Szwajcarskie sery

Jak wiecie, obiecany w maju wpis o tutejszych serach niestety lekko przesunął się w czasie ;) Najpierw zawirusowany i zablokowany blog, później (czytaj : nadal…) złamanie kończyny uniemożliwiające długie siedzenie przed komputerem. Powoli jednak zakończyłam pisanie tekstu i wybrałam przygotowane (już w maju) zdjęcia. Oto więc szczegóły dzisiejszego ‚aromatycznego’ wpisu :)

Jako, że Szwajcaria jest krajem mlekiem płynącym, to i serów ci tutaj dostatek ;) Rzecz jasna, o wszystkich nie sposób napisać; każdy region ma kilka (a często i kilkanaście) przeróżnych rodzajów sera. Krowie, owcze, kozie, twarde, miękkie, świeże, gotowane, fermentowane… wyliczać można by prawie bez końca.

Jestem pewna, że jako pierwszy każdy z Was zacytuje ser gruyère; wszak to z całą pewnością najbardziej znany i popularny szwajcarski ser. I dodam tylko, że prawdziwy gruyère nie posiada żadnych dziurek, jak to niektórzy chcą nam wmówić ;) Dziurki natomiast (i to spore) posiada Emmentaler, a znacznie mniejsze np. ser z kantonu Appenzell.

Ze względu na ich konsystencję, sery dzielą się na twarde, miękkie i półmiękkie. Te pierwsze mają o wiele dłuższy czas dojrzewania od 5-7 miesięcy, aż do 12 czy nawet 18. Bardzo znany i ceniony Sbrinz na ten przykład prawdziwą ‘dojrzałość’ osiąga po 2-3 latach.
Sery półmiękkie natomiast gotowe są do spożycia już po 3-6 miesiącach (przykładem jest np. ser Raclette).
Sery miękkie dzielą się na te z ‘kwitnącą’, białawą skórką (jak np. Brie czy Camembert) oraz na takie ze skórką twardszą, o beżowo-brązowym odcieniu (jak np. Munster czy Vacherin), które to sery podczas dojrzewania nacierane są roztworem wody z solą.

(tutaj i tutaj możecie zobaczyć kilka zdjęć najbardziej znanych szwajcarskich serów, choć to tylko ich niewielka część)

W dzisiejszym wpisie chcę pokazać Wam trzy sery, którze szczególnie zawładnęły moim sercem, a właściwie moimi kubkami smakowymi (co na jedno wychodzi, wszak przez żołądek do serca ;) ).

tommedouble

Pierwszym z nich jest ser typu ‘tomme’, który był tu dla mnie prawdziwym smakowym ‘odkryciem’. Wszelakie świeże ‘tomme’ to bardzo specyficzny typ sera; biała, ‘kwitnąca’ skórka otacza kremowe, praktycznie rozpływające się wnętrze. Im dłużej ser leżakuje, tym mocniejszy będzie jego smak (i aromat ;) ). I jako, że reguła ta dotyczy większości serów, dlatego najlepiej przechowywać je w specjalnym, hermetycznym pudełku, by aromat wydobywający się z otwieranej lodówki nie przyprawiał o zawrót głowy mniej serolubnych domowników lub gości ;)

tomme2

Dzisiejsza, widniejąca na zdjęciach Tomme fleurette de Rougemont produkowana jest z surowego mleka, i dojrzewa tylko 8 dni. Ten biały, płaski krążek wybornie smakuje sam, z odrobiną chleba i – rzecz jasna – z lampką dobrego wina ;) Ser wyjmujemy z lodówki odpowiednio wcześniej, by lekko ‘zmiękł’ i nabrał odpowiedniego aromatu, przy okazji ukazując nam swoje delikatne, ‘płynące’ wnętrze.

*****
Drugi, niesamowicie oryginalny szwajcarski ser, to Tête de Moine, czyli Głowa Mnicha :)

tetedemoine1Jest to starszy od samej Helwecji – bo z ponad 800 letnią już historią – ser. Źródła wspominają o nim już od XII wieku. Produkowany był w opactwie de Bellelay w regionie szwajcarskiej Jury.

Dziś ser ten wytwarza tylko 9 lokalnych, tradycyjnych mleczarni.
Jako jeden z nielicznych szwajcarskich serów posiada on znaczek AOC (podobnie jak Emmentaler, Etivaz, Gruyère, Sbrinz, Vacherin Fribourgeois, Vacherin Mont d’Or) co oznacza, że nazwa jest zastrzeżona i że ser produkowany jest tylko i wyłącznie w danym rejonie, z mleka pochodzącego tylko i wyłącznie z tego regionu i w odpowiednich (tradycyjnych) dla danego sera warunkach.

Jest to ser tzw ‘półtwardy’, o lekko orzechowo-owocowym smaku. To co go wyróżnia od innych serów, to przede wszystkim forma, w jakiej go się podaje : są to bowiem nie plastry, lecz – jak widoczne na zdjęciu poniżej – ‘rozetki’ sera, które uzyskuje się dzięki specjalnemu ‘przydasiowi’ – la girolle. By ‘rozetki’ były regularne, ser musi być dobrze schłodzony, wyjęty prosto z lodówki. I to właśnie dzięki temu unikalnemu prosesowi ‘rolowania’ go, ser mocniej się napowietrza i nabiera charakterystycznego, niepowtarzalnego smaku.

Dawniej używano do ‘skrobania’ tegoż sera zwykłego noża, jednak z czasem zaczęto myśleć o czymś o wiele praktyczniejszym; i tak, po wielu bardziej lub mniej udanych próbach, w 1981 roku powstała ostateczna wersja ‘girolle’, która gości chyba w każdym szwajcarskim domu.

Tête de Moine jest serem bardzo ‘wszechstronnym’ – serwuje się go od aperitifu po deskę serów (sam, w sałatkach, na kanapkach…).
Powstaje on z mleka surowego, niepasteryzowanego, dzięki czemu mleko (a później ser) zachowuje wszelkie cenne substancje odżywcze i witaminy. Jest to ser bogaty w proteiny, wapno, magnez, nie zawiera laktozy. Przechowywany w piwnicach o 90% wilgotności i w 13°-14° stopniowej temperaturze, dojrzewa on tam około 3-4 miesięcy. A by wyprodukować kilogram tego sera, potrzeba aż 10 litrów mleka!

tetedemoine3

*****

I już ostatni dziś ser – ‘Belper Knolle’ (czyli ‚kulka’ z Belp ;) ) – to jeszcze właściwie nowość na tutejszym rynku, choć staje się on coraz bardziej popularny. Ser ten (produkowany w regionie berneńskim) w 2007 roku otrzymał nagrodę ‘innowacji’ w świecie serowej szwajcarskiej produkcji rolniczej. Aktualnie staje się on przebojem tutejszego eksportu, mimo praktycznie nieistniejącego dla tego produktu marketingu, reklamy.

belpdouble

W luksusowych restauracjach i hotelach, znani kucharze przyrównują go do trufli; po otwarciu jego delikatnego, bawełnianego ‘kubraczka’, naszym oczom ukazuje się coś, co faktycznie do trufli porównać by można. I tak jak truflę, ścieramy go na odpowiedniej tarce, ‘ozdabiając’ nim przystawki, sałatki czy omlety.

Jest to ser twardy, powstaje z mleka pasteryzowanego i dojrzewa przez minimum 9 tygodni. Po zakończeniu całego procesu dojrzewania, serowe kulki obtaczane są w mieszance czosnku, pieprzu i soli himalajskiej. Jak dla mnie, ten delikatny ser o lekko pikantnej otoczce jest naprawdę niezwykle oryginalnym ‘wynalazkiem’. I choć odkryłam go całkiem niedawno, to od tej pory regularnie gości on na naszym stole.

belp3

*****

O serach można by pisać dużo, choć jeszcze lepiej rzecz jasna móc ich skosztować ;) Dlatego też mnie, wyjątkowej seroholiczce, Szwajcaria bardzo przypadła do gustu : przepiękne górskie pejzaże, wspaniała czekolada i niesamowite sery, które mogłabym jeść na okrągło… A do tego również całkiem dobre, godne polecenia wina z okolicznych winnic; czego więc można chcieć więcej? ;)

Podczas ‘serowych’ zakupów, bardzo lubię pytać o to, co dziś mają ciekawego i czego koniecznie powinnam skosztować. Sprzedawca najpierw odkrawa kawałeczek sera i czeka na mój werdykt; niepotrzebnie jednak, zawsze bowiem jest on taki sam : kupuję! Jeszcze się bowiem chyba nie zdarzyło, by któryś z proponowanych  serów mi nie posmakował.

Wspaniałe są sery z ‘alpage’, czyli z letniego wypasu krów na alpejskich pastwiskach; mają bardziej intensywny, ciemniejszy kolor i niepowtarzalny smak i aromat. Ten sam ser kupowany z mleka ‘zimowego’ zupełnie inaczej smakuje niż ten z letniego udoju. Co roku więc czekam na kolejne sery z ‘alpage’ i jak zwykle pytam o te, których koniecznie muszę spróbować ;)

Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was tym przydługim postem i że podzielicie się ze mną Waszymi serowymi preferencjami ;) Ciekawa jestem, które ze szwajcarskich serów Wy znacie i lubicie i jak zwykle żałuję, że tylko wirtualnie mogę się nimi z Wami podzielić :)

Pozdrawiam serdecznie!

  • Facebook
  • Twitter
  • LinkedIn
  • Google Plus
  • Pinterest
  • Blogger
  • RSS
  • Email

57 odpowiedzi nt. „Szwajcarskie sery

  1. viridianka

    jako wielbicielka serów przeczytałam cały Twój post z zapartym tchem, bardzo żałuję że i ja nie mogę ich skosztować… wszystkie początkowo wymienione przez Ciebie sery znam (niektóre niestety tylko z nazwy), natomiast o trzech o których napisałaś nieco dłużej pierwszy raz słyszę:) najbardziej, tak sobie myślę, chciałabym spróbować Tête de Moine… :))

    Odpowiedz
    1. tomasz

      Szwajcarskie sery jednych z najlepszych na świecie. Często bywam w Szwajcarii i zawsze przywoziłem dla znajomych te cudowne sery. Ale niedawno znalazłem na Polskim rynku firmę Dobre Sery która posiada w ofercie prawdziwe Szwajcarskie sery. Spotkałem je tez w sklepach i muszę potwierdzić, że są one prawdziwe. Fajnie że te produkty są już u nas dostępne i to nie tylko te najbardziej znane. Można tez kupić je przez internet. Super, brawo !!!!!!!

      Odpowiedz
  2. Krystyna9

    Och, Bea. Mogę tylko żałowac, że u mnie w sklepach tak skromny asortyment serów. Uwielbiam ementaler i bardzo lubię sery typu camambert lub brie. I w ogóle lubię chyba wszystkie sery. Pięknie to opisałaś. Kilka razy miałam okazję oglądac filmy na temat produkcji serów. Nie, nie tej przemysłowej produkcji. Zawsze oglądam z ogromnym zaciekawieniem. Teraz jeszcze poczytac u Ciebie.

    Odpowiedz
  3. An-na

    A ja sobie ich spróbuję, a kulkę z Belp może i kupię do domu! I nie tylko, bo każdy mi się podoba… Lubię sery, ale tylko doskonałe, więc na co dzień jadam ich niewiele. W Warszawie coś tam można kupić, ale to nie to. Za to wkrótce wybieramy się do Szwajcarii, w odwiedziny do Szwajcarki, której ojciec pracuje w … spółdzielni mleczarskiej. Będzie się działo, już się nie mogę doczekać :)

    Odpowiedz
  4. Aklat

    Czytając o tych serowych wspaniałościach poczułam, że po prostu muszę, muszę, muszę pojechać do Szwajcarii!!! Takie pyszności na wyciągniecie ręki. Zazdroszczę :)

    Odpowiedz
  5. Qeef

    Uwielbiam sery !! Ta notka jest bardzo ciekawa, przeczytałam całą, wstrzymując oddech. 10 litrów mleka na kilogram sera !! To nieprawdopodobne !! :-) Ależ mi smaka narobiłaś ! :P Ten pierwszy się tak cudownie leje…mniam :D Ja lubię wszelkie sery od żółtych, przez białe, po pleśniowe. Nie lubię tylko tych z kolorową pleśnią ;-) Te rozetki tu wyglądają równie smacznie jak pięknie :D Kurcze, idę jeszcze popatrzeć na te zdjęcia :)))

    Odpowiedz
  6. Małgoś.dz

    Bea, gdybym miała przyznać się do tego , czego najbardziej zazdroszczę Ci w związku z Twoją lokalizacją – niewątpliwie postawiłabym na sery! O dziwo, wcale nie na czekoladę, choć tej rzecz jasna zazdroszczę Ci prawie równo mocno. :D
    Z tych trzech, które zaprezentowałaś – jestem pewna, że najbardziej posmakowałyby m dwa ostatnie. Primo dlatego, że uwielbiam sery twarde (stad moja wielka miłość do mocno dojrzałego włoskiego pecorina i parmezanu), a secundo: bo serom słodkawym, orzechowym – kompletnie nie potrafię się oprzeć.
    Ten ‚truflowy’ choć może niekoniecznie klasyfikuje się w dwóch powyższych kategoriach, ale już „na wygląd” wypada fenomenalnie. :)

    Odpowiedz
  7. grumko

    Ależ smakowity wpis o poranku;-) Lubimy sery i chętnie byśmy spróbowali po kawałeczku każdego z nich. Ostatnio w Grecji mieliśmy przyjemność jeść ser Kefalotiri. U nas w sklepie nie do dostania, a tam kupowaliśmy sobie po parę plasterków i dojadaliśmy na ławeczce w porcie lub na balkonie w hotelu;-)

    Odpowiedz
  8. kass

    Beo bardzo ciekawie opisałaś, ja czytając czułam smak i zapach tych pysznych serów…jestem nałogowa zjadaczka serów wszystkich maści, opisywane przez Ciebie nie są mi niestety znane, zadawalam sie tymi dostępnymi u nas, a o tych powyższych na razie marzę :)))) Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  9. atina

    Beo jaki smaczniusi wpis o serach:) Bardzo lubię sery i chętnie spróbowałabym , każdego z opisanych przez Ciebie. Te wymienione na początku znam, ale te trzy – to zupełna nowość. Ten pierwszy bardzo mi się podoba, szkoda, że u nas nie ma takiego wyboru serów :( Pozdrawiam serdecznie:)

    Odpowiedz
  10. Bea Autor wpisu

    Cieszę się bardzo, że ‘moje’ szwajcarskie sery przypadły Wam do gustu :)

    Przesyłam każdemu z Was wirtualny kawałek ;) I lampkę wina oczywiście też!

    Viridianko, Kasiu, Mafilko, Margot, częstujcie się!

    Krystyno, też bardzo lubię oglądać takie programy, a jeszcze bardziej na żywo rzecz jasna ;) Tego lata miałam się wybrać do takiej alpejskiej ‘serowni’, ale plany mi się troszkę pokrzyżowały… Poczekamy, zobaczymy ;)

    Anno, mam nadzieję, że dobrze ‘wykorzystasz’ te wakacje w Szwajcarii w takim razie! Między innymi na serowe degustacje rzecz jasna (i na te ‘winne’ też ;) ). I koniecznie spróbuj tej kulki z Belp, ciekawa jestem czy i Tobie posmakuje :)

    Aklat, mam nadzieję, że i Ty ich kiedyś posmakujesz ‘na żywo’ ;)

    Aga, smak ‘tomme’ naprawdę wart jest grzechu ;)

    Witaj Qeef :) Rozetki faktycznie są bardzo dekoracyjne; świetnie wyglądają na wszelakich bufetach, zimnych płytach itp.

    Małgosiu, mnie by chyba właśnie najbardziej brakowało serów, gdybym kiedyś miała się stąd wyprowadzić. I też jestem pewna, że te dwa ostatnie by Ci posmakowły :)
    PS. A wyprowadzić mogłabym się chyba tylko do Toskanii ;)

    Witaj Andrzeju! Ser o którym wspominasz z pewnością by mi posmakował : z opisu w necie przynajmniej wygłąda na coś, co by mi przypadło do gustu ;) ‘Zazdroszczę’ takich fajnych wakacji w Grecji :)

    Kass, częstuj się w takim razie ;)

    Anoushko, Etivaz d’alpage oczywiście znam i oczywiście uwielbiam :)

    Atinko, cieszę się, że mogłam pokazać coś ‘nowego’ :)

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  11. Jo-hanah z Wrzoswej Polany

    Oj to wpis dla mnie! Ja mogłabym jeść tylko sery! Szczególnie w takim wyborze je mając! Po cichu troszkę Ci zazdroszczę ;)
    Serdecznie pozdrawiam i mam nadzieję, że z nogą coraz lepiej :D

    Odpowiedz
  12. Bea Autor wpisu

    Jo-hanah, wszedzie dobrze gdzie nas nie ma ;) W PL jest np. maku pod dostatkiem na swiateczne wypieki ;)

    A co z noga dowiem sie w ten czwartek, niestety nie jest duzo lepiej :/

    Odpowiedz
  13. awoz

    Bonjour Béa, Je connais le tomme mais pas les deux autres.La suisse est réputée pour ses bons fromages.Au Québec aussi,le fromage commence à obtenir ses lettres de noblesse.
    Comment va ton pied? Passe une bonne semaine!

    Odpowiedz
  14. Beth

    Ech zapachniało mi Szwajcarią… Kiedyś byłam, pokochałam a teraz tęsknię. A serki miodzio :) Sama uwielbiam sery i z chęcią bym ich spróbowała.
    Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz
  15. Joanna DC

    Wow Bea, przeczytalam jednym tchem te niesamowicie ciekawe informacje. Jestem rowniez smakoszem serow i musze przyznac ze bedac w Szwajcarii przez kilka tylko dni fascynowalam sie ich niesamowicie odrebnymi od innych specyficznymi smakami… Nigdy nie slyszalam nawet on Belper Knolle – wyglada wysmienicie! To jednak musi byc to Wasze swieze powietrze, klimat, trawa, mleko, itd.
    U nas dobre sery sa produkowane w Stanie Wisconsin, Milwaukee i Vermont, gdzie klimat rowniez sprzyja produkcji dobrych serow.
    Pozdrowienia :)

    Odpowiedz
  16. Dziwnograj

    Sery to kompletnie nie moje smaki. Ludzie dzielą się na tych „słonych” i „słodkich”. Ja zdecydowanie częściej jestem słodka i widok chipsów, paluszków, pizzy czy sera nigdy mnie nie pociągał :) Znacznie łatwiej ulegam czekoladzie i ciastom – tym domowym. Mimo to Twoje serki wyglądają obłędnie. Mogłabym sobie z nich zrobić wystawkę w pokoju – no , ale ten zapach.

    Odpowiedz
  17. Dziwnograj

    :> A w danej chwili co lepsze? Serek czy ciasteczko?
    O u mnie też zdarzają się słone dni ale jakbym miała do wyboru kawałek pizzy, a kawałek ciasta zdecydowanie wybrałabym to drugie.

    Odpowiedz
  18. Bea Autor wpisu

    Beth, musisz w takim razie tu jeszcze kiedys wrocic ;)

    Joanno, bardzo mozliwe, ze to wlasnie te alpejskie trawy i swieze powietrze tak na to wszystko wplywaja ;) A serow amerykanskich niestety zupelnie nie znam, ale te z gorskich regionow tez musza byc przepyszne!

    No wlasnie Dziwnograju, tak pisalam przed chwila u Ciebie, ja lubie i slone, i slodkie :) Wszystko zalezty u mnie od dna i nastroju ;) No i od danej potrawy, bo swietna pizza pociaga mnie bardziej niz pewne rodzaje ciast czy deserow; wszystko wiec zalezy od tego, co akurat sie znajduje w zasiegu mojego wzroku ;)
    A w danej chwili jestem akurat po obiedzie (slonym ;) ), wiec chwilowo niczego mi sie nie chce :) Choc pozniej do kawy pewnie zgrzesze jakims malym-slodkim, i dzis beda to chyba lody ;)

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  19. An z Chatki

    Tete de Moine zajmuje pierwsze miejsce na mojej liscie serow :) rozyczki pieknei zdobia deske serow, a sam ser rozplywa sie w ustach :) o serach i ja moge gadac godzinami. Uwielbiam je, ale los splatal mi figla bo moj organizm nie toleruje laktozy, co sprawia mi pewne trudnosci w spozywaniu serow :) oczyiwcie to nei powstrzymuje mnei przed konsumbcja ale ogranicza :)

    An

    Odpowiedz
  20. Bea Autor wpisu

    Salut Anna :) Je regrette beaucoup de ne pas connaitre les fromages québecois :/ Peut-être un jour, qui sait ;)
    Le pied ne va pas très bien malheureusement :( J’ai un autre RDV + radio ce jeudi, je te donnerai des nouvelles par mail…

    Bisous!

    Odpowiedz
  21. desmond108

    Wspaniały blog Bea – a rozdział o serach porywający. Zapowiada się, że spędzę tu znacznie wiecej czasu czytając poprzednie Twoje wpisy. O serach szwajcarskich (a propos: jaki ser jest przyczyną powiedzenia, że: dziury jak w szwajcarskim serze?? ) wiem niewiele , więc skrzętnie robię notatki i uzupełniam wiedzę ze znakomitego źródła :) Znam za to sery z Quebecu – o ktorych wspominała jedna z Twoich czytelniczek. Zwłaszcza te robione przez Trapistów są doskonalej jakości. Sam Quebec raczej górzysty nie jest wiec podobieństwo do Szwajcarii trudno jest znaleźć. Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do formy!

    Odpowiedz
  22. Bea Autor wpisu

    An, no wlasnie teoretycznie Tête de Moine moga jesc nawet osoby, ktore laktozy nie toleruja; pisze ‚teoretycznie’, bo trzeba oczywisie samemu sie przekonac jak nasz organizm na dany ser reaguje. Czy lepiej znosisz sery kozie i owcze?

    Desmond, bardzo mi milo, ze Ci sie tu spodobalo :) Zapraszam czesciej ;) I z checia bym sie wymienila z toba moim serem na jakis z Québecu…
    A co do dziur, to mysle ze jednak Emmentaler, gdyz to on ma najwieksze dziury ;)

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  23. Agata

    Co za radość dla oka, cieszę się że jesteś … znowu fajnie jest czytać o tych wszystkich pysznościach! Czekam na wiecej. Co do ulubionych serów… no cóż ze względu na dietę ograniczam ich spożycie a jak już zjadam to cieszę się z każdego serka.
    Pozdrowionka

    Odpowiedz
  24. Aga z zapiecka

    Przyznam się, że Twój wpis o serach i winie wzbudził zazdrość ;) Wina szwajcarskiego nie miałam przyjemności próbować…
    Pozdrawiam

    PS Beo, mam kłopoty z zasubskrybowaniem Twojego bloga… :(

    Odpowiedz
  25. buruuberii

    Och Bea coz za cudny wpis! Cos czuje, ze nie wystarczy mi to i potrzebowalabym sie spiesznie do Szwajcarii udac! No i dzieki Tobie wiem co chcialabym tam kupic – Belper Knolle, ktory prezentuje sie cudnie :-)
    Wielkie usciski (od seromaniaczki) i witaj z powrotem!

    Odpowiedz
  26. Bea Autor wpisu

    Witaj Agato :) No tak, rozumiem, jak mus to mus ;) Ale kawalek dobrego sera nawet podczas diety nie jest zly ;)

    Aga, ciesze sie, ze Ci sie wpis spodobal :) A wina szwajcarskie chyba jednak sa bardziej znane w samej Helwecji niz poza jej granicami ;)
    Co do subskrybcji, wpisujac adres mojego bloga wpisz od razu kanal RSS czyli :

    http://www.beawkuchni.com/feed

    Tak powinno byc ok ;)

    Basiu, mam nadzieje, ze kiedys tu bedziesz i wszystkiego sprobujesz :) I dziekuje za ‚powitanie’ :)

    Odpowiedz
  27. desmond108

    Znalazłem Tete de Moine :)) Wygląda jednak na to, że bez girolle nie ma sensu się do sera dobierać :))) Poszukałem więc także owa girolle i…. rownież znalazlem! Ostudziła mnie troszkę cena urządzenia, którego zapewne nie będę miał zbyt często okazji używać. Za girolle życzą sobie 120$.. choć z drugiej strony na każdym towarzyskim spotkaniu serwowanie tego sera w tak niecodzienny sposób to murowany temat na ożywioną dyskusję :)

    Odpowiedz
  28. trzkasienka

    mniam! ale bym posmakowala kazdego z tych serow, chociaz po tycim tycim kawaleczku… :-( Troche przeszukalam zbiory netowe i do dostania u mnie jest tylko Glowa Mnicha, ale w sumie dobre i to :-) super artykul Bea, czekam na jeszcze :-))

    Odpowiedz
  29. Bea Autor wpisu

    Desmond, 120 dolarow?!? Czy ona jest ze zlota??? Choc moze to jakas sliczna, kolekcjonerska sztuka ;) Tutaj taka ‚zwykla’ kosztuje ok. 30 frankow czyli +/- 30 dolarow. Kurcze, jestem w glebokim szoku… :/

    Kasiu, no pewnie ze lepsze to niz nic! Tylko kup tez przydasia, bez niego to nie to samo ;) I mam nadzieje, ze znajdziesz tanszy niz te wspomniane 120 dolarow ;)

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  30. desmond108

    Bea. Będę miał tą girolle. Lubię wyzwania i na początek spróbuje ją zrobić sam :))) W życiu nauczyłem się robić rozmaite rzeczy i mam wrażenie, że jestem sam w stanie ją zbudować :) To naprawdę piękne i efektowne urządzenie i skoro przeczytałem u Ciebie o tym wspanialym serze – to oczywiście chcę go spróbować w sposób jaki robią to Helweci i szwajcarska Bea :)

    Odpowiedz
  31. Bea Autor wpisu

    Eweno, czestuj sie wiec wirtualnie prosze ;)

    Desmond, jestes niesamowity! W takim razie mam nadzieje, ze sie nia pochwalisz i ze bede mogla ja tez wirtualnie podziwiac :)
    Pozdrawiam, szwajcarska Bea :))

    Odpowiedz
  32. desmond108

    Czy w takim razie… kując żelazo ( a właściwie przydasia) póki gorące… czy mogę zapytać o to, jak długie jest ramię Twojej girolle?? I jak wysoki jest metalowy pal, na który nabija się Tete de Moine niczym Tuhajbejowicza?? Nie chcę sprawiać kłopotu, więc absolutnie nie wymagam odpowiedzi na to pytanie :))
    Dziękując za pozdrowienia – pozdrawiam rownież :)

    Odpowiedz
  33. aga-aa

    my tu o grzechu a ja dziś do spowiedzi idę, znaczy będą mnie ciągnąć ;p na bak rozgrzeszenia nie dostane… ;) ale jak to ówią grzeczne dziewczynki idą do raju, niegrzeczne mają raj an ziemi ;)

    Odpowiedz
  34. Bea Autor wpisu

    Desmond, zeden problem! ten ‚pal’ ma wysokosc 10cm, a ‚ramie’ girolle (znaczy sama ta ‚skrobiaca’ czesc) ma 7cm + ‚uchwyt’ ;) A w tej drewnianej podstawie, 5 cm od ‚pala’ sa ctery takie metalowe ‚zeby’ ktore dodatkowo przytrzymuja ser. Chetnie zrobie bardziej szczegolowe zdjecia kazdej czesci i przesle Ci mailem, jesli jest / bedzie taka potrzeba. Trzymam kciuki i niecierpliwie czekam na rezultat koncowy :)

    Sini, jesli lubisz takie ‚lejace’ sery to tomme z pewnoscia Ci posmakuje :)

    Aga, masz racje, raj na ziemi chyba wazniejszy ;)

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  35. olalala

    Beo, cóż tu dużo gadać… Powiem tylko, że wszystkie Twoje blogowe wpisy – relacje czyta się jednym tchem. Jesteś w tym dobra do takiego stopnia, że ja – która parę tylko razy w życiu spróbowała sera i zarzekła się, że nigdy więcej – nabrałam ochoty na spróbowanie Tomme fleurette de Rougemont, czy Tête de Moine… Świetnie opisujesz, no i robisz perfekcyjne zdjęcia ;)… Zazdroszczę i tego, i tego. I życzę oczywiście, żeby ta kość w nodze w końcu się zrosła :).
    Pozdrawiam i miłego weekendu życzę ;)!

    Odpowiedz
  36. Bea Autor wpisu

    Olala, niezmiernie mi milo gdy czytam takie komentarze… :) I ciesze sie, ze choc troche ‚zarazilam’ Cie tymi serami ;)
    A zlamanie powoli decyduje sie na zrost, wiec jestem dobrej mysli ;)

    Pozdrawiam serdecznie i rowniez zycze milego weekendu :)

    Odpowiedz
  37. komarka

    Bardzo dziękuję za serowy przewodnik po Szwajcarii. Kiedy w końcu tam trafię, nie będę zagubiona stać przed lodówką w sklepie, nie wiedząc co wybrać ;) Chociaż, co do serów Szwajcarskich, to pewnie można brać w ciemno :)

    Odpowiedz
  38. Shinju

    Niewiarygodnie zazdroszczę Ci tych serów. Jako miłośniczka serów cierpię niezwykle z powodu niedostatku tychże w Polsce. Zdjęcia są tak apetyczne, że koniecznie chciałoby się spróbować. Sądzę, że każdym z nich byłabym zachwycona. Mam nadzieję, że kiedyś los pozwoli mi odwiedzić Szwajcarię i spróbować szwajcarskich serowych przysmaków.

    Odpowiedz
  39. Bea Autor wpisu

    Mam wiec nadzieje, ze kiedys posmakujecie przeroznych szwajcarskich serow :) I faktycznie warto sprobowac kilku roznych, choc jesli jestescie z frakcji serowej, to pewnie kazdy Wam posmakuje ;)

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  40. Liska

    Za tete de moine dałabym się pokroić, choć jadłam go zaledwie ze 3 razy w życiu. Nic go nie pobije, to jak afrodyzjak.
    Bea, dzięki za ten ogrom pracy, jaki włożyłaś w przygotowanie reportażu serowego. Jak miło się to czyta!

    Odpowiedz
  41. Bea Autor wpisu

    Masz racje Lisko, ten ser jest naprawde wyjatkowy i z cala pewnoscia trudno mu sie oprzec.
    Ciesze sie, ze moj serowy wpis okazal sie przydatny ;)

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  42. Pingback: Szwajcarskie sery - Vacherin Mont d’or « Bea w Kuchni

  43. Magda

    Przeglądałam Twój najnowszy post o serze i wpadłam na serowy odnośnik tutaj… hmm… choć jestem aktualnie na diecie i serów chwilowo nie jadam (ale je uwielbiam!) to mimowolnie zaczęłam się zastanawiać, gdzie ja tu w Polsce kupię pokazywaną przez Ciebie ‚girolle’ ;-) Co do serów, kiedyś zrodziło się we mnie pewne postanowienie, żeby spróbować wszystkich francuskich serów z AOC, a chociaż ich sporą część. Będąc w Polsce udało mi się póki co kupić m.in. Fourme d’Ambert i Bleu d’Auvergne, ale prawdziwe szaleństwo rozpocznie się dopiero we wrześniu, kiedy to wyjeżdżam na pół roku do Francji na studia:))) Czuję, że to będzie intensywny okres w moim życiu.. serowo-intensywny, oczywiście ;-)

    Odpowiedz
    1. Bea Autor wpisu

      Witaj Magdo :) Girolle znalazlam na Amazonie (UK), niestety tylko jeden model, taki : http://www.amazon.co.uk/sehobel-f-Tete-moine/dp/B0018O27KI/ref=pd_sxp_grid_i_0_1
      A w polskich sklepach internetowych znalazlam to :
      https://luxfood.pl/p/18780/oryginalna-szwajcarska-girolle-z-jasnego-drewna-do-tete-de-moine-kela-1-szt
      Ale z tego co widze juz we wrzesniu bedziesz chyba mogla kupic taka ‚girolle’ gdzies we Francji :)
      Zycze Ci udanego pobytu i smakowitych degustacji rzecz jasna!

      Pozdrawiam serdecznie!

      PS. A pochwalisz sie, co bedziesz studiowac?

      Odpowiedz
      1. Magda

        Wow, to jednak da się kupić nawet w Polsce. Ale chyba poczekam do wyjazdy, żeby nabyć sprzęt z francuską duszą:) A jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli to czeka mnie ESC Toulouse: Business School. Pozdrawiam póki co z Warszawy!:)

        Odpowiedz
        1. Bea Autor wpisu

          O, Toulouse! Moje mlodociane wspomnienia ;))
          Masz racje, we Francji z pewnoscia uda Ci sie cos sympatycznego kupic, i wybor moze bedzie nieco wiekszy ;)

          Juz teraz zycze udanego pobytu we Francji! I oczwiscie zapraszam ponownie :)

          Odpowiedz
  44. Krzysztof

    Czesc.

    Fajny blog o serach. Ja tez uwielbiam sery a takze wina. Mieszkam we francji kolo miejscowosci Munster i tutaj maja taki bardzo specyficznie pachnacy ser o nazwie Munster. Kto probowal to wie o czym mowie hehe. Inne sery sa takze bardzo dobre a z winem smakuja super :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>