Archiwum kategorii ‘czekolada’

Ciasto bananowo-czekoladowe, czyli w poszukiwaniu ‘niebananowego’ smaku ;)

czwartek, 10 Marzec 2011

ciasto_czeko_banan_kawa1*

Czy to normalne, że ktoś, kto nie lubi bananowych ciast nadal je piecze, w poszukiwaniu niebananowego (!!!) smaku? Pewnie nie. Jednak gdy trzeba jakoś zużytkować zapomniane w koszyczku owoce, nie ma się zbytnio wyboru ;) Tym bardziej iż wizualnie takie zapomniane, sczerniałe banany nadają się chyba tylko do ciasta właśnie (lub ewentualnie do czekoladowo-bananowego smarowidła, mniam :) ).
A wszystko zaczęło się od ciasta Ani z blogu na Miotle – klik; później była jeszcze wersja Usagi – klik oraz znaleziony w międzyczasie przepis na blogu What’s for lunch Honey?
Wszystkie ciasta są pyszne. Te z dodatkiem kakao są dobre, lecz nadal bananowe ;) Dodatek czekolady też nie wystarcza, potrzeba mi bowiem czegoś więcej, co przełamie ten specyficzny smak.

Jakiś czas temu spodobały mi się dwa połączenia smakowe bananów : z kawą oraz z pomarańczami. A że kawa, czekolada i pomarańcze razem też bardzo się lubią (dowodem są np. te oto pyszne ciasteczka), postanowiłam ożenić je z bananowym ciastem.
Werdykt?
Ciasto bananowe prawie że idealne ;) Smak bananów nadal jest lekko wyczuwalny, jednak o wiele mniej niż zazwyczaj :) Ciasto jest aromatyczne, wilgotne lecz nie mokre, długo zachowuje świeżość. Jeśli chcecie otrzymać wyczuwalny, pomarańczowy smak, radzę użyć czekolady pomarańczowej (lub dodać więcej otartej skórki z pomarańczy); mnie osobiście ta wersja smakuje najbardziej.

*
ciasto_czeko_banan_kawa3

Ciasto czekoladowo-kawowe z bananami

forma z kominkiem o średnicy 22 cm

2 średnie, dojrzałe banany (ok. 230 g – waga bez skórki)
150 g gorzkiej czekolady (użyłam pomarańczowej)
220 g mąki
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
2 jajka
155 g drobnego cukru (u mnie jasnny trzcinowy, zmielony)
spora szczypta soli
120 g jogurtu (użyłam owczego)
50 ml mocnej, wystudzonej kawy
50 ml oliwy / oleju
2 łyżki Grand Marnier / Cointreau lub soku pomarańczowego
otarta skórka z 1 dużej pomarańczy (najlepiej niewoskowanej / ekologicznej)

Piekarnik rozgrzać do 180ºC.
Banany rozetrzeć widelcem lub zmiksować.
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, na wolnym ogniu.
Mąkę wymieszać z proszkiem i sodą.
Jajka utrzeć z cukrem i szczyptą soli do białości. Dodać skórkę pomarańczową, banany, stopioną i przestudzoną czekoladę oraz – stale mieszając – oliwę / olej, kawę oraz Grand Marnier (lub sok pomarańczowy). Następnie partiami dodawać mąkę i jogurt (mieszając na wolnych obrotach).
Masę przelać do natłuszczonej formy i piec ok. 50 minut (lub do suchego patyczka).
Po upieczeniu pozostawić ciasto na kilka-kilkanaście munut w foremce a następnie przełożyć na kratkę do całkowitego wystudzenia.

Uwagi
- oliwę / olej można też zastąpić masłem : 50 g masła kroimy w kostkę, dodajemy do stopionej czekolady i mieszamy aż masło dobrze się rozpuści
- smak pomarańczowy można oczywiście pominąć (czekolada pomarańczowa + skórka) i zamiast Grand Marnier dodać więcej kawy lub likieru kawowego; możemy też wtedy dodać ziarenka z 1 laski wanilii
- upieczone ciasto można dodatkowo polać stopioną czekoladą lub waszą ulubioną polewą czekoladową

Smacznego!

*

ciasto_czeko_banan_kawa2

*

Ciasto czekoladowo-bananowe na Czekoladowy Weekend

niedziela, 20 Luty 2011

ciasto_czekolada_banan2*

Ufff… I mnie udało się jednak przygotować coś na tegoroczny Czekoladowy Weekend :) Musiało to być coś w miarę szybkiego i nieskomplikowanego do przygotowania (nadal bowiem mam ‘zakaz’ przeciążania kręgosłupa przed wizytą w szpitalu i ewentualną operacją, jednak jeść coś przecież trzeba... ;) ), dlatego wybór padł na czekoladowo-bananowe ciasto, które czeka ‘w kolejce’ od prawie dwóch lat.
Przyznam, iż nie jestem fanką bananów i bananowego smaku, dlatego tak długo zwlekałam z upieczeniem tego ciasta. Kilka wcześniejszych wypieków z dodatkiem bananów nie rzuciło mnie na kolana, do każdego następnego więc podchodzę z wielką rezerwą. Zdjęcie oryginału było jednak tak przekonujące, że postanowiłam podjąć jeszcze jedną próbę ;)
Na wszelki wypadek, by lekko ‘zamaskować’ bananowy smak i oszukać nieco moje kubki smakowe, postanowiłam dodać kilka suplementów : otarta skórka z pomarańczy, chlust rumu i starta tonka trafiły więc również do ciasta.
Werdykt ? W cieście nadal wyczuwa się lekki, bananowy smak, jednak nawet ja z przyjemnością sięgam po kolejny jego kawałek, co mówi samo za siebie ;)
Nie jest to lekkie, puszyste ciasto; jest przyjemnie wilgotne, choć nie ‘mokre’. Najlepsze jest na drugi dzień i z każdym kolejnym zyskuje na smaku, warto więc jest uzbroić się w cierpliwość i dać mu się nieco ‘przegryźć’ ;)

*
ciasto_czekolada_banan01

Ciasto czekoladowo-bananowe

(wg Maxine Clark, z moimi drobnymi zmianami)

1 duża keksówka (11 x 30) lub 2 mniejsze

2 duże jajka, rozkłócone
150 g cukru (użyłam jasnego trzcinowego, zmielonego)
350 g rozgniecionych bananów
otarta skórka z 1 dużej pomarańczy
¾ startego nasiona tonki (w zamian możemy też dodać wanilię lub cynamon)
50 ml oliwy lub oleju o neutralnym smaku (w oryginale 55 g masła)
1 1/2 łyżki rumu
100 g jogurtu (użyłam owczego)*
320 g mąki
1/8 – 1/4 łyżeczki soli
1 1/4  łyżeczki proszku do pieczenia
1/2  łyżeczki sody
200 g czekolady (możemy użyć gorzkiej, mlecznej lub mieszanki jednej i drugiej)

*jogurt może być również ‘smakowy’ – czekoladowy lub bananowy

Piekarnik rozgrzać do 180ºC.
Czekoladę zetrzeć na tarce lub drobno posiekać. Mąkę wymieszać z solą, proszkiem i sodą.
Jajka ubić z cukrem, następnie dodać banany, skórkę z pomarańczy, oliwę, rum i tonkę (lub wanilię / cynamon) i dobrze wymieszać. Następnie partiami dodawać mąkę i jogurt (stale mieszając na wolnych obrotach), a na koniec stratą czekoladę. Masę przelać do natłuszczonej lub wyłożonej papierem formy i piec ok. 50-55 minut, do suchego patyczka (nieco krócej jeśli pieczemy dwa mniejsze ciasta).
Po wyciągnięciu z piekarnika pozostawiamy ciasto na ok. 10 minut w formie, a następnie przekładamy je na kratkę do wystudzenia.

*

A kolejne czekoladowo-bananowe ciasto, które mam ochotę wypróbować, to przepis znaleziony u Ani (również u Usagi, z niewielkimi zmianami); podobno smak bananów też nie jest tu zbyt wyczuwalny… ;)

Na koniec przypominam jeszcze o czekoladowo-książkowym konkursieklik (czekam do wtorku!).

*

Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam miłej, czekoladowej niedzieli :)

*

Czekoladowy Weekend 2011

środa, 26 Styczeń 2011

czekoladowy2011_4Powoli zbliża się pora kolejnego naszego wspólnego Czekoladowego Weekendu. Długo zastanawiałam się, co w tym roku z tym fantem począć, nie wiem bowiem zupełnie gdzie i w jakiej formie będę w połowie lutego… I szczerze mówiąc obawiałam się, że będę zmuszona nasze czekoladowe szaleństwo odwołać.

Na szczęście z pomocą przyszła mi Atina i to właśnie dzięki niej i w tym roku będzie na naszych blogach czekoladowo! Po wszystkie szczegóły oraz po kod do banera odsyłam Was więc do tegorocznej organizatorki, której raz jeszcze dziękuję za zaoferowaną pomoc i propozycję! I której przekazuję czekoladową pałeczkę :)

Nie wiem niestety, czy uda mi się tym razem cokolwiek przygotować przygotować (obawiam się, że nie…),, ale będę bacznie obserwować Wasze czekoladowe poczynania! I już teraz życze wszystkim udanej i smakowitej zabawy :)
Dodam jeszcze tylko, że w ramach tegorocznego Czekoladowego Weekendu będę miała dla Was małą (konkursowo-książkową) niespodziankę, ale o tym napiszę w odpowiednim czasie ;)
*

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i zapraszam po szczegóły na blog Atiny, której raz jeszcze dziękuję za opiekę nad tegorocznym Czekoladowym Weekendem!

Ciasteczka kawowo-pomarańczowe

środa, 15 Grudzień 2010

kawowe2
*

Dzisiejsza propozycja może spodoba się tym, którzy czują lekki przesyt pierniczków i wszelakich tradycyjnych świątecznych słodkości, które zewsząd na nas ostatnio czyhają ;) Dziś zatem (wyjątkowo! ;) ) zamiast pierników – kawa. Kawa w postaci pysznych jesienno-zimowych ciasteczek. Na poprawę nastroju, na umilenie sobie dnia / popołudnia / wieczoru (niepotrzebne skreślić ;) ), na… na co tylko chcecie :) Ciasteczka są szybkie i łatwe do przygotowania, a przy tym niezwykle smaczne. Czy można chcieć czegoś więcej? ;)

(poza tym nie zawierają proszku do pieczenia, a wiem, że sporo osób szuka przepisów na tego typu wypieki…)

*

kawowe3
*
W oryginale (przepis Marthy Stewart) ciasteczka te (kawowo-kakaowe) przygotowane są z dodatkiem pieprzu, mnie jednak o wiele bardziej spodobał się pomysł wzbogacenia ich o pomarańczową nutę (tym bardziej, że z pieprzem piekę zupełnie inne ciasteczka ;) ). Dodałam też do nich nieco świeżo zmielonej kawy (tak jak niedawno było  u Majeczki) i obtoczyłam je w cukrze trzcinowym. Część ciasteczek zrobiłam wycinając je foremkami i w takiej wersji również świetnie zdały egzamin. Miały one zagościć tu jeszcze w zeszłym tygodniu, jako przepis do Kawowego Tygodnia Majeczki, jednak (jak zwykle… ) czas płatał mi figle ;)
Ale to nic – wszak co się odwlecze… ;)

*
kawowe6

Ciasteczka kawowo-kakaowe z pomarańczową nutą

(zmodyfikowany przepis Marthy Stewart, oryginał tutaj)

na ok. 45 ciasteczek

210 g mąki
75 g gorzkiego kakao
1/8 łyżeczka soli
1 płaska łyżka kawy rozpuszczalnej
3/4 łyżki kawy zmielonej
1/2 łyżeczki cynamonu
170 g miękkiego masła
160 g cukru (więcej, jeśli lubicie słodsze wypieki)
1 jajko
1,5 łyżeczki naturalnego ekstraktu z wanilii
otarta skórka z 1 pomarańczy

+ cukier do obtoczenia

Mąkę, kakao, sól, kawę i cynamon wymieszać.
Masło utrzeć z cukrem do białości (przez ok. 3 minuty). Dodać jajko, ekstrakt waniliowy i skórkę z pomarańczy a następnie dalej mieszając (na mniejszych obrotach) partiami dodawać mąkę. Ciasto przełożyć na papier do pieczenia (jest ono bardzo miękkie) i uformować rulonik o średnicy ok. 5 cm. Zawinąć go w papier (lub folię) i włożyć do lodówki na minimum godzinę.

*

kawowe1
*
Piekarnik rozgrzać do 180°.
Ciasto wyciągnąć z lodówki, ściągnąć papier i pozostawić na blacie na ok. 5 minut (jeśli ciasto spędziło w lodówce całą noc i jest mocno twarde – kilka minut dłużej). Obtoczyć ciasto w cukrze i pokroić na plastry o grubości 5-6 mm. Ułożyć je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i piec ok. 9-10 minut (ciasteczka nadal mają być lekko miękkie gdy wyciągamy je z piekarnika). Wystudzić na kratce. Przechowywać w puszce.

Uwagi :
Zamiast formować ciasto w rulon, możemy je nieco rozpłaszczyć i po schłodzeniu rozwałkować na grubość ok. 5-6 mm, a następnie wykrawać ciasteczka foremkami o dowolnym kształcie (ważne jest jednak, by ciasto dobrze uprzednio schłodzić). W obydwu wersjach ciasteczka ładnie się prezentują i z powodzeniem nadają się również jako świąteczny (i nie tylko świąteczny ;)) podarek, przy okazji dołączą więc do świątecznej akcji Cudawianki :)

*

kawowe4

*

Pozdrawiam serdecznie!

*

Czekoladowo, dla alergików i wegan

czwartek, 3 Czerwiec 2010

Dziś ciąg dalszy bezjajecznych i bezmlecznych eksperymentów.
Jakiś czas temu rozmawiałam wirtualnie z Atinką a propos innych możliwych zastosowań dla musu rabarbarowego. Jako, że regularnie mam go trochę ‘na zbyciu’, staram się używać go jako dodatek do wszelakich ciast czy deserów (dawniej do naleśników czy gofrów, jednak od czasu aktualnej alergii nie próbowałam jeszcze tego typu dań w wersji bez jajek i mleka).
Ostatnio postanowiłam ‘ożenić go’ z czekoladą, kokosem i truskawkami. Mariaż ten okazał się na tyle udany, że z całą pewnością powtórzę eksperyment :)
Poniższy deser mogę bardziej porównać do musu niż do ciasta, jednak do musu o (niestety) nieco bardziej zwartej konsystencji niż taki klasyczny, z dodatkiem ubitych na pianę białek na przykład. Jednak jak się nie ma co się lubi… ;)

*

chocolatfraiserhub

Czekoladowo-rabarbarowa ‘zapiekanka’ z truskawkami

na 2 indywidualne foremki o średnicy 14 cm

ok. 250 g rabarbaru
70-80 g cukru
1 łyżka wody

Rabarbar umyć, osuszyć, pokroić, przełożyć do rondelka, dodać cukier i wodę i gotować na wolnym ogniu do miękkości; następnie zmiksować i pozostawić do wystygnięcia.

50 g gorzkiej czekolady
5 łyżek śmietanki kokosowej
60 g cukru pudru (u mnie zmielony jasny trzcinowy)
5 łyżek musu rabarbarowego
20 g wiórków kokosowych
20 g maizeny
6 dość dużych truskawek
(opcjonalnie możemy dodać również np. otartą skórkę z cytryny lub pomarańczy czy np. nieco startej tonki)

Piekarnik rozgrzać do 180°C.
Czekoladę rozpuścić (najlepiej w kąpieli wodnej), następnie lekko ją przestudzić, po czym dodać śmietankę kokosową, cukier i mus rabarbarowy i dobrze wymieszać. Dodać maizenę i  wiórki kokosowe i ponownie dobrze wymieszać. Truskawki umyć, osuszyć i przekroić na pół. Masę wlać do lekko natłuszczonych foremek i ułożyć na niej połówki truskawek. Piec ok. 25 minut.

*