Zimowa zupa rozgrzewająca

14 Styczeń 2009

Kilka dni temu, na pewnym zaprzyjaźnionym blogu francuskojęzycznym, zobaczyłam bardzo apetyczną, rozgrzewającą zupę z dynią, soczewicą i cukinią, z dodatkiem mleka kokosowego. Niestety nie przygotowałam jej dokładnie według podanej receptury z dwóch powodów : ekologii oraz postępującej sklerozy :) Jak pisałam w kwietniu ubiegłego roku, jestem zwolenniczką kupowania i spożywania produktów sezonowych i ‘regionalnych’. Dlatego też zimą nie kupuję warzyw czy owoców, które w naszym klimacie o tej porze roku nie rosną. Wiem, że nie wszyscy zwracają na to uwagę, dla mnie jednak jest to świadomy wybór, nie tylko ze względów ekologicznych, lecz również ze względów żywieniowo-zdrowotnych. Tak więc po przeanalizowaniu składników zupy ;) stwierdziłam, że muszę czymś zastąpić cukinię; wybór padł na sezonowego pora :) który to dodatkowo nadał zupie wyrazistości i lekkiej ostrości. Druga zmiana w przepisie była natomiast wynikiem postępującej sklerozy… ;) Byłam pewna, że dokupiłam ostatnio kilka kartoników mleka kokosowego, jednak podczas przygotowywania składników do zupy okazało się, że półka niestety świeci pustkami… Muszę jednak przyznać, że nawet w wersji bez mleka zupa jest przepyszna, może więc i Wam posmakuje?


Zimowa zupa rozgrzewająca

85 g pora
2 ząbki czosnku
575 g dyni (butternut)
250 g ziemniaków
150 g czerwonej soczewicy
szczypta nasion kozieradki
½ łyżeczki mielonej kolendry
1 łyżeczka świeżego startego imbiru (więcej jeśli lubimy)
1,5 łyżeczki curry
spora szczypta papryczki z Espelette
świeża kolendra
sól
oliwa

(w przepisie oryginalnym dodatkowo 2 łyżki koncentratu pomidorowego)

Pora umyć i poszatkować; dynię i ziemniaki obrać, umyć i pokroić w kostkę. Pora i czosnek poddusić kilka minut w oliwie z kolendrą, imbirem, kurkumą i kozieradką, następnie dodać pozostałe warzywa oraz soczewicę i papryczkę i zalać ok. 1,3 litra wody; gotować ok. 20-25 minut a w połowie gotowania posolić. Kolendrę umyć, osuszyć, poszatkować i dodać do zupy. Zmiksować całość i ewentualnie dodać wody / bulionu jeśli zupa jest zbyt gęsta.

Smacznego!

Inspiracja : zupa Vanessy z blogu Confiture Maison

Potrawa ta bierze udzial w zimowym festiwalu zup.

23 odpowiedzi do “Zimowa zupa rozgrzewająca”

  1. Małgosia.dz pisze :

    Bea, Twoje ekologiczno - zdrowotne zacięcie jest godne podziwu. :) Mnie nie do końca to wychodzi (choć staram się, z różnymi skutkami ;-)). O ile np. truskawek, czy śliwek i wielu innych, które wciąż widuję na straganach - nie kupuję - to już cukinii czy bakłażana nie potrafię sobie odmówić. ;-) Pokusa zbyt silna, jak dla mnie…
    A co do zupy, to i tym razem nic oryginalnego nie potrafię napisać, bo wszystkie jakie prezentujesz są niezwykle apetyczne i smaczne (wiem, że smaczne, bo niektóre przyrządzałam). W każdym razie - zjadłabym z wielkim smakiem. :)

    Odpowiedz

  2. margot pisze :

    Tak ,Małgosia ma 100% racji
    Ja tylko dopiszę ,że jesteś mistrzem zupowych zdjęć
    Są takie piękne

    Odpowiedz

  3. Liska pisze :

    Podpisuję się pod Małgosią obiema rękami.
    Truskawek czy malin nie kupuję, ale tęsknym wzrokiem na nie patrzę i bardzo chciałabym, żeby już przyszło lato.
    Wspaniała zupa, Bea!

    Odpowiedz

  4. majana pisze :

    Cudowna zupa Beo!:) Ja też tęsknię za wiosną i latem, ach… !:)

    Odpowiedz

  5. Bea pisze :

    Małgosiu, mnie tez jest ciezko, ale… staram sie jak moge ;) Jakies dwa tygodnie temu juz siegalam po wloskiego baklazana ekologicznego, ale na szczescie szybko odlozylam go na miejsce ;) Dawniej myslalam, ze zima jest taka nudna pod wzgledem warzyw, ale tak wcale nie jest! To tylko my nie potrafimy tak do konca wykorzystac darow natury ;) Bede nudna i monotematyczna ;) ale swietnym przykladem jest przeciez dynia : tak wiele roznorodnych potraw mozna z niej przygotowac! Naprawde nie sposob sie nia znudzic, gdyz za kazdym razem danie z jej dodatkiem moze smakowac naprawde inaczej.
    Faktem jest, ze najbardziej brakuje mi chyba owocow lata, ale jablka i gruszki przeciez wcale nie sa złe ;) i mamy ich tyle odmian! No i pozostają nam jeszcze suszone owoce i orzechy, lub ewentualnie mrozonki, ktore tez maja przeciez sporo witamin.
    Wiem, ze nie jest latwo w krotkim czasie zmienic nasze upodobania i przyzwyczajenia kulinarne, ale mysle ze naprawde warto!

    Czego nam wszystkim zycze :)

    I dziekuje za mile slowa nt. zupy i zdjecia, ktore dla mnie niestety wyglada malo apetycznie i ‘balam’ sie Wam tu taka paciaje pokazywac ;)

    Odpowiedz

  6. leloop pisze :

    zupa do zapamietania :) ja tez staram sie kupowac i jesc sezonowe warzywa i owoce, nie kupuje tez owocow egzotycznych z tej racji, ze nijak sie maja do tych zerwanych i skonsumowanych natychmiast na miejscu (wlasnie idzie do nas paczka z La Reunion od szwagra :))).
    a co do sklerozy to ja ostatnio mam w druga strone, kupuje podwojnie albo i potrojnie :}
    ps. moja niespodzianka dla Ciebie chwile potrwa, moge liczyc na wyrozumialosc?

    Odpowiedz

  7. Bea pisze :

    Zgadza sie Leloop, uczniowie wciaz mi powtarzaja, ze te egzotyczne owoce kupowane tutaj nijak maja sie do tych, ktore jadali na miejscu ;) Zazdroszcze wiec paczki z La Réunion :)
    A co do podwojnego kupowania to tez mi sie przytrafia, lecz nie zawsze niestety sa to produkty ktorych akurat potrzebuje ;)

    PS. Oczywiscie ze mozesz liczyc na moja wyrozumialosc! :)

    Odpowiedz

  8. karolka pisze :

    Bea Twoja zupa wyglada bardzo apetycznie, nie wiem co Ty chcesz od tej fotki. Wyszla super!
    Co do owocow i warzyw sezonowych to odkad pojawila sie na swiecie moja coreczka tez staram sie robic zakupy zgodnie z porami roku. Teskno mi do owocow lata, ale odkrylam, ze mrozonki wcale nie sa takie zle.
    Pozdrawiam :)

    Odpowiedz

  9. zemfiroczka pisze :

    No to mam kolejną do przetestowania ;)) Pokombinuję po oczkowemu i niedługo uwarzę ;))

    pozdrówka!

    Odpowiedz

  10. Ola pisze :

    Takie zupki uwielbiam!:) na chlodne, zimowe dni, nie ma nic lepszego od goracej miseczki pozywnej zupki. Bedzie jak znalazl na dzisiejszy obiad. zdjecia Beo, jak zawsze wspaniale:)
    pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz

  11. Jo-hanah z Wrzosowej Polany pisze :

    Mm… Kolejna smakowita zupka. Ja chciałam dziś zrobić “zupę z przypadku” ale nie mam kminku. To nic jutro uzupełnię i zrobię :D
    Zapraszam na mój blog po odbiór niespodzianki :D

    Odpowiedz

  12. Kachna.pl pisze :

    Bea jak zwykle mnie zaskoczyłaś i jak zwykle bardzo pozytywnie :)
    Pozdrawiam
    Kasia

    Odpowiedz

  13. An z Chatki pisze :

    Lubie takie treściwe zupy :)

    Odpowiedz

  14. Bea pisze :

    Zemfiroczko, czekam zatem na Twoje ‘kombinacje’ :))

    No wlasnie Olu, u nas ostatnio praktycznie na okraglo zupy …

    Jo-hanah, napisz w takim razie czy ‘przypadek’ Ci smakowal ;)

    Kachna, milo mi ;)

    An, mamy w takim razie podobny gust kulinarny ;)

    Odpowiedz

  15. Kasia pisze :

    Zdjęcie przepiękne. A zupka kusi niesamowicie. Bardzo ciekawa, bardzo :)

    Odpowiedz

  16. zawszepolka pisze :

    Beo gratuluje i zazdroszcze silnej woli! :)
    Ja nie potrafie przejsc obojetnie obok cukinni czy baklazana… a nawet obok szczawiu w sloiku :)

    Odpowiedz

  17. Tilianara pisze :

    Beo, cudo zupka, spróbuję na pewno :)))

    A tak BTW to zaczynam się coraz bardziej robić świadoma ekologicznie i to muszę powiedzieć dzieje się głównie dzięki Twojemu blogowi :)))

    Odpowiedz

  18. Bea pisze :

    Kasiu, to mam nadzieje ze sie skusisz ;)

    Polko, gdy tak naprawde wiemy co sie kryje za tymi niesezonowymi owocami (a przede wszystkim w nich ;) ) to odechciewa sie jedzenia ich, przynajmniej mnie ;)

    Tili, bardzo bardzo sie ciesze! To dla mnie naprawde wspaniala wiadomosc :)

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz

  19. Ania pisze :

    Beo, Twoja postaw jest godna podziwu :)Co prawda segreguję śmieci, oszczędzam wode, itp.- słowem uważam się za osobe o sporej swiadomości ekologicznej, to jednak nie umiałabym postępowac tak, jak Ty. Cóż, tu egoizm wygrywa ;) Np. cytrusy - najbardziej smakuja mi właśnie zimą…

    Ta zupka też jest miła…:)

    Odpowiedz

  20. Bea pisze :

    Nie Aniu, moja postawa nie jest chyba godna podziwu, bo tak do konca tez nie jestem 100% ekologiczna : tez kupuje np. cytrusy, ale faktem jest, ze kupuje ich malo, wiec moze mnie to troche rozgrzesza ;) No i jesli juz, to tylko ekologiczne.
    Za to z pewnoscia nie kupie zima np. pomidorow czy warzyw typowo ‘letnich’. Na ile moge zaopatruje sie w lokalnie wyhodowane warzywa i owoce i tych ‘transportowanych’ kupuje naprawde jak najmniej. Choc przyznaje, ze w sklepach staje sie to naprawde trudne, czesto nawet czosnek jest z Chin! co barrrrdzo mnie denerwuje :/

    Odpowiedz

  21. leloop pisze :

    kupowanie cytrusow o tej porze roku nie jest najwiekkszym grzechem, to pora ich dojrzewania. dlatego zima jest ich najwiecej w sklepach i sa najsmaczniejsze. jako, ze ich uprawy znajduja sie w rejonie basenu Morza Srodziemnego to mozna przyjac, ze sa to owoce tubylcze ;)
    no chyba, ze ktos trafi na pomarancze kubanskie ;)
    pamietam jak w glebokich latach 80-tych moj profesor od sztuki nowozytnej wracal z Rzymu w koncu stycznia, zeby nas pognebic na sesji i opowiadal o drzewkach pomaranczowych obwieszonych owocami i jednoczesnie kwitnacych, bo cytrusy tak maja.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Pomara%C5%84cza_chi%C5%84ska

    Odpowiedz

  22. Bea pisze :

    Tak tak, zima to najlepsza pora na cytrusy; ich minusem jest nie ich ‘niesezonowosc’, a transport niestety :( No ale poki nie rosna na mojej zaprzyjaznionej farmie, to nie bede miala innego wyjscia ;)

    Odpowiedz

  23. [...] - zimową zupę rozgrzewającą [...]

Dodaj odpowiedź