Ciasto z rabarbarem i jajeczne tortury ;)

4 Maj 2010

oeufsferme*

Nie nie, to nie ja torturuję biedne jajka ;) To one postanowiły torturować mnie! Ot tak, nagle postanowiły przestać się z moim organzmem lubić :/ Czy wyobrażacie sobie coś takiego?!? Na początku o mój alergiczny stan podejrzewałam wszystko, tylko nie jajka. Teraz jednak nie mam już wątpliwości : każde zjedzenie jajka, nawet śladowej jego ilości, kończy się bardzo nieprzyjemną wysypką na twarzy, zaczerwienioną skórą i potwornym swędzeniem :( To samo dotyczy też produktów mlecznych, choć to mi nie straszne, o wiele łatwiej bowiem można je w kuchni zastąpić. Ale jajka?!? Wiem, wiem, z tym da się żyć, ale… ale to oczywiście wtedy gdy absolutnie czegoś jeść nie można, ma się na to okrutną ochotę. Nagle zachciało mi się naleśników, gofrów i oczywiście jajecznicy! Szparagi z jajkiem, kanapka z jajkiem, tarta z pysznym jajeczno-śmietanowym ‘wnętrzem’, ciasta, lody... wszystko to na jakiś czas musi pójść w zapomnienie. Mam tylko nadzieję, że nie będzie to trwało zbyt długo i że dieta eliminacyjna jak najszybciej przyniesie pozytywne skutki. Wasze kciuki są tu oczywiście jak najbardziej mile widziane, by wspierać mnie w tej bezjajecznej niedoli ;)
Nie obawiajcie się jednak – jajeczne przepisy nadal będą się tutaj pojawiać, choć może nieco rzadziej. I nawet jeśli pewnych potraw ‘chwilowo’ nie jem, to i tak przygotowuję je dla innych, szczególnie ciasta na ten przykład. Choć przyznam, że wcale nie jest łatwo piec czy gotować wiedząc, że nie można tego później spałaszować :(

*

rhubarbecoulis*

W miniony weekend poproszono mnie o upieczenie ciasta. Postanowiłam więc skorzystać z sezonu i upiec coś jeszcze z rabarbarem. I z migdałową kruszonką. Już jakiś czas temu bowiem zamarzyło mi się ciasto nie tylko rabarbarowe, ale podwójnie rabarbarowe ;) Wilgotne i aromatyczne. Dlatego do masy postanowiłam dodać nieco uprzednio ugotowanego, zmiksowanego rabarbaru co świetnie wpłynęło na efekt końcowy. Do tego delikatna, cytrusowa nuta oraz aromatyczna tonka, która idealnie tutaj pasuje. Niestety - ciasta spróbowałam. Niestety zjadłam kawałek. Spory kawałek. I niestety z ubolewaniem (i do tego bardzo nieskromnie ;)) stwierdzam, że jest (a raczej było...) przepyyyszne! To z całą pewnością jedno z lepszych ciast z rabarbarem najlepsze ciasto z rabarbarem ;) jakie jadłam do tej pory. Dobrze więc, że było ‘na wynos’, w przeciwnym bowiem razie niezwykle trudno było by się mu oprzeć ;)

*
gateaudoublerhubarbe

Ciasto podwójnie rabarbarowe

na tortownicę o średnicy 20-22 cm

na ‘sos’ rabarbarowy :
ok. 150 g rabarbaru
20 g cukru
otarta skórka z 1 pomarańczy

Rabarbar umyć, osuszyć, pokroić, przełożyć do rondelka, dodać cukier i gotować na wolnym ogniu do miękkości; następnie zmiksować i przełożyć na sito do ewentualnego odsączenia, musi bowiem być dosyć gęsty (‘sos’ możemy przygotować np. dzień wcześniej i umieścić go na noc w lodówce).

na kruszonkę :
50 g zimnego masła
50 g cukru
35 g mąki
35 g drobno zmielonych migdałów

Wszystkie składniki dokładnie ‘posiekać’ lub rozetrzeć palcami aż powstanie kruszonka. Pozostawić w chłodnym miejscu.

na ciasto :
ok. 250 g rabarbaru
130 g mąki
70 g drobno zmielonych migdałów
1 łyżeczka proszku do pieczenia
60 g miękkiego masła
135 g cukru
2 jajka
3 łyżki kwaśnej śmietany
otarta skórka z 1 cytryny
½ strartego ‘ziarenka’ tonki (możemy zastąpić wanilią lub cukrem waniliowym)
+ 3 łyżki ‘sosu’ rabarbarowego

Piekarnik rozgrzać do 180°.
Rabarbar umyć, osuszyć i pokroić.
Mąkę wymieszać z migdałami i proszkiem. Masło utrzeć z cukrem, następnie dodawać po jednym jajku i dalej miksować, aż masa będzie jednolita. Dodać otartą skórkę z cytryny, stratą tonkę oraz połowę mąki, dobrze wymieszać, a następnie – ciągle miksując – dodać śmietanę oraz resztę mąki. Przelać ciasto do natłuszczonej i lekko wysypanej mąką tortownicy. Na wierzch nałożyć 3 łyżki ‘sosu’ rabarbarowego i lekko wmieszać je w ciasto (jak przy pieczeniu zebry np.). Następnie posypać ciasto pokrojonym rabarbarem i posypać kruszonką. Piec ok. 55 minut (lub do suchego patyczka). Pozostawić na kilka-kilkanaście minut w ciepłym piekarniku, a następnie wystudzić na kratce.

EDYCJA

‘sos’ rabarbarowy powinien być naprawdę dobrze odsączony, by nie zrobił się zakalec; możemy ewentualnie wymieszać go wcześniej z odrobiną ciasta lub dodać nieco więcej mąki, jeśli ciasto wydaje nam się zbyt ‘luźne’; jeśli zaś nasz ‘sos’ jest dosyć wolgotny, możemy dodać nieco mniej pokrojonego rabarbaru na wierzch

*

*   *   *   *   *

I na koniec jeszcze małe ‘przeprosiny’… Wybaczcie proszę, że nie od razu odpisuję na wszystkie maile, sytematyczność jednak nie jest niestety moją mocną stroną, nad czym bardzo ubolewam :/ Obiecuję już za niedługo nadrobić te korespondencyjne zaległości, taką przynajmniej mam nadzieję. A póki co – proszę Was o cierpliwość i wyrozumiałość ;) I bardzo serdecznie dziękuję za wszystkie przemiłe słowa, za Wasze zaufanie i za to, że nadal macie ochotę tu zaglądać :)

Pozdrawiam bardzo serdecznie !

*

81 odpowiedzi do “Ciasto z rabarbarem i jajeczne tortury ;)”

  1. cookingMarta pisze :

    Dieta eliminacyjna nie jest fajna, nagle masz ochote na wszystko to czego nie mozesz, taka przekrona natura. zycze wytrwalosci i chyba lepiej najem sie na zapas nim powroca moje alergie. moze zaczne od twojego ciasta z rabarbarem :) bo tu sie skonczy sezon i znowu mnie wtedy najdzie mnie na niego ochota ;)

    Odpowiedz

  2. Krokodyl pisze :

    Beo, nie jest łatwo piec i nie móc skosztować. Zdjęcie jajek w koszyku piękne, i wyobrażałam sobie, ze ta notka inaczej będzie brzmieć - nieograniczenie. ;-) Tak, niełatwo sobie odmawiać, a trzeba pewne smaki zastępowac innymi. Dobrze, że jesteś kreatywna. Trzymam kciuki, żeby to uczulenie szybko Cię opuściło. Pozdrawiam :-)

    Odpowiedz

  3. Lena pisze :

    Beo, bardzo współczuję tego uczulenia :( To z pewnością nic przyjemnego. Trzymam kciuki, by jak najszybciej było to już tylko odległym wspomnieniem.

    Ciasto brzmi (i wygląda) absolutnie wspaniale! A pomysł z dodatkiem rabarbarowego sosu genialny :) Niebawem przetestuję :)

    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i przesyłam moc pozytywnych fluidów!

    A z odpisywaniem na maila się nie spiesz, poczekam cierpliwie; tym bardziej, że mam dokładnie ten sam ‘problem’ ;))

    Odpowiedz

  4. asiejka pisze :

    wszystkie alergie są okropnie uciążliwe. ale.. można się przyzwyczaic do unikania pewnych produktów. później staje się to tak oczywiste, że nie zauważamy ich braku. a może ta Twoja minie i jaja wrócą do łask.
    rrrrabarbar. już tęsknię za wypiekami z jego dodatkiem. za jakimś pysznym ciastem.. nie mogę sie doczekac, gdy pojadę do Domu i zrobi coś pysznego z jego dodatkiem. o ile już w naszym ogrodzie rośnie.. bo może przyjdzie mi czekac dłużej.

    Odpowiedz

  5. kornik pisze :

    Ojej, to muszą być prawdziwe tortury nie móc zjeść dań z jajkam, w szczególności, gdy na stole pojawia się tak apetyczny wypiek! Chyba wolalabym pogodzić się z wysypka i zjeść cos tak apetycznego, niż w ogóle nie spróbować;)
    Uważnie przeglądam przepisy na ciasta z rabarbarem - planuję takie na sobotnie urodziny mojej mamy. Tylko wsystkie, które mam upatrzone, zostały okrzyknięte przez osoby, które je piekły doskonałymi i najlepszymi. Będę miała twardy orzech do zgryzienia przy wyborze.
    Pozdrawiam Beo i życzę szybkiego powrotu do jedzenia jajek!

    Odpowiedz

  6. Gospodarna Narzeczona pisze :

    Oj to współczuję. A przepiórcze? A ja wierzę w połączenie między psyche i somą i jak dojdziesz o co chodzi to się polubicie znowu. Pozdrawiam Beo

    Odpowiedz

  7. cudawianki pisze :

    Kochana Beatko, co to za nieskonczona ilosc jajek w koszyku, kiedy Tobie jajek jesc niewolno? ;-) oczywiscie trzymam kciuki, zeby alergia minela szybko i bezpowrotnie! ja jestem niesamowitym jajkozerca, wiec nie wyobrazam sobie takiej sytuacji! a co do ciasta to kusisz tak, ze az dech mi zabralo! ;-)

    Odpowiedz

  8. Aklat pisze :

    Bea współczuję, oby tylko ten stan nie trwał długo :) a ciasto wygląda bardzo apetyczne :)

    Odpowiedz

  9. Usagi pisze :

    Strasznie współczuję. Alergie to koszmarna sprawa, zwłaszcza gdy pojawiają się nagle i właściwie znikąd. Nie mam doświadczenia z alergiami na jedzenie, ale mój TŻ jest uczulony na koty. Dla nas to był szok, bo mieszkaliśmy z kotami kilka lat i nic mu nie było, przeprowadziliśmy się, pojawił się nowy kot i… trach! Całe życie przewrócone do góry nogami. W tym akurat chyba wszystkie alergie są podobne.
    Mam nadzieję, że to chwilowe i wszystko wróci na smaczne tory.

    Pozdrawiam

    Odpowiedz

  10. wiewiórka pisze :

    Bardzo współczuję uczulenia :( i trzymam kciuki, aby udało Ci się opanować szybko ta alergię.

    Ciasto wygląda przepysznie i z pewnością równie pysznie smakuje - wypróbuję jak tylko pojawi się u nas rabarbar.

    pozdrawiam :)

    Odpowiedz

  11. amarantka pisze :

    Beo! to trzymam kciuki, mocno, mocno, mocno!
    Ja póki co alergiom się opieram… ale trochę to przygnębiające, że tak nagle może się okazać, że coś jednak zaczyna nas uczulać.

    Co do ciasta, to już wiem, że lada moment je zrobię. Na bank!

    Odpowiedz

  12. Ola pisze :

    Beo, badzo mi przykro, mam nadzieje, ze ta ‘jajkowa niedyspozycja’ szybko sie skonczy i bedziesz mogla jesc wszystko to, na co masz ochote :*
    Ciasto wyglada wspaniale!

    sciskam:*

    Odpowiedz

  13. agata pisze :

    Wspieramy, wspieramy całym sercem!

    Odpowiedz

  14. pysznie wygląda :) Myślałam po fotce że to placek drożdżowy ;)

    Odpowiedz

  15. gossweetart pisze :

    Beatko, tak mi przykro! Mam nadzieję, że już niedługo znów będziesz mogła cieszyć się jedzeniem jajek i wszystkiego, co je zawiera! Okropne alergie.. Mnie narazie omijają szerokim łukiem i niech tak pozostanie ;-)

    Wspieram Cię jak umiem najmocniej! ;-)

    A ciasto z rabarbarem jest pycha ;-) A podwójnie rabarbarowe? To dopiero musi być rarytas…

    Odpowiedz

  16. pinkcake pisze :

    Mnie się zbierało na płacz na widok jajecznicy na maśle…
    Jak będziesz miał ochotę na ciasto, to zapraszam:)

    Odpowiedz

  17. abbra pisze :

    Beo, trzymam mocno kciuki, żeby wszystko wróciło do normy - mam nadzieję, że niedługo będziesz mogła wrócić do normalnego jedzenia. Dla mnie jajka w kuchni są wręcz niezbędne :)

    Ciasto z rabarbarem wygląda przepysznie ! Nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła coś rabarbarowego upiec- narobiłaś mi apetytu :)

    Odpowiedz

  18. Ewa pisze :

    Beo,
    wspolczuje. Do glowy by mi nie przyszlo, ze dorosly czlowiek moze sie nagle moze uczulic na jajka….

    Ciasto prezentuje sie wspaniale. U nas niestety rabarbaru jeszcze nie widzialam.

    Odpowiedz

  19. Majana pisze :

    No niech ja dorwe rabarbar! :)) Cuuudowne to ciacho Beatko! No i wiem do czego wykorzystać tonkę:)))
    Piękne i pyszne zdjęcia!:))

    Pozdrówki cieplutkie no i zyczę by ta alergia przeszła !

    Buźka:**

    Odpowiedz

  20. lo pisze :

    Próbując znaleźć jakąś pozytywną stronę tej sytuacji (co nie jest łatwe) to lepiej wiedzieć na co jest się uczulonym i tego nie jeść, niż nie wiedzieć i mieć problemy. Nie wiem czy ta filozofia bedzie dla Ciebie pocieszająca. Co do ciasta. Rabarbar i tonka brzmi rewelacyjnie. Mam jedno i drugie (ach ta cudn tonka), jutro pieke. A Ty się trzymaj.

    Odpowiedz

  21. smakowite ciasto i jakie piękne. eliminuj jajka skoro musisz (ale na krótko) i piecz z nami/ dla nas dalej :)
    pozdrawiam

    Odpowiedz

  22. atina pisze :

    Wygląda cudownie i pysznie! Całe szczęście u nas jeszcze ciągle przed zasadniczym sezonem rabarbarowym- tak myslę przynajmniej;)
    Współczuje tej alergi i mocno trzymam kciuki, żeby udało Ci się ją pokonać :) Pozdrawiam:)

    Odpowiedz

  23. Isadora pisze :

    Ja wyleczyłam się z alergii, gdy przestałam jeść mięso, a potem także jajka i nabiał. Czasem zdarza mi się zjeść coś z nabiałem (zwłaszcza będąc u kogoś). U mnie produkty zwierzęce dają objawy astmy. Ale także bóle żołądka i wysypki. Teraz mam spokój. A jak mi się odporność poprawiła :)

    Odpowiedz

  24. Nobleva pisze :

    Alergie są wstrętne, najgorsze, że mogą się przyczepić w każdej chwili. Ciasto jest wspaniałe :)

    Odpowiedz

  25. Paula pisze :

    współczuję szczerze :) a ciasto kusi… :)

    Odpowiedz

  26. caracordata pisze :

    Oj bidulko, no wielka szkoda, że jajeczka musisz odstawić w kąt. Aaaaaa, że tak nieśmiało zapytam… no bo skoro Ty nie możesz… to może mogłabym porwać ten cudny koszyk z jajkami? Zdjątko wyjątkowej urody :) Za rabarbar dziękuję, nie lubię, więc nie jadam, zostawiam innym rabarbarożercom. Pozdrówka!

    Odpowiedz

  27. kass pisze :

    Beo współczuję dolegliwości, rzeczywiście to dosyć uciążliwa odmiana alergii…rozumiem Cię w 100%, powiem więcej, z alergią pokarmową mam od ponad 20 lat styczność u mojej córki, jest uczulona na prawie wszystko!? ale ze wszystkim można sobie poradzic, mam nadzieję że Twoja przypadłość jest chwilowa i po pewnym czasie abstynencji jajecznej wrócisz do normy, tego Ci życzę!
    Ciasto bardzo smakowite….

    Odpowiedz

  28. Marysia pisze :

    Bea,

    trzymam kciuki. Ja z mlekiem (krowim) nie jestem za panbrat, ale jest na to sposob, wszedzie zastepuje je mlekiem sojowym i w ciastach nie widac roznicy :) Polubilam sie tez z jogurtami sojowymi. Gorzej sprawa ma sie z jajkami. Mnie alegria dopada po dlugotrwalym stresie i objawy dokladnie takie jak twoje ale potem samo przechodzi i moge wracac do zajadania sie nimi. Takze powodzenia zycze.

    Tu rabarbaru brak, chyba ze w weekend wybiore sie do Francji ;) Kusi to twoje ciasto, kusi.

    Pozdrawiam serdecznie

    PS: Jak tam noga?

    Odpowiedz

  29. qd pisze :

    Och, wspolczuje! Trudno sie zyje bez jajek. A moze bialka tak, tylko zoltka nie? A moze przepiorcze tak? A moe ten Twoj zielarz homeopata cos zaradzi? Ja swoje uczuleniowe ( pokrzywka) lata przerobilam; dzisiaj
    ” tylko” katar sienny zostal. Czy noga juz ok, ze nastepna zabawa zdrowotna Cie dopadla?
    Sedecznosci
    qd

    Odpowiedz

  30. Kinga pisze :

    Mam pytanie dotyczące rabarbaru w cieście. Niegdy nie piekłam ciasta z rabarbarem, w zasadzie nie uzywałam go dotąd w mojej kuchni, ale ostatnio tyle się o nim naczytałam…,a Twój opis ciasta bardzo przekonujący co do jego walorów smakowych. A pytanie jest takie, czy ciasto nie jest za kwaśne, zwłaszcza, że widze, że dodatkowo dodajesz skórkę z cytryny? Co do alergii i innych przeciwskazań zdrowotnych, to tak jak moje przedmówczynie współczuję. sama mam ograniczenia dietetyczne w zakresie białej mąki, białego ryżu i mięsa, więc wiem coś o tym. Ale da się przyzwyczaic, a co więcej odkrywa się potrawy i produkty, które pewnie nie zagościłby w kuchni, gdby nie taka właśnie przypadłość. pozdrawiam.

    Odpowiedz

  31. Lula Lu pisze :

    Kiedyś spuchłam po jajkach (nie raz). I chociaż testy nie potwierdziły alergi, to od wielu lat minimalizuję udział jajek w mojej kuchni. Ostatnio zachciało mi się jajka z majonezem i szczypiorkiem. Efekt był dość nieprzyjemny ale o dziwo, jajko jako składnik naleśników, ciasta, losów czy tarty nie robi mi krzywdy. I tego mam zamiar się trzymać.

    Z dietą eliminacyjną mam od ponad roku wiele wspólnego. Musiałam odstawić cukry, mąkę pszenną i drożdże. I chociaż czasami pozwole sobie na racuchy drożdżowe, czy domowy chleb pszenny a nawet lody, to teraz już nie mam takiego ciśnienia na te produkty. Na początku diety nagle przestałam wiedzieć co mam gotować. Przecież wszystko zawiera te zakazane składniki! Męczarnia!

    Ale organizm szybko przywyka do nowego. Poradzisz sobie z tą sytuacją.
    Białko zwierzęce jest bardzo alergizujące. Znajoma poprzez eliminację (jajka, mięso, nabiały) na rok i przejście na kuchnię pięciu przemian wyleczyła się z alergii i astmy. I co najlepsze, wróciła już bezpiecznie do niektórych produktów.

    Trzymam kciuki, będzie dobrze, dasz radę :)

    Odpowiedz

  32. Bea pisze :

    Dziękuję Wam serdecznie za słowa otuchy!
    I współczuję wszystkim, którzy też borykają się z podobnymi problemami…
    Wiem, że praktycznie wszystko można czymś zastąpić, ale zastępowanie jajek mnie z lekka ‘przeraża’… Jak tu bowiem zrobić omlet bez jajek? ;) Mam nadzieję, że to tylko jakieś dziwne ‘chwilowe’ uczulenie, trudno mi bowiem wyobrazić sobie, że nie mogłabym już nigdy jeść jajek :(
    Cieszę się również, że ciasto przypadło Wam do gustu ; zapomniałam dopisać w przepisie (zaraz to uczynię), że tonkę można zastąpić np. wanilią.

    * * *

    Korniku, dlatego właśnie niestety zjadłam kawałek tego ciasta ;) Gwarantuję Ci jednak, że to nie jest dobry pomysł i że bardzo szybko zaczyna się tego żałować ;) Na szczęście makijaż wiele pozwala ukryć… ;)) Tylko swędzenie nie przechodzi tak szybko, jak by się chciało. Przede wszystkim jednak, to nie jest dobre dla organizmu, gdyż wysypka i swędzenie to znak, że organizm się przed tym broni i że ‘walczy’, trzeba mu więc w tym pomóc, a nie dodatkowo ‘dobijać ;)
    Trzymam kciuki za wybór rabarbarowej receptury ! :)

    Narzeczono, jeszcze przepiórczych nie testowałam, ale mam w planach, gdyż to by była świetna alternatywa. Oby.
    Ja też wierzę w połączenie psyche i somy, tylko nie zawsze łatwo jest rozgryźć te relacje między nimi ;)

    Cudawianko, to nie są zakupione przeze mnie jajka rzecz jasna ;) To zdjęcie robione na farmie, gdzie je kupuję :) Choć jeszcze jakiś czas temu bardzo chętnie bym taki kosz przygarnęła ;)

    No właśnie Usagi, nigdy nie byłam na nic uczulona, a tu nagle jak grom z jasnego nieba :/ Choć jedna moja ciocia w wieku lat 50 stała się nagle uczulona na kilka produktów np., czyli – niestety – w każdym wieku nas to dopaść może :/
    To uczulenie Twojego TŻ na kota też jest niesamowite! No i tym bardziej kłopotliwe, jeśli zwierzak jest już w domu ; współczuję…

    Pinkcake, problem w tym, że jeśli nie mogę jeść tego, co lubię to… wolę w ogóle nie jeść pewnych zamienników :/ Od czasu do czasu więc z pewnością jakieś bezjajeczne ciasto sobie upiekę, ale i tak mnie będzie ciągnąć do tych tradycyjnych ;) A tak a propos : które z nich najbardziej polecasz ? Od którego powinnam zacząć ? ;) Z góry dziękuję za rady :)

    Odpowiedz

  33. Bea pisze :

    Lo, nie robiłam jeszcze testów żadnych, więc nie wiem czy to tylko jajka i produkty mleczne, czy może też coś innego, tylko jeszcze o tym nie wiem. Ale oczywiście zgadzam się, że lepiej wiedzieć co uczula i móc tego unikać, niż nie wiedzieć i cierpieć katusze :/

    Isadoro, no właśnie ogólnie alergie są powiązane z systemem odpornościowym (nie mogę niestety powiedzieć, że mój jest wyjątkowo silny ;)). Produktów pochodzenia zwierzęcego i tak spożywamy bardzo mało, no ale bez jajek jestem wybitnie niepocieszona :(

    Caracordata, proszę bardzo - porywaj koszyk! ;)

    Kass, na prawie wszystko powiadasz?!? Współczuję… Z pewnością nie jest łatwo :/ Przesyłam więc ciepłe myśli i w Waszą stronę :)

    No właśnie Marysiu, mleko jeszcze można łatwiej zastąpić, ale z jajkami już trochę trudniej mi to idzie ;) Choć za sojowymi produktami niestety nie przepadam. Pocieszam się, że może i u mnie minie to tak jak u Ciebie ? Oby… A czy długo to u Ciebie trwało ? Po długotrwałym stresie powiadasz… Może to też jest jakaś podpowiedź dla mnie ;)
    PS. Noga niestety nadal tak sobie :/ Jak tak dalej pójdzie, to z bloga kulinarnego zrobi mi się chorobowy ;))

    Qd, właśnie jeszcze nie wiem czy i białko i żółtko, czy może tylko jedno z nich (oby…); jak do tej pory testowałam potrawy gdzie było i jedno i drugie. Teraz właśnie zaczęłam pić kropelki homeopatyczne (gdybym tak tylko była nieco bardziej systematyczna… :/ ) i wybieram się do pani od akupunktury. Może akurat coś drgnie ;)
    A kataru siennego też współczuje w takim razie.
    Z nogą niestety nadal średnio, ale może organizm mi taką rozrywkę wymyślił, bym przestała myśleć o stopie właśnie ? ;))

    Kingo, dla żadnej z jedzących go osób ciasto nie było za kwaśne (zawsze nalegam, by mówiono mi prawdę i tylko prawdę a propos wymyślanych przeze mnie przepisów ;)), choc faktem jest, że są to osoby lubiące rabarbar. Jesli obawiasz się tej kwaśności, to może dodaj trochę więcej cukru od razu ? i np. trochę więcej cukru również do kruszonki ? Skórka z cytryny nie dodaje kwaśnego smaku, a tylko aromatu, tym się więc nie przejmuj (często dodaję np. olejek eteryczny, gdy nie mam akurat cytrusow; wtedy też jest właśnie ten wspaniały aromat a zero kwaśności).
    Masz rację Kingo pisząc, że dzięki pewnym ‘przypadłościom’ odkrywamy produkty, po które być może inaczej nigdy byśmy nie sięgneli. Choć wolałabym je poznać w nieco innych okolicznościach ;)

    Lula Lu, dziękuję za wsparcie :) Wiem, nie powinnam zbytnio utyskiwać, bo są gorsze przypadłości niż to moje aktualne uczulenie, ale właśnie tak jak piszesz – na początku ma się wrażenie, że nie wiadomo nawet co gotować! Potrzeba chyba trochę czasu, by sobie to wszystko na nowo ‘poukładać’… A ja jestem tak bardzo niecierpliwa! No i niesystematyczna :(

    *

    Pozdrawiam Was serdecznie ! I raz jeszcze dziękuję za wszystkie komentarze :)

    Odpowiedz

  34. RainDrop pisze :

    Ogromnie współczuję alergii :( Trzymaj się mocno - może odpuści? Może też warto przeprowadzić zabieg odczulania? Podobno są bardzo pomocne. buziaki! :*

    Odpowiedz

  35. zaytoon pisze :

    Trzymam mocno kciuki, Beo. Mam nadzieję, że czym prędzej ci ta paskudna alergia minie.
    Ja na przykład sobie takowej nie wyobrażam - uwielbiam jajka!

    Ciastem mocno kusisz.
    A jeszcze bardziej jego opisem…

    Pozdrawiam! :)

    Odpowiedz

  36. Małgoś.dz pisze :

    Beatko, trzymam kciuki za ekspresowe rezultaty diety eliminacyjnej. :* Mam dość podobne stanowisko do Twojego, że bez mleka i mlekopochodnego nabiału można żyć, ale bez jaj - o rety… utrapienie. ;-)
    A ja dzisiaj po raz pierwszy w tym sezonie widziałam rabarbar na targu. :) Nie kupiłam, ale zapewne czeka mnie ta przyjemność, bo mąż chętnie by zjadł ciasto rabarbarowe (ja niestety nieco mniej ;-)).

    Odpowiedz

  37. karoLina pisze :

    Aj, wyrazy współczucia i kciuki oczywiście trzymam. Ciasto wygląda i brzmi pysznie, ale kruszonka przekonałabym mnie do zjedzenia chyba wszystkiego. Ja w kontakcie z jajkami doświadczyłam czegoś zupełnie przeciwnego, koleżanka z pracy przyniosła mi takie “od kury” i są tak nieziemsko pyszne, że nie wiem, czy warto mieć do czynienia z jakimkolwiek zamiennikiem, nawet jajkiem “od kury” ze sklepu, w ogóle się nie umywa. Pozdrowienia!

    Odpowiedz

  38. An z Chatki pisze :

    Rozumiem Ciebie Beatko, to jest ciężka sprawa, gdy w dodatku lubi się gotować i smakują jajka. Ja już od wielu lat gotuję, smażę, piekę ciasta bez jajka. Mój mąż ma alergie na jajka. Musiałam się nauczyć gotowac inaczej.
    Do pieczenia używam jajka zastępczego tzw. Eiersatz pulver, są rózne rodzaje. Nie wiem czy u Ciebie sa sklepu typu “Reformhaus”, sa to sklepy z żywnością dla róznego typu alergików.
    Co do normalnych potraw, no to robię naleśniki bez jajka, kotlety w panierce bez robeltanego jajka, mielone bez jajka, niektore ciasta bez jajka, zapiekanki i tarty z mlekiem albo śmietaną bez jajka itd.
    Ja mam nietolerancje laktozy i kupuję nabial z mleka krowiego firmy Minusl, oni specjalizuja się w takich artykułach. I oczywiście mleko kozie nei zawiera laktozy, więc w tej dziedzinie mogę poszalec. We Francji z serami muszę uważać żeby nie przecholować i jakoś można życ :)

    Naprawdę szczerze współczuję. Ściskam mocno
    An

    Odpowiedz

  39. aga-aa pisze :

    bidulka, doskonale cię rozumiem,bo ja mam podobny problem z nabiałem :(

    Odpowiedz

  40. Magda pisze :

    Wyrazy współczucia Beo z powodu nietolerancji jajkowej. Aż dziw bierze, skąd nagle taka reakcja pojawia się u dorosłej osoby…choć u mojej Mamy alergia na niektóre produkty pojawiła się po pięćdziesiątce. Środowisko ? Trzymam kciuki za dobrą diagnozę, mądrego lekarza, który pomoże Ci wyjść z tej przypadłości.

    Odpowiedz

  41. Magoldie pisze :

    Bea! Trzymam kciuki , bo chyba nie latwo nam blogowiczkom odtstawiac jakies produkty!
    Swoja droga dalas mi do myslenia bo sama cierpie od jakiegos czasu na dziwne wysypki na twarzy i przedramieniach! Teraz sie zastanawiam czy to nie jest moze alergia???
    Ciasto wyglada na takie pyszne , domowe…

    Odpowiedz

  42. Beata pisze :

    rabarbar kupiony, dzisiaj piekę! Już nie mogę się doczekać Pozdrawiam!

    Odpowiedz

  43. Dziwnograj pisze :

    Beo! Jak Ci współczuję! Dla mnie bez i z jajek i bez produktów mlecznych byłaby prawdziwa tragedia w kuchni. Jako, że jestem dosyć wybredna i kapryśna mam ograniczoną ilość produktów, ale właśnie mleko, jogurty (chociaż tylko te naturalne, owocowych niecierpię :)) i jajka stanowią ważną część mojego jadłospisu. Mam nadzieję ,że alergia minie (to możliwe? nie znam się na alergiach…),a przynajmniej nie będzie taka dokuczliwa!
    A ciasto muszę wypróbować! Wygląda na prawdę obłędnie ;) Pyszności.

    Odpowiedz

  44. Bea pisze :

    RainDrop, też mam nadzieję, że odpuści, tylko kiedy ? :(

    Zay, jeszcze do niedawna również sobie tego nie wyobrażałam ;)

    Małgosiu, widzę, że się rozumiemy. A co do rabarbaru, to może z czasem polubisz go trochę bardziej ? ;)

    KaroLino, dziękuję :) A co do jajek od ‘szczęśliwych kur’, to masz całkowitą rację! Ja też kiedy tylko to możliwe kupuję te z farmy właśnie, są o niebo lepsze !

    An, przyznaję, że nie spotkałam się jak na razie z tymi sklepami dla alergików, jedynie te ze zdrową żywnością znam, ale w nich są ewentualnie produkty dla tych, którzy nie tolerują glutenu; o Eiersatz pulver nigdy nie słyszałam… Czy możesz mi coś więcej o tym napisać? Co wchodzi w jego skład ? Postaram się poszperać zaraz w necie.
    A czy alergia Twojego męża na jajka trwa już długo ? Czy też jakoś tak ‘nagle’ się to zaczęło ? Intrygujące są te wszystkie uczulenia… I denerwujące również :(

    Aga, trzymam kciuki by i u Ciebie minęło bezpowrotnie !

    No właśnie Magdo, niestety wkażdym wieku może nas to ‘dopaść’ :/

    Magoldie, niestety masz rację – komuś kto tak bardzo jak ja lubi pichcić, wymyślać i konsumować ;) przynajmniej na początku nie jest chyba łatwo :/
    A co do Twoich objawów, to ja na początku byłam pewna, że to wina mojej cery czy jakiegoś kosmetyku. Dopiero dużo później zrozumiałam, że tak nie jest :(

    Beato, ma nadzieję, że i Tobie / Wam posmakuje ! :)

    Dziwnograju, z organizmem niestety nie ma nic pewnego na 100% ; alergia może minąć, ale nie musi niestety :( Poza tym nikt nie może przewidzieć, po jakim czasie. U jednych może to być kilka miesięcy, a u innych kilka lat. Znając moje ‘szczęście’, wolę nie myśleć ile to może potrwać ;)
    A ciasto polecam :)

    *

    Pozdrawiam serdecznie !

    Odpowiedz

  45. An z Chatki pisze :

    Moj mąż ma alergie na jajko od dzieciństwa, teraz dorosły chłop i niestety nie może się z tego wyleczyć. To nie znaczy, ze u Ciebie tak sie nie stanie, sa przecież rózne odmiany alergii i na pewno to u Ciebie jest chwilowe. Jajko wiadomo składa się z żółtka i białka, moj mąż ma alergie na oba te składniki. W skład szczepionek i róznych leków wchodzi jako łącznik białko kurze, tych leków mój mąż przyjmować nie moze. To jest bardzo trudne, bo niektóre szczepionki sa niezbędne i wtedy tzreba przeprowadzac test na ich przyjęcie.

    Eiersatz jest głównie na bazie mąki kukurydzianej i oleju palmowego. Proszek trzeba rozbełtac z wodą w takiej proporcji jak napisane jest na pudełku. 1 porcja -1 jajko. Używam go przede wszystkim do pieczenia i do naleśników. Do mięs nie używam, bo mi nie smakuje póżniej kotlet :) Trochę inaczej się piecze takie ciasta tzn, ciasto w którym trzeba utrzec jajka z cukrem - nie uciera się. Uciera sie cukier z masłem a jajko się dodaje.

    Ciasto na pierogi bez jajek. Proszku nie dodaję, poprostu wolę bez.

    Majonezu nie zrobisz, makaron wychodzi kiepski, dlatego kupuje w sklepie majonez bez jajek i makaron bez jajek. Nauczyłam się też dokąłdnie czytac skład produktów, ponieważ zamiast pisac jajko, jest napisane proszek jajkowy - co moze się od razu nie rzucić w oczy :)

    Uzywam ten proszek:
    http://das-ist-drin.de/3-PAULY-Ei-Ersatz-250-g–7643/

    tam masz napisany skład. Ostatnio jak kupowałam pudełko to kosztowało 5,60 €, starcza mi na ok 2-3 miesiące. Przy kupowaniu trzeba sprawdzać datę ważności, bo jest dosyć krótka. Podobno są tez Eiersatze - angielskie, płynne, ale nie widziałam ich u siebie, więc nic nie moge na ten temat powiedzieć.

    Sciskam mocno
    An

    Odpowiedz

  46. Monika. L pisze :

    Ciasto prezentuje się pięknie.
    A współczuję ogromnie.
    Gdyby mi zabroniono jeść jajek - to nie wiem co bym jadła :(
    ściskam ciepło
    M.

    Odpowiedz

  47. dagmara pisze :

    ciasto zrobilam dzien po Twoim poscie, bardzo mi sie spodobalo :) z braku pomaranczy byla skorka z cytryny, i migdalow mi starczylo tylko na kruszonke, wiec do srodka dodalam wiecej maki. i nie wiem, moze to to sprawilo, ze wyszedl mi piekny zakalec? ;) ale w smaku super, naprawde! tata zjadl od razu 1/4 naraz :) moze nastepnym razem wyjdzie takie ladne jak Twoje.

    Odpowiedz

  48. No Onion Please pisze :

    U mnie w sklepie dla wegan sprzedaja tzw egg replacer, podukcja szwedzka. Kosz okolo 7 euro. Mam nadzieje ze u siebie tez znajdziesz a jeszcze wieksza mam nadzieje ze Ci niedlugo przejdzie :(

    Odpowiedz

  49. Bea pisze :

    Dagmaro, przykro mi bardzo, że wyszedł zakalec :/ Nie sądzę, że to przez zamianę migdałów na mąkę; może ten rabarbarowy ‘sos’ był za mało odsączony? Lub wyjątkowo soczysty rabarbar, króry puścił potem za dużo soku… Mam jednak nadzieję, że następnym razem już zakalca nie będzie ;) Ja niestety mam dosyć problematyczny piekarnik i wiele ciast muszę dopiekać dłużej niż w przepisach, w przeciwnym bowiem razie patyczek wciąż jest wilgotny / oblepiony. Ale bez zakalca na szczęście…

    Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz

  50. Bea pisze :

    Dziękuję za cenne info An :) Dziś zapytałam o ten substytut białka i okazało się, że pani sprowadza go tylko na zamówienie, zbyt mało bowiem osób go kupowało; będzie do odbioru w przyszłym tygodniu więc przetestuję, nie wiem natomiast czy to ten w proszku czy ten płynny, ale więcej u nas jest produktów niemieckich w sumie, więc to pewnie też. Ciekawa jestem właśnie, jak się będzie sprawdzał w wypiekach, bo to właśnie do wypieków chyba najczęściej używam jajek (pomijając omlety i jajecznicę rzecz jasna ;) ). O majonez bez jajek zapomniałam zapytać, ale na szczęście mało majonezu używam, więc na razie jakoś ‘przeżyję’ ;)
    Raz jeszcze dziękuję Ci za pomoc :)
    Wczytuję się też w fora osób z różnymi alergiami, jest tam sporo ciekawych pomysłów na bezjajeczny i bezmleczny początek ;)

    Moniko, też czasami nie wiem :/A w każdym razie nie zawsze jest łatwo. Przynajmniej teraz na początku. Ale poradzę sobie, nie mam wyboru ;)

    No Onion, a ten Wasz jest w płynie czy w proszku ? Poszukam w necie co piszą na ten temat. Dziękuję za info :)

    *

    Pozdrawiam serdecznie !

    Odpowiedz

  51. Beata pisze :

    Beatko, ciasto obłedne! Najlepsze z rabarbarem, jakie piekłam Dziękuję za przepis U mnie na blogu zamieszczę wpis, ale tyle się ostatnio dzieje, że nie wiem o czym pisać najpierw
    Pozdrawiam

    Odpowiedz

  52. Bea pisze :

    Beato, ciesze sie bardzo ze smakowalo! :)
    Wlasnie widzialam Twoj ‘rodzinny’ wpis dzisiaj, wspaniale wesele sie Wam szykuje ;)

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz

  53. An z Chatki pisze :

    Bardzo proszę :) jeszcze mam taki patent, ze zamiast jajek na nalesniki czy placuszki, daje wodę sodową. A jak placuszki mają być wytrwane to piwo :)

    Pozdrwiam An

    Odpowiedz

  54. Atria pisze :

    Beo!

    Ja też niby byłam uczulona, ale mi przeszło (na jajka, kurczaka, mleko , jabłka)
    Jeśli lubisz jajka to przepiórcze onoć nie uczulają i są zdrowsze, mają mniej cholesterolu it

    Do szparag w sam raz gorzej z wypiekami. W Polsce są dość tanie *6zł za 18 sztu) nie wiem jak u Ciebie.

    Widzę że wszystkch (mnie też!) zebrało na rabarbar:)

    Odpowiedz

  55. Magda pisze :

    oj, biedna. Nie wyobrażam sobie nie móc użyć jajka, a jeszcze bardziej nie wyobrażam sobie używać go do potraw i potem nie móc ich zjeść… życzę cierpliwości, wytrwałości i żeby szybko minęło :*

    Przepiórcze jajka faktycznie są mniej mniej alergenne, tak jak jajka od zielononóżek, ale i tak mogłyby uczulić… jajko to jajko :-/

    Odpowiedz

  56. No Onion Please pisze :

    Ten “nasz” sprzedaja w proszku, moja kolezanka uzywa go do wypiekow i dziala znakomicie (nawet probowala rolade bezowa zrobic na tym ;) , niezbyt wyszla ale jest ;) Na http://www.foodtale.com mozesz zobaczyc niektore jej wypieki - wszystko na egg replacerze

    Odpowiedz

  57. peggykombinera pisze :

    to uczulenie to tak nagle?
    o rany!
    dieta bez jajek to dopiero wyzwanie!

    mam nadzieję, że ta alergia przejdzie Ci sama, tak jak przyszła.

    a rabarbar uwielbiam.
    bardzo. to smak dzieciństwa. pełen wspomnień związanych z Dziadkiem, jego ogrodem i kompotem. najlepszym na świecie. rabarbarowym.
    :)

    Odpowiedz

  58. Bea pisze :

    An, z wodą sodową nigdy nie próbowałam, ale nie omieszkam :) A z dodatku piwa mąż z pewnością się ucieszy ;))

    Atrio, a czy przeszło Ci ‘samo’, dzięki diecie np. ? Czy jednak stosowałaś jakieś specjalne odczulanie ?
    Co do szparagów, to tutaj nie są zbyt tanie niestety; te krajowe kosztują średnio 16 franków za kilogram (hiszpańskie połowę mniej, ale tych akurat nie kupuję).
    Rabarbar na szczęście jest dużo tańszy ;)

    Magdo, dziękuję :) Też sobie do niedawna nie wyobrażałam… :/ Wczoraj robiłam kotleciki warzywne bez jajka i niestety mimo różnych ‘sklejających’ dodatków konsystencja nie do końca była taka jak powinna i połowa kotlecików rozpadała się podczas odwracania ich na drugą stronę na patelni.
    Tych przepiórczych jajek nadal nie przetestowałam, trochę się bowiem boję, że znów przez trzy dni wszystko od nowa będzie mnie swędzieć :/ Jeszcze trochę poczekam…

    No Onion, dziękuję za linka, chętnie poczytam :) Choć ja niestety z tych, co wolą rolady nie piec, niż piec taką co niezbyt tę ulubioną przypomina ;)

    Peggy, no tak nagle :(
    Tzn pewnie było już od jakiegoś czasu, tylko na początku zupełnie nie pomyślałam, że to może być coś pokarmowego :(
    I potwierdzam – dieta bez jajek to (przynajmniej dla mnie…) prawdziwe wyzwanie :/
    Rabarbar na szczęście jeszcze mnie nie uczula ;))

    Pozdrawiam serdecznie !

    Odpowiedz

  59. danusia pisze :

    wyszedł mi zakalec :( (nie dodałam do ciasta sosu rabarbarowego) ale i tak zjem i spróbuje upiec jeszcze raz. Mam nadzieje, że wyjdzie, bo Twoje wygląda tak smakowicie, że aż ślinka cieknie.
    Pozdrawiam (:

    Odpowiedz

  60. Bea pisze :

    Danusiu, a czy wszystkie skladniki mialas w temperaturze pokojowej? To bardzo wazne przy takich ucieranych ciastach, szczegolnie z dodatkiem smietany, jogurtu czy mleka. No i lyzki smietany plaskie, takie ‘miarkowe’, by ciasto nie bylo zbyt wilgotne.
    Pieklam je wczoraj ponownie dla tesciowej (bo dzis tutaj Dzien Matki :)) i zakalca nie bylo. Mam wiec nadzieje, ze i u Ciebie bastepnym razem nie bedzie :)

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz

  61. danusia pisze :

    dziękuje za odpowiedź i wskazówki (:
    Składniki miałam w temperaturze pokojowej, ale ciasto faktycznie było chyba zbyt wilgotne, no i rabarbar puscił dużo soku. Mam jeszcze pytanie, czy rabarbar ma być obrany, czy nie? bo ja obrałam i może też dlatego był taki wodnisty. Przyznam szczerze, że nigdy z rabarbarem nic nie piekłam i to jest moje pierwsze ciasto. oczywiście upiekę jeszcze raz i napiszę jak wyszło.
    Pozdrawiam (:

    Odpowiedz

  62. Bea pisze :

    Ja rabarbarbar obieram tylko pod koniec lata, gdy juz jest gruby i lekko ‘przerosniety’; ale takiego mlodego jak ten aktualny nie obieram nigdy. Nie sadze tez, ze obieranie ma wplyw na jego soczystosc. Tak jak pisalam tez u Ciebie - warto moze w takim razie upiec ciasto nastepnym razem w nieco wiekszej formie, takie nizsze bowiem szybciej sie upiecze i ryzyko zakalca chyba sie zmniejszy ;)
    Na ‘pocieszenie’ dodam, ze na poczatku mialam zakalce w praktycznie wszystkich ciastach, a w tych z dodatkiem smietany / jogurtu / mleka regularnie przytrafiaja mi sie do tej pory niestety :/ Choc w tym ciescie akurat nigdy (pieklam je tez z innymi owocami).
    Trzymam kciuki za kolejna probe, o ile sie zdecydujesz ;)
    PS. W razie czego mozesz pominac smietane i dodac ok. 15-20 g masla w zamian, moze wtedy ryzyko zakalca tez sie zmniejszy ;)

    Odpowiedz

  63. Bea pisze :

    PPS. W razie czego mozesz tez dodac nieco wiecej maki, wtedy naprawde juz nie moze byc zakalca! :))

    Odpowiedz

  64. danusia pisze :

    Beo dziękuje za porady, na pewno z nich skorzystam i upiekę jeszcze raz (:

    Odpowiedz

  65. Małgorzata pisze :

    Witaj Beo, ja w sprawie Twojej alergii. Sama również byłam uczulona na żółtko jajka więc wiem co to znaczy - wypryski, świąd zaczerwienienie skóry a potem ślady po wypryskach. Koszmar. Trafiłam do gabinetu dermatologicznego, do lekarki, która robi testy i odczula specjalną metodą. “Uratowała mi życie”. Dzisiaj cieszę się że miałam szczęście do niej trafić. Nie wiem z jakiego zakątka kraju jesteś, bo lekarka ta jest ze Szczecina . Mam do niej telefon więc jeśli nie jesteś z okolic Szczecina to możesz się z nią skontaktować i zapytać czy może Ci pomóc, bo sama alergia nie przejdzie. Ja męczyłam się kilka lat.Pozdrawiam i jeśli będziesz zainteresowana to podaję telefon do tej lekarki: 603928821, nazywa się Wiesława Warejko-Szczepanek.

    Odpowiedz

  66. Bea pisze :

    Witaj Malgorzato! Przepraszam, ze odpisuje dopiero dzis…
    Serdecznie dziekuje za troske i za namiary na lekarke. Niestety - jako ze mieszkam w Szwajcarii - nie bede raczej mogla z nich skorzystac :/ Ale chetnie zachowam je, moze bowiem przydadza sie komus ze znajomych.
    Ciesze sie, ze Twoja alergia jest juz tylko odleglym wspomnieniem. Mam na dzieje, ze i z moja sobie poradze…

    Pozdrawiam bardzo serdecznie!

    Odpowiedz

  67. szarlotek pisze :

    Współczuję alergii. Normalnie mnie zmrozilo jak czytajac wyobraziłam sobie ,że mogłby i mi się przytrafic taki przyjaciel…Do tej pory uczulaja mnie niektóre kwitnace drzewa, kwiaty i pierwsze truskawki..ale gdyby do tego doszedł nabiał…świat by sie wywrócił do góry nogami, jak nic ;D
    Ciasto wyglada wspaniale, ale do tego juz zdażyłam sie przyzwyczaic, przegladając w wolnym czasie Twoje przepisy ;D Pozdrawiam i lecę czytac dalej zaległe strony :)

    Odpowiedz

  68. atina pisze :

    Beo a ja mam pytanie odnośnie tego sosu rabarbarowego. Z podanych składników, to wychodzi go chyba więcej niż trzeba do ciasta - prawda ? Bo właśnie się zastanawiam, czy zrobić z mniejszej ilości …. a może mi podpowiesz do czego taki sos można jeszcze wykorzystać ? oczywiście oprócz naleśników;)))

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz

  69. Bea pisze :

    Szarlotku, mam wiec nadzieje, ze nie przytrafi Ci sie nigdy zadne takie uczulenie ;) A tych ‘pylkowych’ tez wspolczzuje, bo jedzenia pewnych produktow mozna przynajmniej uniknac, a takich pylkow to juz niestety nie :/

    Atino, to 150g rabarbaru daje niewiele wiecej wlasnie jak te trzy lyzki odsaczonego musu / ’sosu’; ja uzywam go pozniej rowniez do wszelakich desrow (dawniej np. w polaczeniu z mascarpone i tak jak piszesz : do nalesnikow czy gofrow - pychota!). Lub zamiast dzemu na kanapke :) Mozna tez uzyc go jako ‘dodatek’ do owocowych crumble wszelakich. A w weekend mam nadzieje przetestowac go w wersji czekoladowej ;)

    Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz

  70. atina pisze :

    Beo bardzo dziękuję za odpowiedź :) No nie wiem co mnie zaćmiło i wydawało mi się, ze 150 g, to bardzo dużo;) A faktycznie wychodzi taka mała miseczka :) Jak się domyślasz ciasto upiekłam wczoraj;) Jest pyszne, a sosik boski. Zrobię taki synkowi do naleśników, albo właśnie gofrów:) on uwielbia rabarbar:) No i nie wyszedł mi żaden zakalec - a piekłam zgodnie z przepisem :) Ciastem jestem zachwycona, jest takie kwaskowe, pyszne :) jeszcze mu zdjęć nie zrobiłam, mam nadzieję, że zdążę po południu - znaczy wiesz, czy ciasto nie zniknie wcześniej;)

    Pozdrawiam serdecznie:)

    Odpowiedz

  71. Bea pisze :

    Atino, ciesze sie niezmiernie, ze smakowalo! I ze obylo sie bez zakalca ;)
    A co do wczesniejszego pytania o wykorzystanie tego musu, to pomyslalam, ze moze i jako dodatek do cheescake’a np. by sie sprawdzil? Czy do jakiegos deseru, lodowego rowniez :) No wlasnie, lody… Chetnie bym sobie teraz takie rabarbarowo-truskawkowe ukrecila ;)

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz

  72. atina pisze :

    Beo ależ to jest cudowny pomysł z tym cheescake-em :) bardzo mi się podoba:) A czy myślisz, że jak sobie zrobię taki mus i zamknę w słoiku , to wytrzyma dłużej?
    O lody, jak mnie się marzą właśnie lody ;) Czasami robię, ale myślę o maszynie do lodów - masz może taką? Ciekawa jestem czy się sprawdza i czy warto w nią zainwestować ?:)

    Odpowiedz

  73. Bea pisze :

    Atinko, przyznaje, ze takiego musu nie robilam nigdy do sloikow, ale w sumie dlaczego nie? Przeciez to prawie jak konfitura ;) Z tym, ze radze go dobrze zapasteryzowac, jako ze jest tu w sumie dosyc malo cukru. Minusem jednak moze byc to, ze rabarbar z czasem zmienia kolor w sloiku, w zwiazku z czym wyglada zdecydowanie mniej atrakcyjnie po jakims czasie ;)
    Co do maszyny do lodow, to mam taka z wkladem do zamrazania (a nie taka, gdzie mrozi sie cala mise, z tej prostej przyczyny iz misa nie miescila sie do mojego zamrazalnika ;)). Ja mam Philipsa, seria Cucina, o taka :
    http://alejka.pl/hr-2305-80-cucina.html

    Z tego co widzialam, na roznych forach tez jest polecana. Ja nie mam do niej zadnych zastrzezen, ale nie mam tez porownania, bo to moja pierwsza ;)

    Wg mnie lody z maszynki sa lepsze od takich mrozonych tylko w zamrazalniku (tym bardziej, ze czesto zapominalam o mieszaniu ich ;)), ale to oczywiscie subiektywna opinia.

    W razie czego polecam Ci tez lekture tego watku na Cinie :
    http://www.cincin.cc/index.php?showtopic=5930&hl=lodow*&st=620

    Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz

  74. atina pisze :

    Beo bardzo dziękuję za słowo o tych maszynkach :) Skoro mówisz, że lepsze lody z takiej maszynki, to się rozglądnę:) ja też właśnie często zapominam o tym mieszaniu w trakcie zamrażania:) W takim razie taka maszyna bardzo by mi się przydała:)
    Co do rabarbaru … no skoro zmienia kolor, to chyba jednak zjemy od razu;) A poza tym , to mojemu synkowi tak bardzo smakuje, że i tak zjada wszystko od razu. pyszny był ten mus z goframi - robiłam wczoraj :) bardzo nam smakował:) Beatko bardzo Ci dziękuję za inspirację i rady:**

    Odpowiedz

  75. Małgoś.dz pisze :

    Beatko, należą Ci się podziękowania. :** Okazuje się, że rabarbar jest jadalny. :D Ba! Jest pyszny! :)
    Ciasto rewelacja! Bardzo, bardzo mi smakowało! :)

    Odpowiedz

  76. buruuberii pisze :

    No to owe “najlepsze ciasto rabarbarowe” zapisuje! A zdjecie nr 2 oczywiscie zgadniesz, ze nalezy do moich ulubionych, lubie ten twoj stol, wiesz :-))

    Odpowiedz

  77. Bea pisze :

    Atino, ciekawa jestem czy i na jaka sie ostatecznie zdecydujesz :)

    Malgosiu, ciesze sie niezmiernie :))

    Milo mi Basiu :) A zdjecie nr 2 oczywiscie specjalnie dla Ciebie ;))

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz

  78. [...] Ciasto z serii klasycznych owocowych z kruszonką. Piekarnik trochę poszalał i ciut za mocno je podpiekł, ale wcale nie umniejszyło to jego smaku. A podczas pieczenia w całym mieszkaniu pachniało tonką. Zarówno tonkę jak i przepis zawdzięczam niezastąpionej Bei :) [...]

  79. [...] na rzecz brązowego cukru, który ładnie się skarmelizował.Przepis oryginalny pochodzi od Bei, urozmaiciłam go dodaniem imbiru, który moim zdaniem świetnie pasuje do [...]

  80. [...] na rzecz brązowego cukru, który ładnie się skarmelizował.Przepis oryginalny pochodzi od Bei, urozmaiciłam go dodaniem imbiru, który moim zdaniem świetnie pasuje do [...]

  81. Anna pisze :

    Ciasto z rabarbarem PYCHA!!!! trochę się bałam, że za mało mąki bo tylko 130g, ale ciasto rewelacja. Dziekuję za przepis

    Odpowiedz

Dodaj odpowiedź