Archiwum z Styczeń, 2009

Nie samą zupą… ;)

czwartek, 29 Styczeń 2009
Stwierdziłam, że jeśli wstawię Wam tu kolejną zupę, to… to nie będzie to dobry pomysł ;) Bo przecież pomyślicie, że ja na okrągło jadam ciasta i zupy! :D
Ostatnia więc zupa, uwieczniona dla Was na zdjęciu ;) jeszcze ‘chwilkę’ poczeka, a dziś dla Was tarta ze szpinakiem i soczewicą.
‘Wymysł’ nie jest mój. Koleżanka w pracy opowiadała o pewnej skonsumowanej szpinakowo-soczewicowej tarcie, która jednak nie przypadła jej do gustu (ze względu na soczewicę właśnie ;) ). A ja słuchając stwierdziłam, że to całkiem niezły pomysł i czym prędzej postanowiłam coś takiego nam upichcić. Przyznam, że efekt końcowy był naprawdę ciekawy, pod warunkiem, że lubimy soczewicę rzecz jasna ;) Tarta dzięki niej jest bardziej syta, no i ma w sobie to dodatkowe ‘coś’. By dodać jej wyrazistości, na sam koniec na górę nałożyłam kawałki serka koziego, dobrze by się pewnie też komponował jakiś niebieski pleśniak. W tej wersji będzie już w ten weekend, gdyż mąż bardzo w tej tarcie zasmakował :)
I nieskromnie dodam, że gdy pokazywałam mu zdjęcia tarty biadoląc, że trochę mało ‘artystycznie’ wygląda ona z tymi kawałkami sera na wierzchu i że może nie powinnam takiego ‘czegoś’ wklejać, on stwierdził, że ten smak wart jest ‘pokazania’ go innym; więc pokazuje ;)

Tarta szpinakowa z soczewicą

na foremkę o średnicy 28-30 cm

porcja ciasta francuskiego (lub kruchego)
500 g mrożonego szpinaku
150 g czerwonej soczewicy
220 g ricotty
2 jajka
sól, pieprz
przyprawy (mieszanka papryczki z Espelette, ziaren gorczycy, mielonej kolendry, kuminu, gałki muszk.)
ok. 70 g startego parmezanu
100 g serka koziego

Szpinak ugotować, przestudzić i posiekać. Soczewicę ugotować do miękkości (ok. 15 min), przestudzić, po czym wymieszać ze szpinakiem. Dodać jajka, ricottę, parmezan oraz przyprawy i dobrze wymieszać. Foremkę wyłożyć papierem do pieczenia a następnie ciastem; gęsto je ponakłuwać widelcem i nałożyć na nie zimny farsz, na który nakładamy kawałeczki koziego sera. Piec ok. 40 min w 200° (można przykryć tartę pod koniec pieczenia jeśli zbyt szybko brązowieje i obniżyć nieco temperaturę).
Smacznego!

Słonecznie ;)

niedziela, 25 Styczeń 2009
Troszkę mnie tu nie było, ale tydzień znów należał do tych częściowo zakręconych ;) Mało czasu na pstrykanie oraz nadal mało światła niestety :/ Słońce wychyla się zza chmur zazwyczaj wtedy, kiedy jestem w pracy, a gdy wracam do domu ono – chyba równie zmęczone jak ja ;) – znów chowa sie w otchłani szarego nieba. Poza tym przyznam się, że w tym tygodniu częściej bywałam u mojego ulubionego cukiernika, niż w mojej kuchni ;) Nic na to nie poradzę, od czasu do czasu, na ‘wyjątkowe’ okazje, lubie zaopatrzyć się u niego w słodkie małe co nieco. Zawsze trudno mi się zdecydować, lecz wybór najczęściej pada na coś lekkiego, owocowego, ale też i na coś czekoladowego rzecz jasna (przyznam tez, ze niestety nie do konca bylo ‘sezonowo’ niestety… :/ ). Lubię chodzić tam na kawe i ‘ciacho’ ze znajomymi, ale lubię też kupować kilka różnych sztuk na wynos, które potem sobie degustujemy w domowym zaciszu. Mamy kilka ulubionych ‘pozycji’, jednak zawsze dokupuję też coś nowego, czego jeszcze wcześniej nie próbowałam. I dlatego to dopiero wczoraj sama coś upiekłam ;)

Wybór padł na jeden z moich ulubionych wypieków : cheescake. A że chciało mi się czegoś ‘orzeźwiającego’, upiekłam coś co bardzo lubię : mini-'serniczki' z mango i kokosem. Na koniec całość dosmaczyłam ‘sosem’ z mango i pomarańczy :) Wyszło coś delikatnego, a przede wszystkim baaardzo słonecznego, co z pewnością bardzo się przyda na te kolejne, pochmurne dni ;)

chesscakemangue1

Cheescake z mango i kokosem

3 jajka
1 szklanka cukru
400 g serka Philadelphia
150 g serka ‘quark’ (konsystencja serka homogenizowanego)
200 g puree z mango
10 łyżek kokosu
4 łyżki maizeny (skrobii kukurydzianej)

Serki, jajka i cukier dobrze wymieszać, następnie dodać pozostałe składniki, raz jeszcze starannie wymieszać i przelać do jednej większej (o śr. 18-20 cm) lub 8 mniejszych natłuszczonych foremek (aj użyłam foremek ‘ramekinowych’). Foremki wstawić do większego naczynia i wypełnić je ciepłą wodą do ok. 1/3 wysokości. Piec ok. 50 min. w 160°C (nieco dłużej jeśli używamy dużej foremki).

Coulis z mango

1 owoc mango
sok z 1 pomarańczy
100 g cukru (u mnie jasny trzcinowy)
łyżka rumu
½ laski wanilii

Wanilię rozciąć na pół i delikatnie ‘wyskrobać’ z niej ziarenka. Mango zmiksować, wszystkie składniki umieścić w rondelku, zagotować i gotować ok. 30 minut aż ‘coulis’ odpowiednio zgęstnieje. Można podawać na ciepło lub zimno, dekorując cheescake przed podaniem.

Smacznego!

‘Przypadków’ ciąg dalszy ;)

niedziela, 18 Styczeń 2009
Dziś miało być coś ‘słodkiego’. Jednak jak to z planami bywa, czasami zostają one pokrzyżowane ;) Tym razem pokrzyżował je wirus, coś a la grypa jelitowa :/ Wprawdzie nie było bardzo źle, jednak przez kilka dni wolałam zadowolić się sucharkami, ryżem, gotowaną marchewką i bananem ;) Poza tym pogoda ostatnio tragiczna, znów światła jak na lekarstwo, wię i tak trudno by było o dobre zdjęcie. Byle do wiosny ;)
W związku z powyższym, dziś będzie o ostatniej zupie, jaką udało mi się przygotować tuż przed atakiem wirusa ;) W środę na targu zobaczyłam wyjątkowo dorodne topinambury i postanowiłam przyrządzić z nich pożywną zupę. A do towarzystwa dokupiłam im spory kawałek dyni :)

O topinamburze wspominałam kiedyś przy okazji warzywnego puree. Topinambur (Helianthus tuberosus L.) nazywany jest też słonecznikiem bulwiastym (ozdobne kwiaty podobne do małych słoneczników) a także karczochem jerozolimskim (Jerusalem artichoke) lub karczochem biednych :) Faktem jest, że jego lekko słodkawy posmak nieco przypomina smak karczochów. Topinambur to gatunek byliny należący do rodziny astrowatych. Występuje dziko w Ameryce Północnej, a do Europy dotarł na początku XVII wieku. Dawniej bardzo popularny i ceniony, dziś jest niestety w kategorii tych ‘zapomnianych’ (ponoć za bardzo kojarzył się z biedą, głodem i wojną podczas której był głównym pokarmem wielu ludzi…); i mimo, że nadal ‘zapomniany’, to dziś łatwiej go kupić na targu niż np. 10 lat temu. Z tego co wyczytałam, w Polsce topinambur nie jest uprawiany na dużą skalę i ciekawi mnie, czy i gdzie można ewentualnie go nabyć, czy często widujecie go na straganach, może są regiony gdzie jest bardziej popularny?
Topinambur jest ciekawą rośliną nie tyle ze względów smakowych, co odżywczych. Zawiera duże ilości inuliny (nieszkodliwej dla cierpiących na cukrzycę), jest też bogaty w potas, fosfor, żelazo i tiaminę (witamina B1).
*

Topinambur może mieć bardziej beżową lub różową barwę. Jest on dosyć delikatny, dlatego należy go spożywać jak najszybciej po zakupie. Wybieramy okazy twarde, o ładnie wyglądającej powierzchni. Możemy je obierać lub tylko porządnie wyszorować szczoteczką. Podczas obierania, by nie czerniały zbyt szybko wrzucamy je do naczynia z zimną wodą z dodatkiem soku z połówki cytryny (tak jak w przypadku salsefii np.)
Niestety niektórzy mogą odczuwać pewne ‘problemy trawienne’ po spożyciu tego warzywa, dlatego lepiej nie jeść go w dużych ilościach za pierwszym razem, a także nie go gotować zbyt długo (raczej ‘al dente’), gdyż długie gotowanie również wpływa na trudniejsze trawienie.
Topinambur można ugotować w całości na parze, bez obierania i dopiero po ugotowaniu obrać (jak ziemniaki w mundurkach); można robić z nigo zupy-krem, zapiekanki, puree. Można zrobić z niego sałatkę (jak z ziemniaków) i podawać letnią, polaną olejem orzechowym.
Do zapiekanki, można ugotować na parze już obrane i pokrojone w plasterki bulwy, następnie w naczyniu do zapiekania dodać śmietanę (można też rozkłócone jajka), gałkę muszkatołową, można posypać serem jak w zapiekance ‘dauphinois’; można też – już ugotowane – podsmażyć na patelni z dodatkiem czosnku i natki pietruszki.
Świetnie smakuje z selerem, grzybami, orzechami (również laskowymi), z czosnkiem niedźwiedzim, jako dodatek do pora i drobiu. Nam bardzo smakowało zeszłoroczne puree z dodatkiem orzechów, pistacji i oleju pistacjowego właśnie. A dziś zapraszam na zupę z pomarańczową nutą.
*

Zupa dyniowo-topinamburowa

1 cebula
850 g dyni
400 g topinambura
1 pomarańcza (nie pryskana)
1 litr wody (lub bulionu)
oliwa
sól

Cebulę poszatkować i poddusić na oliwie. Dynie i topinambur oczyścić i pokroić na średniej wielkości kawałki. Dodać do cebuli, wymieszać, chwilę razem poddusić, po czym zalać ok. litrem wody. Posolić do smaku i gotować ok. 15-20 minut. Gdy warzywa są już miękkie, dodać sok i otartą skórkę z pomarańczy i całość zmiksować.

Smacznego!
Potrawa ta bierze udzial w zimowym festiwalu zup.

Zimowa zupa rozgrzewająca

środa, 14 Styczeń 2009

Kilka dni temu, na pewnym zaprzyjaźnionym blogu francuskojęzycznym, zobaczyłam bardzo apetyczną, rozgrzewającą zupę z dynią, soczewicą i cukinią, z dodatkiem mleka kokosowego. Niestety nie przygotowałam jej dokładnie według podanej receptury z dwóch powodów : ekologii oraz postępującej sklerozy :) Jak pisałam w kwietniu ubiegłego roku, jestem zwolenniczką kupowania i spożywania produktów sezonowych i ‘regionalnych’. Dlatego też zimą nie kupuję warzyw czy owoców, które w naszym klimacie o tej porze roku nie rosną. Wiem, że nie wszyscy zwracają na to uwagę, dla mnie jednak jest to świadomy wybór, nie tylko ze względów ekologicznych, lecz również ze względów żywieniowo-zdrowotnych. Tak więc po przeanalizowaniu składników zupy ;) stwierdziłam, że muszę czymś zastąpić cukinię; wybór padł na sezonowego pora :) który to dodatkowo nadał zupie wyrazistości i lekkiej ostrości. Druga zmiana w przepisie była natomiast wynikiem postępującej sklerozy… ;) Byłam pewna, że dokupiłam ostatnio kilka kartoników mleka kokosowego, jednak podczas przygotowywania składników do zupy okazało się, że półka niestety świeci pustkami… Muszę jednak przyznać, że nawet w wersji bez mleka zupa jest przepyszna, może więc i Wam posmakuje?


Zimowa zupa rozgrzewająca

85 g pora
2 ząbki czosnku
575 g dyni (butternut)
250 g ziemniaków
150 g czerwonej soczewicy
szczypta nasion kozieradki
½ łyżeczki mielonej kolendry
1 łyżeczka świeżego startego imbiru (więcej jeśli lubimy)
1,5 łyżeczki curry
spora szczypta papryczki z Espelette
świeża kolendra
sól
oliwa

(w przepisie oryginalnym dodatkowo 2 łyżki koncentratu pomidorowego)

Pora umyć i poszatkować; dynię i ziemniaki obrać, umyć i pokroić w kostkę. Pora i czosnek poddusić kilka minut w oliwie z kolendrą, imbirem, kurkumą i kozieradką, następnie dodać pozostałe warzywa oraz soczewicę i papryczkę i zalać ok. 1,3 litra wody; gotować ok. 20-25 minut a w połowie gotowania posolić. Kolendrę umyć, osuszyć, poszatkować i dodać do zupy. Zmiksować całość i ewentualnie dodać wody / bulionu jeśli zupa jest zbyt gęsta.

Smacznego!

Inspiracja : zupa Vanessy z blogu Confiture Maison

Potrawa ta bierze udzial w zimowym festiwalu zup.

Ciasto z powidłami

niedziela, 11 Styczeń 2009
cakeconfiture

Gdy po raz pierwszy, bardzo dawno temu ;) , spróbowałam przepysznego ciasta ‘dżemowego’ u mojej chrzestnej (która nota bene świetnie gotuje i piecze, i która zawsze częstuje nas czymś nowym, ciekawym i smakowitym), natychmiast zajęło ono jedno z pierwszych miejsc w rankingu tych ulubionych. Szczęśliwym trafem okazało się, że i mojemu mężowi przypadło ono do gustu ;) Jedyny problem tkwił w fakcie, że… nie miałam do niego szczęścia, gdyż często – jak w większości wypieków z mlekiem u mnie – gościł w nim zakalec. Mniejszy lub większy, a jednak praktycznie zawsze obecny. Po pewnym czasie więc straciłam cierpliwość i piekłam go coraz rzadziej. Do czasu, gdy postanowiłam zamienić mleko na kwaśną śmietanę. Wiem wiem, ciasto jest wtedy ‘nieco’ bardziej tłuste, jednak zakalec zniknął jak po dotknięciu czarodziejskiej różdżki! Nie wiem, czy faktycznie ma to coś wspólnego ze śmietaną, jednak najważniejsze, że ciasto jest takie, jak być powinno : lekko wilgotne, delikatne i aromatyczne, najlepsze na drugi dzień. Znika chyba najszybciej z wszystkich domowych wypieków. Nie jest zbyt słodkie, więc amatorzy słodszych wypieków mogą zwiększyć ilość cukru. A jeśli chcemy by ciasto było bardziej wilgotne, wystarczy dodać nieco więcej powideł i śmietany. Jest to typowy dowód na to, że to co ‘proste’ może być naprawdę smakowite, i że – jak ostatnio pisała Małgosia – w prostocie siła ;)

(note bene, jedna z moich ulubionych lektur zatytułowana jest ‘Sztuka prostoty’ właśnie ;) )

Ciasto z powidłami

(keksówka 30-32 cm)

150 g masła
¾ szklanki cukru
2 jajka
230 g powideł śliwkowych
180 g kwaśnej śmietany
300 g mąki
½ łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
1 łyżka kakao
1,5 łyżeczki przyprawy do piernika

Masło ucieramy z cukrem do białości, następnie dodajemy po jednym jajku dalej ucierając. Gdy masa jest jednolita i puszysta dodajemy powidła oraz połowę mąki wymieszanej z proszkiem, sodą i przyprawami; po chwili dodajemy śmietanę i resztę mąki. Mieszamy dokładnie, lecz nie za długo. Wlewamy ciasto do natłuszczonej lub wyłożonej papierem foremki i pieczemy ok. 50 minut w 180°.

Smacznego!

EDIT

Dla zainteresowanych, dodatkowe przepisy w komentarzach :)