
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  24. dagmara

    ten hiram wyglada wyglada przepysznie! mam rabarbar, jutro robie :) jeszcze tylko pytanie: ile Ci wyszlo sloiczkow z tej porcji?

    Odpowiedz
  25. Olga Smile

    Ja robię od razu ilość podaną w przepisie i pomnożoną przez pięć :) Dziś kolejna partia chutney’u już mi się gotuje. I z takiej ilości wyszły mi dokładnie 23 słoiczki 300 ml czyli takie, jak po dżemie. :) :) :)
    Polecam, polecam, bo o ile hiram u mnie może być, o tyle chutney MUSI być :)
    Pozdrawiam Olga Smile

    Odpowiedz
  26. Olga Smile

    Bea – dokładnie: robiłam z 3 kg rabarbaru, 2 kg cebuli, 2 kg cukru itd. W tej chwili powróciłam znowu do gotowania porannej pulpy chatney’a, bo musiałam wyjść z domu. Po godzinnym gotowaniu mam w garnku mniej więcej 7,5 litra masy. Jak ją dobrze odparuję, to powinna się troszkę zredukować o litr. Poszłam zmierzyć słoiki używając jako miarki butelki do karmienia dziecka z podziałką i wyszło dokładnie 280 ml pod nakrętkę. Widocznie 300 ml jest brutto.
    To wyszło dużo według Ciebie?

    Odpowiedz
  27. Bea

    Teraz rozumiem :) Faktycznie 3 kg rabarbaru, 2 kg cebuli itd to moze byc koncowe 23 sloiczki :)
    Niesamowicie sie ciesze, ze przepis robi taka furrore :)

    Odpowiedz
  28. dagmara

    zrobione! konfitura ma sie rozumiec :) musze przyznac, ze ma baaardzo ciekawy smak :) dalam mniej cukru (nastepnym razem jeszcze mniej – tak, bedzie nastepny raz!) i 2 lyzki imbiru zamiast trzech i moim zdaniem wystarczy. dzieki za przepis! :)

    Odpowiedz
  29. Olga Smile

    Muszę napisać, że łącznie zrobiłam trzy partie Chutney’a z 3 kg rabarbaru każda. I za każdym razem wyszedł mi w innym kolorze. Za pierwszym razem osiągnął odcień ciemnej śliwki, za drugim wpadał w czerwień a trzecia, ostatnia partia jest lekko brązowa. Zapewne to kwestia koloru rabarbaru i ilości barwnika w nim zawartego :)
    Teraz na jednej półce w spiżarce stoją trzy partie słoiczków, każdy wygląda inaczej, a w środku ta sama pycha!
    Jeszcze raz Bea dziękuję za tak rewelacyjny przepis!
    Pozdrawiam Olga Smile

    Odpowiedz
  30. Bea

    A ja dzis dokupilam rabarbaru na hiram i tez jestem ciekawa jaki tym razem bedzie kolor :)
    I masz racje Olgo, za kazdym razem ten sam niesamowity smak :)

    Odpowiedz
  31. mysza klapsiara

    Hiram wyszedł rewelacyjny! Zredukowałam jedynie ilość cukru i imbiru. Już nie mogę doczekać się jesieni! :)

    Odpowiedz
  32. Bea

    Witaj Myszo w gronie wielbicielek hiramu :)
    Ja wlasnie robie kolejna porcje, rowniez ze zredukowanym cukrem; nie jestem tak wytrwala jak Ty i nie czekam na jesien, czesc bowiem palaszujemy ‚na swiezo’ :)

    Odpowiedz
  33. dagmara

    juz drugi sezon robie te konfiture, pyszna jest :) cukru tez daje prawie polowe mniej, troszke mniej imbiru, za to wrzucam do garnka kawalek kory cynamonu. moze w tym roku skusze sie na chutney?

    Odpowiedz
  34. Bea Autor wpisu

    Witaj Dagmaro :) Mnie w tym roku sie niestety nie udalo, czego bardzo zaluje :( Ale to nic, czasami tak bywa.
    Jesli skusisz sie na chutney, to mam nadzieje, ze Ci posmakuje :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz
  35. Ewa

    zrobiłam dziś i hiram i chutnej. Czy można bezkarnie jeszcze zmniejszyć ilość cukru? Dla mnie zdecydowanie za słodkie :( a dałam na 1 kg rabarbaru 0,5 kg cukru. Zastanawiam się czy jak dam jeszcze mniej to przetwory przetrwają do zimy? (w sensie czy się nie zepsują?)

    Odpowiedz
    1. Bea Autor wpisu

      Witaj Ewo! Jesli bedziesz pasteryzowac pozniej, to tak – mozesz bezkarnie zmniejszyc w ilosc cukru :) Jesli nie pasteryzujesz, to moze to byc faktycznie niewielkie ryzyko, choc ja od pewnego czasu gorace dzemy nakladam do goracych, wypieczonych w piekarniku sloiczkow i nawet bez pozniejszej pasteryzacji nie mam problemow (przechowuje sloiczki w chlodnym miejscu).

      Pozdrawiam!

      Odpowiedz
      1. Ewa

        Dzięki Bea! :) ponieważ staram się robić małe ilości jednorazowo, tak żeby przygotowywanie przetworów było przyjemnością to z pasteryzacją nie mam problemów, te kilka słoiczków będę pasteryzować w takim razie. A w ogóle to smaki rewelacyjne i serdecznie dziękuję za przepisy :) Z pewnością będę tu zaglądać w poszukiwaniu kolejnych przepisów na przetwory i nie tylko.

        Odpowiedz
        1. Bea Autor wpisu

          Ewo, milo mi niezmiernie zatem :) Ja tez robie zawsze przetwory z malej ilosci owocow, wlasnie po to, by nadal pozostala przyjemnosc robienia ich, a nie tylko zmeczenie i znuzenie ;)

          Pozdrawiam!

          Odpowiedz
  36. Pingback: Szybkie ciasto z rabarbarem « Bea w Kuchni

  37. Lacrima

    Własnie zrobiłam kilka słoiczków kożystając z Twojego przepisu.
    Wyszło obłędne.
    Bardzo Dziękuję z świetny przepis.
    Link do Twojego bloga i tego przepisu umieściłam na swoim blogu.
    Pozdrawiam Lacrima

    Odpowiedz
  38. Pingback: Konfitura z rabarbaru z imbirem | w słoiku

  39. Pingback: pligg.com

  40. Pingback: Rabarbar, truskawki i hibiskus, czyli majowe przetwory « Bea w Kuchni

  41. Pingback: Przetwory - rabarbar i morele « Bea w Kuchni

  42. Pingback: Dżem rabarbarowy z imbirem, duńskie migawki i aromatyczny konkurs « Bea w Kuchni

  43. Pingback: Chabrowe Pole - miejsca z duszą, ludzie z pasją...

  44. reyka

    Znalazłam tę stronę kilka dni temu, zaczytałam się i już dziś kończą się gotować i chutney i konfitura z rabarbaru a słoiki się wyparzają w piekarniuku. Dziękuję :)

    Odpowiedz
  45. Neziwa

    Zrobiłam wczoraj Hiram skandynawski – ale powiem szczerze,że nie wiem czy nie za długo go gotowałam bo strasznie dużo soku mi puściło i po godzinie to pływał …także dużo,dużo dłużej się robił, też zrobiłam z połowy porcji cukru i następnym razem dam chyba jeszcze mniej :) Imbir świeży :) Smakowy dżemik wyszedł – także myślę,że zagości na stałe w moim repertuarze ;) tak jak śliwki w czekoladzie ;)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>