Pora na deser…

31 Październik 2007

Po tych wszystkich dyniowych przysmakach, pora na deser, dyniowy rzecz jasna !
Ciasto ktore przygotowalam jest typowo jesienne, z tych ‘wilgotnych’, przypomina nawet nieco marchewkowe… Dodalam do niego nieco przypraw korzennych, ktore swietnie komponuja sie ze smakiem orzechow i migdalow oraz samej dyni wlasnie.
Przepis pochodzi z ksiazki : 'La courge à découvrir'
*
courgegateau3

Ciasto dyniowe

(na tortownice o sr. 26cm)

4 jajka
90 g miodu
1 cytryna (skorka + sok)
(lub otarta skorka z jednej pomaranczy i sok z polowki)
250 g dyni
200 g drobno zmielonych migdalow lub orzeszkow laskowych
50 g maki
szczypta mielonych gozdzikow
1-2 lyzeczki cynamonu (lub przypraw korzennych)
1/2 lyzeczki proszku do pieczenia

+ cukier puder do dekoracji

Nagrzac piekarnik (180°)
Zetrzec dynie na tarce. Bialka ubic na piane. Zoltka ubic z miodem, dodac sok i skorke cytrynowa (lub pomaranczowa). Dodac dynie, przyprawy, orzechy/migdaly, make, proszek, dobrze wymieszac. Na koniec dodac bialka i delikatnie wymieszac.
Wlac do dobrze wysmarowanej tluszczem tortownicy.
Piec 40-50 min.
Przed podaniem posypac cukrem pudrem

Smacznego !

A tutaj rowniez w wersji muffinkowej :-)

(z tej porcji wychodzi ich ok. 17 sztuk)
*

muffinkidyniowe

muffinkidyniowe2

17 odpowiedzi do “Pora na deser…”

  1. villanelle pisze :

    Wspaniałe, kuszące i dyniowe. Może w końcu uda mi się przełamać i zakupić dynię :-) Chyba nie jest za późno.

    Odpowiedz

  2. margot pisze :

    Upiekłam dziś to ciasto i…..rewelacja-jest takie jak powinno być ,bardzo pachnące ,bardzo wilgotne ,leciutko słodkie i wyjątkowo pyszne
    Bea ,twoje przepisy i twoje zdjecia są perfekcyjne !

    Odpowiedz

  3. Bea pisze :

    Margot, bardzo bardzo sie ciesze ze Ci smakuje! i ze lubisz tu zagladac :) bo i mnie jest bardzo milo, ze to co robie komus sie jednak podoba i przydaje… ;)
    A co do zdjec, to te pierwsze do najbardziej udanych nie naleza, ale jak na te calkiem pierwsze da sie przezyc :D

    Pozdrawiam Cie serdecznie! I teraz zapraszam na marchewkowe :)

    Odpowiedz

  4. margot pisze :

    Będzie ,tylko muszę kupić orzechy …..

    Odpowiedz

  5. Olciaky pisze :

    Chyba się skusze na takie ciasto:)

    Odpowiedz

  6. Bea pisze :

    Mam wiec nadzieje, ze bedzie smakowac :)

    Odpowiedz

  7. basia pisze :

    Pachie mi już a jeszcze nie upiekłam.Muszę koniecznie spróbować!

    Odpowiedz

  8. Bea pisze :

    Basiu, mam nadzieje, ze Ci posmakuje :)

    Ewo, ciesze sie bardzo, ze ciasto Ci przypadlo do gustu! :)

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz

  9. Lidia pisze :

    50 g mąki to ile jedna łyżka ?

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Witaj Lidio, 1 (płaska) łyżka to ok. 10 - 12 g mąki.

    Pozdrawiam

    Odpowiedz

  10. Lidia pisze :

    Dzięki Bea, ciasto upieczone, niestety zrobił się zakalec nie wiem dlaczego wszystko robiłam zgodnie z przepisem. To ciasto jest bez grama tłuszczu?
    Pozdrawiam

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Lidio, nigdy w tym ciescie jeszcze nie mialam zakalca, nie wiem wiec dlaczego pojawil sie u Ciebie. W tego typu przepisach wazne jest, by jajka nie byly zimne (czyli nie prosto z lodowki) oraz by bialka byly dobrze ubite a pozniej bardzo delikatnie wymieszane. Wiele osob pieklo juz to ciasto i zakalca nigdy nie bylo (np. Ewa z komentarzy powyzej).
    Co do tluszczu, to nie dodaje sie go tutaj wlasnie ze wzgledu na spora ilosc migdalow, ktore to juz same w sobie zawieraja sporo tluszczu. Tak samo jest np. w przypadku szwajcarskiego ciasta marchewkowego :

    http://www.beawkuchni.com/2008/09/szwajcarskie-specjay.html

    i jak widac na zdjeciach - zakalca zadnego nie ma ;)

    Pozdrawiam! I mam nadzieje, ze nastepnym razem bedzie juz bezzakalcowo ;))

    Odpowiedz

  11. Lidia pisze :

    Bea Dzięki za odpowiedź, teraz dokładnie przeczytałam ze powinny być migdały lub orzechy laskowe ja dodałam włoskie być może one spowodowały zakalca. Serdecznie Pozdrawiam Lidia

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Hmmm… nie, nie sadze ze to dlatego, ze uzylas wloskich; jesli byly bardzo drobno zmielone (wiesz, tak na ‘maczke’), to nie powinno byc zadnej roznicy; Lidio, a ja jeszcze wczoraj sobie myslalam, ze moze tej maki jednak ‘na lyzki’ bylo za malo?
    No nic to, teraz mozemy tylko pogdybac niestety ;)

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz

  12. Lidia pisze :

    No orzechy były zmielone, ale nie na mączkę, nic innego nie pozostaje jak spróbować jeszcze raz :) Miłego weekendu

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Milego :))

    Odpowiedz

Dodaj odpowiedź