Owoce czarnego bzu – przetwory

5 Wrzesień 2010

czarnybez01
*
Powoli nadchodzi czas przetworów z owoców czarnego bzu. Jako, że dostaję coraz więcej pytań na ich temat, stwierdziłam, że pora opublikować czekający w kolejce post.

W czerwcu pisałam Wam o syropie z kwiatów czarnego bzu. Kwiaty (te, których wielbiciele syropu nie zerwali ;) ) zdążyły już jednak przeobrazić się w owoce i zdobią swoimi granatowo-fioletowymi koralami gałęzie drzew. Czas więc najwyższy, by zaplanować kolejne przetwory :)

Owoce czarnego bzu (Sambucus nigra ) są niezwykle zdrowe : zawierają dużo witaminy C jak i witaminy z grupy B oraz – między innymi - olejki eteryczne i kwasy organiczne. Działają one przede wszystkim napotnie i przeciwbólowo, dlatego często stosowane są w stanach grypowo-przeziębieniowych, jako natularna alternatywa dla aspiryny ;) Pić można herbatki z suszonych owoców, sok lub syrop rozcieńczone wodą, a także wszelakie nalewki / tynktury (dające świetne rezultaty również w problemach z zatokami i ogólnie z systemem odpornościowym).

*
czarnybez1
*

Ważne jest, by zbierać owoce jak najbardziej dojrzałe (ciemno fioletowe) i podczas przygotowania odrzucać te, które są jeszcze zielone / czerwone. Niedojrzałe owoce zawierają bowiem sporo sambunigryny, która po spożyciu rozkładana jest przez organizm do cyjanowodoru i może powodować objawy złego samopoczucia (mdłości, wymioty, uczucie słabości). Na szczęście podczas przetwarzania (suszenie, gotowanie itp.) sambunigryna ulega rozkładowi, dzięki czemu przetwory z owoców czarnego bzu nie są dla nas szkodliwe. Pamiętajmy jednak, że nie należy spożywać świeżych, nieprzetworzonych owoców czarnego bzu !

Według niektórych źródeł – należy koniecznie oddzielić pestki od miąższu owoców, to bowiem pestki wydzielają kwas cyjanowodorowy. Według innych zaś źródeł – obróbka termiczna całkowicie neutralizuje sambunigrynę, nawet w pestkach. Osobiście nie spotkałam się nigdy z żadnymi przykrymi dolegliwościami, choć konfitury jadam również te z całymi owocami. Jeśli jednak macie obawy lub wątpliwości, zamiast konfitury z całych owoców możecie przygotować ‘galaretkę’ z przetartego miąższu. Jednak jako iż pektyna znajduje się przede wszystkim w pestkach, do wyrobu galaretki musimy użyć albo dużej ilości cukru, albo dodać do niej nieco pektyny (najlepiej tej naturalnej, np. w postaci pestek i skórek jabłkowych, o czym wspominałam tutaj – klik).

*

czarnybez2
*

Poniżej kilka propozycji na przetwory z tych niezwykle zdrowych owoców. W tym roku mam również ochotę przetestować przepis Komarki na marmoladę z czarnego bzu i jabłek – klik, to połączenie smakowe wyjątkowo bowiem do mnie przemawia (przy okazji – gwoli porównania ;)  - u Komarki możecie zobaczyć owoce czarnego bzu w późniejszym stadium dojrzewania, moje bowiem były zrywane dosyć wcześnie).

Podobno świetnie smakują również połączenia : czarny bez – jeżyny oraz czarny bez – truskawki / maliny, jednak będę je testować dopiero w przyszłym sezonie.

*


czarnybezprzetwory4*

Sok

owoce czarnego bzu
woda (mniej niż połowa wagi owoców)

Owoce umyć, osuszyć, odzdzielić od gałązek (dobrze w tym celu spisuje się widelec). Zalać owoce wodą, zagotować i gotować przez kilka minut na dosyć mocnym ogniu, aż owoce zaczną ‘pękać’. Gdy owoce lekko przestygną - przefiltrować sok pozostawiając owoce do powolnego odsączenia, bez ugniatania ich (dobrze jest pozostawić je na kilka godzin).

Z tak otrzymanego soku możemy przygotować np. syrop, ‘melasę’ lub galaretkę (którą ja robię niezwykle rzadko,  w galaretkach bowiem ‘specjalizuje’ się moja teściowa ;) ). Można też przygotować likier z czarnego bzu.

Syrop

Na każde 500 ml soku dodajemy 400-500 g cukru oraz sok z 1/2  cytryny.
Składniki zagotować, ściągnąć szumowiny a następnie przelać gorący syrop do wyparzonych / wypieczonych suchych butelek i natychmiast szczelnie zamknąć.
Przechowywać w chłodnym, ciemnym miejscu do 6 miesięcy. Po ptwarciu przechowywać w lodówce.

'Melasa'

(na zdjęciu w miseczce)

Zagotować 500 ml soku + 1 łyżkę soku z cytryny + 250-300 g cukru i gotować na wolnym ogniu (mieszając od czasu do czasu) tak długo, aż otrzymamy konsystencję zbliżoną do miodu. Następnie przełożyć do wyparzonych / wypieczonych suchych słoików i natychmiast szczelnie zamknąć. Można dodatkowo zapasteryzować - klik.

*

czarnybezprzetwory2

Konfitura

1 kg owoców czarnego bzu
ok. 400-500 g cukru
sok z 1/2 cytryny (więcej, jeśli podczas smażenia konsystencja jest zbyt płynna)

wersja I
Owoce umyć, osuszyć, odzdzielić od gałązek (dobrze w tym celu spisuje się widelec). Przełożyć je do rondelka, dodać odrobinę wody, cukier oraz połowę soku z cytryny, zagotować i gotować na wolnym ogniu, mieszając od czasu do czasu. Mniej więcej w połowie gotowania dodać resztę soku z cytryny i gotować do otrzymania odpowiedniej konsystencji. Przełożyć do wyparzonych / wypieczonych suchych słoików i natychmiast szczelnie zamknąć. Można dodatkowo zapasteryzować - klik.

wersja II
Owoce przygotować jak powyżej, zasypać je cukrem, lekko rozgnieść widelcem i odstawić na min. 12 godzin (można je w tym czasie przemieszać).
Następnie dodać połowę soku z cytryny, zagotować i gotować na wolnym ogniu mieszając od czasu do czasu. W połowie gotowania dodać resztę soku z cytryny i gotować do otrzymania odpowiedniej konsystencji. Przełożyć do wyparzonych / wypieczonych suchych słoików i natychmiast szczelnie zamknąć. Można dodatkowo zapasteryzować.

wersja III - galaretka

Jeśli obawiamy się obecności pestek w naszej konfiturze, owoce możemy potraktować tak, jak na galaretkę, czyli gotować je najpierw przez kilka minut z dodatkiem wody (bez cukru), następnie przetrzeć je przez sito, odcedzić sok, przelać go do rondla i gotować z dodatkiem cukru i soku z cytryny aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji (tradycyjnie używa się takiej samej ilości cukru co otrzymanego soku z owoców).
Jeśli chcemy, by galaretka była idealnie przeźroczysta, pozostawiamy owoce do odsączenia na sicie nie odciskając ich, w przeciwnym bowiem razie otrzymany sok będzie mętny.
Możemy też ok. 1/4 owoców  pozostawić w całości i dodać je do galaretki, by otrzymać coś pośredniego między dżemem / konfiturą a galaretką (to wersja dla tych, którym pestki w przetworach przeszkadzają ;) ).

*

(przepisy te to 'wypadkowa' informacji, którymi dzielą się ze mną tutejsze gospodynie oraz z przepisów książkowych, z których korzystałam na początku mojej przygody z przetworami, m.in 'Betty Bossi', 'Le confiturier' oraz z książki kucharskiej teściowej :) )

*

*  *  *  *  *

I na koniec jeszcze kilka słów (nie do końca kulinarnie...),  znalazłam się bowiem pod ‘obstrzałem’ kilku bloggerek ;))

Za zaproszenie do zabawy dziękuję (alfabetycznie) :

Cantiq, Monsai, Mystic, Pinkcake, Shinju, Usagi, Wegetariance oraz Wiewiórce

Przyznaję, na początku chciałam (jak zwykle ;) ) wykręcić się od pisania, jednak po przeczytaniu wszystkich Waszych przemiłych słów pod adresem bloga (za które bardzo serdecznie Wam wszystkim dziękuję! ) stwierdziłam, że nie mogę pozostawić tego bez echa ;)

Lubię...

1. książki - od najmłodszych, dziecinnych lat; księgarnia i biblioteka to zdecydowanie jedne z moich ulubionych miejsc
2. leniwe, niedzielne poranki
3. lubię nic nie musieć, móc się nie spieszyć i robić to, co sprawia mi przyjemność
4. przebywanie na łonie natury – góry, jezioro, spacer w lesie, piknik na kocu w kratę – wszystko jedno gdzie, byle z dala od zgiełku miasta i warkotu silników
5. jak pisałam już jakiś czas temu - uwielbiam ‘grzebać’ w ziemi ;) byłabym baaardzo szczęśliwa, gdybym mogła mieć na własność coś więcej niż kilka balkonowych skrzynek, najlepiej również kilka zwierzaków
6. zapach powietrza o poranku i o zmierzchu, szczególnie wiosną i latem
7. swoją pracę – kontakty z uczniami z tak różnych krajów i kultur są niezwykle ciekawe i inspirujące
8. sprawiać innym radość (bardziej cieszy mnie robienie prezentów innym, niż sobie samej ;) )
9. eksperymentować w kuchni, jednak nie w sensie ‘fusion’ ;)
10. czytać Wasze komentarze i móc wirtualnie z Wami rozmawiać :) choć nie jestem zbyt dobra w szybkim odpisywaniu niestety...

A jako że decydowanie i podejmowanie wyborów nie jest moją najlepszą stroną, wybaczcie proszę, iż nie wytypuję kolejnych osób… ;)

*

Pozdrawiam serdecznie!

*

77 odpowiedzi do “Owoce czarnego bzu – przetwory”

  1. Ewelosa pisze :

    Beatko no i co ty narobiłaś - jka ja zagladam do Ciebie to zaraz mi się czegośc hce robić :) tak było jka sie naoglądałam soli z pieczonymi warzywami u Ciebie tak jest i teraz gdy zobaczyłam bez.

    Ja zrobiłam tylko klasyczny sok z owoców czarnego bzu bo samaych owoców jeść jakoś nie lubię, no moze nie lubię ale przeszkadzają mi te pestki w nich.
    A powiedz mi ta melasa z bzu to w smaku podobna jest do tej z buraków? bo nie będę ukrywała, że pewnie ją zrobię - to przez Ciebie Łobuziaro Kulinarna Ty :P

    serdecznie pozdrawiam i ślę moc buziaków

    ps. właśnie sobie coś przypomniłam kazałaś mi przypomnieć się Tobie w temacie pestek z dyni :) co czynię :)

    Odpowiedz

  2. Usagi pisze :

    Wow, wow… Ależ ta konfitura wygląda. Sok zresztą też :)

    Dużo lubimy podobnych rzeczy ;) I ja lubię nasze wirtualne rozmowy, choć i u mnie obsuwa czasowa bywa znaczna :)

    Pozdrawiam serdecznie, tym razem wakacyjnie - Chiny, nadchodzę ;)

    Odpowiedz

  3. An-na pisze :

    Pięknie się prezentują Twoje przetwory, Beo. Ja z nostalgią wspominam marmoladę z czarnego bzu z gruszkami. Doskonałe połączenie. Ale sama nigdy jeszcze jej nie przygotowałam! Jako dziecko byłam straszona zatruciami po zjedzeniu surowych jagód, a moja mama jeszcze niedawno z nieufnością próbowała u mnie syropu z kwiatów czarnego bzu… Dziwne to, bo w Polsce dzikiego bzu jest pod dostatkiem i przetwory z niego nie powinny nikogo dziwić. Ale sądzę, że w moich rodzinnych stronach było tak wiele różnych owoców, że nikogo bez nie kusił…

    Odpowiedz

  4. Bea pisze :

    Ewelosa, ‘kulinarna łobuziara’ mnie rozbawiła ;))
    I cieszy mnie nadal niezmiernie, że masz ochotę na testowanie moich propozycji :)
    Co do pestek, to mnie one aż tak bardzo nie przeszkadzają, no ale ‘de gustibus’ ;) W razie czego możesz przetrzeć owoce przez sito właśnie, a dodać tylko część bez przecierania, wtedy pestek będzie niewiele, a tekstura będzie jednak mniej ‘galaretkowata’.

    PS. To jeszcze przypomnij mi szczegóły tego ‘przypomnienia’ proszę… Domyślam się, że chodziło o wysyłkę ewentualnych nasionek, tak ?

    Usagi, a kiedy dokładnie wyjeżdżasz ? I na ile ?

    Anno, masz rację – mam wrażenie, że w Polsce przetwory z czarnego bzu są jednak nieco mniej popularne. Pomysł marmolady z gruszkami zapisuję, z pewnością mi posmakuje :)

    Odpowiedz

  5. Ewelosa pisze :

    tak tak dokładnie pisałaś , że możesz mi wysłać nasionka tylko mam przypomnieć :)

    :)

    Odpowiedz

  6. Cantiq pisze :

    Wspaniale Beo - jak Ty to robisz, ze zawsze jak patrzę w monitor na Twoje zdjęcia i przepisy mam ochotę zjeść matrycę? :D

    Odpowiedz

  7. karmel-itka. pisze :

    och… czarny bez.
    ileż bym dała za gorącą herbatę z sokiem z czarnego bzu, gdy wracam zimą z wieczornych zajęc. zmęczona, zmarznięta… a za świeżą bułkę z tą konfiturą? wiele. naprawdę wiele bym oddała, wielu rzeczy się wyrzekła ;]

    Odpowiedz

  8. Paula pisze :

    Dla mnie wciąż czarny bez jest nieznaną nowinką, ale z chęcią spróbowałabym takich smakołyków :)

    Odpowiedz

  9. Kasiaaaa24 pisze :

    Nigdy nic nie robiłam z czarnego bzu. Może w tym roku upoluję jakies owoce i wykorzystam twoje pomysły :) Zrobiłabym sobie taki syrop na zimę, a co :)

    Miłego tygodnia Beatko :)

    Odpowiedz

  10. pinkcake pisze :

    Czyli jednak się wykręciłaś;)
    Do owoców bzu jakoś nie mam nabożeństwa;) Tylko trzeba się z nimi spieszyć, bo lada moment przemarzną…

    Odpowiedz

  11. Małgoś.dz pisze :

    Jeden niewinny bez, a u Ciebie Beatko zagościł w tylu apetycznych odsłonach… :) Ilekroć widzę u Ciebie przetwory, nie mogę wyjść z podziwu dla tylu różnorodnych i niebanalnych pomysłów. :)

    Ps. A co do lubienia, nie ma ani słowa o zakupach…? :D Kobiety lubią zakupy! :D

    Odpowiedz

  12. kass pisze :

    Jak zwykle u Ciebie ciekawie i inspirująco…lubię tu wpadać na sok z bzu lub galaretkę jakiej jeszcze nie jadłam…wspaniale mieć taką koleżankę blogową…pozdrawiam!

    Odpowiedz

  13. wsamrazik pisze :

    I ja sie zapisuję na dżem bzowo- gruszkowy, jak również na nalewkę ;=)

    Odpowiedz

  14. Gospodarnanarzeczona pisze :

    Spadłaś mi jak z nieba z tym bzem. Właśnie miałam na niego chrapkę. Połączenie z truskawkami zaświadczam dobre, robiłam tarteletki z truskawkami z sosem z czarnego bzu.

    Odpowiedz

  15. viridianka pisze :

    z kwiatami nie zdążyłam ale owocom nie odpuszczę, może sok, a może dżem… hmm jak pojadę do Łodzi to nazbieram bo wiem gdzie szukać (:

    Odpowiedz

  16. Atria pisze :

    Bea, spadłaś mi z nieba z tym bzem!
    Z kwiatkami się zamarudziłam ale z owocami już nie!Dojrzewają :)
    Chcę zrobić syrop (używam do jogurtu naturalnego a po co kupować:)) i konfituręL9 Pochwalę się jeśli wyjdzie!

    Pozdrawiam:)

    Odpowiedz

  17. myniolinka pisze :

    wyobraź sobie że czarny bez MAM!!! i nie zawaham się go przerobić na małe co nieco :)

    Odpowiedz

  18. wegetarianka pisze :

    Piękne zdjęcia Beatko, ale repertuar raczej mojej teściowej ;) choć zastanawiałam się nad wytrawnym potraktowaniem owoców bzu… a z listy “lubię” dopisałabym do swojej kilka punktów, zwłaszcza grzebanie w ziemi, choć owoce swojej pracy wykorzystuję może w 50%, robię to bardziej dla oka niż żołądka :D Pozdrawiam

    Odpowiedz

  19. Praline pisze :

    Oj, oj, chyba mi się wydaję, że to będzie kolejny Twój przyepis do zamknięcia w słoikach. Dookoła siebie mam wszędzie taki bez i długo nie wiedziałam co to jest i jak z nim postępować. Teraz już znalazłam inspirację i muszę tylko poczekać aż odpowiednio dojrzeje :)

    Pozdrawiam :)

    Odpowiedz

  20. zaytoon pisze :

    Twoje wpisy są niesamowicie inspirujące, Beo! Szkoda, że w moim mieście raczej nie mam szans na zerwanie czarnego bzu. A może po prostu źle szukam? No, nie wiem. W każdym bądź razie napatrzeć się nie mogę na te małe cuda.

    Miło się czegoś więcej o Tobie dowiedzieć. :)

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz

  21. Shinju pisze :

    Przetwory z czarnego bzu imponujące. Chętnie bym spróbowała co nieco :) Ja rozmyślam co z aronii zrobić, bo mam trochę z własnej działki.

    Odpowiedz

  22. Majana pisze :

    Jakie cudowne zdjęcia ! Wspaniałe przetwory z użyciem czarnego bzu i ciekawe informacje. Widzisz Beatko, ja na przykład nie wiedziałam,ze nie wolno spożywać czarnego bzu na surowo ;)
    Lubię sok z czarnego bzu, idealny do herbatki zimową porą.

    Pozdrawiam Cię serdecznie i ciepło:*
    Majana
    Ps. Fajnie dowiedzieć się o naszej Beatce ciut więcej :)

    Odpowiedz

  23. lo pisze :

    Beo, a ja po każdym poście przemierzam Twoimi śladami i robię to co proponujesz. Nie zdziw się, jak niedługo usłyszysz hymny pochwalne po moich przetworach z owoców bzu. Oj tak, lubisz innym sprawiać przyjemności i dawać prezenty.

    Odpowiedz

  24. majka pisze :

    Wszystko tak pieknie sie prezentuje, ze az trudno oczy oderwac :)) Gdybym tylko ja miala wiecej czasu i samozaparcia to pokusilabym sie o przygotowanie takich pysznosci. Pamietam jak moja mama robila sok z czarnego bzu… Byl nie tylko doskonalym lekarstwem na zimowe przeziebienia ale rowniez doskonale smakowal z deserami :)

    P.S. Zaliczylam ostatnio dyniowy festyn na pobliskiej farmie :) Zakupilam kilka dyn, ktore czekaja teraz na swoj dzien :)

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz

  25. wiewiórka pisze :

    Przetwory z bzu maja taki piękny, głęboki kolor. Do tej pory znałam tylko sok, a u Ciebie widzę całą gamę przetworów i wszystkie wyglądają niesamowicie smakowicie :) Kusisz, oj kusisz, do poszukiwania względnie czystych krzaków bzu ;)

    Miło, że przyłączyłaś się do zabawy w lubienie - fajnie jest dowiedzieć się, że ma się z kims wspólne rzeczy do lubienia :)

    pozdrawiam :)

    Odpowiedz

  26. kabamaiga pisze :

    Właśnie dzisiaj rano mijłam czarny bez. A z zabawą się spóźniłam :) http://stokolorowkuchni.blox.pl/2010/09/Zupa-dyniowa-z-lazankami-i-lubienie.html

    Odpowiedz

  27. Beata pisze :

    Beatko, faktycznie lubimy prawie to samo!
    Przetwory z bzu wspaniałe, jaką mają głęboką barwę!

    Odpowiedz

  28. Marysia pisze :

    Jak zwykle kuszace te zdjecia i juz mi slinka cieknie…ale tym razem moge tylko popatrzec. Juz sie przeprowadzilam do Finlandii i na razie jestem w szoku termicznym i chyba zaczynam sie hibernowac. Rano jak wychodze z psem to juz w czapce i rekawiczkach :)

    Odpowiedz

  29. kawa pisze :

    W moim rodzinnym domu czarny bez był zawsze, głównie w postaciu soków. Zbieranie, obieranie owoców widelcem, gotowanie, wekowanie wspomninam bardzo miło :)

    Odpowiedz

  30. cudawianki pisze :

    jejku!! ta konfitura… dalabym za nia wiele! :-)) co do punktu 10, wcale nie jest z Toba tak zle, mialam juz w skrzynce @ kilka cieplych slow od Ciebie! pozdrawiam serdecznie :-)))

    Odpowiedz

  31. atina pisze :

    Pysznie wygląda ta konfiturka! A i miło jest dowiedzieć o Tobie jeszcze kilku innych rzeczy:) A z punktem 10 pozwolę sobie nie do końca się jednak zgodzić ;)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    Odpowiedz

  32. dorota20w pisze :

    Jeszcze nigdy nie robiłam nic z czarnego bzu
    moze w końcu sie odważę?

    Odpowiedz

  33. Gosi@ pisze :

    Milo bylo poczytac o tym,co lubisz…..
    Przetwory nie sa moja mocna strona,tzn-nie…nie tak…bylyby moja dobra i mocna strona,gdyby byl zbyt i zapotrzebowanie na nie,a tak…z braku takowych nie robie ich po prostu…lubie podziwiac i sie zachwycac nimi u innych,przede wszystkim nad pomyslowoscia co niektorych….
    Cudne foteczki-jak zwykle zreszta :)
    Pozdrawiam cieplutko :)

    Odpowiedz

  34. Agnieszka pisze :

    Czekałam, aż podzielisz się przepisami na przetwory z owoców czarnego bzu! Mam jedno drzewko na działce, ale jeszcze nigdy nie korzystałam z jego darów. ;) Tym razem będzie inaczej i mam zamiar zrobić konfiturę. Spodobała mi się również ‘melasa’ i też chętnie wypróbuję ;)

    Odpowiedz

  35. Bea pisze :

    Widzę, że zainteresowanie bzem jest jednak spore; zachęcam Was do przygotowania przetworów z czarnego bzu – będą jak znalazł na jesienną słotę i zimowe niedomagania naszego systemu odpornościowego ;)

    *

    Cantiq, Zay, dziękuję serdecznie :)

    Karmelitko, Paula - częstuję więc wirtualnie !

    Viri, Myniolinko, Praline, Kasiu, owocnego zbierania i przetwarzania w takim razie :)

    Eweloso, żaden problem! Napisz tylko, które odmiany Cię interesują, dobrze? Może być mailowo lub tu, jak wolisz.
    PS. Zapomniałam wyżej napisać o tej melasie : nie, ona nie ma takiego samego smaku jak ta tradycyjna, to jednak coś jak bardzo gęsty syrop z czarnego bzu mimo wszystko…

    Pinkcake, no ale tylko częściowo się wykręciłam ;))

    Małgosiu, bo te zakupy to właściwie można podciągnąć pod niektóre punkty – a) książki, b) jedzenie i jeszcze c) sesje zdjęciowe ;))

    Kass, miło mi niezmiernie to czytać, gdyż za każdym razem zastanawiam się, czy i kogo takie przetwory będą interesować… :)

    Wsamraziku, ja z nalewkami chyba muszę już w tym roku przystopować niestety, ale na dżem chyba taż się jednak skuszę ;)

    Narzeczono, ja do tej pory łączyłam z innymi owocami tylko kwiaty czarnego bzu, ale nie owoce, myślę jednak, że też by mi posmakowały.

    Atrio, z jogurtem z pewnością świetnie smakuje ! Pochwal się koniecznie, jeśli coś przygotujesz :)

    Wegetarianko, szczerze mówiąc to u nas też to jest bardziej repertuar mojej teściowej ;) ale i ja od czasu do czasu robię coś z czarnego bzu dla nas.
    A ‘grzebanie w ziemi’ to ja lubię dla samego ‘grzebania’ właśnie, dla relaksu i przyjemności jakie z tego czerpię :)

    Shinju, na Cinie jest kilka przepisów z aronią; ja niestety nie mam tu do niej dostępu, czego bardzo żałuję :/

    Majano, to przez tę sambunigrynę właśnie…

    Lo, Ty często proponujesz tak niesamowite smakołyki, że moim do nich daleko… Będzie mi więc niezmiernie miło, jeśli zechcesz któryś z przepiów wypróbować :)

    Majko, zazdroszczę dyniowego festynu ! :) U nas najwięcej dyni będzie na farmie pod koniec września. I niestety wczoraj wyczytałam w necie, że festyn, na który chciałam w tym roku pojechać - jest odwołany :(

    Wiewiórko, koniecznie jak najczystszych krzaków ;)

    Kabamaiga, dziękuję za kolejne ‘ustrzelenie’! :)

    Prawda, Beato ? :)

    Marysiu, właśnie sobie o Tobie niedawno myślałam ! Mam nadzieję, że wszystko odbyło się sprawnie i bezproblemowo… Szoku termicznego nie zazdroszczę, nie wyobrażam sobie, bym już teraz musiała chodzić w czapce i rękawiczkach, brrr… ;))
    Trzymaj się ciepło !

    Witaj Kawo ! U mnie niestety takich tradycji nie było, dlatego sama teraz to nadrabiam ;)

    Cudawianko, najgorsze jest to, że to właściwie ci najbliźsi na tym cierpią, moja siostra bowiem bardzo często musi mi się ‘przypominać’ i czekać w mailowej kolejce ;))
    (Siostro, wybacz ! ! ! :* )

    Atino, no Tobie też już niestety odpisywałam z opóźnieniem… ale to zawsze wynika z mojej złej organizacji niestety, absolutnie nie ze złej woli !
    :*

    Doroto, spróbować zawsze warto :)

    Gosiu, ja lubię zrobić sobie dwa małe słoiczki, by mieć na niedzielne śniadanie coś, czego w sklepie kupić nie można. Tym bardziej, że tylko wtedy wiem, co tam dokładnie jest ;)

    Agnieszko, cieszę się w takim razie, że przepisy się przydały :)

    *

    Pozdrawiam wszystkich serdecznie !

    Odpowiedz

  36. karoLina pisze :

    Imponująca lista bzowych przetworów! Piękny owoc na tej czerwonej gałązce. Ja, także przez Ciebie (każdy, jak widać, czemuś zawinił ;) wpadłam w szał (no, szalik może, bo jednak staram się myśleć o tym, czy ktoś to zje) robienia przetworów i całkiem dobrze idzie. Dzisiaj w garnku dżem śliwkowy. Pozdrowienia.

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Karolino, u mnie śliwki dopiero na przełomie września i października będą (‘szalik’ w pierwszej chwili lekko mnie zdziwił, ale to pewnie przez aktualne zmęczenie ;)).

    Odpowiedz

  37. Arek pisze :

    Naprawde super - szkoda tylko ze czarny bez nie jest taki latwy do zdobycia!

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Arku, u nas na szczęście można go kupiź nawet na targu, no i do lasu / w pola też mamy blisko.

    Odpowiedz

  38. An z Chatki pisze :

    witam jeszcze wakacyjnie :) przepisy super :) a ja jestem zachwycona lekcja gotowania z kucharzem, naprawde bylo warto. Pisze krotko, bo mam wykupiony krotki czas korzystania z internetu, a ja jeszcze tyle blogow do obejrzenia. pozdrawiam sedecznie An.

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    An, bardzo jestem ciekawa tej Twojej lekcji z kucharzem ! Mam nadzieję, że o niej napiszesz później na blogu :)

    Odpowiedz

  39. margot pisze :

    Bea ,oj Bea…a myślałam ,że zrobię kilka słoiczków powideł śliwkowych i nic więcej …., a teraz mi się czarnego bzu chce i różnych bzowych przetworów

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Margot, jeśli tylko masz czas i ochotę, to trzeba robić ;)

    Odpowiedz

  40. edysqa pisze :

    Wspaniałe przepisy :-)
    A u mnie niestety ciągle pada i nie mogę przez to wybrać na pole żeby zerwać te pyszne owoce. Zrobiłam w tamtym roku 30 małych buteleczek soku i poszły tak szybko że w tym roku miałam zamiar zrobić ich dużo dużo więcej i nie wiem co mi z tego wyjdzie.

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Witaj Edysqo ! Ja nie robię soku z bzu zbyt dużo, ale jeśli mi go zabaraknie to dokupuję w sklepie taki ekologiczny, w sklepie ze zdrową żywnością.

    Odpowiedz

  41. Grażyna pisze :

    Pyszne propozycje ! Ja owoce czarnego bzu ładuję z cukrem do sokownika. Dawno tego nie robiłam, może w tym roku ? Świetne na przeziębienie :)

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Grażyno, w sokowniku jeszcze nie robiłam, ale to też dobry pomysł, choć ktoś na jakimś forum zdaje się kiedyś pisał (niech żyje skleroza… ;)), że jego sokownik nie za dobrze ‘strawił’ te pestki niestety ;)

    Odpowiedz

  42. piegusek1976 pisze :

    z dzieciństwa pamiętam tylko sok z czrnego bzu przygotowywany przez moja mamę, wierzę, że konfitura i galaretka są równie smaczne :)

    Odpowiedz

  43. Bozena pisze :

    Beo, jak zwykle estetyczne i ładne zdjęcia. Interesujące wiadomości o czarnym bzie. Sok, konfitura, melasa, syrop- chętnie bym się zmierzył z wybranym przetworem, ale w następnym sezonie, w Italii czarny bez dojrzewa dużo wcześniej. Pozdrawiam jak najserdeczniej. Bożena

    Odpowiedz

  44. komarka pisze :

    Bardzo polecam tą marmoladę z dodatkiem jabłek - smakuje mi jeszcze bardziej niż ta z samego bzu :) A ja w tym roku mam ochotę na konfiturę - taką z całymi czarnymi kulkami. Wybieram się na bez od kilku dni i ciągle przegania mnie złośliwy, popołudniowy deszcz :/
    A tak z innej beczki - po tamtegorocznym falstarcie, tego lata dynie wyrosły w całej swojej okazałości :) Już nie mogę doczekać się dyniowego festiwalu! Dzięki jeszcze raz :)

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Komarko, mam nadzieję, że uda mi się zrobić tę marmoladę pod koniec września, gdyż będę wtedy miała tydzień wolnego; teraz niestety powoli znów zaczyna się czas egzaminów (koniec kursu), więc na przetwory czasu niestety brak :/

    Odpowiedz

  45. anytsujx pisze :

    Cudowne przetwory, też zastanawiałam się nad sokiem w tym roku … dzięki za przepis :), pozdrawiam :)

    Odpowiedz

  46. Joanna DC pisze :

    Oh Bea, jestes jak zawsze niezawodna : edukacyjny post, swietne przepisy I fantastyczne zdjecia! Tak wiec na weekend mam nowe zajecie… poszukiwanie bzu… mam pytanie co do nalewek.. Czy robilas kiedys limoncello? Szukam na nie dobrego I sprawdzonego przepisu…
    Moc pozdrowien

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Joanno, sama limoncello nie robiłam, dostaję go zawsze sporo od teśció lub… uczniów ;) Polecam Ci jednak np. ten przepis na forum CinCin (testujący byli / są zadowoleni ;)) :

    http://www.cincin.cc/index.php?showtopic=4893&hl

    Mam też przepis od wirtualnej ;) koleżanki z Włoch, odrobinę różni się od tego z forum, chętnie podeślę Ci go dziś na maila.

    Odpowiedz

    Joanna DC pisze :

    Z calego serca dziekuje za informacje Bea! Bede robic ! Moc pozdrowien :)

    Odpowiedz

  47. cudzinka pisze :

    W tym roku za dziki bez czarny zabrałam się po raz pierwszy. Kwiatki tylko ususzyłam - nie znałam wtedy jeszcze Twojej strony, a z owoców wyszedł sok oraz marmelada z jeżynami (jeszcze nie próbowałam, wyszło na styk). Posługiwałam się wskazówkami ze starego kalendarza, gdzie natknęłam się również na informacje o tym, że przetwory alkoholowe z bzu czarnego są trujące. I co Ty na to? I jeszcze było napisane, że bez ma właściwości odkażające, więc nie trzeba dodawać cukru do soku, a słoiki/butelki tylko zapasteryzować. Pytam, bo nie mam doświadczenia.

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Witaj Cudzinko ! :) Nie sądzę, że przetwory alkoholowe są trujące, na forum winiarzy bowiem sporo się o nich pisze (i sporo się ich testuje ;) ). Choć najczęściej bez mimo wszystko podawany jest również obróbce termicznej (wg niektórych jest ona niezbędna, wg innych – nie). Bez rzeczywiście ma właściwości odkażające, choć ja cukru nie dodaję tutaj ze względu na pasteryzację / możliwość przechowywania przetworów, a jedynie ze względu na smak. Sok za to robię zupełnie bez cukru (tylko syrop, dżem i melasa są z cukrem, ale to raczej normalne w przypadku tych przetworów ;)).

    Pozdrawiam !

    Odpowiedz

  48. buruuberii pisze :

    Bea, niesamowitosci! Melasa, konfitura, mialam pytac o nalewke ale doczytalam komentarze :)
    Wiesz, dorzuce swoje 2 grosze do tych cyjankow - wydaje mi sie, ze jesli “sambunigryna ulega rozkładowi” to wlasnie wydziela sie wtedy cyjanowodor i wlasnie w wyzaszej temperaturze ten cyjanowodor sie ulatnia, sprawdze to jednak. Ze szkodliwoscia czarnego bzu jest raczej tak jak ze szkodliwoscia gorzkich pestek wszelakich - nalezaloby zjesc ich z pol kilograma (gorzkich pestem) by sie porzadnie zatruc, a to jest niewykolanlne… Nie martw sie bea tym cyjanowodorem, powaznie!
    Usciski sle :-)

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Basiu, ja niestety na stronie ‘chemicznej’ nie znam się zupełnie… Osobiście cyjanowodorem nie martwię się, gdyż dżemy z czarnego bzu jadam ‘w całości’ i problemów żadnych nie miewam ;) Jednak wolę o tym wspomnieć, by czytelnicy wiedzieli, na co ewentualnie powinni zwrócić uwagę. Choć mam nadzieję, że ta obróbka termiczna wystarcza jednak w 100% ;)

    Pozdrawiam Basiu!

    Odpowiedz

    buruuberii pisze :

    Bea, wiec na tyle na ile sie znam, to tak jak Ci pisalam trzeba by chyba zjesc z 10kg na raz bzu zeby sie troszke zatruc, ale mysle ze gdyby zjesc 10kg ziemniakow to skutek bedzie taki sam :))

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    No tak, 10kg ziemniaków też by się chyba pewnie odbiło na naszym systemie trawiennym ;)
    Poza tym podobnie jest z cynamonem czy tonką, też przecież mogą szkodzić, jednka nie w takich ilościach, jakich zwyczajowo używamy w kuchni. Na szczęście :)

    Odpowiedz

  49. Marzena pisze :

    Witam. Ja zrobiłam sok z owoców czarnego bzu i z malin, w proporcji 50/50. Jest przepyszny i mam nadzieję bardziej stawiający na nogi przeziębionych w mojej rodzinie. Pozdrawiam.

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Witaj Marzeno! Pomysł maliny + czarny bez bardzo mi się podoba ! Nie wiem, czy jeszcze teraz zdążę, ale w najgorszym wypadku będzie na przyszły rok :)

    Pozdrawiam !

    Odpowiedz

  50. Bea pisze :

    Dziękuję wszystkim za wizytę i komentarze !

    Pozdrawiam serdecznie !

    Odpowiedz

  51. aga-aa pisze :

    tam gdzie mieszkałam za dziecia było dużo krzewów bzu czarnego i pamietam jak zawsze mnie ostrzegano przed jedzeniem surowych owoców, bo mimo że niejadek byłam, to to co zabronione samo do buzi się pchało ;)

    Odpowiedz

  52. kuchareczka pisze :

    ook nie wiedzialam ze to czarny bez i nie wiedzialam, ze z tego mozna robic przetwory! :)

    Odpowiedz

  53. dakota pisze :

    Witajcie .A ja robiąc syrop z owoców bzu daję oprócz wody także sok pamaranczowy:)Kiedys gdy pomarancze smakowaly jak sie nalezy pomaranczami to razem je w calosci ze skora gotowalam z owocami bzu plus pare cytryn potem to wszystko miksowalam przecedzalam i do sloików:)Pycha syrop wychodzil.Z sokiem pomaranczowym tez dobry jest -mozna tez wlac troche greifrutowego-wtedy syrop ma wyrazistszy smak i nie tak metaliczny jak sam gotowany z woda i cukrem.Kto chce niech spróbuje-owoce juz czarne na krzakach:)Pozdrawiam:)

    Odpowiedz

  54. na drzewie u znajomego zobaczyłam te śliczne czarne kuleczki…chyba juz wiem co z nich zrobię, ta melasa wyglada smakowicie!

    Odpowiedz

  55. Nina pisze :

    czyli zamiast kupować melasę za 10 zł można ją sobie zrobić…

    Beo, Twój post wcześniej zupełnie mi się “schował”. Wiesz, że ja nie wiedziałam jak wygląda ten czarny bez, o którym wszyscy piszą? u mnie w domu nic sie z niego nie robiło. Jak znajdę, to zerwę i coś z nim pokombinuję :) dziękuję za tę lekcję

    Odpowiedz

  56. Bea pisze :

    Aga, a ja albo nie pamietam, albo nie rosl w moich okolicach ;)

    Kuchareczko, ciesze sie wiec, ze sie na cos przydalam :)

    Dakota, witaj! Twoj pomysl na syrop z dodatkiem pomaranczy barrrdzo mi sie podoba! Zapisuje na przyszly sezon :)

    Mlynki, mam nadzieje, ze ta ‘melasa’ Ci posmakuje.

    Nino, i tak i nie, bo to jednak cos innego niz taka melasa cukrowa; ale smak jest ciekawy, wiec warto sprobowac.
    I wiesz, u mnie w domu tez sie nic z czarnego bzu nie robilo niestety, tzn mama nie, a czy babcia robila to nawet nie wiem szczerze mowiac… ale nie mam zadnych wspomnien z tym zwiazanych ;)

    *

    Pozdrawiam wszystkich serdecznie!

    Odpowiedz

  57. [...] Jeśli wolnego czasu nie macie zbyt wiele, a mimo tego chcecie przygotować jakieś owocowe małe co nieco na jesienno-zimowe szarugi, to polecam Wam zrobienie jednego z wielu możliwych syropów owocowych. Ja w tym roku zrobiłam rabarbarowy oraz rabarbarowo-truskawkowy, ale według tego samego przepisu możecie przygotować np. osobno truskawkowy i rabarbarowy. Możecie też ‘aromatyzować’ syropy do woli (kilka pomysłów na końcu przepisu), a latem i jesienią przygotowywać syropy również z innych owoców (w zeszłym roku pisałam m.in. o syropie z owoców czarnego bzu - klik) [...]

  58. Barbara pisze :

    Syrop wyszedł przepyszny, taki jak pamiętam z dzieciństwa. Dzięki za przepis.

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Barbaro, wspaniale zatem! :)

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz

  59. Monika pisze :

    Właśnie zrobiłyśmy z mamusią 50 słoiczków soku z czarnego bzu:) Na zime jak znalazł. A jutro robimy malinki :)

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Moniko, milo mi ze wpis sie przydal :)

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz

  60. Łukasz pisze :

    Mam pytanie. Czy dojrzałe owoce czarnego bzu można zapakować na miesiąc w słoik z cukrem - postawić w słonecznym miejscu i spożywać później tak przyrządzony sok. Mam akurat tak przygotowany ’specyfik’ i nie wiem jak zakończyć fazę produkcji. Po tym co wyczytałem o fermentacji czarnego bzu, obawiam się czy tak przygotowany sok będzie się nadawał do spożycia. Z góry dziękuję za pomoc.

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Lukaszu, przepraszam, ze Twoje pytanie mi umknelo i ze odpisuje dopiero teraz! (wiem, wiem, teraz juz za pozno, ale moze na przyszlosc sie przyda… :/ ).
    Z tego co wiem, owoce z czarnego bzu (czy tez sok np.) powinno sie zawsze zagotowac, by zniszczyc zawarty w nich glikozyd - sabgunigrynę, ktory moze byc szkodliwy.

    Odpowiedz

Dodaj odpowiedź