Przetwory z moreli i słów kilka o pektynie

29 Lipiec 2010

abricots1
*
Lipiec dobiega już końca, pora więc pomyśleć o przetworach z moreli ;)
Tutaj konfitura morelowa (czy też dżem) to tradycja, nie może więc zabraknąć choć kilku słoiczków domowych przetworów z moreli na zimę. Niestety tradycyjna tego typu konfitura (czyli np. ta robiona przez teściową ;) ) nie wchodzi u mnie w rachubę; nie jestem bowiem w stanie przełknąć czegoś, co zawiera blisko kilogram cukru na kilogram owoców. Swoje dżemy robię po to, by czuć w nich przede wszystkim smak owoców, a nie cukru, dlatego ‘okrajam’ ten składnik jak tylko mogę.

Dżemy / konfitury lubię wzbogacać przyprawami czy ziołami. Dzięki temu co sezon z tych samych owoców można wyczarować coś innego. I tak do moreli na przykład świetnie pasuje wanilia, kardamon, cynamom, imbir a nawet szafran, który dodatkowo nadaje owocom pięknego, intensywnego koloru. Rozmaryn, werbena cytrynowa a przede wszystkim lawenda również są godnymi polecenia partnerami dla moreli. A propos lawendy – jeśli używamy kwiatów (suszonych lub świeżych) warto zawinąć je w gazę i wyciągnąć je pod koniec smażenia, by smak nie stał się zbyt intensywny i ‘mydlany’ (od pewnego czasu zamiast kwiatów lawendy używam naturalnego olejku eterycznego, który jest prawdziwą ‘esencją’ rośliny i który wg mnie nadaje potrawom bardziej subtelnego aromatu).

Wybierając owoce do przygotowania dżemów / konfitur pamiętajmy, by były one dobrze dojrzałe, jednak nie za bardzo, gdyż im bardziej dojrzałe owoce, tym mniej zawierają one pektyny, co jest logiczne : dojrzały owoc = o wiele więcej cukru = o wiele mniej kwaśności, a im mniej kwaśny owoc – tym mniej pektyny; wtedy możemy ewentualnie dodać np. nieco soku z cytryny (ok. 2-3 łyżki na każdy kilogram owoców, połowę na początku smażenia, a połowę pod koniec) co - obniżając Ph preparacji powoduje lepsze ‘ścinanie’ się masy. Możemy też oczywiście dodać samej pektyny lub bogatych w nią owoców, o czym wspominałam również tutaj – klik.

Do dżemów z moreli czy brzoskwini bardzo często obieram owoce ze skórki – w tym celu zalewam je wrzątkiem i pozostawiam na ok. minutę, po czym natychmiast przekładam je do zimnej wody i po chwili obieram. Jako że nie używam cukrów żelujących, to owoce smażę dosyć długo, nie przeszkadza mi bowiem konsystencja marmolady, wręcz przeciwnie ;) Jeśli jednak chcemy by owoce nie były zbytnio ‘rozgotowane’ a konfitura nadal pozostaje dosyć płynna, możemy ‘wyłowić’ owoce i dalej gotować sam pozostały w rondlu sok (dodając również to co skapuje z odłożonych owoców), aż do otrzymania odpowiedniej konsystencji; wtedy przekładamy owoce ponownie do garnka, gotujemy jeszcze ok. 5 minut i napełniamy  wyparzone / wypieczone słoiki.

Jeśli zaś chcemy naszej konfiturze nadać charakterystycznego aromatu – dodajmy do niej kilka gorzkich ‘migdałów’ znajdujących się w pestce moreli : pestkę rozgniatamy, wyciągamy ‘migdał’, blanszjemy go, obieramy ze skórki i dodajemy go do naszej konfitury (ok. 5 sztuk na kilogram owoców). Pod warunkiem oczywiście, że lubimy ten posmak ;)
A samych pestek z moreli nie wyrzucamy! Wkładamy je do dużego słoja (najlepiej jeśli będą mieć ‘przyczepiony’ jeszcze kawałek owocu), zasypujemy cukrem (500-600 g na ok. 100 pestek), dodajemy kilka gorzkich ‘migdałów’ + ewentualnie dwie morele, zalewamy alkoholem (ok. 1 litr) i po kilku miesiącach otrzymujemy pyszną nalewkę ;) A przy okazji wielce ekologiczną, nic się bowiem w naszej kuchni wtedy nie zmarnuje :D

Dziś jednak nie o nalewce ma być, a o przetworach, choć i coś ‘procentowego’ znajdzie się na końcu listy ;)
*

confitureabricotslav

Dżem morelowy z lawendą (lub kardamonem)

1 kg moreli (waga po wypestkowaniu)
ok. 250 cukru
3 źdźbła lawendy (lub 2 krople naturalnego olejku eterycznego)*
dodatkowo : sok z cytryny lub pektyna naturalna

* lawendę możemy zastąpić zmielonym kardamonem

metoda I
Morele sparzyć i pozostawić we wrzątku na ok. minutę, następnie przełożyć je do zimnej wody, obrać ze skórki, wypestkować i pokroić na kawałki. Owoce zasypać cukrem, przykryć i odstawić minimum na 12 godzin (ewentualnie mieszając od czasu do czasu). Następnie dodać lawendę (lub kardamon) i smażyć owoce regularnie mieszając aż do otrzymania odpowiedniej konsystencji (ewentualnie dodając sok z cytryny lub odrobinę naturalnej pektyny, jeśli dżem nadal jest zbyt płynny).
Gorący dżem przełożyć do czystych, gorących, wyparzonych (i osuszonych) lub wypieczonych słoików.
Jeśli chcemy dżem przechowywać dość długo – radzę go dodatkowo zapasteryzować (przypominam wpis o pasteryzacji tutaj – klik).

metoda II (dwudniowa)
Przygotować owoce jak wyżej (obrać ze skórki, wypestkować i pokroić) i gotwać je bez dodatku cukru przez ok. 30-45 minut. Odstawić.
Następnego dnia owoce ponownie zagotować, po kilku minutach dodać cukier i ewentualne przyprawy i smażyć do otrzymania odpowiedniej konsystencji. Następnie – postępować jak powyżej.

W ten sposób przygotowuję co roku moje powidła śliwkowe i metoda ta sprawdza się również i tutaj, w przypadku moreli.

* * * * *

Poniższy dżem to aktualny hit  tegorocznego lata ;) W weekend będę go robić ponownie, z podwójnej porcji, niesamowicie bowiem wszystkim posmakowal.

*

abricotpecheframboise

Dżem brzoskwiniowo-morelowy z malinami

waga owoców po wypestkowaniu

700 g brzoskwiń
500 g moreli
250 g malin
60 ml wody
ok. 200 g cukru
1 laska wanilii (można pominąć)
otarta skórka z cytryny
dodatkowo : sok z cytryny lub pektyna naturalna

Brzoskwinie i morele sparzyć i pozostawić we wrzątku na ok. minutę, następnie przełożyć je do zimnej wody, obrać ze skórki, wypestkować i pokroić na kawałki. Laskę wanilii przekroić wzdłuż na pół i ostrzem noża wyjąć ziarenka.  Owoce wymieszać ze skórką cytrynową oraz z ziarenkami wanilii, zasypać je cukrem, dodać obie połówki laski, przykryć i odstawić na minimum 12 godzin (ewentualnie mieszając od czasu do czasu).
Maliny gotować w wodzie przez ok. 5 minut, następnie przetrzeć je przez sito, by pozbawić je pestek; otrzymany sok dodać do zasypanych cukrem owoców (to na tym etapie dodajemy ewentualnie również sok z cytryny). Smażyć owoce (regularnie mieszając) aż do otrzymania odpowiedniej konsystencji (pod koniec smażenia możemy również dodać odrobinę naturalnej pektyny).
Gorący dżem przełożyć do czystych, gorących, wyparzonych (i osuszonych) lub wypieczonych słoików.
Jeśli chcemy dżem przechowywać dość długo – radzę go dodatkowo zapasteryzować (wpis o pasteryzacji tutaj – klik).

Oczywiście owoców nie musimy obierać ze skórki, a maliny możemy dodać do dżemu bez uprzedniego przecierania, jeśli ich pestki nam nie przeszkadzają; możemy też ewentualnie dodać odrobinę rumu na przykład. Morele możemy pominąć i użyć tylko brzoskwiń i malin, mnie jednak to trio bardzo przypadło do gustu.

(inspiracja : Marie Leteuré - ‘Mes petits pots de confiture’)

* * * * *

I na koniec dwie propozycje dla tych, którzy szukają czegoś mniej pracochłonnego :

*

abricotssiroplav2

Morele w syropie

(zrobione tak, jak prezentowane zeszłej jesieni śliwki w słodkiej marynacie – klik)

1 kg moreli (waga po wypestkowaniu)
2 szklanki wody
2,5 szklanki cukru
1,5 łyżeczki kwasku cytrynowego (można pominąć)
lawenda (użyłam 2 kropli naturalnego olejku eterycznego)*

Morele - dojrzałe lecz jędrne – sparzyć i pozostawić we wrzątku na ok. minutę, następnie przełożyć je do zimnej wody, obrać ze skórki, wypestkować i ułożyć w suchych, wyparzonych słoikach (nie uciskając ich zbyt mocno).
Wodę zagotować z cukrem, następnie dodać kwasek cytrynowy i ewentualnie olejek lawendowy (lub kwiaty lawendy) i zalać wrzątkiem owoce. Słoiki zakręcić  i pasteryzować jak zazwyczaj. Wystudzone słoiki odstawić w ciemne i chłodne miejsce na minimum 2 miesiące.
* Jeśli używamy suszonej lawendy, to w zależności od tego, jak bardzo lawendowy smak chcemy uzyskać, dodajemy jej ok. 1-2 łyżek do przygotowania syropu; przed zalaniem owoców syrop filtrujemy, pozostawiając mniej więcej łyżeczkę lawendy, z czasem nadaje on bowiem coraz mocniejszego smaku.

*

* * * * *

*
abricotsrhumvanille

Morele w rumie

1 kg moreli (waga po wypestkowaniu)
500 – 600 g cukru
rum
1-2 laski cynamonu lub wanilii
+ ewentualnie spirytus : na każde 500 ml rumu ok. 150 ml spirytusu (można pominąć)

Morele sparzyć i pozostawić we wrzątku na ok. minutę, następnie przełożyć je do zimnej wody, obrać ze skórki, wypestkować i ułożyć w suchym, wyparzonym słoju (lub w kilku mniejszych). Owoce zasypać cukrem* i zalać alkoholem tak, by przykrył on owoce. Zamknąć szczelnie słoik i odstawić w ciemne miejsce na minimum 2 miesiące. Regularnie ‘potrząsać’ słoikiem by cukier dobrze się rozpuścił.

*cukier możemy też ewentualnie rozpuścić wcześniej w niewielkiej ilości rumu, podgrzewając go bardzo delikatnie w rondelku (delikatnie, by alkohol nie wyparował)

*

* * * * *

To tyle na dziś, jak zwykle zrobiło się dłużej, niż przypuszczałam… I później, niż przypuszczałam ;) Dobrze, że jutro już piątek :)
Pozdrawiam serdecznie! I życzę Wam słonecznego weekendu :)

*

57 odpowiedzi do “Przetwory z moreli i słów kilka o pektynie”

  1. Arven pisze :

    Dżem morelowy z lawendą jest moim faworytem! :D

    Odpowiedz

  2. pinkcake pisze :

    Co Ty robisz z taką ilością przetworów?! Maliny z morelami bardzo lubię, bo ich aromaty doskonale się dopełniają, a lawendowy… Ach! Cudo!

    Odpowiedz

  3. Majana pisze :

    Beatko, jesteś niesamowita ! Wspaniale przetwory! Aż mi się zachciało spróbować wszystkich po kolei z tych cudownych zdjeć.:))
    Prócz samych, wspaniałych pomysłów na przetwory podobają mi się niezmiernie Twoje słoiczki! Są takie urocze:)
    Uściski serdeczne, miłego weekendu:**

    Odpowiedz

  4. Ciastella pisze :

    zgadzam się całkowicie z Majaną;D pięknie wyglądają Twoje przetwory;))

    Odpowiedz

  5. myniolinka pisze :

    lato zamknięte w słoiczkach… cuda!

    Odpowiedz

  6. Grażyna pisze :

    Oj, jak to będzie smakowało zimą :)

    Odpowiedz

  7. Ola;p pisze :

    W niedzielkę zrobiłam 3 konfituki morelowe- bardzo, bardzo lubię!:)

    Odpowiedz

  8. Beata pisze :

    Wszystkie cudne, ale ten z lawendą mnie zauroczył zupełnie!
    Wypróbuj koniecznie brzoskwiniowy z wanilia ( Przepis u mnie na stronie),obłędny jest
    Pozdrawiam i życzę miłego weekendu U nas leje, ale od jutra ma być podobno lepiej

    Odpowiedz

  9. Bareya pisze :

    Szczególnie te morele z rumem mnie zainteresowały choć muszę przyznać cały obszerny “wykład” bardzo mnie zainteresował bo z tzw. “wekami” u mnie trochę na bakier.
    p.s. faktem jest, że owoce w wekach bywają przesłodzone i zgadzam się, że najważniejsze to smak owocu połączony z jakąś ciekawą przyprawą. Rozmaryn z morelami musi być przeciekawy.
    pozdrawiam

    Odpowiedz

  10. poswix pisze :

    Och, ach, ech! :-) Tak, tak zapierają dech w piersi. :-) Morelowe przetwory… Bajeczne. :-)

    Odpowiedz

  11. Nobleva pisze :

    Tylko sobie teraz cudne zdjęcia pooglądałam, ale wrócę niebawem poczytać. Pozdrawiam :)

    Odpowiedz

  12. leloop pisze :

    dzięki za ten naukowy wstęp o konfiturach :) zawsze czekałam aż owoce będą baaardzo dojrzale ;)
    ja nie obieram, bo lubię na grzance “grubszy” kawałek i wrzucam garść migdałów w płatkach, zeby “chrupało”:)
    za to przypalam konfitury koncertowo :/ w trakcie smażenia powinno się mnie przykuć do kuchenki, żebym zestawiła garnek w odpowiednim momencie. na ogol wyjdę na “sekundkę”, po to zeby z przekleństwem na ustach wpaść do kuchni gdy wyczuje w powietrzu charakterystyczny smrodek :}
    no to idę smażyć ;)

    Odpowiedz

  13. zaytooon pisze :

    Jesteś mistrzynią przetworów, wiesz, Beo? Zazdroszczę! Ja, niestety, nie mam póki co możliwości zaszaleć ze słoiczkami.

    Pozdrawiam! :)

    Odpowiedz

  14. Ania pisze :

    Słońce w słoiczku! Zazdroszczę tych pychotek!

    Odpowiedz

  15. RainDrop pisze :

    mmmm… aż czuję ten smak i aromat! mmmm! Cudeńka.
    Miłego weekendu :*

    Odpowiedz

  16. caracordata pisze :

    A ja już po przetworach morelowych ze swojego drzewka, z tym roku zrobiłam z nich powidła. I zasmucił mnie wpis o tych pestkach, kurcze, tyle ich miałam i wyrzuciłam, a mogłam mieć z nich nalewkę :((

    Odpowiedz

  17. cafe ole! pisze :

    Beo,

    czy juz pora na zbieranie kwiatow z lawendy? Jak sie to robi? Ucina nozyczkami cale lodygi i suszy lodyga w dol?
    czy tez chodzi o swieze kwiaty przy zaprawach?

    czy znasz Beo moze jakis adres, gdzie internetowo mozna kupic lawendowe poduszeczki z Prowansji?
    piekny wpis, piekne zdjecia.
    dzieki.

    Odpowiedz

  18. Jou pisze :

    Dziekuje za wspaniale porady! Razem z chlopakiem przymierzamy sie do stworzenia wlasnych przetworow a twoje wygladaja niezwykle kuszaco! :D

    Odpowiedz

  19. atina pisze :

    Ile cudowności naprodukowałaś:) no ale jak się ma taką farmę w zasięgu, to się nie dziwię:) będziesz miała w zimie co wspominać :) Dla mnie przetwory to takie zamknięcie w słoiczku części lata:)
    Pozdrwiam!

    Odpowiedz

  20. Kasiaaaa24 pisze :

    Ja w tym roku strajkuję z przetworami :) Nie robię nic. Nie mam siły, może i ochoty… Dziwne dla mnie to lato…

    Ale wersji z lawendą, to jestem bardzo ciekawa :)

    Odpowiedz

  21. Anna Maria pisze :

    Wyglądają smakowicie. Dżem morelowy póki co kupujemy, a ze świeżymi morelami pieczemy tartę frangipani. Suszone dodajemy do granoli, a ostatnio robiłam też… “brownie” (whitie?:-)) z białej czekolady z dodatkiem suszonych moreli - robi się tak samo jak tradycyjne brownies, tylko że z białej czekolady i bez kakao:-)

    Odpowiedz

  22. Ewelosa pisze :

    Beatko ten dżem z lawendą mnie zaczarował wiesz - całe sczęście, że jeszcze u nas nie ma takich super fajnych moreli bo moja lawenda została w Białymstoku. Ale w przyszłym tygodniu już ją będę miała to napewno zrobię choć 2-3 słoiczki.

    A wogóle to chcę Ci podziekować za to, że Jesteś dla mnie nieustającą inspiracją.
    Coś zrobiłam ale o tym napiszę może jutro :)

    serdecznie pozdrawiam

    Odpowiedz

  23. Bozena pisze :

    Ciekawe i smakowite propozycje z moich ulubionych moreli znalazłam u Ciebie Bea. Podziwiam Twoją kulinarną kreatywnośc! Chociaż nie mam w swojej kuchni, aż takich możliwości słoiczkowych działań to morele z lawendą bardzo kuszą. Lubię tu do Ciebie zaglądac również z powodów wrażen estetycznych- podziwiam piękne zdjęcia. Pozdrawiam. Bożena

    Odpowiedz

  24. An z Chatki pisze :

    Konfitury pięknościowe, będzie czym się zima delektować :) Podziwiam, że uzyskałaś aromat lawendy, który Ciebei zadawala. Ja nigdy nie mogłam złapać odpowiednich proporcji, a to za dużo i smakowało jak odświeżacz powietrza;) a to zupełnie za mało. Na pewien czas zrezygnowałam z tego dodatku, do czasu jak nie kupiłam w Prowansji miodu z lawendy. Miód jest bardzo aromatyczny i wystarczy tylko jedna łyżka na kilogram owoców i powstaję delikatna lawendowa nuta. Do lodów i deserów, rezygnuje z kwiatów (nawet jak tego przepis wymaga) tylko ograniczam sie do samego miodu.
    Z miodów tamtego regionu to jeszcze ma niesamowity smak tymiankowy, a z naszych rodzimych to uwielbiam wrzosowy, akacjowy, lipowy i gryczany :) kiedyś były tez u nas tzw ziołomiody, rewelacja, szkoda że już zaniknęły.

    Twój blog jest niesamowity, ciągle się coś dzieje i miło tu zaglądać :)

    ściskam An

    Odpowiedz

  25. dorota20w pisze :

    Przetwory bardzo apetyczne a zdjęcia piękne !

    Odpowiedz

  26. magda k. pisze :

    chciałabym być Twoją sąsiadką wpadałabym na śniadanie :)
    cudowne przetwory i zdjęcia :)

    Odpowiedz

  27. Malta pisze :

    Witaj moja Mistrzyni :). Również przymierzam się do morelowych przetworów. :) Dziękuję za pyszne inspiracje :)

    Odpowiedz

  28. Monika pisze :

    Przetwory są przecudowne! Ech, uwielbiam morele. Dlatego też pozwoliłam sobie ukraść jeden przepis na morele w syropie i odrobinkę go zmodyfikować. Morelki wyglądają przepysznie, nie mam pojęcia, jak zdołają przeleżeć zamknięte te 2 miesiące ;)

    Odpowiedz

  29. Bea pisze :

    Dziękuję serdecznie za wszystkie komentarze!
    Zgadzam się z Wami całkowicie – takie przetwory to kawałek lata zamknięty w słoiczku; będzie jak znalazł na jesienno-zimowe śniadania ;)

    *

    Pinkcake, zazwyczaj robię dżemy z kilograma owoców, więc to wcale nie jest tak dużo, to zaledwie 3-4 małe słoiczki; jeden-dwa dla nas i reszta do rozdania ;) W okesie świątecznym takie słoiczki są idealnym dodatkiem do podarków dla bliskich :)

    Beato, dziękuję za info! Zaraz pójdę go poszukać u Ciebie :)

    Bareyo, niestety morele z rozmarynem lubię tylko ja, więc robię je coraz rzadziej ;) Mam nadzieję, że ‘wykład’ nie był zbyt męczący, zawsze się tego trochę obawiam…

    Leloop, te baaardzo dojrzałe owoce mają świetny, słodki smak, to fakt, tylko pektyny niestety mniej, ale przecież i temu możemy zaradzić ;)
    Ja dawniej też owoców nie obierałam, a teraz stwierdzam, że chyba wolę te obrane; choć często robię pół na pół. Za to ‘chrupiące’ wersje lubię trochę mniej ;))
    I też niestety czasami zbyt często zostawiam konfitury bez opieki ;) choć na szczęście nic się nie przypala. Teraz najczęściej siadam z książką obok i co 2-3 strony mieszam w rondlu ;)

    Caracordata, będzie nalewka w przyszłym sezonie ;)

    Cafe ole, na południu Francji zazwyczaj zbiera się lawendę w okolicach połowy lipca. Tak jak piszesz – ucina się łodygi i suszy albo związane w bukietach ‘główką’ w dół, albo rozłożone na płasko, na gazecie, w suchym i przewiewnym miejscu. Gdy kwiaty są już odpowiednio wysuszone ‘nasionka’ same praktycznie odpadają.
    Do przetworów możesz użyć albo świeżych kwiatów, albo suszonych; jeśli chcesz np. ‘udekorować’ słoiczek wkładając takie źdźbło lawendy już na sam koniec do słoiczka, wtedy powinny to być kwiaty ususzone, te świeże bowiem mogą spowodować pleśnienie (z powodu wilgoci, jaką zawierają i która będzie się z nich w słoiczku ‘wydobywać’).
    Co do lawendowych poduszeczek z Prowansji to nigdy nie kupowałam ich w sieci, ale poszukam linków i z pewnością coś Ci w weekend podeślę :)

    Jou, witaj :) Dziękuję za odwiedziny i komentarz! I trzymam kciuki za Wasze przetwory :)

    Kasiu, ja nie robiłam praktycznie żadnych przetworów w zeszłym roku (oczywiście przez kontuzję ;) ), więc w tym roku wyjątkowo miałam ochotę ‘poszaleć’ ;)

    Anno Mario, z morelami lubię chyba wszystko, z suszonymi również. Piekłam zimą pyszne ciasto z suszonymi morelami właśnie z pewnego duńskiego przepisu i jeśli dobrze pamiętam, to też było z dodatkiem białej czekolady; było absolutnie przepyszne ! :)
    A na weekend będzie u nas ciasto, też z morelami właśnie, gdyż na święto narodowe (1-go sierpnia) moreli na stole nie może zabraknąć ;)

    Eweloso, rumieniec oblewa moje lico… Takie słowa to balsam dla mojej skołatanej duszy :*
    Miło mi niezmiernie, że to co Wam tutaj pokazuję podoba się, smakuje i inspiruje :)
    I niecierpliwie czekam na szczegóły ;)
    A dżem serdecznie polecam, ten z malinami również ! :)

    Bożeno, dziękuję serdecznie! I jednocześnie przepraszam, że nie udaje mi się częściej do Waszych kuchni zaglądać… Staram się jednak, by te wizyty były w miarę regularne. I w takich chwilach zawsze się zastanawiam, kto i po co wymyślił nam pracę?!? ;))

    An, ja też miód lawendowy bardzo sobie cenię (też kupuję francuski); świetnie sprawdził się w zeszłorocznym crumble z morelami oraz we wcześniejszych konfirurach, pychota :)
    Tymiankowy miód też bardzo lubię, tylko wrzosowego chyba nie znam… Pozostałe o których wspominasz zawsze na zmianę goszczą w mojej kuchni :)
    Miło mi, że nadal masz ochotę tu zaglądać, mimo iż ja ciągle ze wszystkim spóźniona… :/

    Magdo, fajnie by było mieć taką sąsiadkę ;)

    Nieee no Malto, do Mistrzyń przez duże M to ja naprawdę nie mogę się porównywać! Ale oczywiście dziękuję za przemiłe słowa :)

    Moniko, ‘kradnij’ proszę ile Ci się podoba :)

    *

    Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie !

    Odpowiedz

  30. kasiac pisze :

    Słoiczki faktycznie dodają bardzo dużo uroku:) Mnie ten z malinami chodzi po głowie. Zobaczę jakie jutro będą owoce na hali. MOże taki zrobię? Ale pięknie wyglądają wszystkie!

    Odpowiedz

  31. Małgoś.dz pisze :

    Bea, Ty to prawdziwa czarodziejka jesteś. :) Gdybym była taką morelką, to chyba chętnie wskoczyłabym do Twojego garnka. :D
    Z tymi pektynami to dla mnie zawsze wielka zagadka była i jak już brałam się za konfitury, a był taki czas kilka sezonów temu, że jak oszalała wszystko wekowałam :D - to oczywiście nigdy nie wiedziałam ‘co i jak’ i bardziej na intuicję się zdawałam, niż na podbudowaną wiedzę. Teraz wszystko mam jak na talerzu. :)
    Propozycje jak zwykle wspaniałe. :)
    Weekendowe buziaki przesyłam. :**

    Odpowiedz

  32. cafe ole! pisze :

    Beo,
    dziekuje:)

    Odpowiedz

  33. Paula pisze :

    jak zdrowo, owocowo i pysznie!

    Odpowiedz

  34. cafe ole! pisze :

    Beo,
    wiesz co?
    bo mi znowu nie wyszly. i pomyslalam, zeby Ciebie poprosic. nie musi byc na jutro.

    rok temu jadlam pyszne muffiny…oliwkowo-szynkowo-orzechowo-cukiniowe.
    i jeszcze jakisik ser w nich byl.
    ja dodalam parmezanu ( nie znam bowiem przepisu i probowalam sama) i wyszly rozmemlance totalne.
    moze nie powinnam robic na masle tylko na oliwie? ale na to wpadlam juz po fakcie.

    potraktuj ten wpis jako inspiracje. jak nie masz teraz czasu to moze kiedys. wchodze na twoja strone systematycznie wiec nie przegapie.

    ale mowie Ci, tamte muffiny, w gosciach rok temu, byly rewelacyjne.
    pewnie zle dobralam proporcje:(

    Odpowiedz

  35. Jou pisze :

    Dziękuje! Postaram się napisać czy nam się udało bo naprawde nie moge sie doczekac. Mam tez nadzieje zaczac komentowac regularnie :]

    Odpowiedz

  36. aga-aa pisze :

    morele uwielbiam, mogę je jeść bez ograniczeń, może zrobię coś z Twoich propozycji, ale morele jeszcze u nas drogie jak na moją bidną kieszeń ;)

    Odpowiedz

  37. Kasiaaaa24 pisze :

    Beatko chciałam Cię zaprosic do konkursu, który zorganizowałam na swoim blogu dla kreatywnych i pomysłowych bloggerów :) Można wygrac super gadżety i kosz smakowitości. Wszystkie informacje znajdziesz u mnie:

    http://gotowaniecieszy.blox.pl/html

    Pozdrawiam i zapraszam do wspólnej zabawy :)

    Odpowiedz

  38. karmel-itka. pisze :

    Ojej, jakie cudowne połączenia owoców w tych dżemach! Morele z lawendą, z malinami.. Takie konfitury to prawdziwe perełki w spiżarni. Cudowne, wspaniałe! Apeptyt wręcz rośnie w miarę przeglądania Twojego bloga ;]
    Pozdrawiam gorąco!

    Odpowiedz

  39. asieja pisze :

    ten lawendowy dodatek brzmi niezwykle.

    Odpowiedz

  40. Pinos pisze :

    O nalewce na pestkach moreli nie wiedziałam, na pewno wypróbuje przy okazji “przetworowania”… Mam przepis na lawendową nalewkę, więc może połączę jeden z drugim…

    Odpowiedz

  41. monika pisze :

    Bea, jesteś po prostu niesamowita! Morelowy dżem robię z sokiem z cytryny i pomarańczy i kapką rumu - pychota, polecam (niestety zeszłoroczna produkcja .. zapleśniała..) - ale chyba się skuszę w tym roku zrobić połowę wg Twojego przepisu z kardamonem - kardamon uwielbiam :)

    Odpowiedz

  42. Jej, nie nadążam z komentowaniem! Beo, tykle wątków poruszyłaś, tyle smakó przemyciłaś, że naprawdę ciężko mi cokolwiek sensownego napisać… Moze powiem tylko,ze te morele w rumie mnie zachwyciły, podobnie jak zdjęcie placka z lotu ptaka :)

    Uściski!

    Odpowiedz

  43. Bea pisze :

    Kasiu, mam nadzieję, że jednak się skusiłaś na ten z malinami ?

    Małgosiu, cieszę się, że info się przydało ;) Ja moje pierwsze przetwory też robiłam ‘na czuja’, co niestety nie zawsze dobrze się kończyło ;))

    Cafe ole!, oczywiście teraz dopiero widzę, że zapomniałam o tym przepisie… Jutro poszukam, dobrze ? Zupełnie mi to wyleciało z głowy, przepraszam… :/

    Paula, dziękuję :)

    Jou, i jak ? Udało się mam nadzieję ?

    Aga, morele staniały ?

    Kasiu, dziękuję za zaproszenie! Wybacz, że nie udało mi się przyłączyć…
    Może innym razem ? ;)

    Witaj Karmel-itko! Miło mi, że Ci się tu w mojej morelowej kuchni podoba ;)

    Asiejo, morele i lawenda baaardzo się lubią :)

    Pinosie, lawendowa nalewka brzmi intrygująco !

    Moniko, ten z rumem z pewnością jest pyszny ! Będzie na przyszły rok :)

    Aniu, miło mi bardzo, że przetwory i ciasto i Tobie przypadły do gustu :)

    *

    Pozdrawiam wszystkich serdecznie ! I raz jeszcze dziękuję za wizytę :)

    Odpowiedz

  44. buruuberii pisze :

    Wlasnie dotarlam do tego wpisu, widze Beata ze bardzo podobnie robimy “lekki” dzem morelowy - max. 250d cukru na 1 kg owocow. wisz, sama zadaje sobie pytanie kto je te dzemy w ktorych stosunek owocow do cukru wynosi 1:1? Lubie slodycz, ale taka ilosc cukru zabija caly smak owocow, niektorzy twierdza ze cukier konserwoje, dlatego dodaje sie go duza, ale czy Ty Bea mialas kiedys problem z przechowywaniem dzemow z tak niewielka iloscia cukru?

    Morele w rumie, to brzmi wspaniale! Myslalam nad tymi w syropie, sa piekne, ale czy tak bardzo mi sie ich chce? :)

    Pozdrawiam Cie serdecznie!

    Odpowiedz

  45. Bea pisze :

    Basiu, wiem kto jada takie dzemy! Moja tesciowa ;) Ja naprawde nie jestem w stanie ich przelknac, czuje tylko smak cukru wtedy, a nie owocow. I wlasnie 1/4 cukru w dzemie to dla mnie zdecydowanie wystarczajaca ilosc, a gdy owoce sa bardzo slodkie to nawet i mniej.
    Problemow z przechowywaniem dzemow nigdy nie maialam, ale ja je zawsze pasteryzuje, wiec to pewnie dlatego wszystko jest jak najbardziej ok.

    I co z tymi morelami w rumie? Zrobilas jednak? :)

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz

  46. buruuberii pisze :

    Dziekuej Bea, ze utwierdzials mnie w przekonaniu, ze dzemy z mala iloscia owocow tez da sie przechowywac :-) wlasnie, moja babcia robila/jadla takie slodkie dzemy, kazdy smakowal slodko o nie byl w stanie czlowiek odroznic truskawki od sliwki :D

    Mysle wiesz nad tym rumem, kusi mnie to polaczenie, ale na chwile obecna skonczyly mi sie sloiczki i morele :)

    Odpowiedz

  47. Bea pisze :

    To trzeba szybko dokupic! I sloiczki i morele ;)
    Mnie sie w trakcie przetwarzania skonczyl alkohol, nigdy jeszcze nie zuzylam go chyba tyle co w tym roku ;))

    Odpowiedz

  48. buruuberii pisze :

    Wlasnie i o ile z morelami chyba nie bedzie wielkiego problemu, to sloiczki sa tu tylko wielkie (333ml, to ogromne jak dla mnie:)… Ale bede kombinowac :)

    Odpowiedz

  49. Bea pisze :

    Oj, faktycznie spore! Ja zaczynam od takich 150-180 ml (tych robie najwiecej), potem mam 215 zdaje sie, 250 i potem cos kolo 300, ale tych uzywam niezwykle rzadko. Kombinuj Kochana koniecznie! ;)
    A mnie ten Twoj dzem na blogu tez sie bardzo spodobal! Zapisze go sobie tez na przyszly sezon wlasnie :)

    Odpowiedz

  50. [...] Według niektórych źródeł – należy koniecznie oddzielić pestki od miąższu owoców, to bowiem pestki wydzielają kwas cyjanowodorowy. Według innych zaś źródeł – obróbka termiczna całkowicie neutralizuje sambunigrynę, nawet w pestkach. Osobiście nie spotkałam się nigdy z żadnymi przykrymi dolegliwościami, choć konfitury jadam również te z całymi owocami. Jeśli jednak macie obawy lub wątpliwości, zamiast konfitury z całych owoców możecie przygotować ‘galaretkę’ z przetartego miąższu. Jednak jako iż pektyna znajduje się przede wszystkim w pestkach, do wyrobu galaretki musimy użyć albo dużej ilości cukru, albo dodać do niej nieco pektyny (najlepiej tej naturalnej, np. w postaci pestek i skórek jabłkowych, o czym wspominałam tutaj – klik). [...]

  51. Ania pisze :

    Ile należy dodać suszonej lawendy?

    Odpowiedz

  52. Bea pisze :

    Aniu, to zależy od tego, jak bardzo lawendowy smak chcesz uzyskać; możesz dodać 1-2 łyżki suszonej lawendy, radzę jednak przefiltrować syrop przed zalaniem owoców zostawiając tylko kilka ‘nasionek’ w słoiku, lawenda z czasem nadaje bowiem coraz mocniejszego smaku.
    Zaraz dopiszę to do przepisu.

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz

  53. Ania pisze :

    Bardzo dziękuję. Właśnie zaopatrzyłam się w suszoną lawendę i szukam różnych sposobów jej wykorzystania :)

    Odpowiedz

  54. Bea w Kuchni pisze :

    [...] morelowe - z kardamonem i lawendą - [...]

  55. fila pisze :

    Beo!
    Dżem brzoskwinia-morela-malina jest obłędny. Jak mi starczy czasu jutro robię podwójną porcję, bo po urlopie owoce mogą się nie trafić… Trochę długo gotowałam syrop (wyciągałam owoce) i wyszło bardzo intensywnie…, ale to jest pyszne! :)
    Robiłam jeszcze dżem morelowy z wywarem z suszonej lawendy, ech poezja, a jak niesamowity byłoby ze świeżą pewnie…
    Pasteryzowałam też Twoją metodą, która jest bardzo wygodna. Mam tylko nadzieję za każdym razem, że słoiczki nie pękną, bo termometr w piecyku wskazuje dużo niższą temperaturę, niż taki do mięs ;)

    A tak bardzo smakują mi te dżemy zapewne, bo nie są przesłodzone, to mi baardzi pasuje! Tylko już ciężko będzie jeść dżemy mojej mamy…
    No i zastanawia mnie po co ludzie dodają tych żelfixów, przecież normalna konsystencja dżemu/konfitury jest fajniejsza, atrakcyjniejsza, niż jakaś galaretka…

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Fila, witaj! Prawda, ze te dzem jest niesamowity? I ja zakochalam sie w nim po uszy ;))
    I widze, ze mamy podobny ‘problem’ z dzemami - ja tez nie jestem juz w stanie jesc tych ‘normalnie’ slodzonych, chce bowiem czuc smak owocow, a nie cukru! Dlatego wlasnie od lat wyznaje zasade ‘zrob to sam’ ;)

    Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz

  56. [...] (lippią trójlistną). Tak jak i morele, brzoskwinie świetnie smakują z dodatkiem lawendy (np. w takim dżemie jak ten – klik, ale też np. w takim crumble – klik); lubią też cynamon i kardamon, których często dodaję [...]

Dodaj odpowiedź