Dzień Makaronika

20 Marzec 2010

macarons1
*
Jak pisałam Wam dwa lata temu20 marca obchodzony jest we Francji Dzień Makaronika. Nie jest to jednak tylko i wyłącznie kolejne komercyjne święto, bowiem dochód ze sprzedaży przekazywany jest na cele charytatywne (co roku jest to inna fundacja na rzecz chorych dzieci). I choć teoretycznie Szwajcaria również jest na liście krajów ‘uczestniczących’ (jak również Niemcy, Belgia, Luksemburg, Japonia i Stany Zjednoczone), to przyznać muszę, że żadna z pytanych o to wczoraj osób nic o makaronikowym święcie nie wiedziała ;) Nawet – o zgrozo ! ;) – nawet sprzedawcy w sklepiku Ladurée… Nie omieszkałam więc ich o Dniu Makaronika poinformować ;) I oczywiście - jak zwykle - nie oparłam się pokusie i zakupiłam kilka(naście…) tych kolorowych ‘klejnocików’.
Wariacji na temat tego renesansowego ciasteczka jest wiele, jednak podstawą przepisu są niezmiennie : białka, cukier puder oraz zmielone na ‘mąkę’ migdały. Dopiero na początku naszego wieku zaczęto je ‘sklejać’, tworząc tym samym prawdziwe mini-arcydzieła sztuki cukierniczej (a to dzięki pomysłowi wnuka założyciela słynnej Ladurée).

Oto aktualnie dostępne makaronikowe smaki :

*macaronsboiteii
*

(na zdjęciu od lewej – od góry do dołu)

malina – pralina – pistacja – wanilia – czekolada –
kasztan – karmel – róża – gorzka czekolada – czereśnia –
piernik – zielone jabłuszko – cytryna – kawa – lukrecja

*

Sami przyznajcie – czy można się im oprzeć? ;) Lekko chrupiąca ‘skorupka’ oraz delikatnie wilgotne, kremowe wnętrze, czyli idealny towarzysz dla popołudniowej kawy :)

W lutym z wielką przyjemnością stwierdziłam, że makaroniki podbiły serca sporej rzeszy bloggerek. A wszystko to za sprawą Olcik i jej lutowej propozycji w ramach Weekendowej Cukierni Polki. Wszystkie makaroniki wspaniale się prezentowały, przyznać jednak muszę, że moje serce podbiły szczególnie te, które pokazała nam Gosia (klik!)

*

makaronikigosia

zdjęcie wklejam za pozwoleniem Gosi :)

*

Sami chyba przyznacie, że są absolutnie przeurocze! Moje pierwsze makaroniki nie były nawet w połowie tak urokliwe… Ale udały się, w smaku były dokładnie takie jak powinny, więc ich aspekt wizualny aż tak bardzo mnie wtedy nie zraził ;)

I mimo iż makaroniki ubóstwiam, to sama piekę je dosyć sporadycznie. Przyznaję, że wolę od czasu do czasu kupić sobie kilka sztuk za każdym razem o innym smaku, niż mieć np. 30 takich samych makaroników… Wygodnictwo, lenistwo, nazwijcie to jak chcecie ;) Poza tym niebezpieczeństwem pieczenia takich smakołyków jest fakt, iż dziwnym trafem niezwykle szybko wtedy znikają one z pudełeczka ;) Dla własnego więc ‘bezpieczeństwa’ ograniczam się do zakupu kilku tylko sztuk. Tylko  wczoraj wyjątkowo  ‘zaszalałam’ na dzisiejszą okazję ;)

*laduree

*

Wirtualnie więc częstuję Was,  życząc wszystkim miłego weekendu oraz… cudownej wiosny! Słonecznej, zielonej i pełnej pozytywnej energii :)

*

Pozdrawiam serdecznie !

*

Zielono. Wiosennie. Pistacjowo

16 Marzec 2010

czosnekniedzwiedziii
*
Ostatnio (hmmm… ciekawe dlaczego? ;) ) coraz bardziej ‘ciągnie’ mnie w stronę wszystkiego co zielone, świeże, lekkie. No dobrze, może nie zawsze lekkie, ale i tak lżejsze od raclette czy fondue ;)
Na spacerach szukam pierwszych oznak wiosny (jeszcze ich trochę mało…) i jak jaszczurka łapię rozgrzewające, nieśmiałe promienie słońca. Wczoraj w lesie znalazłam już nawet pierwsze listki czosnku niedźwiedziego, choć prawdziwy sezon na niego zacznie się chyba dopiero pod koniec marca (teraz listki są jeszcze malutkie, w większości miejsc wręcz mikroskopijne ;) ).

*
pistachesii

*
W miniony weekend postanowiłam więc przygotować coś słodkiego z taką właśnie wiosenną nutą. Zamarzyło mi się i coś zielonego (pistacje), i coś bardziej ‘kwiatowego’ (róża), i tak oto powstały ‘wariacje na temat’ ;)
Dziś pierwsza – pistacjowa - z crema di limoncello (uwielbiam to połączenie!) oraz jej pistacjowo-różany wariant. Nota bene – wersja z limoncello świetnie smakowała również z malinowo-różanym ‘coulis’, ale o tym będzie już w następnym odcinku ;)

*
pistacjowe2
*

'Ciasteczka' pistacjowo-cytrynowe

100 g drobno zmielonych pistacji
30 g drobno zmielonych migdałów
120 g cukru
2 jajka
30 g stopionego masła
2 łyżki crema di limoncello
otarta skórka z 1 cytryny + 1 limonki
50 g mąki

Piekarnik rozgrzać do 180°.
Białka ubić na pianę. Pistacje i migdały wymieszać z cukrem, dodać żółtka i dalej mieszając wlać stopione masło, otarte skórki oraz limoncello, a na koniec mąkę (masa w tym stadium jest dosyć zwarta i 'kleista'). Następnie dodajemy partiami białka i delikatnie mieszamy. Wlewamy masę do natłuszczonych foremek i pieczemy ok. 20-25 minut (uważamy by zbytnio ich nie przesuszyć).

Z tej porcji wyjdzie nam ok. 5-6 większych 'ciasteczek' (o śr. 8 cm) lub 8-9 muffinek.

Zamiast limoncello możemy dodać 2 łyżki wody różanej (i tylko jedną otartą skórkę z cytryny) oraz kilka mrożonych malin. Obydwie wersje są pyszne :)

*pistacjowemuffinki

*

*    *    *    *    *

Jak już wspomniałam w komentarzach pod poprzednim postem – losowanie 'przyprawowe' zostało zakończone :) Chętnych z komentarzy pod wpisem podzieliłam wg interesujących Was przypraw. Sumaku np. mam na tyle, by wszystkich chętnych obdzielić, jednak akacji (której mam najmniej) oraz lemon myrth dla wszystkich by niestety nie wystarczyło :/ Dlatego też przy reszcie przypraw zmuszona byłam dokonać losowania. Mam nadzieję, że wybaczycie mi fakt, iż ilości wysłanych przypraw nie będą niestety zawrotne, chciałam jednak by jak najwięcej osób mogło ich skosztować i by było w miarę ‘sprawiedliwie’ ;)

Oto alfabetyczny spis wylosowanych osób, które proszę o przesłanie mi adresu drogą mailową :

Caracordata
Elka
Fellunia
Gwiazdka
KaroLina
Kasia (fiołkowa)
Kass
Krokodyl
Lo
Lula Lu
Majana
Mich
Monika (przy stole)
Niedzielka
No Onion
Ptasia
Qd
Vinrouge
Viri
Wiosanna
Zaytoon

*

Pozdrawiam serdecznie!

*

Każdy ma jakiegoś bzika

11 Marzec 2010

epices
*

Tak, tak moi drodzy, jestem pewna, że każdy z nas ma jakiegoś ‘bzika’ ;) Moim kulinarnym ‘bzikiem’ z całą pewnością są zioła i wszelakie przyprawy. Nie wyobrażam już sobie bez nich mojej kuchni. I choć szafka z przyprawami powoli pęka w szwach, to i tak nie umiem się oprzeć i regularnie powiększam moją ‘kolekcję’ (na powyższym zdjęciu widoczna jest ta część przypraw, która w szafce się już nie mieści ;) ).

Czasami dostaję coś ciekawego do wypróbowania od moich ‘międzynarodowych’ uczniów, częściej jednak kupuję przyprawy na targu (nota bene również od jednego z byłych uczniów ;) ) lub w jednym z moich ulubionych sklepików z przyprawami, który jest swoistą jaskinią Ali Baby - spędzam tam często blisko godzinę (ku rozpaczy czekającego męża ;)) i najchętniej kupiłabym absolutnie wszystko! To z całą pewnością jeden z moich ulubionych sklepików (po tym z serami rzecz jasna ;) ).

*
colombo
*

Od pewnego czasu regularnie odnawiam moje zapasy colombo (którym to ‘zaraziła’ mnie Anoushka :) ). Podobnie jak curry, colombo jest mieszanką kilku przypraw. Jest to mieszanka bardzo popularna szczególnie w Sri Lance, na Antylach czy na wyspie Réunion. Bazę stanowi kolendra, papryka chili, kumin i kurkuma do których dodaje się np. : cynamon, goździki, gałkę muszkatołową, anyż, imbir, szafran, gorczycę, pieprz, tamarynd, czosnek.
Często dodaje się colombo do dań z batatami, maniokiem, z zielonymi bananami, z roślinami strączkowymi, ale również z warzywami czy daniami na bazie jajek (mnie np. bardzo smakuje ‘orientalny’ omlet z colombo).
Inną mieszanką w podobnym stylu jest massalé z wyspy Réunion. Jest to mieszanka nieco podobna do Garam Massala używanego w kuchni indyjskiej, a w jej skład wchodzi najczęściej : kurkuma, kolendra, kumin, gorczyca, pieprz, cynamon, kardamon, goździki, kozieradka.
Oczywiście w wypadku, gdy colombo lub massalé nie posiadamy, możemy zastąpić je naszą ulubioną mieszanką curry.
Przy okazji warto dodać, że ‘colombo’ czy ‘massalé’ to także nazwa samej potrawy (tak jak np. mianem ‘curry’ określa się i przyprawę, i rodzaj dania).

*

epicesaccacia*

Poza regularnym uzupełnianiem przyprawowych ‘braków’, zawsze staram się kupić również coś nowego. Ostatnio był to na przykład czarny ‘wędzony’ kardamon oraz prażone, mielone nasiona akacji (widoczne na powyższym zdjęciu), które smakiem i aromatem przypominają kawę (w niektórych krajach używa się ich właśnie jako ‘zamiennika’ kawy). Jest to dosyć oryginalny dodatek np. do deserów, nadający im kawowego posmaku. A przy okazji - nowe kulinarne doświadczenie ;)

*

epicescitronmyrthe
*

Podczas ostatnich zakupów zaopatrzyłam się również w niezwykle aromatyczną przyprawę o nazwie ‘cytrynowy mirt’ (edycja : dzięki info Nevl. podanego w komentarzach dopisuję, że chodzi o roślinę Backhousia citriodora  / lemon myrtle - rodem z Australii),  której smak i aromat jest naprawdę zniewalający. To świeżość cytryny bez jej nadmiernej kwaśności, a jednocześnie coś więcej, niż tylko cytrynowy posmak (w takich momentach bardzo żałuję, że mogę pokazać Wam tylko zdjęcie, a nie wydobywający się ze słoiczka aromat…). Przyprawa ta śwetnie sprawdziła się w jogurtowych sosach, również jako dodatek do ryb i warzyw i aktualnie jest to chyba najczęściej używana przyprawa w mojej kuchni ;) Będę z nią również eksperymentować w sezonie owocowym - mam wrażenie, że rabarbar czy truskawki będą w takim towarzystwie wybornie smakować.

*

sumac
*

Kolejna przyprawa, która znalazła się w koszyku to sumak. Popularna między innymi w Turcji, Libanie, Syrii, Afganistanie i Iranie, przyprawa ta pozyskiwana jest z amarantowych owocostanów drzewa / krzewu sumak. Już na początku, po otwarciu opakowania zdumiewa nas dosyć mocny, octowo-kwaśny zapach; jeśli nie wiemy, co akurat wąchamy, mamy wrażenie, że stoi przed nami otwarta buteleczka octu ;) Ze względu na ten właśnie kwaśny aromat i smak, Grecy i Rzymianie używali sumaku zamiast owoców cytryny właśnie, które to wtedy były jeszcze rzadkością.
Jest to bardzo popularna przyprawa do ryb, owoców morza i mięs, do sałatek, do potraw z warzyw strączkowych czy też do jogurtowych sosów. Dodaje się jej również do wody do gotowania ryżu czy makaronu – w celu uzyskania ciekawej barwy. Na Bliskim Wschodzie przygotowuje się również wywar z ziaren sumaku, który łagodzi bóle żołądka.
To z całą pewnością bardzo ciekawa i oryginalna przyprawa, której warto choć raz spróbować.

*

epicestonka3

*

Kolejna ciekawostka o której warto wspomnieć to tonka (zwana też bobem / fasolą tonka).
Jeszcze dwa-trzy lata temu ta przyprawa nie była aż tak bardzo znana / popularna (dawniej używano jej przede wszystkim w przemyśle perfumeryjnym), dziś jednak żadne szanujące się czasopismo kulinarne czy restauracja nie mogą o niej nie wspomnieć ;)
Te czarne, podłużne i pomarszczone ziarna pochodzą z owocu tropikalnego drzewa rosnącego w Ameryce Południowej - Dipteryx odorata. Produkuje ono owalny owoc, który po zbiorze suszy się przez rok a następnie wydobywa się z niego te oto małe czarne ziarenka. Są one dosyć gorzkie, poddaje się je więc 1-2 dniowej maceracji w rumie, a następnie ponownie się je suszy. Tonka ma bardzo specyficzny zapach – nuta wanilii i rumu miesza się z lekko migdałowym i karmelowym aromatem. Niektórzy twierdzą też, że wyczuć tu można zapach siana, skóry i tytoniu, mój nos jednak aż tak daleko się nie posuwa ;)
Jak radzą specjaliści - tonki możemy użwać wszędzie tam, gdzie pasuje nuta wanilii – do deserów i ciast, do czekolady, do niektórych sałatek owocowych, lecz także np. do puree z dyni, ziemniaków lub batatów, czy np. do przegrzebków (to ostatnio bardzo modne połączenie w kuchni francuskiej).
Ziarenka najlepiej jest ścierać na tarce tuż przed użyciem, dosyć szybko bowiem tracą one aromat. Uważać należy też z użytą ich ilością - pół ziarenka wystarczy do zaromatyzowania potrawy dla czterech osób (przy okazji – ziarenek tych można również użyć do przygotowania aromatycznego cukru, tak jak w przypadku lasek wanilii).
Uwaga : ze względu na zawartość kumaryny (tak jak w cynamonie np.), podobno nie powinno się spożywać tej przyprawy w zbyt dużych ilościach (nie jest to jednak do końca udowodnione, szczegóły dla chętnych tutaj – klik).

(info o ‘fasoli’ tonka na podstawie artykułu z ‘Saveurs’ nr 173)

*

*    *    *    *    *

*
Ciekawa jestem czy i Wy niektóre z tych przypraw znacie i lubicie lub czy ewentualnie którejś z nich chcielibyście posmakować. Jeśli tak – napiszcie proszę której (i dlaczego ;)), a ja – drogą losowania – wybiorę kilku szczęśliwców, z którymi bardzo chętnie się podzielę :)

*
Pozdrawiam serdecznie!

*

Wiosna to…

5 Marzec 2010

… prawdziwa kobieta :) Każe na siebie czekać, kokietuje. Najpierw wabi nas pierwszymi promieniami słońca i powietrzem przepełnionym Jej zapachem, kilka dni później jednak zmienia zdanie i wycofuje się dyskretnie, pozostawiając nam jedynie te miłe wspomnienia i przedwczesną radość. La donna est mobile ;)
Znów ubieram więc nieco cieplejszą kurtkę i botki, a nowy trench niestety jeszcze będzie musiał trochę poczekać. Ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Wbrew pozorom lubię czekać. To też przecież ma swój urok :)

*salades
*

Na targu również widać, że wiosna coraz bliżej. Jest już młodziutki szpinak (ten na zdjęciu z pierwszego tegorocznego plonu), jest i grumolo verde – czyli rustykalna odmiana cykorii rodem z Piemontu, która jest jedną z pierwszych wiosennych ‘sałat’ (wspominałam Wam o niej zeszłej wiosny – klik). Ich zieleń pięknie komponuje się na przykład z purpurowym odcieniem czerwonej cykorii (radicchio) i chyba zgodzicie się ze mną, że już samo patrzenie na nie dodaje energii i poprawia nam nastrój :)

*
dentdelion3
*

Pojawiają się już też młode listki mniszka lekarskiego (taraxacum officinale). Po francusku mniszek nazywa się ‘dent-de-lion’ czyli ‘lwi ząb’. Prawda, że to urocza nazwa? :) Ma też on drugą, nieco bardziej ‘pospolitą’ nazwę, nie jestem jednak pewna, czy na blogu kulinarnym przystoi o niej pisać, gdyż… ‘pissenlit’ to ni mniej ni więcej – ‘siusianie w łóżko’ ;) ) Korzeń mniszka lekarskiego jest bowiem jednym z najbardziej efektywnych ziół oczyszczających, między innymi ze względu na jego właściwości moczopędne właśnie.

Listki mniszka są niezwykle cenne dla naszego organizmu; zawierają one przede wszystkim sporo witaminy A, B i C oraz mikroelementów (między innymi potas, wapno i żelazo). Mniszek charakteryzuje się działaniem wspomagającym przemianę materii oraz pobudzającym apetyt (przede wszystkim dzięki składnikom goryczkowym). Jego korzeń (tak jak i korzeń cykorii) po ususzeniu i uprażeniu używany jest do produkcji bardzo zdrowej kawy zbożowej.
Młode listki mniszka (zbierane przed kwitnięciem, wtedy są najdelikatniejsze i zawierają najmniej goryczki) możemy konsumować na surowo – we wszelakich sałatkach czy np. jako dodatek do ziołowego domowego serka. Możemy też lekko poddusić je z czosnkiem na oliwie (jak młody szpinak) czy dodać je do omletu, zupy, sosu. Ta niezwykła roślina z całą pewnością pozwoli nam urozmaicić i wzbogacić nasze wiosenne menu.

*

*   *   *

Wybaczcie, że dziś bez przepisu, jednak ten tydzień był / jest dla mnie nieco ‘zabiegany’, na szczęście dosyć pozytywnie ‘zabiegany’ ;)

Życzę Wam wszystkim udanego weekendu oraz coraz częstszych wizyt Pani Wiosny :) Ja zaś wracam do przygotowań dla pewnego wyjątkowego Gościa (dlaczego ‘gość’ nie ma rodzaju żeńskiego?!?), którego (a raczej którą ;) ) widziałam ostatnio prawie dwa lata temu. To będzie więc z całą pewnością bardzo sympatyczny weekend, czego i Wam wszystkim serdecznie życzę :)

*

Pozdrawiam!

*

Tofu i nadrabianie zaległości

1 Marzec 2010

Zanim będzie o tofu – jeszcze słów kilka o czekoladzie, a raczej o podsumowaniu ;)
Jako, że nie ma już dodatkowych uwag a propos ewentualnych zmian w spisie, dopisuję więc kod bannerka dla zainteresowanych (i w podsumowaniu, i tutaj). Możecie umieścić go na swoich blogach, by szybko trafić na spis naszych czekoladowych potraw. I raz jeszcze serdecznie dziękuję Wam za tę wspaniałą, czekoladową zabawę :)

podsumowanieczeko2010

*    *    *    *    *

A teraz pora już na wspomniane (i zapomniane…) tofu. A właściwie może nie tyle zapomniane, co cierpliwie czekające na swoją kolej już od kilku długich miesięcy. Zawsze jednak było coś ‘ważniejszego’ ;) Aż do dziś. Stwierdziłam bowiem, że koniec zimy to chyba dosyć dobry czas dla tego typu potrawę. Choć właściwie może powinnam mówić bardziej o początku wiosny, u nas bowiem od tygodnia coraz bardziej czuć ją w powietrzu. Oby już tak zostało ;)

Przepis dedykuję Margot, już bowiem jakiś czas temu rozmawiałyśmy o książce i o przepisie.

hiltl2

Dzisiejsza propozycja pochodzi z książki z przepisami z restauracji Hiltl (mieszczącej się w Zurychu) i wydanej z okazji stulecia tejże restauracji. Jej wyjątkowość polega na tym, że Hiltl był (i nadal jest… ) pierwszą wegetariańską restauracją w Europie. Otwarta ona została w 1898 roku pod nazwą ‘Vegetaria’. Doszło jednak do tego w dosyć nietypowy sposób… Pan Ambrosius Hiltl bowiem z gastronomią miał początkowo niewiele wspólnego i pracował w zupełnie innej branży – a mianowicie krawieckiej. Pewnego dnia jednak okazało się, że cierpi on na poważną chorobę (prawdopodobnie gorączka reumatyczna, na którą wtedy nie było właściwie antidotum) i lekarze stwierdzili, iż nic już dla niego zrobić nie mogą i że tylko diametralna zmiana sposobu odżywiania może go uratować od szybkiej, niechybnej śmierci. Przede wszystkim, należało całkowicie wykluczyć mięso z jadłospisu. W ten oto sposób pan Hiltl zainetresował się wegetarianizmem i jego adeptami, którzy nie byli wtedy zbyt pozytywnie odbierani ;) Co ciekawe, mniej więcej w tym samym czasie, słynny doktor Maximilian Bircher-Benner (‘wynalazca’ przepisu na bircher müesli, który z pewnością znacie) otworzył klinikę w której leczył swych pacjentów m.in. dietą bezmięsną.
Dzięki zastosowanej diecie Ambrosius Hiltl nie tylko wyleczył się z choroby (dożył 92 lat w zdrowiu i świetnej formie), ale tak bardzo upodobał sobie wegetariański jadłospis, że postanowił zrobić coś więcej : otworzyć pierwszą wegetariańską restaurację. A w tamtych czasach było to nader ryzykowne przedsięwzięcie ;)
Restauracja doczekała się jednak wielkiego rozgłosu i renomy, a dziś prowadzona jest przez wnuczka słynnego założyciela - Rolfa Hiltl (chętnych zapraszam również na stronę internetową restauracji).

Przepis, który wybrałam, to ulubiony sposób rodziny Hiltl na tofu (który przy okazji stał się moim ulubionym przepisem z tej książki). Nie martwcie się jednak, jeśli nie macie ochoty na ‘sojowe mięso’, z powodzeniem możecie zastąpić tofu np. piersią z kurczaka, smakuje wybornie!

I wybaczcie proszę jakość poniższego zdjęcia, robione jednak było jeszcze na początku mojej kontuzji, nie miałam więc ani ochoty ani energii na dłuższą sesję zdjęciową… ;)

*

tofulimettes2

Tofu (lub kurczak) w limonkowym sosie

na 2 duże porcje

marynata

50 ml sosu sojowego
sok z 1 limonki
1-2 zmiażdżone ząbki czosnku
1 łyżeczka kurkumy
1 łyżeczka łagodnego curry (Madras)
1 łyżeczka sproszkowanego ekstraktu warzywnego (możemy pominąć)*

*to nic innego jak sproszkowane, suszone warzywa, trochę jak bulion w proszku, jednak bez glutamianów, ekologiczny i bez soli, tym bardziej iż dzięki sosowi sojowemu danie będzie już wystarczająco słone

500 g tofu
2 marchewki
1/2 dużego pora (biała część)
1 pęczek młodej cebulki ze szczypiorem
300 ml białego (wytrawnego) wina
50 ml soku z limonki (ok. 2 limonki)
50 ml oleju arachidowego
1 kawałek imbiru (wielkości orzecha)
400 ml bulionu warzywnego
1 łyżeczka maizeny
szczypta cukru (można pominąć)
1 łyżeczka sosu sojowego
2 limonki

Tofu pokroić w 1 cm kostkę. Wymieszać wszystkie składniki marynaty, dodać tofu i pozostawić minimum na 3 godziny.
Marchewkę i pora pokroić w cienkie paseczki (julienne), cebulkę i szczypior w cienkie talarki. Zagotować wino z sokiem z limonki i gotując zredukować do 100 ml.
Tofu odsączyć, marynatę zachować.
Rozgrzać dobrze patelnię z olejem i usmażyć tofu na złoto. Przełożyć tofu do miseczki i w tej samej patelni podsmażyć marchewkę, pora i starty (lub bardzo drobno poszatkowany) imbir (możemy też podsmażyć tę białą część cebulki, jeśli nie najlepiej trawimy ją na surowo). Dodać zredukowane wino, marynatę i bulion. Gotować warzywa do miękkości.
Następnie zagęścić maizeną, dodać usmażone tofu i cebulkę ze szczypiorkiem. Doprawić cukrem i sosem sojowym.
Serwować z ryżem basmati, udekorowane cząstkami limonki.

Jak pisałam wyżej – danie to można przygotować również używając np. piersi kurczaka. Obydwie wersje są pyszne i z pewnością każda z nich znajdzie swoich zwolenników ;)

Smacznego!

*

Czekoladowy Weekend 2010 - podsumowanie

24 Luty 2010

Kochani !

I w tym roku bardzo miło zaskoczyliście mnie tak licznym udziałem w Czekoladowym Weekendzie. Widzę, że nasze wspólne czekoladowanie przypadło Wam do gustu, co tym bardziej mnie cieszy :)
Uczestniczących blogów było bardzo dużo (aż 115 !), a przygotowanych potraw – jeszcze więcej! Mamy więc kolejną wspaniałą kolekcję czekoladowych przepisów do wypróbowania w bliższej lub dalszej przyszłości :)

Oprócz tradycyjnego spisu treści proponuję Wam tym razem również spis alfabetyczny (pozazdrościłam Polce podczas Orzechowego Tygodnia ;) ).

Do tego alfabetycznego spisu pozwoliłam sobie lekko zmodyfikować nazwy kilku przepisów; jeśli np. Wasza propozycja to : ‘cudownie puszysty sernik’, to wpisałam go jako : ‘sernik cudownie puszysty’ ;) bowiem szukając sernika nikt pod ‘C’ by pewnie nie zaglądał… Mam nadzieję, że Wam to nie przeszkadza (nie miałam niestety na tyle czasu by zapytać Was o to z osobna); jeśli jednak komuś ta zmiana przeszkadza – proszę dać znać, a wszystko powróci do stanu pierwotnego ;)

Mam nadzieję, że nikogo nie pominęłam, że żadnego wpisu nie zdublowałam, ostrzegam jednak zawczasu, że i tak niestety mogło się zdarzyć… Tym bardziej, że niektórzy z Was mają innego nicka blogowego i innego na Durszlaku np. i nie zawsze jest łatwo nad tym zapanować ;) Liczę więc na Wasz sokoli wzrok, ja bowiem po kilku długich godzinach wpatrywania się w monitor, kopiowania linków, wklejania i alfabetycznego ich układania powoli zaczynam mieć migające gwiazdki przed oczami… ;)

A teraz już zapraszam Was do lektury naszych czekoladowych propozycji i zapraszam ponownie za rok do kolejnego, wspólnego czekoladowania ;)

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie !

I raz jeszcze dziękuję za tegoroczną partycypację :)

*

A oto banner i kod do podsumowania dla zainteresowanych :
*
podsumowanieczeko2010

*     *     *     *     *

Adrijah - blog Red and Pale : Indyk w czekoladzie

Aga-aa – blog Eksperymentalnie : Deser ryżowy z jagodami i czekoladą

Agaa – blog Kuchareczka Agusia : Chocolate croissants

AAgAA – blog Kocmyszowo : Lody śmietankowo-czekoladowe

Agatka - blog Twoje & Moje : Czekoladowe biscotti z orzechami włoskimi, suszonymi śliwkami i czekoladą /  Lekki tort orzechowy z bitą śmietaną i białą czekoladą

Agnieszka – blog Kuchnia dziecinnie prosta : Kruche ciasto milionera

Alf19 – blog Przygoda z kuchnią : Karnawalowy sernik

Aklat – blog Ucztując : Brownie z masłem orzechowym

Alivea – blog Alicja w kuchni : Bardzo Czekoladowy Comber

Amarantka – blog Tu i teraz : Batony śniadaniowe z czekoladą /  Biała gorąca czekolada

Andzia-35 – blog Pyszne jedzonko : Trufle kokosowe z pieprzem /  Trufle miętowe

Anna – blog Waniliowo : Makaroniki kawowe z czekoladą

Anna – blog Addio pomidory : Torta caprese /  Torta tenerina /  Torta caprese z białą czekoladą

Anooshka - blog Kaloorexi : Czekoladowy Grzech (tarta wegańska)

Anula3333 – blog Różne różności : Mufinki z czekoladą

Atina – blog Tak sobie pichcę : Sernik z trzema czekoladami

Atria – blog Ziołowy zakątek : Bounty z kokosem i żurawiną

Basia - blog Makagigi i 55 pierników : Czekolada z płatkami róży i ziarnkami kardamonu

Blue_megi – blog Rogalik : Czekolada na gorąco

Carmellina – blog Cukiernia na chmurce : Nugat czekoladowy

Cezonia – blog Wino i oliwki : Trufle cynamonowe i sułtańskie

Ciasteczkowe potwory - blog Cukrowa Wróżka czaruje :  Ciasto z białej czekolady /  Ciasto czekoladowe bez mąki

Cudawianki – blog Brulion z przepisami : Bezmączne ciasto czekoladowo-orzechowe

Damqelle - blog Kawiarenka pod złotą pigwą : Kielich kawowo-czekoladowo-ajerkoniakowy /  Niedźwiadki

Dragonfly - blog W krainie Fiołków : Mocno czekoladowe muffinki /  Czekolada do picia /  Brownie

Dziwnograj - blog In the jar : Devil's Food Dessert /  Ciasto czekoladowa krówka

Edysia79 – blog Przy stole : Racuchy drożdżowe z rodzynkami i czekoladą

Eetabeta – blog Wprawki kuchenne : Brownies

Emma – blog Mój Ogródek : Ciastka czekoladowe z kremem angielskim

Ewa – blog Moja kuchnia w Irlandii : Mus czekoladowy

Evenka – blog Arabeska waniliowa : Ciasto z nutellą i suszonymi śliwkami

Ewelosa :  Mus czekoladowo-kawowy

Ewena – blog Raspberries and cream : Ciasto czekoladowe przekładane masą z daktyli  / Kwadraty czekoladowo-morelowe /  Brownies z Irish Cream

Gin – blog Gin w kuchni : Czekoladowe bezmączne brownies z truskawkami /  Ciasteczka czekoladowe z chilli /  Tarta z białą czekoladą i kardamonem

Gosi@ - blog Emigrantki w kuchni : Czekoladowe ciasto ze sliwkami

Gosiakr76 – blog Do kawy lub herbaty : Czekoladowy wieniec

Gospodarna Narzeczona – blog Na kruchym spodzie : Czekoladowe toffi z zielem angielskim /  Chińskie pączki z czekoladą

Goś – blog Sweet Art : Plaisir Sucré

Grażyna – blog Oswajamy kuchenkę mikrofalową : Serniko-brownie łaciate /  Trufelki czekoladowe

Gwiazdka w Kuchni : Trufle czekoladowe /  Ciasto z białą truflą /  Ciasto mocno truflowe /  Ciasto z białą czekoladą /  Mus z białej czekolady

Hany - blog W mojej kuchni : Sliwki w czekoladzie

Iis111 –blog  Zachciało mi się gotować : Biscotti podwójnie czekoladowe na miodzie

Ilka_86 –blog  Ilonkowo : Czekoladowa kawka /  Czekoladowe pancakes

Isadora – blog Kuchenne fantazje : Rogaliki drożdżowe z czekoladą

Ivka76 – blog Kuchnia kreatywna : Ciasteczka czekoladowe z chilli

Izaa – blog Mniam mniam : Brazylijski mus czekoladowy

Joanna63 – blog Rodzinna kuchnia : Czekoladowy tort mokka /  Ciasteczka owsiane z białą czekladą i żurawiną

Jul – blog Słodkie (i nie tylko) wypieki z glutenem lub bez : Tort orzechowo czekoladowy

Julia - blog Julia Kulinarnie : Brownie bez mąki

Justinek – blog Lubię ten smak : Czekoladowe ciasto Nigelli

Kabamaiga – blog Sto kolorów w kuchni : Czekoladowo-orzechowy tort bezowy

KaroLina – blog Bułka z masłem : Karmelki czekoladowe

Karolka – blog Przysmaki Karolki : Tort z nutella i gruszkami

Kasia – blog Czary Gary : Sernik z trzema czekoladami

KasiaC – blog Pokrojone Doprawione : Zawijana drożdżówka z czekoladą i kakao

Kasiade – blog Breakfast at Tiffany's : Czekoladowy Fondant

Kass – blog Smaki i aromaty : Ciasto orzechowe z czekoladowym kremem

Katasz – blog Smaki Południa : Czekoladowy crême brulée

Kinga – blog Kinga w kuchni : Wieniec morelowo-czekoladowy /  Sliwki z marcepanem w czekoladzie /  Traditional New York Chocolate Chip & Macadamia Nut Cookies

Kokoko : Czekoladowy ryż /  Tort potrójnie czekoladowy /  Chleb czekoladowy

Komarka – blog Every Cake You Bake : Ciasto czekoladowo-krówkowe

Konsti - blog Apparecchiamo? : Czekoladowe kulki z bakaliami /  Babeczki czekoladowe

Kornik – blog Kornik w kuchni : Czekoladowe muffiny z porzeczkową nutką

Krokodyl – blog Pomarańcza i imbir : Fałszywe trufle

Kuchareczka AgusiaChocolate croissants, czyli czekoladowe rogaliki

Lo – blog Pistachio : Sernik czekoladowy z dodatkiem gianduji

Lu – blog Na tropie smaku : Czekoladowiec z suszonymi śliwkami

Mafilka – blog Zaczynam Kucharzenie : Razowe ciasteczka w czekoladzie

Magda – blog Moje co nieco : Ciasto z czekoladowo-pomarańczowym musem /  Muffinki bananowo-czekoladowe

Majana – blog Majanowe pieczenie : Sernik z trzema czekoladami

Majka – blog Kalejdoskop kulinarny : Torta del nonno

Malta – blog Strega gotuje : Skarb czekoholika

Małgosia – blog Pieprz czy Wanilia : Cheescakebrownie

Margot – blog Kuchnia Alicji : Czekoladowe kółka / Ciasteczka z karobem i orzeszkami pinii

Marta – blog Cooking Marta : Ciasto czekoladowe z gruszkami

Marta : blog Cocina de Marta : Sernik z białą czekoladą i jablkami

Meg - blog Kura udomowiona : Brownies mocno wiśniowe

Mich - blog Aromatyczny : Czekoladowo-kawowe semifreddo

Milk_chocolate84 – blog Wypieki z pasją : Rafaello (Kulki) /  Muffiny czekoladowe

Mirabbelka – blog Kuchenne Pogawędki : Pain au Chocolat czyli po prostu drożdżówki z czekoladą /  Brioszki czekoladowe

Mirabelka – blog Co dziś dobrego? : Trufle kokosowe z białą czekoladą /  Gorąca czekolada z chili /  Ciasto diabła

Misiadk – blog Słodkie pogawędki : Krem czekoladowy do pieczywa /  Tort z masą czekoladową

Monika – blog Stoliczku, nakryj się! : Ciasto czekoladowe z chilli

Monika.L. – blog Na Grabinie : Ciasto owsiane z czekoladą /   Trufelki z amaretto

Muscat – blog Zatoka rozkoszy : Spirale waniliowo czekoladowe

Myniolinka – blog Słodkie impresje : Muffiny z masłem orzechowym i czekoladą /  Bezmączne ciasto czekoladowo-orzechowe

Natalia – blog Z potrzeby tworzenia : Czekoladowe Brownie z orzechami /  Ciasteczka black /  Bezy delikatnie czekoladowe

Niedzielka – blog Złota Pszczoła : Mufinki czekoladowo - orzechowe

Nina – blog Nina w kuchni : Kawowe makaroniki z czekoladą

N_zak - blog Kuchenna szkola przetrwania : Muffiny czekoladowe z chilli /  Ciasto czekoladowe z kremem czekoladowym /  Muffiny czekoladowe z konfiturą wiśniową

Ola – blog Sweet spoon : Muffiny mocnooo czekoladowe /   Old fashioned chocolate cake

Olacruz – blog Kuchnia OliCruz (2 smaki) : Kruche babeczki z masą czekoladową i mleczną

Olcik – blog Waniliowa Chmurka : Czekolada /  Czekoladowy chleb z kminkiem /  Brownies bez mąki z truskawkami

Patka – blog Chatka Patki : Czekoladowa tarta

Patrycja – blog Trufla : Czekoladowo-laskowe ciasto z gruszkami

Pela – blog Zapiski kuchenne Peli : Krem czekoladowo - jogurtowy /  Kokosowe kulki

Pinkcake – blog Trochę inna cukiernia : Serniczek dwuczekoladowy na zimno /   Sernikobrownie razowy

Polka – blog Around the kitchen table : Tort Sachera

Poswix –blog  Same dobre rzeczy : Kawa czekoladowa

Przytulanka – blog Bochenkowo : Bochen z gorzka czekolada

Ptasia – blog Coś niecoś : Makaroniki kakaowe z kremem kokosowym

RainDrop – blog Passionfruit : Staropolska zupa czekoladowa /  Włoski chleb czekoladowy

Retrose - blog Retrose' Taste : Mazurek krówkowo-czekoladowy

Spaceage – blog Więcej Yofu : Ciasteczka wiśniowo-czekoladowe

Spencer - blog Cooking Empire : Ciasto intensywnie czekoladowe z burakiem /  Witaminowe brownies

Stfur - blog Farfocle, Stfory, kulinaria i inne sprawy : Ciasteczka kokosowe z polewą

Szarlotek - blog Cukiernicze Kreacje Charlotte - Mus, suflet i zupa czekoladowa

Tatter – blog Palce lizać : Czarny chleb zytni

Tilinara – blog Kuchnia szczęścia : Niby-brownie z kandyzowanym kumkwatem

Ukemochi : Pudding czekoladowo-ryżowy /  Rocher /  Czekoladowy Crème Brûlé

Usagi – blog W kuchni Usagi : Fondant au chocolat /  Deser czekoladowy

Viridianka – blog Cioccolato Gatto : Muffiny z białą czekoladą i malinami /  Czekolada na gorąco

Wedelka – blog Kuchenne wzloty i upadki : Ciasto czekoladowe z cukinią

Wiedźma_florentyna - blog Pomieszanie z poplątaniem : Ciastka czekoladowe z Tajemniczym Składnikiem

Wiosanna – blog Kuchennie : Czekoladowe muffinki

Wiosenka – blog Eksplozja smaku : Mousse au chocolat czyli pianka czekoladowa

Zebrra – blog I like cooking : Old fashioned chocolate cake

Zemfiroczka – blog Bełkoty Oczka : Aromatyczna czekolada

i ja, Bea : Trufle o smaku marakui / Czekoladowa pokusa z gruszką / Rozgrzewająca czekolada dla dorosłych


*     *     *     *     *


SPIS ALFABETYCZNY*

A

Aromatyczna czekolada (Zemifroczka)

B

Babeczki czekoladowe (Konsti)

Batony śniadaniowe z czekoladą (Amarantka)

Bezmączne ciasto czekoladowo-orzechowe (Cudawianki)

Bezmączne ciasto czekoladowo-orzechowe (Myniolinka)

Bezy delikatnie czekoladowe (Natalia)

Biała gorąca czekolada (Amarantka)

Biscotti czekoladowe z orzechami włoskimi, suszonymi śliwkami i czekoladą (Agatka)

Biscotti podwójnie czekoladowe na miodzie (Iis111)

Bochen z gorzką czekoladą (Przytulanka)

Bounty z kokosem i żurawiną (Atria)

Brioszki czekoladowe (Mirabbelka)

Brownie (Dragonfly)

Brownie bez mąki (Julia)

Brownie czekoladowe z orzechami (Natalia)

Brownie z masłem orzechowym (Aklat)

Brownies (Eetabeta)

Brownies bez mąki z truskawkami (Olcik)

Brownies czekoladowe bezmączne z truskawkami (Gin)

Brownies mocno wiśniowe (Meg)

Brownies witaminowe (Spencer)

Brownies z Irish Cream (Ewena)

C

Cheescakebrownie (Małgosia)

Chińskie pączki z czekoladą (Gospodarna Narzeczona)

Chleb czekoladowy (Kokoko )

Chleb czarny żytni (Tatter)

Chleb czekoladowy włoski (RainDrop)

Chleb czekoladowy z kminkiem (Olcik)

Chocolate croissants, czyli czekoladowe rogaliki (Kuchareczka Agusia)

Ciasteczka black (Natalia)

Ciasteczka czekoladowe kółka (Margot)

Ciasteczka czekoladowe z chilli (Gin)

Ciasteczka czekoladowe z chilli (Ivka76)

Ciasteczka kokosowe z polewą (Stfur)

Ciasteczka owsiane z białą czekladą i żurawiną (Joanna63)

Ciasteczka wiśniowo-czekoladowe (Spaceage)

Ciasteczka z karobem i orzeszkami pinii (Margot)

Ciastka czekoladowe z kremem angielskim (Emma)

Ciastka czekoladowe z Tajemniczym Składnikiem (Wiedźma_florentyna)

Ciasto czekoladowa krówka (Dziwnograj)

Ciasto czekoladowe bez mąki (Ciasteczkowe potwory)

Ciasto czekoladowe przekładane masą z daktyli (Ewena)

Ciasto czekoladowe z chilli (Monika)

Ciasto czekoladowe z cukinią (Wedelka)

Ciasto czekoladowe z kremem czekoladowym (N_zak)

Ciasto czekoladowe ze śliwkami (Gosi@)

Ciasto czekoladowe z gruszkami (Marta)

Ciasto czekoladowo-krówkowe (Komarka)

Ciasto czekoladowo-laskowe z gruszkami (Patrycja)

Ciasto diabła (Mirabelka)

Ciasto intensywnie czekoladowe z burakiem (Spencer)

Ciasto mocno truflowe (Gwiazdka w Kuchni )

Ciasto orzechowe z czekoladowym kremem (Kass)

Ciasto owsiane z czekoladą (Monika.L.)

Ciasto z białą czekoladą (Gwiazdka w Kuchni )

Ciasto z białą truflą (Gwiazdka w Kuchni )

Ciasto z białej czekolady (Ciasteczkowe potwory)

Ciasto z czekoladowo-pomarańczowym musem (Magda)

Ciasto z nutellą i suszonymi śliwkami (Evenka)

Comber Bardzo Czekoladowy (Alivea)

Crème brûlée czekoladowy (Katasz)

Crème brûlée czekoladowy (Ukemochi)

Czekolada (Olcik)

Czekolada dla dorosłych (Bea)

Czekolada do picia (Dragonfly)

Czekolada na gorąco (Viridianka)

Czekolada na gorąco (Blue_megi)

Czekolada z płatkami róży i ziarnkami kardamonu (Basia)

Czekoladowa kawka (Ilka_86)

Czekoladowa pokusa z gruszką (Bea)

Czekoladowe ciasto Nigelli (Justinek)

Czekoladowe kulki z bakaliami (Konsti)

Czekoladowe toffi z zielem angielskim (Gospodarna Narzeczona)

Czekoladowiec z suszonymi śliwkami (Lu)

Czekoladowy wieniec (Gosiakr76)

D

Deser czekoladowy (Usagi)

Deser ryżowy z jagodami i czekoladą (Aga-aa)

Devil's Food Dessert (Dziwnograj)

Drożdżówka zawijana z czekoladą i kakao (KasiaC)

F

Fondant au chocolat (Usagi)

Fondant czekoladowy (Kasiade)

G

Gorąca czekolada z chili (Mirabelka)

I

Indyk w sosie czekoladowym (Adrijah)

K

Karmelki czekoladowe (KaroLina)

Kawa czekoladowa (Poswix)

Kawowo-czekoladowo-ajerkoniakowy kielich (Damqelle)

Kokosowe kulki (Pela)

Krem czekoladowo – jogurtowy (Pela)

Krem czekoladowy do pieczywa (Misiadk)

Kruche babeczki z masą czekoladową i mleczną (OlaCruz)

Kruche ciasto milionera (Agnieszka)

Kwadraty czekoladowo-morelowe (Ewena)

L

Lekki tort orzechowy z bitą śmietaną i białą czekoladą (Agatka)

Lody śmietankowo-czekoladowe (AAgAA)

M

Makaroniki kawowe z czekoladą (Anna)

Makaroniki kawowe z czekoladą (Nina)

Makaroniki kakaowe z kremem kokosowym (Ptasia)

Mazurek krówkowo-czekoladowy (Retrose)

Mousse au chocolat czyli pianka czekoladowa (Wiosenka)

Muffinki bananowo-czekoladowe (Magda)

Muffinki czekoladowe (Wiosanna)

Mufinki czekoladowo – orzechowe (Niedzielka)

Muffinki mocno czekoladowe (Dragonfly)

Mufinki z czekoladą (Anula3333)

Muffiny czekoladowe (Milk_chocolate84)

Muffiny czekoladowe z chilli (N_zak)

Muffiny czekoladowe z konfiturą wiśniową (N_zak)

Muffiny czekoladowe z porzeczkową nutką (Kornik)

Muffiny mocnooo czekoladowe (Ola)

Muffiny z białą czekoladą i malinami (Viridianka)

Muffiny z masłem orzechowym i czekoladą (Myniolinka)

Mus czekoladowo-kawowy (Ewelosa)

Mus czekoladowy (Ewa)

Mus czekoladowy (Szarlotek)

Mus czekoladowy brazylijski (Izaa)

Mus z białej czekolady (Gwiazdka w Kuchni )

N

Niby-brownie z kandyzowanym kumkwatem (Tilinara)

Niedźwiadki (Damqelle)

Nugat czekoladowy (Carmellina)

O

Old fashioned chocolate cake (Ola)

Old fashioned chocolate cake (Zebrra)

P

Pain au Chocolat czyli drożdżówki z czekoladą (Mirabbelka)

Pancakes czekoladowe (Ilka_86)

Plaisir Sucré (Goś)

Pudding czekoladowo-ryżowy (Ukemochi)


R

Racuchy drożdżowe z rodzynkami i czekoladą (Edysia79)

Rafaello (Milk_chocolate84)

Razowe ciasteczka w czekoladzie (Mafilka)

Rocher (Ukemochi)

Rogaliki drożdżowe z czekoladą (Isadora)

Ryż czekoladowy (Kokoko)

S

Semifreddo czekoladowo-kawowe (Mich)

Serniczek dwuczekoladowy na zimno (Pinkcake)

Sernik czekoladowy z dodatkiem gianduji (Lo)

Sernik karnawalowy (Alf19)

Serniko-brownie łaciate (Grażyna)

Sernikobrownie razowy (Pinkcake)

Sernik z białą czekoladą i jablkami (Marta)

Sernik z trzema czekoladami (Atina)

Sernik z trzema czekoladami (Kasia)

Sernik z trzema czekoladami (Majana)

Skarb czekoholika (Malta)

Spirale waniliowo czekoladowe (Muscat)

Suflet czekoladowy (Szarlotek)

Śliwki w czekoladzie (Hany)

Śliwki z marcepanem w czekoladzie (Kinga)

T

Tarta czekoladowa (Patka)

Tarta wegańska Czekoladowy Grzech (Anooshka)

Tarta z białą czekoladą i kardamonem (Gin)

Torta caprese (Anna)

Torta caprese z białą czekoladą (Anna)

Torta del nonno (Majka)

Torta tenerina (Anna)

Tort bezowy czekoladowo-orzechowy (Kabamaiga)

Tort czekoladowy mokka (Joanna63)

Tort orzechowo czekoladowy (Jul)

Tort potrójnie czekoladowy (Kokoko )

Tort Sachera (Polka)

Tort z nutella i gruszkami (Karolka)

Tort z masą czekoladową (Misiadk)

Traditional New York Chocolate Chip & Macadamia Nut Cookies (Kinga)

Trufelki czekoladowe (Grażyna)

Trufelki z amaretto (Monika.L.)

Trufle cynamonowe i sułtańskie (Cezonia)

Trufle czekoladowe (Gwiazdka w Kuchni )

Trufle ‘fałszywe’ (Krokodyl)

Trufle kokosowe z białą czekoladą (Mirabelka)

Trufle kokosowe z pieprzem (Andzia-35)

Trufle miętowe (Andzia-35)

Trufle o smaku marakui (Bea)

W

Wieniec morelowo-czekoladowy (Kinga)

Z

Zupa czekoladowa (Szarlotek)

Zupa czekoladowa staropolska (RainDrop)

Pain Breton i WP #63

23 Luty 2010

W minioną niedzielę, mimo iż czasu miałam jak na lekarstwo, skusiłam się jednak na kolejny chlebowy wypiek. Jako że bardzo lubimy chleby z dodatkiem mąki gryczanej, to zaproszenie Gospodarnej Narzeczonej do upieczenia ‘pain breton’ bardzo mi się spodobało. Za to chlebowi nie spodobały się chyba suszone drożdże… Albo mój brak zainteresowania nim i pochłonięcie czekoladą ;) Albo… albo jeszcze coś innego. Ostatecznie zdecydowałam się na pieczenie w formie, gdyż ciasto rozlewało się jak bretoński naleśnik, a nie jak rasowy chleb ;) Niestety przy nacinaniu nastąpiła kolejna klapa – ciasto opadło koncertowo i nic go już niestety nie zdołało uratować. Ale to nic, chleb oczarował nas swoim smakiem i nawet jego nieco trapezowy wygląd aż tak bardzo mi nie przeszkadza :)
Chleb upiekłam z połowy porcji i dodałam więcej mąki żytniej (zapomniałam dokupić pszennej chlebowej…).
Na zdjęciu – z biało-czarną ściereczką, w nawiązaniu do barw Bretanii :) Wiem wiem, ściereczka powinna być w paski, ale takowej akurat nie miałam. Poprawię się następnym razem ;)

*

painbreton

*

Cytuję za gospodynią :

Pain Breton (R. Bertinet)

Proporcje na dwa duże bochenki. Proponuję upiec z połowy porcji.

Pate fermentee

Przepis na około 900g, czyli dużo więcej niż potrzebujemy. Cierpliwości, nic się nie zmarnuje.

-10g świeżych drożdży (u mnie suszone)
-500g mąki
-10g soli zwykłej
-350g wody

W misce mieszamy mąke i drożdże, dodajemy sól i wodę. Wyrabiamy ciasto metodą Bertineta. Wyrobione ciasto wkładamy do miski, przykrywamy wilgotną ściereczką i odstawiamy do wyrastania w temperaturze pokojowej na 6 godzin lub w lodówce na noc (maksymalnie na 48 godzin). Ciasto powinno podwoić swoją objętość. Jeśli ciasto dojrzewało w lodówce należy je wyjąć na godzinę przed wyrabianiem chleba.

Ciasto na chleb

-15g szarej soli
-700g wody
-750g mąki pszennej chlebowej*
-200g mąki gryczanej
-50g mąki żytniej razowej*
-300g pate fermentee
-10 świeżych drożdży (u mnie suszone)
-semolina do wysypania łopaty i biała mąka do podsypywania

*mniej więcej ¼ mąki pszennej zastąpiłam żytnią

Grubą sól rozpuszczamy w odrobinie wody (z tej uprzednio odmierzonej). Gdy sól się rozpuści, w dużej misce mieszamy wszystkie składniki. Kiedy ciasto będzie jednolite, wykładamy je na suchy blat i wyrabiamy metodą Bertineta (można też wyrabiać po swojemu). Gdy ciasto będzie wyrobione (gładkie, elastyczne, z dobrze rozwiniętym glutenem) wykładamy je na oprószony mąka blat i formujemy kulę. Ponownie wkładamy do miski i przykrywamy wilgotną ściereczką, odstawiamy na 45 minut. Ponownie wykładamy ciasto na oprószony mąka blat, odgazowujemy i ponownie formujemy kulę. Odstawiamy i tym razem na 45 minut.
Po tym czasie, jeśli robiliśmy z całej porcji, dzielimy ciasto na pół. Formujemy okrągłe bochenki. I wkładamy, złaczeniami do góry, do omączonych koszyków. Zostawiamy do wyrastania na 90 minut. Chleb powinien podwoić objętość.
W tym czasie, praktycznie, rozgrzewamy piekarnik do 250 st. C.
Łopatę obsypujemy semoliną. Wykładamy wyrośnięty chleb, nacinamy w kratkę. Wlewamy wrzątek na naczynia wstawione na sam dół piekarnika (u nas jest tam blacha z żeliwną fajerką, która ładnie wytwarza parę, aż bucha). Wkładamy chleb. Po pięciu minutach obniżamy temperaturę do 210 st. C i pieczemy kolejne 15-20 minut.
Początkowo miałam zastrzeżenia do krótkiego czasu pieczenia, ale spróbowałam. Chleb wyszedł co prawda z dość miękka skorka, ale upieczony. Hamelman chleby o tej wadze piecze około 35-40 minut.
(ja piekłam w sumie ok. 40-45 minut)
Studzimy na kratce.

Z pozostałego pate fermentee możemy zrobić Flamiche. Na przykład wtedy, gdy chleb wyrasta. To rodzaj "białej pizzy" z okolic Szampanii i Lotaryngii, podobno dużo starszy od słynnej włoskiej siostry.
(szczegóły przepisu na Flamiche u Gospodarnej Narzeczonej)

*

*   *   *   *   *

Już teraz serdecznie dziękuję wszystkim za udział w Czekoladowym Weekendzie, za wszystkie przemiłe słowa i maile :)
Podsumowanie pojawi się jutro lub – najpóźniej – w czwartek.
Tak więc proszę o jeszcze chwilę cierpliwości ;)

Pozdrawiam serdecznie!

*

Czekoladowy Weekend

20 Luty 2010

carechoc2
*
To już po raz trzeci mam zaszczyt zaprosić Was do wspólnej, czekoladowej zabawy. Mam nadzieję, że i tym razem nasze grono będzie liczne :) Kto bowiem nie lubi czekolady? ;) Zgodzicie się chyba, że czekolada jest niezwykła… Delikatnie rozpływając się na języku praktycznie natychmiast poprawia nam nastrój, rozbudza zmysły. Kawałek dobrej czekolady już sam w sobie jest dla mnie idealnym comfort food. To moja mała wielka słabość ;) Choć może to już nałóg? Nawet jeśli tak – to jaki przyjemny! :)

*carrechoc

Oto nowa szwajcarska ekologiczna czekolada; czyż nie jest urocza? ;) )

*

O czekoladzie pisałam Wam już sporo w poprzednich latach, dlatego też dziś – by Was nie zanudzać ;) - ‘teorii’ nie będzie (chętni mogą oczywiście zerknąć do poprzednich wpisów – tutaj i tutaj ).

W ciągu kilku ostatnich tygodni ‘przerobiłam’ kilkanaście tabliczek czekolady i przetestowałam sporo przepisów. Niektóre potrzebowały kosmetycznych poprawek, inne nie, jeszcze inne stały się inspiracją do powstania czegoś zupełnie nowego. Wszystkich nie zamieszczę w ten weekend, wszak co za dużo… ;) Jednak wszystkie z nich kiedyś z pewnością pojawią się jeszcze na blogu, obiecuję :)

Na nasz tegoroczny Czekoladowy Weekend wybrałam ostatecznie trzy przepisy. Są łatwe i w miarę szybkie do przygotowania, aromatyczne i (jak dla mnie…) wyjątkowo smakowite :)

*marakuja

*
Na początek – smakowite małe co nieco, a mianowicie trufle według przepisu Mistrza Hermé. Czekolada została tutaj ‘ożeniona’ z owocem marakui, a to – wierzcie mi na słowo - bardzo dobrana para ! (urzekł mnie już jakiś czas temu przepis na czekoladowy fondant z sosem z dodatkiem owoców marakui właśnie)
Choć masa jest nieco kłopotliwa podczas formowania, to gwarantuję Wam, że smak gotowych trufelków wynagradza cały ten trud :)

*truffespassion1

Trufle o smaku marakui

Na ok. 35 sztuk

50 g masła
350 g dobrej jakości czekolady (u mnie : 70% kakao)
10 owoców marakui
2 łyżki miodu akacjowego lub innego kwiatowego
kakao do obtaczania

Masło pokroić w małą kostkę i pozostawić w temperaturze pokojowej. Czekoladę posiekać. Owoce marakui przekroić na pół, ich miąższ przełożyć na sitko i dobrze odsączyć (mieszając i odciskając pestki łyżeczką). Otrzymany w ten sposób sok zagotować z dodatkiem miodu. Następnie partiami dodawać czekoladę delikatnie mieszając. Gdy czekolada jest już stopiona partiami dodajemy masło, delikatnie mieszając. Następnie przekładamy masę do salaterki, studzimy, przykrywamy folią i odstawiamy do lodówki na minimum 2 godziny by masa odpowiednio stężała.
Ze schłodzonej masy łyżeczką formujemy kulki które obtaczamy w kakao; uwaga : masa jest dosyć klejąca, nie należy zbyt długo ‘ugniatać’ jej w palcach gdyż szybko się nagrzewa i klei do rąk.
(w oryginalnym przepisie masę wylewamy do wyłożonej papierem kwadratowej / prostokątnej formy a następnie ktoimy zimną masę na kawałki i obtaczamy w kakao)
Uformowane trufelki przechowujemy w lodówce w szczelnym pojemniku.

(przepis oryginalny : Larousse - ‘Comme un Chef’ )
*

*      *      *      *      *

*
poiresporto
*
A teraz coś, co nazwałam ‘czekoladową pokusą’, to bowiem temu wypiekowi było mi najtrudniej się oprzeć ;) Porto dodane do ciasta, oraz powstały z gotowania gruszek w porto syrop nadają mu naprawdę niesamowitego posmaku. Podczas pieczenia czekoladowa masa robi się lekko chrupka na powierzni, w środku zaś pozostaje przyjemnie miękka. To z całą pewnością nasz tegoroczny czekoladowy hit :)
*

poiresportochoc3

Czekoladowa pokusa z gruszką

3-4 indywidualne porcje

2 gruszki
300 ml porto (lub porto zmieszanego z czerwonym winem)
1 laska cynamonu
60 g cukru (u mnie : ciemny trzcinowy)

130 g czekolady (u mnie : 70% kakao)
100 g masła
100 g cukru
80 g bardzo drobno zmielonych migdałów
2 jajka
2 łyżki porto

Gruszki obrać, przekroić na pół i delikatnie pozbawić gniazd nasiennych. Ułożyć je w garnku (przekrojoną częścią na dół), dodać porto, cukier, cynamon i zagotować. Gotować owoce ok. 20-25 minut uważając by nie doprowadzić do rozgotowania. Następnie gruszki przełożyć na półmisek i zostawić do wystudzenia, a porto dalej gotować aż do powstania gęstego syropu.
Przestudzone gruszki pokroić w plasterki.
Piekarnik nagrzać do 180°.
Czekoladę, masło i cukier stopić w kąpieli wodnej, lekko przestudzić, następnie dodać pojedynczo jajka, migdały oraz porto, starannie mieszając.
Wysmarować masłem indywidualne naczynia do zapiekania, wlać do nich masę czekoladową i ułożyć gruszki lekko je dociskając.
Piec 20-25 (w zależności od konsystencji jaką chcemy uzyskać).
Podawać jeszcze ciepłe, polane podgrzanym wcześniej syropem z porto.

(inspiracja na gruszki w porto : Larousse – ‘Irrésistible chocolat’; masa czekoladowa – pomysł własny ;))
*

*      *      *      *      *

*

I na koniec coś na rozgrzewkę :) Wybitnie dla dorosłych. Ciepła czekolada na szary, zimowy wieczór. Czekolada, pomarańcza, cynamon, a do tego - rum i Grand Marnier. Uwaga : to uzależnia :)

*
chocochaud3

Czekolada dla dorosłych

2 duże lub 4 mniejsze porcje

130 g czekolady (u mnie : 70% kakao)
150 ml słodkiej śmietany
350 ml mleka
1 łyżka miodu z kwiatów pomarańczy lub akacjowego
(u mnie tym razem syrop z agawy)
otarta skórka z 1 małej pomarańczy (niepryskanej)
płaska łyżeczka zmielonego cynamonu
50 ml brązowego rumu*
30 ml Grand Marnier*

*lub wedle uznania ;)

Czekoladę, mleko, śmietankę, skórkę pomarańczową i cynamon umieszczamy w rondelku i podgrzewamy delikatnie mieszając, aż czekolada dobrze się stopi. Gdy mieszanka jest już jednolita i dobrze ciepła dodajemy do niej alkohol, wlewamy do blendera i miksujemy. Podajemy natychmiast.

*

(inspiracja : Larousse – ‘Irrésistible chocolat’)
*

*      *      *      *      *

*
To tyle czekoladowego szaleństwa na dziś moi drodzy. Powoli zaczynam wędrówkę po Waszych blogach, by popatrzeć na Wasze wspaniałe smakołyki :)

Pozdrawiam bardzo serdecznie! I życzę miłej, czekoladowej niedzieli :)

*

Groszek. I gra w zielone :)

16 Luty 2010

Dziś kolejna zupa z dedykacją, tym razem dla Kass :) Jako że przy wpisie ‘książkowym’ spodobała jej się zupa groszkowa z okładki – oto jest :) A przy okazji wszystkim nam przyda się chyba dodatkowa dawka zieleni, nieprawdaż? Zagrajmy więc w zielone na przekór szaro-burej aurze :)

To kolejna (po warzywnych blinach) propozycja z ksiąki Marii Elii – ‘The Modern Vegetarian’. Zupa jest niezwykle prosta i aromatyczna – świeża mięta i bazylia idealnie tutaj pasują. Autorka poleca zrobienie jej w sezonie na przygotowanym wcześniej wywarze ze świeżego groszku, a poza sezonem – na wodzie. By zachować intensywny, zielony kolor – gotujemy tylko 2/3 mrożonego groszku, a resztę miksujemy z gotową już zupą.
Dziś robiłam ją po raz kolejny, jednak zamiast bazylii tym razem użyłam natki pietruszki. Zamiana ta okazała się bardziej przyjazna dla koloru zupy, gdyż bazylia w kontakcie z gorącą wodą natychmiast czernieje i siłą rzeczy przyczynia się do nieco ciemniejszego koloru potrawy. Nie ma to jednak aż tak dużego znaczenia, smak zupy bowiem zniewala bez względu na jej kolor :)

*

soupepetitspoisii

Zupa z groszku, z bazylią i miętą

(2 duże porcje)

1 łyżka oliwy z oliwek
1 mała cebula
500 g mrożonego groszku
600 ml wody
pół małego pęczka mięty (listki)
1 mały pęczek bazylii (listki)
szczypta cukru (pominęłam)
1 łyżeczka soli

Cebulę drobno poszatkować i poddusić na oliwie. Dodać 2/3 groszku, wodę, zioła, sól i cukier i gotować ok. 20 minut. Następnie zupę zmiksować dodając resztę groszku i doprawić do smaku.

Smacznego!

*

Weekendowa Piekarnia #62

15 Luty 2010

Przyznaję, że chleba nie piekłam już dosyć dawno; a przynajmniej dawno nie piekłam już nic specjalnego, wyjątkowego. I choć regularnie podziwiałam Wasze weekendowe wypieki z WP, to jakoś trudno mi się było zmobilizować do działania, jak zwykle odkładając to na ‘następny raz’… Pewnie tak samo było by z ostatnim wydaniem WP, gdyby nie specjalne ‘imienne’ i bardzo osobiste zaproszenie mnie przez Lu do naszej wspólnej piekarniczej zabawy :) Czy mogłam odmówić? Pewnie mogłam, ale nie miałam ochoty odmawiać ;) Więc choć w ten weekend pieczenia chleba w planach pierwotnie nie było, to odświeżyłam zakwas, porządnie go dokarmiłam i w sobotę przed snem nastawiłam zaczyn na chleb codzienny zaproponowany przez Lu.

Jedyna zmiana na jaką sobie pozwoliłam już w trakcie przygotowywania ciasta chlebowego, to zastąpienie niewielkiej części mąki pszennej – żytnią razową. Ciasto było u mnie dosyć klejące i luźne, dlatego w ostatniej chwili postanowiłam, że nie będę ryzykować i do ostatniego rośnięcia przełożyłam ciasto do keksówki. Niestety po raz kolejny przekonałam się, że pośpiech chlebom nie służy… Widząc uciekające z godziny na godzinę światło (potrzebne do późniejszego zdjęcia ;) ) nie dałam chyba chlebowi dostatecznie wyrosnąć. No i nacięcia zupełnie tym razem nie wyszły takie jak powinny :/ Nie zmienia to jednak faktu, że chleb jest pyszny, a to przecież najważniejsze :)

Lu, raz jeszcze serdecznie dziękuję Ci za zaproszenie i za wspólne pieczenie!

*

chlebcodziennylu

Krojony jeszcze na ciepło…

Mój chleb codzienny

(cytuję za Lu)

Zaczyn:
100 g zakwasu żytniego razowego
100 g mąki pszennej (typ 650)
150 g letniej wody

Wymieszać w misce i odstawić na noc (albo na 8-12 godz.)

Ciasto właściwe:
zaczyn
300 g wody
1 łyżeczka miodu
1 łyżka soli
kulka świeżych drożdży wielkości dużego laskowego orzecha (ja użyłam drożdży instant)
600-650 g mąki pszennej (typ 650)
(u mnie ok. 130 g mąki żytniej razowej + reszta pszennej T 650)

Do miski wlać wodę, rozpuścić w niej miód, drożdże, dodać zaczyn, sól i wymieszać na jednolitą masę.
Wsypać mąkę, wyrobić gładkie ciasto. Zostawić do wyrośnięcia na ok 2,5 godziny ( z tym czasem może być różnie, w każdym razie ciasto powinno podwoić objętość). Po tym czasie wyjąć ciasto na stolnicę albo blat. Podzielić na pół, uformować dwa podłużne bochenki(tak robię ja, ale można też jeden olbrzymi okrągły). Włożyć do koszyków i pozwolić wyrosnąć (ok 1 1/2 godz.). Ostrożnie przełożyć z koszy na blachę. Można naciąć (chociaż mi to jakoś nie chce ładnie wyjść). Piec najpierw przez 10 min w naparowanym piekarniku, nagrzanym do 250 st. Później zmniejszyć temperaturę do 220 st i piec kolejne 10 min. Na końcu zmniejszyć temp do 200 st i dopiekać, aż będzie pięknie rumiany, no i oczywiście postukany od dołu, wyda piękny, głuchy odgłos.

* * * * *

A teraz już zostawiam Was i wybywam do pracy… ;)

Miłego dnia i udanego tygodnia życzę!

*