Archiwum z Luty, 2008

Ziemniaczana zupa Marty Gessler

środa, 27 Luty 2008

Wczoraj postanowiłam wypróbować przepis na zupę ziemniaczaną, który znalazłam kilka dni temu na blogu Liski ; i muszę przyznać, że smak tej zupy jest naprawdę niesamowity! gdyby nie to, że sama ją przygotowałam, to nigdy bym nie powiedziała, że tam są tylko ziemniaki i szczypiorek! Gęsta, aksamitna konsystencja, przecudny kolor, ciekawy smak… nic dodać, nic ująć. Nawet ja, namiętnie ‘ulepszająca’ wiele przepisów, tym razem nie zmieniłam nic.  Jeśli jeszcze jej nie próbowaliście, to gorąco ją Wam polecam, gdyż z pewnością w niej zasmakujecie.
#

ziemniaczanamartygessler

Zupa ziemniaczana z łososiem

(cytuję za Liską)

2 duże cebule
1 łyżka masła
1,5 kg ziemniaków
ok. 1 l bulionu warzywnego
1 pęczek szczypiorku
150 ml śmietany 36%
150 ml mleka
sól
pieprz
plastry wędzonego łososia (po 1 na porcję)

Na maśle usmażyć na złoty kolor cebulę, wrzucić pokrojone w kostkę ziemniaki. Zalać bulionem warzywnym (5 cm nad ziemniaki) i gotować, aż ziemniaki będą prawie rozgotowane. Do zupy dodać posiekany szczypiorek, śmietanę i całość zmiksować w blenderze. Jeśli zupa będzie zbyt gęsta, rozrzedzić mlekiem. Doprawić do smaku solą i pieprzem.
Podawać w miseczkach, plastry łososia ułożyć na zupie.

Po zmiksowaniu, gęstść zupy była taka jaką lubię, wiec nie rozrzedzałam jej już mlekiem; w wersji ‘vege’, zamiast łososia było ugotowane jajko :)

Smacznego!

‘Ustrzelona’… ;)

środa, 27 Luty 2008

Już jakiś czas temu zostałam ‘ustrzelona’ w blogowej zabawie przez Anoushkę, Ptasię i niedawno przez Elżbietę.

Oto reguły :
1. podać link do osoby, która nas ‘ustrzeliła’
2. zacytować na swoim blogu reguły zabawy
3. wpisać 6 nieważnych / śmiesznych rzeczy na swój temat
4. ‘strzelić’ do następnych 6 osób
5. uprzedzić wybrane osoby wpisując post na ich blogu

Przyznaję, że długo zwlekałam, ale postanowiłam jednak coś tu napisać… i po części będzie kuchennie, bo to przecież w Mojej Kuchni gościcie ! ;)

1. Jak i niektóre z moich ‘poprzedniczek’, ja również ‘kolekcjonuję’ książki kucharskie, czasopisma, artykuły z ciekawymi przepisami; kupuję je pasjami i… niestety nie zawsze z nich korzystam; ale baaardzo lubię je mieć :)

2. Nie przepadam za połączeniem owoców (za wyjatkiem cytrusów) ze słonym daniem; to pewnie kwestia przyzwyczajenia, bo często smakowo jestem jednak mile zaskoczona, ale to jednak nie jest to co tygryski lubią najbardziej ;)

3. Baaardzo nie lubie ‘brudzić sobie rąk’ ; czy to podczas jedzenia, czy podczas wyrabiania ciast itp., robię co tylko mogę by ręce nie były niczym ‘obklejone’ ;)

4. Bardzo lubię modyfikować przepisy na mój sposób; lubię też gotować wedle zasady wyznawanej przez moją chrzestną : warzyw ile się ma, a przypraw ile się lubi :)

5. Charakteryzuje mnie – niestety – tzw. słomiany zapał :( szybko się zniechęcam, szczególnie jesli coś nie wychodzi mi tak, jakbym chciała.

6. Lubię rzeczy zorganizowane i zaplanowane; lubię robić różnego typu listy, choć niestety nie wszystko co się na nich znajduje udaje mi się zrealizować - patrz punkt nr 5 :)

Ufff… ciężko mi było z tymi sześcioma punktami, ale jednak się udało :)
Ja natomiast nie będę do nikogo ‘strzelać’ gdyż po pierwsze, staram się być pacyfistycznie nastawiona do świata ;) a po drugie wszystkie znane mi osoby i tak już zostały ustrzelone!

Pozdrawiam wszystkich!

Bea

Czekoladowy Weekend – podsumowanie

poniedziałek, 25 Luty 2008

wechoco1Na początek chciałam bardzo serdecznie podziękować wszystkim, którzy wzięli udział w tym wspolnym kucharzeniu; był to pierwszy organizowany przeze mnie tego typu Weekend, wiec tym bardziej cieszy mnie, że tak wiele osób wzięło w nim udział. Dziękuję również za wszystkie miłe słowa i maile, jakie od Was otrzymałam :)

A teraz przejdźmy do konkretów!

Adrijah z Red and Pale postanowiła wypróbować przepis na krem czekoladowy

Aga na swoim blogu Sopelki wstawiła dla nas coś na rozgrzewkę, a mianowicie przepis na gorącą czekoladę z chili

AgataObiezyświatka przygotowała dla nas przepiękny mus czekoladowy

Agnieszka podzieliła się z nami swoim wypróbowanym przepisem na brownies z Bailey's

Alexandra zaprezentowała ciasto z czekoladową truflą oraz kruchy blok czekoladowy

Aneta postanowiła ucztować razem z nami i zrobiła wspaniały sernik czekoladowy Nigelli

Ania z blogu Na Miotle pokazała nam smakowite batoniki czekoladowo - kajmakowe, a Anoushka przygotowała bardzo ciekawy fondant au chocolat z egzotyczną nutką

Jeśli zajrzycie na kuchenna strone Cudawianki znajdziecie tam przygotowany przez autorkę mus z bialej czekolady z borwkami oraz brownies z nutella

Na stronie Dorotus znajdziecie przepiękne czekoladowe ciasteczka truflowe oraz markizy czekoladowo-orzechowe

Ela z My Best Food postanowiła (mimo malejącej ochoty na słodycze ;) ) zrobic Cookies z czekolada i fleur de sel

Elzusia w swojej Kuchni Emigracyjnej zaproponowała nam (jako pierwsza w ten Czekoladowy Weekend!) smakowite tarteletki z zapiekanym musem czekoladowym

Na stole Ewy pojawiła się czekoladowa kaszka manna

W Kuchni Ireny i Andrzeja zagościła gorąca czekolada pomarańczowa oraz jedyne ‘słone’ danie naszego wspólnego Weekendu, a mianowicie indyk w sosie Mole Poblano, klasyczne danie kuchni meksykańskiej

Joanna vel Ptasia z blogu Coś niecoś świętowała z nami przygotowując ciasteczka owsiane z białą czekoladą, a druga Joanna - znana nam jako Łasuch w kuchni :) – stworzyła specjalnie dla nas pomarańczowo-czekoladowy sernik na zimno

U Kamili delektować się mozna było klasycznym brownie oraz gorącą czekoladą

Komarka zdecydowała się na bardzo apetyczny torcik czekoladowo-orzechowy z pomadą śmietanową, a Kuchareczka pokazała nam swoje czekoladowe brownies z kawałkami orzechów włoskich oraz łatwe (i pewnie baaardzo smakowite…) czekoladki z orzechami

Liska podzieliła się z nami przepisem na jeden z moich ulubionych deserów jakim jest tiramisu

Majana zdecydowała się zrobić dla nas batoniki bounty w czekoladzie, tak więc wszystkich kochających czekoladę i kokos zapraszam na jej strone ;)

Maluta upiekła – nie tylko dla nas ;) – czekokubki Nigelli, a Małgoś.dz zaserwowała baaardzo apetyczną gorącą czekoladę

Na stronie Mirabbelki podziwiać można było blok czekoladowy oraz czekoladowe ciastka z popękaną skorupką

Olga natomiast wyczarowała wspaniały tort czekoladowy z kawową nutą, biały i czarny mus czekoladowy oraz palmiery z czekoladą i orzechami a Tatter uraczyła nas oryginalnym Truflowym musem na cytrusowym compote oraz Czekoladową Pavlovą

Dziękuję także wszystkim ‘nieblogującym’ którzy wzięli udział w tym Czekoladowym Weekendzie pokazując swoje smakołyki na stronach forum CinCin oraz na Mniamie.
Mam nadzieję, że ten wspólny weekend przypadł Wam do gustu i że dzięki niemu wypróbujecie (w dalszej lub bliższej przyszłości…) zaprezentowane powyżej przepisy :)

Serdecznie wszystkich pozdrawiam!

Bea

Czekoladowy weekend, odsłona czwarta

niedziela, 24 Luty 2008

… i niestety ostatnia; niestety lub na szczęście, gdyż już słyszałam (a raczej czytałam…) narzekających na nadmiar kalorii i słodyczy uczestników ;)
Dlatego dziś będzie coś innego, coś lżejszego, coś małego do popołudniowej kawy. Przepis dostałam od kuzynki z Danii i mimo iż w tłumaczeniu jest to ‘Szwedzki Chleb Czekoladowy’, to jednak z chlebem jako takim ma niewiele wspólnego. I nie zawiera czekolady, jedynie odrobinę kakao, tak więc jest to mniej słodka, acz oryginalna alternatywa dla tych nie-czekoladowych :)

painsuedois1

Szwedzkie Ciasteczka Kakaowe

(na ok. 100 ciasteczek)

300 g mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
180 g cukru (u mnie z trzciny cukrowej)
1 łyżeczka cukru waniliowego
2 łyżki kakao
200 g zimnego masła
1 jajko

+ 1 białko do posmarowania

+ cukier perłowy i migdały do posypania

Nagrzać piekarnik do 175°.

Masło pokroić na małe kawałki; suche produkty wymieszać, dodać do masła i chwilę wyrabiać. Następnie dodać jajka i dalej wyrabiać do calkowitego połączenia składników (lecz nie za długo). Uformować kulę, zawinąć ją w folię i włożyć do lodówki na 30 minut.

Po wyjęciu z lodówki podzielić ciasto na 6 części; z każdej z nich uformować cienki wałek o długości ok. 25-30 cm. Ułożyć ciasto na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i każdy wałek lekko spłaszczyć na szerokość ok. 4 cm. (uwaga : nie układać kawałków ciasta zbyt ściśle obok siebie gdyż rozpłaszczają się podczas pieczenia). Posmarować ciasto białkiem, posypać dekoracyjnym cukrem perłowym oraz kawałkami migdałów.

Piec 10 min. Ciasto po wyjęciu z pieca musi być jeszcze miękkie, gdyż szybko twardnieje w temperaturze pokojowej. Odczekać kilka minut i gdy ciasto jest już lekko przestudzone pokroić je na małe kawałki.

Dla mnie są to bardzo ciekawe w smaku ciasteczka, chrupkie z wierzchu lecz miękkie w środku. Jeśli lubicie takie ‘inne’ smaki to polecam Wam ten oto szwedzki smakołyk ;)

painsuedois2

Czekoladowy weekend, odsłona trzecia

sobota, 23 Luty 2008

Dziś pora na deser, który lubią chyba wszyscy, pod warunkiem, że lubią czekoladę, rzecz jasna :)
Jest to fondant au chocolat czyli deser lekko wypieczony z wierzchu, ukrywający wspaniały, półpłynny środek, który podbije serce każdego łasucha. Jest to z całą pewnością jeden z moich ulubionych deserów czekoladowych, gdyż muszę przyznać, że czekoladę preferuję w tej nieprzetworzonej postaci ;) Ten deser jest jednak wyjątkowy i na stałe już zagościł w naszej kuchni.
Dziś proponuję Wam wersję nieco ciekawszą, z egzotycznym owocowym ‘coulis’.

fondant1

Fondant au chocolat

(przepis z ksiazki 'Fondu de chocolat')

(na 4 porcje)

Na ‘coulis’:

6 owoców marakui
1 owoc mango
sok z 2 pomarańczy
150 g cukru
1 laska wanilii

Na ‘fondant’ :

4 jajka
125 g czekolady (uzywam tej o zawartosci 70 % kakao)
90 g cukru
65 g miękkiego masła
30 g mąki
szczypta soli

Z owoców marakui wydrążyć miąższ i dobrze przetrzeć go przez sitko tak, aby otrzymać jak najwięcej soku. Mango zmiksować. Do rondelka wlać sok z pomarańczy, dodać przetarty sok z marakui, mango oraz cukier. Laskę wanilii przepołowić i wydrążyć z niej ziarenka; dodać je do owoców. Następnie gotować na bardzo wolnym ogniu przez 45 minut, aż sok dobrze zgestnieje ; odstawić do wystudzenia.
(dobrze jest przygotowac ten ‘coulis’ dużo wcześniej, aby miał czas odpowiednio schłodzić się przed podaniem)

Nagrzać piekarnik do 200°.
Białka ubić na sztywną pianę ze szczyptą soli. Rozpuścić czekoladę i cukier (ja robię to w kąpieli wodnej); przestudzić lekko masę, przełożyć ją do salaterki, dodać żółtka, masło i mąkę, dobrze wymieszać. Następnie dodać białka i znów delikatnie wymieszać aż do połączenia się składników. Wlać masę do 4 dobrze natłuszczonych foremek na suflety (ramekiny, kolilki, jak kto woli ;) ) i piec je około 8-10 minut. Po wyjęciu z piekarnika odczekać kilka minut, po czym przełożyć każde ‘fondant’ na talerzyk i polać / udekorować zimnym, owocowym ‘coulis’.

fondantsauce1

Zamiast ‘coulis’ mozna podac np. sos waniliowy lub kulkę waniliowych lodów; w każdej wersji znika w zastraszającym tempie :)

Jeśli wolicie wersję nieco mniej płynną, wystarczy przedłużyć pieczenie o 2-3 minuty, jadnak ta pierwsza jest naprawdę warta grzechu ;)

fondant2

Smacznego!