Czekoladowo, dla alergików i wegan

3 Czerwiec 2010

Dziś ciąg dalszy bezjajecznych i bezmlecznych eksperymentów.
Jakiś czas temu rozmawiałam wirtualnie z Atinką a propos innych możliwych zastosowań dla musu rabarbarowego. Jako, że regularnie mam go trochę ‘na zbyciu’, staram się używać go jako dodatek do wszelakich ciast czy deserów (dawniej do naleśników czy gofrów, jednak od czasu aktualnej alergii nie próbowałam jeszcze tego typu dań w wersji bez jajek i mleka).
Ostatnio postanowiłam ‘ożenić go’ z czekoladą, kokosem i truskawkami. Mariaż ten okazał się na tyle udany, że z całą pewnością powtórzę eksperyment :)
Poniższy deser mogę bardziej porównać do musu niż do ciasta, jednak do musu o (niestety) nieco bardziej zwartej konsystencji niż taki klasyczny, z dodatkiem ubitych na pianę białek na przykład. Jednak jak się nie ma co się lubi… ;)

*

chocolatfraiserhub

Czekoladowo-rabarbarowa ‘zapiekanka’ z truskawkami

na 2 indywidualne foremki o średnicy 14 cm

ok. 250 g rabarbaru
70-80 g cukru
1 łyżka wody

Rabarbar umyć, osuszyć, pokroić, przełożyć do rondelka, dodać cukier i wodę i gotować na wolnym ogniu do miękkości; następnie zmiksować i pozostawić do wystygnięcia.

50 g gorzkiej czekolady
5 łyżek śmietanki kokosowej
60 g cukru pudru (u mnie zmielony jasny trzcinowy)
5 łyżek musu rabarbarowego
20 g wiórków kokosowych
20 g maizeny
6 dość dużych truskawek
(opcjonalnie możemy dodać również np. otartą skórkę z cytryny lub pomarańczy czy np. nieco startej tonki)

Piekarnik rozgrzać do 180°C.
Czekoladę rozpuścić (najlepiej w kąpieli wodnej), następnie lekko ją przestudzić, po czym dodać śmietankę kokosową, cukier i mus rabarbarowy i dobrze wymieszać. Dodać maizenę i  wiórki kokosowe i ponownie dobrze wymieszać. Truskawki umyć, osuszyć i przekroić na pół. Masę wlać do lekko natłuszczonych foremek i ułożyć na niej połówki truskawek. Piec ok. 25 minut.

*

35 odpowiedzi do “Czekoladowo, dla alergików i wegan”

  1. anna pisze :

    Beo, cudowna kreatorko!
    Tylko jedno pytanie posrod zachwytu, posypalas calosc pistacjami, nie myle sie? Uwielbiam to polaczenie. Pozdrawiam serdecznie i z usmiechem, anna

    Odpowiedz

  2. Usagi pisze :

    Wygląda bosko! A czy zamiast rabarbarowego musu mogę wykorzystać np. drzem? Dostałam słoiczek takiego, z którym kompletnie nie wiem, co zrobić.

    Pozdrawiam

    Odpowiedz

  3. kass pisze :

    Bardzo ciekawy przepis…jakby jeszcze bez cukru…ale to juz nie byłby deser, a ja wciąż na diecie i tylko mogę popatrzeć! ale dla rodziny może zrobię bo mają ochotę na coś czekoladowego….pozdrawiam i wciąż podziwiam Twoją inwencję!

    Odpowiedz

  4. Małgoś.dz pisze :

    Beatko, spoglądając na tak pięknie podany deser, można by pomyśleć, że zawiera wszystko, czego tak naprawdę nie zawiera. :) Kto by się domyślił, że tam jajek nie ma…
    Piękna fotka! :)
    Ściskam gorąco! :**

    Odpowiedz

  5. Majana pisze :

    Wow, Beatko jakie cudo!
    Bez pytań rzuciłabym się na taką miseczkę z łyżeczką i zjadała! :)) Mniam:))

    Odpowiedz

  6. Paula pisze :

    to coś idealnie dla mnie :)

    Odpowiedz

  7. Imoen pisze :

    Wygląda bosko! Świetnie sobie radzisz mimo alergii. Trudno uwierzyć, że można wyczarować takie cuda bez jajek i mleka.

    Pozdrawiam.

    Odpowiedz

  8. margot pisze :

    Bea, wiedziałam ,że wspaniale sobie poradzisz z swoja dieta ,ale moje oczekiwania ten deser przerósł
    Wygląda wręcz zjawiskowo

    Odpowiedz

  9. kostka pisze :

    Musi być pyszne, a przy tym tak nieskomplikowane…
    W takich chwilach żałuję, że w moim domu tylko ja wielbię czekoladowe wypieki ;)

    Odpowiedz

  10. Isadora pisze :

    Wygląda naprawdę super :) Chętnie wypróbuję :) Pozdrawiam i zapraszam na wegańskie drożdżówki :)

    Odpowiedz

  11. Bea pisze :

    Dziękuję za wizytę kochani! Miło mi, że i ten nieco ‘specyficzny’ deser Wam się podoba :)

    * * *

    Tak Anno, posypałam pistacjami właśnie by dodać deserowi trochę koloru ;)

    Usagi, myślę że bez problemu możesz użyć tego dżemu; spróbuj go najpierw, by ewentualnie dodać mniej / więcej cukru do masy. A jeśli dżem jest dosyć gęsty, to dodaj np. jedną łyżkę śmietanki więcej.

    Kass, zamiast cukru możesz użyć syropu z agawy, który nie podnosi IG, można więc spożywać go nawet będąc na diecie (ja właśnie tak robiłam, z dużym powodzeniem :)). Dodaj ewentualnie trochę więcej wiórków kokosowych, syrop bowiem spowoduje, że konsystencja masy będzie nieco rzadsza. Udanych eksperymentów życzę :)

    Dziękuję serdecznie Imoen :) Miło Cię ponownie gościć :)

    Witaj Kostko :) Wiesz, takie dwie małe porcje możesz spokojnie zrobić dla siebie samej ;)

    * * *
    Pozdrawiam serdecznie !

    Odpowiedz

  12. kabamaiga pisze :

    A ja tam mogę być na takiej diecie. Wspaniała Beo. Mus rabarbarowy też mam jakoś w zbyt dużych ilościach - tym bardziej, że jadam go sama w domu.

    Odpowiedz

  13. zaytoon pisze :

    Ze mnie co prawda ani alergiczka, ani weganka - ale na taki deser, to skusiłabym się bardzo chętnie. ;)

    Odpowiedz

  14. Mmm… Twoje przepisy będą jak znalazł, kiedy zawita u nas mój wegański szwagier. Wegetariańska teściowa i szwagierka problemów żywieniowych mi nie sprawiają, ale szwagier to już dla mnie wyższy stopień wtajemniczenia :) A tak, proszę bardzo!
    Ślę uściski! M.
    P.S. Ja jak zwykle zachwycam się ślicznie dobranym zdjęciowym tłem.

    Odpowiedz

  15. myniolinka pisze :

    PODZIWIAM!!! wielu z nas narzekałoby tylko na swoją alergię a Ty proszę… szalejesz :)

    Odpowiedz

  16. karoLina pisze :

    Może dobrze się złożyło, że ta nieszczęsna przypadłość przydarzyła się komuś o tak bogatej fantazji kulinarnej jak Tobie, bo ktoś inny by sobie tylko pojęczał za utraconymi przysmakami, a tak, to po prostu dokonujesz cudów (ha, właśnie widzę, że myniolinka napisała prawie dokładnie to samo, ale niech tak już zostanie). Zapiekanka wygląda pysznie, jej “musowatość” wcale mnie nie zniechęca.

    Odpowiedz

  17. zawszepolka pisze :

    Beo śliczne i zdjęcie i deser :)
    Pozdrawiam ciepło :)

    Odpowiedz

  18. An z Chatki pisze :

    Bea powstała pewna katastrofa i nie mam juz BLOGA na bloxie. ten adres ma teraz ktos inny i to nie jest moj blog. Bede miala teraz nowego, ale troche czasu uplynie az ochłnę, i cos zaczne tam pisac

    Pozdrawiam Cie
    Agnieszka An

    http://chatkawogrodzie.blogspot.com/

    Odpowiedz

  19. Ewa pisze :

    Wow! Pieknie i tak czekoladowo, ze trudno sie oprzec.

    Kilka tygodni temu odkrylam, ze chyba mam uczulenie na mleko. Po jego odstawieniu przestalam miec krosty na calym ciele. I raczej tez musze je odstawic.

    Odpowiedz

  20. gossweetart pisze :

    Beatko, mimo, że nie zaliczam się ani do alergików ani wegan, to na taki deser piszę się jak najbardziej :-)

    Uściski!

    PS. A co do zdrowia, to tylko nos (czasem zatkany, czasem zakatarzony) szwankuje, a tak to ok :-) Dziękuję!

    Odpowiedz

  21. Monika. L pisze :

    Jak tak wygląda dieta alergika, to ja się zapisuję :D
    Beatko, pięknie.

    Pozdrawiam ciepło
    M.

    Odpowiedz

  22. lo pisze :

    Kolejne zdjęcie u Ciebie, które zachwyca i danie, które wywołuje pragnienie. Podziwiam inwencję i pomysłowość.

    Odpowiedz

  23. atina pisze :

    O jakie pyszności! Widzę, że nasza rozmowa zaowocowała powstaniem cudownego deseru :) A wiesz ja upiekłam sernik z musem rabarbarowym :) Wiem, że jajek nie możesz, ale wirtualnie Ci chyba nie zaszkodzą;) Zapraszam na kawałeczek :)
    Pozdrawiam!

    Odpowiedz

  24. cudawianki pisze :

    jejku! jakie u Ciebie ostatnio smakowitosci, ze tez nie bylo mnie tu tyle czasu!! a deser ten jest niesamowicie oryginalny! rabarbar, czekolada, kokos… i jeszcze jestem ciekawa tych lodow rabarbarowych. robilas? pozdrawiam :-)

    Odpowiedz

  25. asiejka pisze :

    i znów.. i znów pysznie u Ciebie niesamowicie.

    Odpowiedz

  26. Ola pisze :

    Beatko, wspaniale wyglada to Twoje ciasto, nic tylko biec na targ po rabarbar i robic! piekne zdjecia:)

    pozdrawiam

    Odpowiedz

  27. ewena pisze :

    Piękne, piękne, a do tego jeszcze z ostatnio odkrytym przeze mnie rabarbarem…:)

    Odpowiedz

  28. Nie wierzę, ze bez jajek da się tak ładnie i słodko! ;)

    Odpowiedz

  29. andzia-35 pisze :

    Cudnie to wygląda!:-)
    Ja jeszcze nie próbowałam w tym roku truskawek:))
    Pozdrawiam cieplutko!

    Odpowiedz

  30. karoLina pisze :

    To nie jest na temat, ale co z tego ;) zniechęcona ogromną ilością roszponki, które ciągle była w opakowaniu, mimo, że wydawało mi się, że tyle już zjadłam, przypomniałam sobie o zupie, którą kiedyś pokazywałaś i całe szczęście :) Następnym razem bardziej ją doprawię, ale poza tym była naprawdę dobra i nigdy nie będę już musiała zastanawiać się, czy mam ochotę jeść sałatkę z roszponką przez trzy kolejne dni. Pozdrowienia

    Odpowiedz

  31. Bea pisze :

    Dziękuję serdecznie za wszystkie komentarze ! I przepraszam, że odpisuję dopiero dziś…

    * * *

    Marchewko, też mi się to kiedyś wydawało skomplikowane, teraz na szczęście już trochę mniej ;)

    KaroLino, ja też sobie czasem trochę pojęczę ;) Ale nie jest tak źle. Choć jest ‘inaczej’ ;)

    An, przeraziłam się gdy przeczytałam po raz pierwszy Twoją wiadomość… Tak jak pisałam u Ciebie – współczuję bardzo :(
    I trzymam kciuki za nową blogspotową Chatkę ;)

    Ewo, może faktycznie ? Spróbuj odstawić produkty mleczne na jakiś czas i zobacz, czy będzie różnica.

    Gosiu, cieszę się, że to tylko nos w takim razie ;)

    O tak Atino, na taki sernik miałabym wielką chrapkę ;)

    Cudawianko, jeszcze nie robiłam i chyba muszę się sprężyć, zanim się rabarbar skończy…

    KaroLino, cieszę się, że pomysł zupy z roszponki i Tobie się przydał :) Też nie lubię jeść przez kilka dni tego samego ;))

    *

    Pozdrawiam wszystkich serdecznie!

    Odpowiedz

  32. twoj blog jest przepiekny! zachwycam sie od pol godziny zdjeciami i przepisami! marzenie!
    wracam niedlugo!
    justyna

    Odpowiedz

  33. Wygląda nieziemsko :) Palce lizać! Nie mogę uwierzyć, że można coś takiego upiec bez jajek!

    Odpowiedz

  34. Bea pisze :

    Witaj Justyno! Milo mi niezmiernie, ze Ci sie w Mojej Kuchni spodobalo :) Zapraszam ponownie i pozdrawiam :)

    Kulinarne fajerwerki, tez kiedys nie myslalam, ze mozna ;)
    Pozdrawiam!

    Odpowiedz

Dodaj odpowiedź