Archiwum z 2009

Nowy Rok…

czwartek, 31 Grudzień 2009

Jak większość z Was wie, ten 2009 rok był dla mnie dosyć specyficzny… Ponad 7 miesięcy spędzonych w domu z częściowo unieruchomioną stopą (i jeszcze trochę ich przede mną…), to nie jest to co Tygryski lubią najbardziej ;) Nie skarżę się, gdyż poprawa jest coraz bardziej widoczna, jednak nikt nie może mi dać gwarancji, że wszystko na 100% wróci do normy i że nie będzie żadnych powikłań. Zaciskam więc kciuki wierząc, że los będzie dla mnie łaskawy i że wszystko pomyślnie się zakończy.
Dlatego też i Wam na ten Nowy Rok życzę przede wszystkim zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia. Wiem, to takie banalne, a jednak takie ważne…
Poza tym życzę wszystkim, by ten Nowy Rok przyniósł radość, szczęście, ciepło i miłość bliskich nam osób, węwnętrzny spokój i uśmiech na każdy dzień.
By był to dobry Rok :)

*

Pozdrawiam bardzo serdecznie i życzę szampańskiej zabawy! :)

*

Pebernødder

poniedziałek, 28 Grudzień 2009

… czyli ciasteczka, których miało tu nie być ;)
Początkowo miały zagościć na blogu przed Świętami, jednak rozsądek (oraz sugestie Małgosi ;) ) sprawiły, iż postanowiłam wstawić przepis w nieco późniejszym terminie. I choć ciasteczka nie do końca może wyglądają tak jak powinny (w ‘oryginale’ są nieco bardziej okrągłe, dlatego właśnie nie byłam pewna, czy powinnam Wam je pokazać…), to drzemiący we mnie leń niestety wygrał i nie zdobyłam się na powtórne ich pieczenie, po cichu licząc na Waszą wyrozumiałość ;) Wszak prócz ‘mniej typowego’ wyglądu zewnętrznego, smak mają taki jak powinny! ;)
Jeśli więc jesteście purystami, nie patrzcie proszę na poniższe zdjęcie; jeśli jednak nimi nie jesteście – zapraszam na ciąg dalszy ;)

Pebernødder to tradycyjne duńskie ciasteczka (ich nazwę można przetłumaczyć jako ‘pieprzne orzeszki’), których nie może zabraknąć na tamtejszym adwentowo-świątecznym stole. Są maślane, aromatyczne i przyjemnie korzenne, a oryginalnie powinny wyglądać mniej więcej tak – klik klik.

Jako że Święta zawsze spędzam z dala od kogoś bliskiego (tak to niestety jest, gdy się decydujemy na daleką przeprowadzkę…), to choć tego typu akcenty nas wtedy łączą. Podczas dłuuugich rozmów telefonicznych z kuzynką (niech żyje Internet! ), każda z nas ‘przegryza’ takie same ciasteczka, więc jest prawie tak, jak byśmy były obok ;)
Prawie, wiem, ale lepsze to niż nic…
*
ciasteczkazprzyprawamidk

Duńskie ciasteczka w duńskiej puszce :)

Pebernødder

na ok. 400 malutkich ciasteczek

250 g masła
250 g cukru (u mnie jasny trzcinowy)
1 łyżeczka imbiru w proszku*
1 łyżeczka cynamonu*
1 łyżeczka zmielonego kardamonu*
1 łyżeczka zmielonego białego pieprzu
1 łyżeczka proszku
1 łyżeczka sody
100 ml słodkiej śmietany
500 g mąki

*tych przypraw dałam ok. 1/3 więcej, pieprzu natomiast odrobinę mniej

Piekarnik nagrzać do 200°C.

Masło utrzeć z cukrem, dodać pozostałe składniki i dokładnie wymieszać na jednolitą masę. Następnie formować niezbyt grube wałeczki (szerokości palca, w oryginale – małego palca ;) ), odkrawać malutkie kawałki ciasta, układać je na blasze wyłożonej papierem i piec ok. 10-12 minut. Studzić na kratce.
Przechowywać w metalowej puszce.

Przepis z duńskiego czasopisma MAD! nr 06/2009

* * * * *

A na koniec pragnę raz jeszcze serdecznie podziękować Wam wszystkim za przemiłe życzenia świąteczne! Mam nadzieję, że i dla Was były to radosne i pogodne dni :)

Pozdrawiam serdecznie i życzę udanego tygodnia!

Wesołych Świąt!

środa, 23 Grudzień 2009

wesolychswiat

*

Kochani !

Na te nadchodzące, świąteczne dni, życzę Wam radości, pogody ducha, rodzinnego ciepła oraz prawdziwej ‘magii’, która łapie nas za serce i powoduje, że wspomnienie TYCH chwil na długo pozostaje w naszej pamięci. A także byśmy w ferworze świątecznych przygotowań nie zapomnieli o tym, co najważniejsze…

Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie i raz jeszcze życzę Wam wspaniałych, Wesołych Świąt!
*
*

Speculaas i pierniczki

niedziela, 20 Grudzień 2009

Gdy pod koniec października pisałam Wam o cieście na pierniczki, grudzień i Święta wydawały mi się bardzo odległe; dziś – jak zwykle ;) - nie mogę się nadziwić, że to już tylko kilka dni…

Pierniczki oczywiście zostały już upieczone, jedne pod koniec listopada, pozostałe zaś tydzień temu. Tylko część z nich została polukrowana (te do ‘rozdania’), u nas bowiem największe wzięcie mają te ‘gołe’ ;) ewentualnie z odrobiną tylko lukru. Na puszkach przykleiłam odpowiednie karteczki, nigdy bowiem nie pamiętam, gdzie są konkretne ciasteczka (i zazwyczaj są oczywiście w ostatniej puszce jaką otwieram ;)). Dziś upiekę jeszcze tylko ostatnią porcję czekoladowo-pomarańczowych choinek, które zapełnią ostatnie wolne pudełko ;)

Ze wspomnianego w październiku ciasta na pierniczki Aganiok upiekłam serduszka, obecność bakalii bowiem nie pozwala na wycinanie zbyt fikuśnych kształtów (testowałam rok temu ;) ). Jak zwykle werdykt jest taki sam : są przepyszne! Ciasto - po prawie dwumiesięcznym leżakowaniu – miało idealną konsystencję, a pierniczki – niebywały smak i aromat. Naprawdę rozpływają się w ustach i pachną nieziemsko.
*
aganiok09

*

Za to ciasto z przepisu Bakerlady wyszło mi bardzo rzadkie (nawet kilkutygodniowy pobyt w lodówce nie pomógł). Musiałam bardzo mocno podsypywać je mąką i partiami wkładać do zamrażalnika, by móc wyciąć z niego jakiekolwiek kształty. Przyznaję, że ostatnią partię upiekłam w jednym, rozwałkowanym kawałku, gdyż moja ‘wycinaniowa’ cierpliwość dobiegała końca. Tak więc otrzymaliśmy spory płat piernikowego ciasta, które po upieczeniu pokroiłam na kawałki i zapuszkowałam. Do porannej kawy smakuje idealnie!
Przy okazji podzielę się z Wami moją radością ze zdobycia foremek ‘katarzynek’, których to pragnęłam już od dłuższego czasu. Tutaj pewnie nigdy nie udało by mi się ich zdobyć, jednak dzięki uprzejmości wirtualnych znajomych – są! Raz jeszcze więc serdecznie Wam dziękuję :) Dziś jeszcze część tych oto ‘katarzynek’ zostanie udekorowana polewą czekoladową.
*
bakerlady09

*

Wypieki, którym poświęciłam ostatnio sporo czasu i energii, były testami pewnych nowych foremek – tym razem drewnianych. I okazało się, że jest to nieco mniej łatwe, niż myślałam… Ciasto musi mieć bowiem odpowiednią konsystencję – nie może być ani za suche, ani zbytnio ‘klejące’, ponieważ trudno będzie wyciągać ciasteczka z foremek (nawet wtedy, gdy pomagamy sobie nożem ;) ). Czasami było tak, że ciasto było pyszne, jednak ciasteczka po upieczeniu całkowicie zniekształcone. Te zaś, które świetnie trzymały kształt - smakiem niestety nie rzucały na kolana. Poza tym ważna jest jednak wprawa i poznanie odpowiedniej dla danych foremek konsystencji ciasta. Z pewnością dalej będę testować kolejne przepisy, marząc że nareszcie trafię na taki, gdzie ciasto minimalnie tylko będzie rosło, nie zniekształcając foremkowych zdobień. I mam nadzieję, że kiedyś jednak uda mi się wyprodukować ciasteczka, z których naprawdę będę zadowolona ;)

A tymczasem – ostatnie ‘wypieczyny’ ;)

Pierwsze to spekulaas według przepisu Marthy Stewart (przepis po angielsku tutaj, a po polsku również w aktualnym wydaniu Living; jeśli są chętni na przepis po polsku, chętnie go dopiszę).
Jedyna zmiana jakiej musiałam dokonać wyrabiając ciasto, to dodanie praktycznie podwójnej niż zalecana ilości wody, ciasto bowiem bardziej przypominało crumble niż zwartą kulę ciasta. Później natomiast okazało się, że zalecana temperatura pieczenia (120°) chyba jednak nie odpowiada mojemu piekarnikowi, gdyż ciasteczka wciąż wyglądały na surowe :/ Zwiększyłam więc temperaturę do 160° i wtedy rezultat był już o wiele bardziej zadowalający. Oto spekulaas z przepisu Marthy Stewart oraz oryginalna holenderska foremka, która mi posłużyła do ich wykrawania :)
*
speculaasmoulin

*
Drugie spekulaas natomiast upieklam z przepisu zaproponowanego przez Tilinarę w aktualnej edycji Weekendowej Cukierni.
Przy wyrabianiu ciasta musiałam dodać nieco więcej mleka, gdyż (tak jak i wcześniejsze) ciasto było dosyć suche. Jest o wiele bardziej maślane niż to pierwsze, plastyczne i przyjemne w obróbce, dosyć dobrze współpracowało z foremkami ;) Jednak po upieczeniu ich znów ten sam ‘problem’ – większość wzorków jest niestety mało widoczna. Na szczęście zrobiłam też jedno zdjęcie przed pieczeniem (niestety przy sztucznym świetle, więc kolory są nieco przekłamane…), by pokazać Wam różnicę ‘przed’ i ‘po’ ;) Prawda, że były urocze? Może kiedyś i po upieczeniu takie będą… ;)
*
specavantcuisson

*

I już po upieczeniu :
*

specmoules2

*

Cytuję za Tilinarą z moimi dopiskami :

Speculaas/Speculoos

Składniki:
200 g mąki samorosnącej lub zwykłej z dodatkiem ok. 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia (pominęłam)
100 g brązowego cukru
100 g masła, zimnego
2-3 łyżki zimnego mleka (u mnie więcej)
3 łyżeczki przyprawy do speculaas lub innej do piernika lub ciast dyniowych
1/2 łyżeczki sody
skórka starta i posiekana z 1 pomarańczy

olej o neutralnym smaku i mąka do podsypywania

Przygotowanie: Wymieszać wszystkie składniki i zagnieść ciasto. Uformować kulę/wałek (jak kto woli), zawinąć w folię i odstawić na min. 1 godzinę do lodówki. Po tym czasie na podsypanej mąką stolnicy rozwałkować ciasto (jeśli się lepi, można wałkować między dwoma kawałkami folii spożywczej). Wylepić ciastem nasmarowane olejem i wyspane mąką foremki trójwymiarowe i trzymając foremkę nad blachą, uderzyć w jej tył dłonią, tak by ciastko wypadło na blachę. Jeśli używamy wykrawaczek, to postępować z nimi standardowo. Blaszkę z uformowanymi ciasteczkami trzymać w lodówce. Piekarnik nagrzać do 175 stopni Celsjusza. Piec 20-25 minut. Studzić na kratce.

*  *  *

Ciasteczka są przepyszne, a Tili chyba czytała w moich myślach proponując ten wypiek w ramach świątecznej Weekendowej Cukierni :)
Wczoraj zobaczyłam też śliczne spekulasy u Basi i rzecz jasna od razu nabrałam ochoty by i ten przepis wypróbować. Kto wie, może zdążę jeszcze przed Świętami ;)

Pozdrawiam wszystkich serdecznie!

I raz jeszcze dziękuję tym, którzy przyszli mi z pomocą w zdobyciu tych wszystkich wymarzonych i wyczekanych foremek :)

*

Kruche ciasteczka z białą czekoladą

niedziela, 13 Grudzień 2009

Wczoraj po raz pierwszy poczułam zimno. Nie takie jesienne, ale takie właśnie już 'zimowe'. Lodowaty wiatr, słońce schowane głęboko za chmurami i to przeszywające zimno… Po raz pierwszy w tym sezonie zapragnęłam rękawiczek, ciepłej kurtki i miękkiego, otulającego mnie szalu. Ale to właściwie całkiem normalne, wszak mamy już połowę grudnia!

Pierwszą rzeczą jaką zrobiłam wracając do domu było wypicie gorrrącej herbaty. A zaraz potem zabrałam się za pieczenie ciasteczek. To bowiem w taki dzień ciasteczka smakują najlepiej – piekarnik miło rozgrzewa kuchnię, a wydobywający się z niego aromat przyciąga jak magnes. Potem trzeba tylko chwilkę poczekać, aż ciasteczka nie będą już parzyć w język ;) po czym oddać się błogiemu lenistwu : kolejna herbata, koc, ulubiona książka i takie oto czekoladowe gwiazdki. Kto wie, może któraś spełni nasze życzenia? Gdyż mimo iż nie przepadam za zimą i śniegiem, to bardzo chciałabym, by święta były białe… Dlatego upiekłam te oto ‘białe’ gwiazdki, by na biało zaczarować nadchodzące świąteczne dni :)

*

etoilesnougat

Gwiazdki z białą czekoladą, nugatem i limonkową nutą

proporcje na ok. 40 sztuk

150 g miękkiego masła
100 g cukru (u mnie jasny trzcinowy)
szczypta soli
1 jajko
100 g białej czekolady z nugatem (np. Toblerone)
1 łyżka słodkiej śmietany
otarta skórka z 1 limonki
325 g mąki

opcjonalnie : stopiona biała czekolada do dekoracji

Masło ucieramy, dodajemy sól, cukier i jajko i dalej ucieramy do białości.

Czekoladę rozpuszczamy z dodatkiem śmietany w kąpieli wodnej (robimy to bardzo ostrożnie, by czekolada sie nie zwarzyła). Do masy maślano-jajecznej dodajemy otartą skórkę z limonki, stopioną czekoladę oraz mąkę i bardzo dokładnie mieszamy. Następnie z ciasta formujemy kulkę, zawijamy w folię spożywczą i umieszczamy w lodówce na ok. 30 minut.

Piekarnik rozgrzewamy do 180°C.

Schłodzone ciasto wałkujemy na grubość 6 milimetrów i wycinamy gwiazdki (uwaga : ciasto jest bardzo kruche i delikatne). Układamy je na wyłożonej papierem blasze i ponownie schładzamy przez ok. 10 – 15 minut.

Pieczemy ciasteczka ok. 11 minut; mają być jeszcze lekko miękkie i tylko delikatnie zrumienione.

Studzimy je na kratce i ewentualnie dekorujemy stopioną białą czekoladą.


( przepis pochodzi z serii książek Betty Bossi - ‘Noël et ses friandises’)

*   *   *

Na koniec dodam jeszcze, że przepis ten ukaże się 16 grudnia w Międzynarodowym Kalendarzu Adwentowym, dlatego też poniżej wersja angielska (co dla mnie baaardzo nietypowe, tym bardziej więc proszę czytających o wyrozumiałość ;) ).

Przy okazji serdecznie dziękuję Anooshce za pomoc i rozwianie moich językowych wątpliwości :*

Pozdrawiam serdecznie!

*

*   *   *   *   *   *  *   *   *   *   *   *   *   *   *   *   *   *

*

*

*

I am very happy to be a part of this 2009 International Recipe Advent Calendar.

Today, I would like to propose some Christmas cookies to you. Very easy and tasty, Swiss white chocolate stars, for a white Christmas :)

*
etoilesnougat

White Nougat Chocolate Stars

150 g unsalted butter
100 g sugar
pinch of salt
1 egg
100 g white almond nougat chocolate (for example Toblerone)
1 tablespoon of whipping cream
zest of 1 lime
325 g all-purpose flour

+ melted white chocolate for decoration

Preheat the oven to 180°C.

Melt chocolate with cream in the bowl placed over saucepan of simmering water.

Cream butter, add sugar, salt and egg and continue beating until pale. Add the lime zest, melted chocolate and flour, mix well. Shape into a ball, wrap in plastic, and refrigerate for 30 minutes.

Roll out dough to a 7mm thickness, cut out cookies using cookie cutter and place them on a baking sheet lined with baking paper (be careful, dough is soft and fragile).

Refrigerate cookies for 10-15 minutes.

Preheat the oven to 180°C.

Bake until they are just turning golden, about 11 minutes and transfer to racks to cool.

When the cookies cool down you can decorate them with melted white chocolate.

(recipe from : Betty Bossi - ‘Noël et ses friandises’)

Zimtsterne – Brunsli – Milanais – Chräbeli czyli…

poniedziałek, 7 Grudzień 2009

biscuitsnoelbocalszwajcarski, świąteczny kwartet ciasteczkowy ;)

Nie oznacza to rzecz jasna, że są to jedyne ciasteczka jakie się tu na święta wypieka, ale są to te najbardziej popularne, których w żadnym domu zabraknąć nie może. To takie świąteczne ciasteczkowe minimum :)
Choć właściwie powinnam napisać o kwintecie, gdyż sporą popularnością cieszą się również przekładane konfiturą ciasteczka podobne do tych typu ‘linzer’ (Spitzbuben, a po francusku zwane ‘miroirs’ czyli lusterka :) ), przyznaję jednak, że u nas w rodzinie pojawiają się nieco rzadziej.

Często pytana jestem o szwajcarskie kulinarne tradycje świąteczne, o typowe świąteczne potrawy. I muszę przyznać, że niestety nie ma tutaj takich dań, które w święta muszą pojawić się na stole. W niektórych domach serwuje się pieczonego indyka z kasztanami, w innych na przykład łososia. Nie ma jednak tak tradycyjnych potraw jak na przykład te spożywane podczas polskiej Wigilii, które obowiązkowo muszą znaleźć się na wigilijnym stole. Za to co roku, niezmiennie, tutejszym świętom towarzyszą… tradycyjne, świąteczne ciasteczka :)

Te świąteczne wypieki często przygotowuje się wspólnie : z rodziną, z przyjaciółmi. Najczęściej dwa tygodnie przed świętami staramy się znaleźć jakiś wspólny wolny wieczór / popołudnie (co w tym przedświątecznym czasie często graniczy z cudem…) i kuchnia zamienia się wtedy w prawdziwą ciasteczkową fabrykę :) Najczęściej piecze się te ‘tytułowe’ słodkości : nasze ulubione gwiazdki cynamonowe (Etoiles à la cannelle - Zimtsterne) pokryte białym jak śnieg lukrem, czekoladowo-migdałowe ciasteczka z Bazylei (Bruns de Bâle - Brunsli), prezentowane rok temu ciasteczka mediolańskie (Milanais - Mailanderle) oraz Chräbeli, czyli ciasteczka anyżkowe, po francusku zwane ‘kogucimi grzebykami’ (Crêtes de coq). To jednak nie wszystko. Tak, jak pisała wczoraj Agnieszka – tego typu świątecznych wypieków jest naprawdę sporo, również tutaj :) Piecze się wszelakie orzechowe i migdałowe słodkości (zwane tutaj ‘macarons’, choć nie są to takie makaroniki jak te słynne z Ladurée na przykład ;) ) oraz tutejsze pierniki, choć może nie do końca wyglądają one tak, jak te pieczone w polskich domach. Jedne z nich pokazałam Wam w zeszłym roku – Basler Läckerli (czyli z Bazylei). Istnieją one też w wersji rodem z Zurychu i są zupełnie inne w smaku : masa z której się je przygotowuje do złudzenia przypomina masę marcepanową (mielone migdały, cukier puder i białko); do tych w wersji ‘podstawowej’ dodaje się nieco olejku migdałowego, jednak można też przygotować je o smaku czekolady, wody różanej lub… drzewa sandałowego. Jeśli lubicie marcepan, to i te Läckerli z pewnością by Wam posmakowały. Piecze się również (choć nieco rzadziej w domu) wspomniane przez Agnieszkę ‘springerle’, do wyrobu których używa się specjalnych, pięknych drewnianych foremek (tutaj np. kilka zdjęć z produkcji ciasteczek).
*

biscuitsnoel09
*
Część tych wypieków jest zjadana przy świątecznym stole, większość jednak służy do obdarowywania naszych bliskich. W przezroczystych, celofanowych torebkach lub w ozdobnych pudełeczkach stanowią swoisty tradycyjny element świątecznej ‘wymiany’ ciasteczkowej ;) Dlatego co roku staram się dołączyć do nich coś ‘innego’.  Czasem są to maślane ciasteczka w różnych wersjach smakowych (w zeszłym roku były to czekoladowo-pomarańczowe choinki - może je pamiętacie -  które cieszyły się olbrzymim powodzeniem i o które wszyscy w tym roku proszą ;) ), często dodatkowo również polskie pierniczki. I muszę przyznać, że te które przygotowuję z ciasta Aganiok (a teraz również Bakerladyprzepisy tutaj) cieszą się dużym powodzeniem. Co tym bardziej mnie cieszy :)

A teraz już pora na przepisy.
Zacznę od czekoladowo-migdałowych ‘Brunsli’, jednych z bardziej popularnych tutaj ciasteczek. Przepisów na nie jest kilka, różnią się one od siebie bardzo minimalnie. Niektóre przygotowuje się ze stopioną czekoladą, inne z kakao w proszku; do jednych dodaje sie kirsch, do innych dodawało się wodę różaną. Otrzymuje się dosyć kleistą masę, na pierwszy rzut oka trudną do rozwałkowania. Wystarczy jednak umieścić ciasto na kawałku papieru do pieczenia i wałkować je przez folię spożywczą, a wtedy stanie się ono (prawie) bezproblemowe ;) Jeśli zamierzamy wałkować ciasto na stolnicy / blacie, pamiętajmy jednak by nie wysypywać go mąką, a cukrem; w cukrze też możemy ‘zanurzać’ nasze foremki, jeśli ciasto jest zbyt klejące i jeśli trudno jest wyciągnąć je z foremek.
Sekret miękkich w środku a twardych z wierzchu tego typu ciasteczek (to samo dotyczy cynamonowych gwiazdek) polega na suszeniu ich przez kilka godzin przed pieczeniem. To wtedy bowiem otrzymamy idealną dla nich konsystencję.
*
brunsli2

Ciasteczka czekoladowe z Bazylei (Brunsli)

100 g gorzkiej czekolady
250 g zmielonych migdałów
150 g cukru
2 łyżki kakao
2 łyżki mąki
¼ łyżeczki cynamonu
spora szczypta mielonych goździków
szczypta soli
2 białka (ok. 70g)
2 łyżeczki kirschu

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Suche składniki wymieszać. Białka lekko ubić i dodać do suchych składników, a następnie dodać rozpuszczoną czekoladę i kirsch. Wszystko dobrze wymieszać. Jeśli masa jest bardzo klejąca, możemy schłodzić ją w lodówce (lub w zamrażalniku). Gotową masę rozwałkować na wysypanej cukrem stolnicy (lub na papierze do pieczenia) na grubość ok. 1 cm i wykrawać ciasteczka (foremki można ‘maczać’ w cukrze, by mniej kleiły się do ciasta). Układać ciasteczka na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i pozostawić do wysuszenia na minimum 6 godzin (lub na całą noc).

Piec ok. 6 min. w 200°C. Studzić na kratce.

Uwaga : po wyjęciu z piekarnika ciasteczka muszą być jeszcze lekko miękkie, stwardnieją bowiem stygnąc.

* * * * *

Kolejny tutejszy świąteczny ‘hit’ to gwiazdki cynamonowe, których absolutnie nie może zabraknąć. Tak jak i powyższe Brunsli, gwiazdki również wymagają uprzedniego suszenia. Ponadto istnieją dwa sposoby lukrowania ich (lukrem białkowym) : możemy polukrować ciasteczka tuż po uformowaniu ich (będą więc one schnąć razem z lukrem i razem z nim będą pieczone); możemy też lukrować ciasteczka dopiero po upieczeniu i wystudzeniu ich. Jeśli chcecie, by lukier pozostał śnieżnobiały, to polecam Wam ten drugi sposób właśnie; jeśli jednak bardziej zależy Wam na smaku podobnym do upieczonej bezy, a nie na jej kolorze, wybierzcie pierwszy sposób. Gwarantuję, że w każdej wersji gwiazdki są pyszne :)
*
etoilescannelle

Gwiazdki cynamonowe (Zimtsterne)

2 białka (ok. 70 g)
szczypta soli
200 g cukru
350 g drobno zmielonych migdałów
1 i 1/2 lyżki cynamonu
1/2 lyżeczki kirschu (lub soku z cytryny)

lukier
1 białko + ok. 175 g cukru pudru

Ubić białka z solą, następnie dodać cukier, dobrze wszystko wymieszać; następnie dodać migdały, przyprawy i kirsch (lub sok z cytryny), dobrze wymieszać (jeśli masa jest bardzo klejąca, możemy schłodzić ją w lodówce lub w zamrażalniku). Gotowe ciasto rozwałkować na wysypanym cukrem blacie na grubosc ok. 7 mm (jako że ciasto jest niestety dosyć klejące, dlatego dobrze jest wałkować je przez folię spożywczą). Wykrawać gwiazdki, układać je na blasze wyłożonej papierem, a następnie zostawić je do wyschnięcia na minimum 6 godzin lub na całą noc (jeśli chcemy piec gwiazdki wraz z lukrem : bardzo dokładnie mieszamy białko z cukrem pudrem – lukier ma być gęsty – dekorujemy nim gwiazdki i pozostawiamy je do wysuszenia).

Piec ok. 6 min. w 200°C. Studzić na kratce.

Uwaga : po wyjęciu z piekarnika ciasteczka muszą być jeszcze lekko miękkie, stwardnieją bowiem stygnąc.

Jeśli ciasteczka były pieczone bez lukru, zdobimy je po całkowitym wystygnięciu.

(by dobrze ‘zamalować’ najcieńsze końce gwiazdek radzę użyć wykałaczki)

* * * * *

Pora na moje ukochane Milanais (czyli ciasteczka mediolańskie). Regularnie pojawiają się one na moim blogu ;) a rok temu proponowałam je Wam w wersji z makiem. W tym roku są tradycyjne, bez ‘dodatków’, z niewielką tylko ilością cytrynowego lukru.
*
milanais09

Ciasteczka mediolańskie (Milanais)

250 g miękkiego masła
225 g cukru
szczypta soli
3 jajka
otarta skórka z 1 pomarańczy
otarta skórka z 1 cytryny
500 g mąki

lukier
150 g cukru pudru
2 łyżki soku z cytryny

Masło utrzeć, dodać cukier, sól i dalej ucierać (do białości) dodając po jednym jajku; następnie dodać otarte skórki z cytryny i pomarańczy, mąkę i wszystko dobrze wyrobić. Zawinąć ciasto w folię i odstawić w chłodne miejsce na minimum 2 godz. Wyciągnąć je z lodówki mniej więcej 10 minut przed przygotowaniem ciasteczek. Na wysypanej mąką stolnicy rozwałkować ciasto (partiami) na grubość ok. 7 mm. Wykrawać ciasteczka i ukladać je na blasze wyłożonej papierem, po czym ponownie odstawić je w chłodne miejsce na ok. 15 min. (dzięki temu ciasteczka nie odkształcają się podczas pieczenia).

Piec ok. 10 min w 200°. Studzić na kratce.

Cukier puder dokładnie rozrobić z sokiem z cytryny i tak przygotowanym lukrem posmarować wystudzone ciasteczka.

* * * * *

Ostatnie dziś ciasteczka, to anyżkowe ‘kogucie grzebyki’. Nieco rzadziej pojawiają się na naszym stole niż te wcześniej opisane (a przynajmniej w mniejszych ilościach ;) ). Rok temu pisała o nich również Alicja (zerknijcie tutaj).
*
anyzkowe

Anyżkowe ‘kogucie grzebyki’ (Chräbeli)

4 jajka (230 g –250 g ze skorupką)
450 g cukru
szczypta soli
1,5 łyżki ziaren anyżu*
1 łyżka kirschu
550 g mąki**

* u mnie 1,5 łyżeczki mielonego
** ewentualnie nieco więcej, jeśli masa jest zbyt klejąca

Wszystkie składniki oprócz mąki ubić razem do białości (przez min. 5 minut). Następnie dodać mąkę i dobrze wymieszać. Na posypanej mżąką stolnicy (lub na papierze do pieczenia) uformować wałek o średnicy ok. 1,5 cm. i pokroić na 5 cm kawałki. Każdy kawałek naciąć pod kątem w dwóch miejscach i lekko ‘wygiąć’. Ułożyć na blasze wyłożonej papierem i zostawić na noc (a najlepiej na 24 godziny) do wyschnięcia. Ciasteczka są dobrze wysuszone gdy spodnia ich część jest wyraźnie jaśniejsza.

Piec 25 minut w 140°C przy lekko uchylonych drzwiczkach piekarnika (wkładamy drewnianą łyżkę w drzwiczki piekarnika).

Lekko przestudzone ciasteczka przekładamy na kratkę i po całkowitym przestygnięciu układamy w hermetycznym pudełku.

W bardzo podobny sposób możemy przygotować ciasto do wytłaczanych w drewnianych foremkach ‘springerle’, tyle tylko, że dodajemy tyle samo cukru pudru co mąki (na 4-5 jajek – 500 g mąki + 500 g cukru pudru).
Możliwe, że i one pojawią się na blogu… ;)

*

* * * * *
*

To tyle na dziś na temat szwajcarskiego, świątecznego ciasteczkowania ;) Obiecuję jednak ciąg dalszy :)

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę wszystkim udanego tygodnia!

*(PS. przepisy pochodzą z tutejszej serii książek 'Betty Bossi' )

*

Ważne ogłoszenie

czwartek, 3 Grudzień 2009

Moi drodzy, jak pewnie już zauważyliście, tematy ekologiczno-zdrowotne są mi dosyć bliskie. Jednocześnie nie lubię reklam ;) ale z chęcią propaguję to, co naprawdę ważne. Dlatego też, gdy jakiś czas temu poproszono mnie o wsparcie i wirtualną ‘reklamę’ pewnego tematu, zgodziłam się bez wahania.
A oto szczegóły :

(cytuję)

W grudniu w Kopenhadze odbędzie się światowy Szczyt Klimatyczny COP15, mający na celu przyjęcie nowego porozumienia o ochronie klimatu.. Dotychczasowe porozumienie, – Protokół z Kioto, zobowiązywało kraje uprzemysłowione, które najbardziej przyczyniły się do zmian klimatu do redukcji emisji gazów cieplarnianych o 5% do 2012 roku. Nie wiadomo jednak o ile powinny one zmniejszyć emisje po roku 2012. Jasne jest natomiast, że świat musi radykalnie ograniczyć emisje – naukowcy mówią, że aby zatrzymać niebezpieczne zmiany klimatu, kraje rozwinięte, do których należy też Polska muszą zmniejszyć swoje emisje o co najmniej 40% do 2020 roku, w stosunku do 1990. Jak widzicie po 2012 globalne zobowiązania o ograniczenie emisji gazów cieplarnianych przestaną działać. Dlatego w Kopenhadze trzeba podpisać nowe, jeszcze dokładniejsze i bardziej długofalowe ustalenia.

By zmobilizować polskie władze do stanowczych działań na rzecz ochrony klimatu, stworzona została specjalna petycja obywatelskaTyDecydujesz . Chcemy rozbudzić w społeczeństwie świadomość, że każdy ma prawo decydowania o losie Ziemi. I właśnie teraz ma okazję do pokazania, jaką przyszłość dla swojej planety wybiera.
(dokładne informacje o Szczycie Klimatycznym i kampanii „Ty decydujesz” znajdziecie w tym oto artykule : www.tydecydujesz.org/index/download oraz klikając na adres strony Facebook ).

Chcielibyśmy rozpowszechnić założenia petycji i kampanii „Ty decydujesz” wśród użytkowników Internetu. Jeśli i Wy macie ochotę wesprzeć tę akcję – kliknijcie proszę na stronę TyDecydujesz i podpiszcie petycję. Wszak każdy głos się liczy.
(kampania Greenpeace Polska jest prowadzona na zasadach non-profit, organizacja nie czerpie z niej żadnego zysku)

*  *  *

Dziękuję Wam wszystkim serdecznie za uwagę i ciekawa jestem Waszych opinii na ten temat. Jednocześnie wybaczcie proszę, że dziś tak krótko, ale czas troszkę mnie dziś goni… (czeka rehabilitacja stopy + osteopata ;) ).

Pozdrawiam serdecznie!

Cytrusowy Weekend. Ciasto. I rozwiązanie konkursu.

niedziela, 29 Listopad 2009

Właśnie dobiega końca kolejny Cytrusowy Weekend prowadzony przez Tatter. Skorzystałam z tej okazji by wypróbować przepis, który już jakiś czas temu spodobał mi się u Eweny, a który ciągle czekał na swoją kolejkę – przepis na ciasto Madeira.

Pierwsza porcja została upieczona ściśle według oryginału i muszę przyznać, że ciasto rzeczywiście okazało się naprawdę pyszne! Rozumiem więc zachwyt Eweny i jej dzieci :) Niestety, jako że ciasto było pieczone ‘na wynos’ i praktycznie w ostatniej chwili, nie doczekało się stosownej dokumentacji fotograficznej ;) Dlatego wczoraj zrobiłam je ponownie, tym razem dokonując już kilku drobnych (bardzo drobnych…) zmian (ale wiecie przecież, że ciężko jest mi nic w przepisach nie zmieniać ;) ). Tym bardziej, że na ‘wykończenie’ czeka butelka limoncello, przydała się więc i tutaj :)

Z powodu wprowadzonych zmian nie śmiem już nazywać tego wypieku ciastem Madeira, ochrzczone więc zostanie cytrynowo-limonkowym ciastem ;) Po oryginał odsyłam Was do Eweny (zapewniam, że ciasto jest tego warte! :) ), a poniżej przepis z moimi małymi modyfikacjami :

*

cytrynowe2

*
inspiracja : Ciasto Madeira - "Cakes & slices" (przepis oryginalny u Eweny)

Ciasto cytrynowo-limonkowe

keksówka 11 x 22 cm

170 g miękkiego masła
170 g drobnego cukru
3 jajka
170 g mąki
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
otarta skórka z 1 cytryny
otarta skórka z 2 limonek
1 łyżka limoncello

Piekarnik nagrzać do 170°C.
Masło z cukrem utrzeć do białości, następnie – ciągle ucierając - dodawać po jednym jajku. Dodać otarte skórki i limoncello a następnie mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i dokładnie wymieszać. Masę wlać do natłuszczonej lub wyłożonej papierem keksówki i piec około godziny.
Po wystudzeniu możemy polukrować ciasto cytrynowo-limonkowym lukrem (u mnie : sok wymieszany pół na pół z limoncello + zmielony na puder jasny cukier trzcinowy).

Smacznego!

*

* * * * *

Na koniec, zanim przejdę do szczegółów konkursowych, pragnę podziękować Lukrecji za ostatnie wyróżnienie; nie wiem jak to się stało, ale nie dopisałam jej do listy w ostatnim wpisie… :( Przepraszam Lukrecjo! I raz jeszcze serdecznie dziękuję :)

A teraz… pora na rozwiązanie konkursu :)

Wasze imiona / pseudonimy wpisałam na listę w porządku w jakim pojawiły się one na blogu (mimo kilku komentarzy, każdy pojawił się na niej tylko raz ;) ). Jako, że komentujących było sporo, postanowiłam obdarować nie tylko dwie, ale… 5 osób :)
I tak oto, spomiędzy 47 komentujących :

1. Hafija
2. Marta
3. Ptasia
4. Damqelle
5. Ewelajna
6. Iza
7. Sylwia
8. Monika
9. Wegetarinka
10. Dagmara
11. Nina
12. Paulina
13. Isadora
14. Majana
15. Rain Drop (Mi)
16. Gossweetart
17. Karolka
18. Lu
19. Atina
20. Kuchareczka
21. Ewelosa
22. Lukrecja
23. Pinkcake
24. Czcicielka soi
25. Majka
26. Viridianka
27. Marchewka Dracoolina
28. Ulcik
29. An z Chatki
30. KaroLina
31. Cremebrule
32. Aga-aa
33. Małgoś.dz
34. Ania
35. Cudawianki
36. Szarlotek
37. Leloop
38. Anna Maria
39. AniaPP
40. Cyrylla
41. Pela
42. Sarenka
43. Ola
44. A.
45. Kejcik
46. Krokodyl
47. Dorota

maszyna losująca wybrała (kolejność alfabetyczna) :

- nr 35 Cudawianki

konkurscudawianki351
– nr 10 Dagmara

konkursdagmara10
– nr 13 Isadora
konkursisadora13
– nr 30 KaroLina
konkurskarolina30
– nr 43 Ola
konkursola43

Wszystkim serdecznie dziękuję za wspólną zabawę i od razu pocieszam tych, do których szczęście się nie uśmiechnęło, że nie będzie to ostatni mini-konkurs na moim blogu ;) A wylosowanych szczęśliwców proszę o kontakt mailowy (adres na górze bloga).

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę udanego nadchodzącego tygodnia :)

*

Piernik śniadaniowo-podwieczorkowy

czwartek, 26 Listopad 2009

Na trwający Korzenny Tydzień Ptasi będzie o pierniku. Ale nie o takim świątecznym, leżakującym, tylko o takim na już, na teraz, na osłodę jesiennych smutków :) Tego typu wypieki często goszczą na tutejszych stołach czy to na śniadanie, czy na podwieczorek. Gdy po raz pierwszy zaproponowano mi zjedzenie kromki takiego piernika z masłem – trochę się zdziwiłam… okazało się jednak, że jest to świetne połączenie :) Dawno, dawno temu jedzony w towarzystwie gorącego kakao, dziś – herbaty lub kawy z mlekiem.

Co jakiś czas testuję nowe przepisy i chyba nie trafiłam jeszcze na taki, który zupełnie by mi nie posmakował. Ten dzisiejszy znalazłam na jednym z moich ulubionych francuskich ‘piekarniczych’ blogów – Le Pétrin. Przepis jest autorstwa znakomitego francuskiego (znanego chyba na całym świecie) cukiernika – Lenôtre (niestety zmarłego w styczniu tego roku). Tutaj kilka słów o nim, o jego sławnej szkole (‘École Lenôtre’, która co roku kształci 3000 cukierników i kucharzy) i o jego kreacjach.

Przejdźmy jednak do dzisiejszego piernika. Jako, że to przepis tak znakomitego cukiernika, nie chciałam zbytnio go modyfikować, jak to mam w zwyczaju ;) Zwiększyłam więc tylko nieco ilość przypraw (w oryginale każdej z nich jest tylko 1/8 łyżeczki, a dla mnie to stanowczo za mało…), dodałam też odrobinę zmielonego kwiatu muszkatołowca (o którym wspominałam tutaj) oraz użyłam proszku pół na pół z sodą. Ciasto jest niesamowicie szybkie i łatwe, myślę, że nie może się nie udać. I jak każdy piernik – z dnia na dzień lepiej smakuje ;)

*

paindepices2

Piernik (pain d'épices)

proporcje na dużą keksówkę (11 x 30 cm)

350g miodu
40g cukru trzcinowego
125g mąki pszennej
125g mąki razowej (użyłam żytniej)
1 łyżeczka proszku do pieczenia*
1 łyżeczka sody*
2 jajka
100 ml mleka
1 łyżeczka cynamonu
1/4 łyżeczki mielonych ziaren anyżu
1/4 łyżeczki imbiru w proszku
1/4 łyżeczki zmielonego kardamonu
1/4 łyżeczki zmielonego kwiatu muszkatołowca

*dosyć ‘pełne’ łyżeczki, nie płaskie

Piekarnik nagrzać do180°C.
Miód i cukier rozpuścić w rondelku, na wolnym ogniu, następnie lekko przestudzić.
Mąki wymieszać z proszkiem i sodą. Dodać jajka, mleko, przyprawy i letni miód. Dobrze wymieszać. Wlać masę do natłuszczonej lub wyłożonej papierem foremki i piec ok. 45 minut (przykryć ciasto w trakcie pieczenia jeśli zbyt szybko się rumieni). Uważajmy, by nie piec ciasta zbyt długo, gdyż będzie ono później zbyt suche / twarde. Studzimy na kratce. I jeśli mamy cierpliwość – czekamy do następnego dnia, wtedy bowiem ciasto będzie jeszzce lepsze.

Smacznego !

*  *  *

Przy okazji przypomnę Wam też bardzo podobne, miodowe ciasto (Lekach), które piekłam rok temu (przepis tutaj) :

*miodownik

*

By powiedzieć, który jest lepszy, powinnam je upiec i konsumować jednocześnie ;) Obydwa są jednak naprawdę smaczne, choć nieco inne. Serdecznie Wam je polecam.

*

*  *  *  *  *
*
Konkursowe PS.

Jak zasugerowano mi to mailowo (Renato, dziękuję! :) ), postanowiłam przedłużyć nasz mini-konkurs (o którym wspomniałam w poprzednim poście) do końca tego tygodnia. Może ktoś jeszcze się dopisze ? Zwycięzców wyłonię więc na początku przyszłego tygodnia :)

Pozdrawiam !

*

.................................................


EDYCJAI jeszcze podziękowania dla Czcicielki soi, An z Chatki , Cremebrulee oraz Cyrylli za kolejne przemiłe wyróżnienia :)
Raz jeszcze dziękuję Wam bardzo serdecznie !*

Podziękowania i konkurs

niedziela, 22 Listopad 2009

Dziś miał być przepis, ale będą podziękowania :)
(przepis oczywiście też będzie, ale z lekkim ‘przesunięciem ;) wszak trwa Korzenny Tydzień Ptasi, który trzeba będzie należycie uczcić :))

Wróćmy więc do podziękowań.
Kieruję je do Sywii, Peggy, RainDrop, Wegetarianki oraz Gosi, które ostatnio przyznały mi przemiłe wyróżnienia, za co raz jeszcze bardzo serdecznie im dziękuję! :*

Teoretycznie i ja powinnam teraz wyróżnić kolejne blogi, ale… ale Ci co mnie już trochę znają wiedzą, że nie jestem do tego skora niestety i że zazwyczaj przerywam wszelakie łańcuszki ;) Dlatego skorzystam z tej okazji, by ‘zareklamować’ kilka blogów na które ostatnio trafiłam. Niektóre z nich z pewnością już znacie, inne być może nie. Mam jednak nadzieję, że i Wy je polubicie :) By je zobaczyć – kliknijcie proszę w kolumnie po prawej na ‘Odwiedzam’ i zobaczcie, czy kryją się tam jakieś nowe dla Was nazwy ;) Każdy z blogów na których bywam lubię za co innego, wizyta na każdym z nich to prawdziwa przyjemność :) Choć muszę przyznać, że lista ta z całą pewnością nie jest kompletna, często bowiem trafiam na jakiegoś nowego bloga poprzez komentarze czy wpisy u innych i… zwyczajnie zapominam dodać linka u siebie :/ Ale to nic, powoli naprawiam te wszystkie ‘błędy’ :)
Poza tym, nie jestem chyba w stanie wpisać wszystkich blogów na moją listę (musiała by ona zawierać chyba z 200 adresów; poza tym nie wiem dlaczego (technika to dla mnie czarna magia…) lecz ta moja lista blogów co jakiś czas się ‘zacina’, jak gdyby żyła własnym życiem :/ zastanawiam się, czy nie dzieje się tak właśnie wtedy, gdy linków na niej za dużo? sama nie wiem… ), dlatego często korzystam również z naszego dyniowego podsumowania, by powrócić na niektóre blogi :)
(a blogi francusko- i angielskojęzyczne znajdują się na mojej szczątkowej stronie FR ;))

Tak więc zapraszam Was do tego wirtualnego ‘odkrywania’ nowych miejsc i przy okazji ogłaszam mały konkurs :) Spośród komentarzy pod dzisiejszym wpisem, wylosowana zostanie jedna osoba (a może i dwie ;) ), która otrzyma mały, świąteczny drobiazg :) Nie będę pisać co to będzie, w przeciwnym bowiem razie nie będzie już świątecznej niespodzianki ;)
Napiszcie mi więc dziś proszę, czy na mojej liście ‘odwiedzanych’ odkryliście jakieś nowe miejsce; a jeśli nie, gdyż wszystkie te blogi już znacie (choć mam nadzieję, że może chociaż jeden będzie nowy ;) ), to napiszcie mi o tym, co Was najbardziej na blogach pociąga, na co zwracacie uwagę, co powoduje, że w dane miejsce wracacie. Chętnie też poznam adresy Waszych ulubionych ‘perełek’, z pewnością bowiem mnóstwo jest wspaniałych miejsc, do których nie dane mi jeszcze było trafić :)

Zainteresowanych konkursem zapraszam więc do zabawy, a tożsamość zwycięzcy ogłoszę w środę / czwartek :)

*

Pozdrawiam serdecznie!

*