Czekoladowy weekend, odsłona trzecia

23 Luty 2008

Dziś pora na deser, który lubią chyba wszyscy, pod warunkiem, że lubią czekoladę, rzecz jasna :)
Jest to fondant au chocolat czyli deser lekko wypieczony z wierzchu, ukrywający wspaniały, półpłynny środek, który podbije serce każdego łasucha. Jest to z całą pewnością jeden z moich ulubionych deserów czekoladowych, gdyż muszę przyznać, że czekoladę preferuję w tej nieprzetworzonej postaci ;) Ten deser jest jednak wyjątkowy i na stałe już zagościł w naszej kuchni.
Dziś proponuję Wam wersję nieco ciekawszą, z egzotycznym owocowym ‘coulis’.

fondant1

Fondant au chocolat

(przepis z ksiazki 'Fondu de chocolat')

(na 4 porcje)

Na ‘coulis’:

6 owoców marakui
1 owoc mango
sok z 2 pomarańczy
150 g cukru
1 laska wanilii

Na ‘fondant’ :

4 jajka
125 g czekolady (uzywam tej o zawartosci 70 % kakao)
90 g cukru
65 g miękkiego masła
30 g mąki
szczypta soli

Z owoców marakui wydrążyć miąższ i dobrze przetrzeć go przez sitko tak, aby otrzymać jak najwięcej soku. Mango zmiksować. Do rondelka wlać sok z pomarańczy, dodać przetarty sok z marakui, mango oraz cukier. Laskę wanilii przepołowić i wydrążyć z niej ziarenka; dodać je do owoców. Następnie gotować na bardzo wolnym ogniu przez 45 minut, aż sok dobrze zgestnieje ; odstawić do wystudzenia.
(dobrze jest przygotowac ten ‘coulis’ dużo wcześniej, aby miał czas odpowiednio schłodzić się przed podaniem)

Nagrzać piekarnik do 200°.
Białka ubić na sztywną pianę ze szczyptą soli. Rozpuścić czekoladę i cukier (ja robię to w kąpieli wodnej); przestudzić lekko masę, przełożyć ją do salaterki, dodać żółtka, masło i mąkę, dobrze wymieszać. Następnie dodać białka i znów delikatnie wymieszać aż do połączenia się składników. Wlać masę do 4 dobrze natłuszczonych foremek na suflety (ramekiny, kolilki, jak kto woli ;) ) i piec je około 8-10 minut. Po wyjęciu z piekarnika odczekać kilka minut, po czym przełożyć każde ‘fondant’ na talerzyk i polać / udekorować zimnym, owocowym ‘coulis’.

fondantsauce1

Zamiast ‘coulis’ mozna podac np. sos waniliowy lub kulkę waniliowych lodów; w każdej wersji znika w zastraszającym tempie :)

Jeśli wolicie wersję nieco mniej płynną, wystarczy przedłużyć pieczenie o 2-3 minuty, jadnak ta pierwsza jest naprawdę warta grzechu ;)

fondant2

Smacznego!

7 odpowiedzi do “Czekoladowy weekend, odsłona trzecia”

  1. margot pisze :

    Teraz to już przesadziłaś :-)
    Bea ja jestem zauroczona Twoimi zdjęciami.
    A jeszcze takie przepyszne przepisy ,hm aż się boję co tu będzie jutro

  2. Bea pisze :

    Bardzo sie ciesze, ze Ci sie podoba :)
    i nie martw sie, jutro juz bedzie bardziej ‘light’:)

  3. Liska pisze :

    Ile bym dała za możliwość kupienia passion fruit! Owoca nad owoce.
    Bea, ja też kocham ten deser. Połączenie skorupki czekoladowej z płynnym gęstym wnętrzem… Bliss.

  4. Bea pisze :

    oj tak, tez uwielbiam smak passion fruit; ale najczesciej jem moj ‘fondant’ z czyms waniliowym jednak :)

  5. Agata pisze :

    Ulala, jak to mawia nasz przyjaciel Francuz.
    Przyznam sie szczerze ze takich rzeczy nigdy nie pieklam. Chyba potrzebne sa do tego oddzielne male miseczki?

  6. Anoushka pisze :

    Piekny!
    ja tez zrobilam fondant, tylko troszke inny:)

  7. Bea pisze :

    tak Agato, takie male ‘ramekin’ - te standartowe maja ok. 8 cm srednicy i ok. 3,5 wysokosci (moje sa odrobine wieksze)

    Anoushko, chetnie poznam Twoj :)

Dodaj odpowiedź