
*
Powoli nadchodzi czas przetworów z owoców czarnego bzu. Jako, że dostaję coraz więcej pytań na ich temat, stwierdziłam, że pora opublikować czekający w kolejce post.
W czerwcu pisałam Wam o syropie z kwiatów czarnego bzu. Kwiaty (te, których wielbiciele syropu nie zerwali ;) ) zdążyły już jednak przeobrazić się w owoce i zdobią swoimi granatowo-fioletowymi koralami gałęzie drzew. Czas więc najwyższy, by zaplanować kolejne przetwory :)
Owoce czarnego bzu (Sambucus nigra ) są niezwykle zdrowe : zawierają dużo witaminy C jak i witaminy z grupy B oraz – między innymi - olejki eteryczne i kwasy organiczne. Działają one przede wszystkim napotnie i przeciwbólowo, dlatego często stosowane są w stanach grypowo-przeziębieniowych, jako natularna alternatywa dla aspiryny ;) Pić można herbatki z suszonych owoców, sok lub syrop rozcieńczone wodą, a także wszelakie nalewki / tynktury (dające świetne rezultaty również w problemach z zatokami i ogólnie z systemem odpornościowym).
Ważne jest, by zbierać owoce jak najbardziej dojrzałe (ciemno fioletowe) i podczas przygotowania odrzucać te, które są jeszcze zielone / czerwone. Niedojrzałe owoce zawierają bowiem sporo sambunigryny, która po spożyciu rozkładana jest przez organizm do cyjanowodoru i może powodować objawy złego samopoczucia (mdłości, wymioty, uczucie słabości). Na szczęście podczas przetwarzania (suszenie, gotowanie itp.) sambunigryna ulega rozkładowi, dzięki czemu przetwory z owoców czarnego bzu nie są dla nas szkodliwe. Pamiętajmy jednak, że nie należy spożywać świeżych, nieprzetworzonych owoców czarnego bzu !
Według niektórych źródeł – należy koniecznie oddzielić pestki od miąższu owoców, to bowiem pestki wydzielają kwas cyjanowodorowy. Według innych zaś źródeł – obróbka termiczna całkowicie neutralizuje sambunigrynę, nawet w pestkach. Osobiście nie spotkałam się nigdy z żadnymi przykrymi dolegliwościami, choć konfitury jadam również te z całymi owocami. Jeśli jednak macie obawy lub wątpliwości, zamiast konfitury z całych owoców możecie przygotować ‘galaretkę’ z przetartego miąższu. Jednak jako iż pektyna znajduje się przede wszystkim w pestkach, do wyrobu galaretki musimy użyć albo dużej ilości cukru, albo dodać do niej nieco pektyny (najlepiej tej naturalnej, np. w postaci pestek i skórek jabłkowych, o czym wspominałam tutaj – klik).
*
Poniżej kilka propozycji na przetwory z tych niezwykle zdrowych owoców. W tym roku mam również ochotę przetestować przepis Komarki na marmoladę z czarnego bzu i jabłek – klik, to połączenie smakowe wyjątkowo bowiem do mnie przemawia (przy okazji – gwoli porównania ;) - u Komarki możecie zobaczyć owoce czarnego bzu w późniejszym stadium dojrzewania, moje bowiem były zrywane dosyć wcześnie).
Podobno świetnie smakują również połączenia : czarny bez – jeżyny oraz czarny bez – truskawki / maliny, jednak będę je testować dopiero w przyszłym sezonie.
*
Sok
owoce czarnego bzu
woda (mniej niż połowa wagi owoców)
Owoce umyć, osuszyć, odzdzielić od gałązek (dobrze w tym celu spisuje się widelec). Zalać owoce wodą, zagotować i gotować przez kilka minut na dosyć mocnym ogniu, aż owoce zaczną ‘pękać’. Gdy owoce lekko przestygną - przefiltrować sok pozostawiając owoce do powolnego odsączenia, bez ugniatania ich (dobrze jest pozostawić je na kilka godzin).
Z tak otrzymanego soku możemy przygotować np. syrop, ‘melasę’ lub galaretkę (którą ja robię niezwykle rzadko, w galaretkach bowiem ‘specjalizuje’ się moja teściowa ;) ). Można też przygotować likier z czarnego bzu.
Syrop
Na każde 500 ml soku dodajemy 400-500 g cukru oraz sok z 1/2 cytryny.
Składniki zagotować, ściągnąć szumowiny a następnie przelać gorący syrop do wyparzonych / wypieczonych suchych butelek i natychmiast szczelnie zamknąć.
Przechowywać w chłodnym, ciemnym miejscu do 6 miesięcy. Po ptwarciu przechowywać w lodówce.
'Melasa'
(na zdjęciu w miseczce)
Zagotować 500 ml soku + 1 łyżkę soku z cytryny + 250-300 g cukru i gotować na wolnym ogniu (mieszając od czasu do czasu) tak długo, aż otrzymamy konsystencję zbliżoną do miodu. Następnie przełożyć do wyparzonych / wypieczonych suchych słoików i natychmiast szczelnie zamknąć. Można dodatkowo zapasteryzować - klik.
*
Konfitura
1 kg owoców czarnego bzu
ok. 400-500 g cukru
sok z 1/2 cytryny (więcej, jeśli podczas smażenia konsystencja jest zbyt płynna)
wersja I
Owoce umyć, osuszyć, odzdzielić od gałązek (dobrze w tym celu spisuje się widelec). Przełożyć je do rondelka, dodać odrobinę wody, cukier oraz połowę soku z cytryny, zagotować i gotować na wolnym ogniu, mieszając od czasu do czasu. Mniej więcej w połowie gotowania dodać resztę soku z cytryny i gotować do otrzymania odpowiedniej konsystencji. Przełożyć do wyparzonych / wypieczonych suchych słoików i natychmiast szczelnie zamknąć. Można dodatkowo zapasteryzować - klik.
wersja II
Owoce przygotować jak powyżej, zasypać je cukrem, lekko rozgnieść widelcem i odstawić na min. 12 godzin (można je w tym czasie przemieszać).
Następnie dodać połowę soku z cytryny, zagotować i gotować na wolnym ogniu mieszając od czasu do czasu. W połowie gotowania dodać resztę soku z cytryny i gotować do otrzymania odpowiedniej konsystencji. Przełożyć do wyparzonych / wypieczonych suchych słoików i natychmiast szczelnie zamknąć. Można dodatkowo zapasteryzować.
wersja III - galaretka
Jeśli obawiamy się obecności pestek w naszej konfiturze, owoce możemy potraktować tak, jak na galaretkę, czyli gotować je najpierw przez kilka minut z dodatkiem wody (bez cukru), następnie przetrzeć je przez sito, odcedzić sok, przelać go do rondla i gotować z dodatkiem cukru i soku z cytryny aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji (tradycyjnie używa się takiej samej ilości cukru co otrzymanego soku z owoców).
Jeśli chcemy, by galaretka była idealnie przeźroczysta, pozostawiamy owoce do odsączenia na sicie nie odciskając ich, w przeciwnym bowiem razie otrzymany sok będzie mętny.
Możemy też ok. 1/4 owoców pozostawić w całości i dodać je do galaretki, by otrzymać coś pośredniego między dżemem / konfiturą a galaretką (to wersja dla tych, którym pestki w przetworach przeszkadzają ;) ).
*
(przepisy te to 'wypadkowa' informacji, którymi dzielą się ze mną tutejsze gospodynie oraz z przepisów książkowych, z których korzystałam na początku mojej przygody z przetworami, m.in 'Betty Bossi', 'Le confiturier' oraz z książki kucharskiej teściowej :) )
*
* * * * *
I na koniec jeszcze kilka słów (nie do końca kulinarnie...), znalazłam się bowiem pod ‘obstrzałem’ kilku bloggerek ;))
Za zaproszenie do zabawy dziękuję (alfabetycznie) :
Cantiq, Monsai, Mystic, Pinkcake, Shinju, Usagi, Wegetariance oraz Wiewiórce
Przyznaję, na początku chciałam (jak zwykle ;) ) wykręcić się od pisania, jednak po przeczytaniu wszystkich Waszych przemiłych słów pod adresem bloga (za które bardzo serdecznie Wam wszystkim dziękuję! ) stwierdziłam, że nie mogę pozostawić tego bez echa ;)
Lubię...
1. książki - od najmłodszych, dziecinnych lat; księgarnia i biblioteka to zdecydowanie jedne z moich ulubionych miejsc
2. leniwe, niedzielne poranki
3. lubię nic nie musieć, móc się nie spieszyć i robić to, co sprawia mi przyjemność
4. przebywanie na łonie natury – góry, jezioro, spacer w lesie, piknik na kocu w kratę – wszystko jedno gdzie, byle z dala od zgiełku miasta i warkotu silników
5. jak pisałam już jakiś czas temu - uwielbiam ‘grzebać’ w ziemi ;) byłabym baaardzo szczęśliwa, gdybym mogła mieć na własność coś więcej niż kilka balkonowych skrzynek, najlepiej również kilka zwierzaków
6. zapach powietrza o poranku i o zmierzchu, szczególnie wiosną i latem
7. swoją pracę – kontakty z uczniami z tak różnych krajów i kultur są niezwykle ciekawe i inspirujące
8. sprawiać innym radość (bardziej cieszy mnie robienie prezentów innym, niż sobie samej ;) )
9. eksperymentować w kuchni, jednak nie w sensie ‘fusion’ ;)
10. czytać Wasze komentarze i móc wirtualnie z Wami rozmawiać :) choć nie jestem zbyt dobra w szybkim odpisywaniu niestety...
A jako że decydowanie i podejmowanie wyborów nie jest moją najlepszą stroną, wybaczcie proszę, iż nie wytypuję kolejnych osób… ;)
*
Pozdrawiam serdecznie!
*












Beatko no i co ty narobiłaś - jka ja zagladam do Ciebie to zaraz mi się czegośc hce robić :) tak było jka sie naoglądałam soli z pieczonymi warzywami u Ciebie tak jest i teraz gdy zobaczyłam bez.
Ja zrobiłam tylko klasyczny sok z owoców czarnego bzu bo samaych owoców jeść jakoś nie lubię, no moze nie lubię ale przeszkadzają mi te pestki w nich.
A powiedz mi ta melasa z bzu to w smaku podobna jest do tej z buraków? bo nie będę ukrywała, że pewnie ją zrobię - to przez Ciebie Łobuziaro Kulinarna Ty :P
serdecznie pozdrawiam i ślę moc buziaków
ps. właśnie sobie coś przypomniłam kazałaś mi przypomnieć się Tobie w temacie pestek z dyni :) co czynię :)
Odpowiedz
Wow, wow… Ależ ta konfitura wygląda. Sok zresztą też :)
Dużo lubimy podobnych rzeczy ;) I ja lubię nasze wirtualne rozmowy, choć i u mnie obsuwa czasowa bywa znaczna :)
Pozdrawiam serdecznie, tym razem wakacyjnie - Chiny, nadchodzę ;)
Odpowiedz
Pięknie się prezentują Twoje przetwory, Beo. Ja z nostalgią wspominam marmoladę z czarnego bzu z gruszkami. Doskonałe połączenie. Ale sama nigdy jeszcze jej nie przygotowałam! Jako dziecko byłam straszona zatruciami po zjedzeniu surowych jagód, a moja mama jeszcze niedawno z nieufnością próbowała u mnie syropu z kwiatów czarnego bzu… Dziwne to, bo w Polsce dzikiego bzu jest pod dostatkiem i przetwory z niego nie powinny nikogo dziwić. Ale sądzę, że w moich rodzinnych stronach było tak wiele różnych owoców, że nikogo bez nie kusił…
Odpowiedz
Ewelosa, ‘kulinarna łobuziara’ mnie rozbawiła ;))
I cieszy mnie nadal niezmiernie, że masz ochotę na testowanie moich propozycji :)
Co do pestek, to mnie one aż tak bardzo nie przeszkadzają, no ale ‘de gustibus’ ;) W razie czego możesz przetrzeć owoce przez sito właśnie, a dodać tylko część bez przecierania, wtedy pestek będzie niewiele, a tekstura będzie jednak mniej ‘galaretkowata’.
PS. To jeszcze przypomnij mi szczegóły tego ‘przypomnienia’ proszę… Domyślam się, że chodziło o wysyłkę ewentualnych nasionek, tak ?
Usagi, a kiedy dokładnie wyjeżdżasz ? I na ile ?
Anno, masz rację – mam wrażenie, że w Polsce przetwory z czarnego bzu są jednak nieco mniej popularne. Pomysł marmolady z gruszkami zapisuję, z pewnością mi posmakuje :)
Odpowiedz
tak tak dokładnie pisałaś , że możesz mi wysłać nasionka tylko mam przypomnieć :)
:)
Odpowiedz
Wspaniale Beo - jak Ty to robisz, ze zawsze jak patrzę w monitor na Twoje zdjęcia i przepisy mam ochotę zjeść matrycę? :D
Odpowiedz
och… czarny bez.
ileż bym dała za gorącą herbatę z sokiem z czarnego bzu, gdy wracam zimą z wieczornych zajęc. zmęczona, zmarznięta… a za świeżą bułkę z tą konfiturą? wiele. naprawdę wiele bym oddała, wielu rzeczy się wyrzekła ;]
Odpowiedz
Dla mnie wciąż czarny bez jest nieznaną nowinką, ale z chęcią spróbowałabym takich smakołyków :)
Odpowiedz
Nigdy nic nie robiłam z czarnego bzu. Może w tym roku upoluję jakies owoce i wykorzystam twoje pomysły :) Zrobiłabym sobie taki syrop na zimę, a co :)
Miłego tygodnia Beatko :)
Odpowiedz
Czyli jednak się wykręciłaś;)
Do owoców bzu jakoś nie mam nabożeństwa;) Tylko trzeba się z nimi spieszyć, bo lada moment przemarzną…
Odpowiedz
Jeden niewinny bez, a u Ciebie Beatko zagościł w tylu apetycznych odsłonach… :) Ilekroć widzę u Ciebie przetwory, nie mogę wyjść z podziwu dla tylu różnorodnych i niebanalnych pomysłów. :)
Ps. A co do lubienia, nie ma ani słowa o zakupach…? :D Kobiety lubią zakupy! :D
Odpowiedz
Jak zwykle u Ciebie ciekawie i inspirująco…lubię tu wpadać na sok z bzu lub galaretkę jakiej jeszcze nie jadłam…wspaniale mieć taką koleżankę blogową…pozdrawiam!
Odpowiedz
I ja sie zapisuję na dżem bzowo- gruszkowy, jak również na nalewkę ;=)
Odpowiedz
Spadłaś mi jak z nieba z tym bzem. Właśnie miałam na niego chrapkę. Połączenie z truskawkami zaświadczam dobre, robiłam tarteletki z truskawkami z sosem z czarnego bzu.
Odpowiedz
z kwiatami nie zdążyłam ale owocom nie odpuszczę, może sok, a może dżem… hmm jak pojadę do Łodzi to nazbieram bo wiem gdzie szukać (:
Odpowiedz
Bea, spadłaś mi z nieba z tym bzem!
Z kwiatkami się zamarudziłam ale z owocami już nie!Dojrzewają :)
Chcę zrobić syrop (używam do jogurtu naturalnego a po co kupować:)) i konfituręL9 Pochwalę się jeśli wyjdzie!
Pozdrawiam:)
Odpowiedz
wyobraź sobie że czarny bez MAM!!! i nie zawaham się go przerobić na małe co nieco :)
Odpowiedz
Piękne zdjęcia Beatko, ale repertuar raczej mojej teściowej ;) choć zastanawiałam się nad wytrawnym potraktowaniem owoców bzu… a z listy “lubię” dopisałabym do swojej kilka punktów, zwłaszcza grzebanie w ziemi, choć owoce swojej pracy wykorzystuję może w 50%, robię to bardziej dla oka niż żołądka :D Pozdrawiam
Odpowiedz
Oj, oj, chyba mi się wydaję, że to będzie kolejny Twój przyepis do zamknięcia w słoikach. Dookoła siebie mam wszędzie taki bez i długo nie wiedziałam co to jest i jak z nim postępować. Teraz już znalazłam inspirację i muszę tylko poczekać aż odpowiednio dojrzeje :)
Pozdrawiam :)
Odpowiedz
Twoje wpisy są niesamowicie inspirujące, Beo! Szkoda, że w moim mieście raczej nie mam szans na zerwanie czarnego bzu. A może po prostu źle szukam? No, nie wiem. W każdym bądź razie napatrzeć się nie mogę na te małe cuda.
Miło się czegoś więcej o Tobie dowiedzieć. :)
Pozdrawiam!
Odpowiedz
Przetwory z czarnego bzu imponujące. Chętnie bym spróbowała co nieco :) Ja rozmyślam co z aronii zrobić, bo mam trochę z własnej działki.
Odpowiedz
Jakie cudowne zdjęcia ! Wspaniałe przetwory z użyciem czarnego bzu i ciekawe informacje. Widzisz Beatko, ja na przykład nie wiedziałam,ze nie wolno spożywać czarnego bzu na surowo ;)
Lubię sok z czarnego bzu, idealny do herbatki zimową porą.
Pozdrawiam Cię serdecznie i ciepło:*
Majana
Ps. Fajnie dowiedzieć się o naszej Beatce ciut więcej :)
Odpowiedz
Beo, a ja po każdym poście przemierzam Twoimi śladami i robię to co proponujesz. Nie zdziw się, jak niedługo usłyszysz hymny pochwalne po moich przetworach z owoców bzu. Oj tak, lubisz innym sprawiać przyjemności i dawać prezenty.
Odpowiedz
Wszystko tak pieknie sie prezentuje, ze az trudno oczy oderwac :)) Gdybym tylko ja miala wiecej czasu i samozaparcia to pokusilabym sie o przygotowanie takich pysznosci. Pamietam jak moja mama robila sok z czarnego bzu… Byl nie tylko doskonalym lekarstwem na zimowe przeziebienia ale rowniez doskonale smakowal z deserami :)
P.S. Zaliczylam ostatnio dyniowy festyn na pobliskiej farmie :) Zakupilam kilka dyn, ktore czekaja teraz na swoj dzien :)
Pozdrawiam!
Odpowiedz
Przetwory z bzu maja taki piękny, głęboki kolor. Do tej pory znałam tylko sok, a u Ciebie widzę całą gamę przetworów i wszystkie wyglądają niesamowicie smakowicie :) Kusisz, oj kusisz, do poszukiwania względnie czystych krzaków bzu ;)
Miło, że przyłączyłaś się do zabawy w lubienie - fajnie jest dowiedzieć się, że ma się z kims wspólne rzeczy do lubienia :)
pozdrawiam :)
Odpowiedz
Właśnie dzisiaj rano mijłam czarny bez. A z zabawą się spóźniłam :) http://stokolorowkuchni.blox.pl/2010/09/Zupa-dyniowa-z-lazankami-i-lubienie.html
Odpowiedz
Beatko, faktycznie lubimy prawie to samo!
Przetwory z bzu wspaniałe, jaką mają głęboką barwę!
Odpowiedz
Jak zwykle kuszace te zdjecia i juz mi slinka cieknie…ale tym razem moge tylko popatrzec. Juz sie przeprowadzilam do Finlandii i na razie jestem w szoku termicznym i chyba zaczynam sie hibernowac. Rano jak wychodze z psem to juz w czapce i rekawiczkach :)
Odpowiedz
W moim rodzinnym domu czarny bez był zawsze, głównie w postaciu soków. Zbieranie, obieranie owoców widelcem, gotowanie, wekowanie wspomninam bardzo miło :)
Odpowiedz
jejku!! ta konfitura… dalabym za nia wiele! :-)) co do punktu 10, wcale nie jest z Toba tak zle, mialam juz w skrzynce @ kilka cieplych slow od Ciebie! pozdrawiam serdecznie :-)))
Odpowiedz
Pysznie wygląda ta konfiturka! A i miło jest dowiedzieć o Tobie jeszcze kilku innych rzeczy:) A z punktem 10 pozwolę sobie nie do końca się jednak zgodzić ;)
Pozdrawiam serdecznie :)
Odpowiedz
Jeszcze nigdy nie robiłam nic z czarnego bzu
moze w końcu sie odważę?
Odpowiedz
Milo bylo poczytac o tym,co lubisz…..
Przetwory nie sa moja mocna strona,tzn-nie…nie tak…bylyby moja dobra i mocna strona,gdyby byl zbyt i zapotrzebowanie na nie,a tak…z braku takowych nie robie ich po prostu…lubie podziwiac i sie zachwycac nimi u innych,przede wszystkim nad pomyslowoscia co niektorych….
Cudne foteczki-jak zwykle zreszta :)
Pozdrawiam cieplutko :)
Odpowiedz
Czekałam, aż podzielisz się przepisami na przetwory z owoców czarnego bzu! Mam jedno drzewko na działce, ale jeszcze nigdy nie korzystałam z jego darów. ;) Tym razem będzie inaczej i mam zamiar zrobić konfiturę. Spodobała mi się również ‘melasa’ i też chętnie wypróbuję ;)
Odpowiedz
Widzę, że zainteresowanie bzem jest jednak spore; zachęcam Was do przygotowania przetworów z czarnego bzu – będą jak znalazł na jesienną słotę i zimowe niedomagania naszego systemu odpornościowego ;)
*
Cantiq, Zay, dziękuję serdecznie :)
Karmelitko, Paula - częstuję więc wirtualnie !
Viri, Myniolinko, Praline, Kasiu, owocnego zbierania i przetwarzania w takim razie :)
Eweloso, żaden problem! Napisz tylko, które odmiany Cię interesują, dobrze? Może być mailowo lub tu, jak wolisz.
PS. Zapomniałam wyżej napisać o tej melasie : nie, ona nie ma takiego samego smaku jak ta tradycyjna, to jednak coś jak bardzo gęsty syrop z czarnego bzu mimo wszystko…
Pinkcake, no ale tylko częściowo się wykręciłam ;))
Małgosiu, bo te zakupy to właściwie można podciągnąć pod niektóre punkty – a) książki, b) jedzenie i jeszcze c) sesje zdjęciowe ;))
Kass, miło mi niezmiernie to czytać, gdyż za każdym razem zastanawiam się, czy i kogo takie przetwory będą interesować… :)
Wsamraziku, ja z nalewkami chyba muszę już w tym roku przystopować niestety, ale na dżem chyba taż się jednak skuszę ;)
Narzeczono, ja do tej pory łączyłam z innymi owocami tylko kwiaty czarnego bzu, ale nie owoce, myślę jednak, że też by mi posmakowały.
Atrio, z jogurtem z pewnością świetnie smakuje ! Pochwal się koniecznie, jeśli coś przygotujesz :)
Wegetarianko, szczerze mówiąc to u nas też to jest bardziej repertuar mojej teściowej ;) ale i ja od czasu do czasu robię coś z czarnego bzu dla nas.
A ‘grzebanie w ziemi’ to ja lubię dla samego ‘grzebania’ właśnie, dla relaksu i przyjemności jakie z tego czerpię :)
Shinju, na Cinie jest kilka przepisów z aronią; ja niestety nie mam tu do niej dostępu, czego bardzo żałuję :/
Majano, to przez tę sambunigrynę właśnie…
Lo, Ty często proponujesz tak niesamowite smakołyki, że moim do nich daleko… Będzie mi więc niezmiernie miło, jeśli zechcesz któryś z przepiów wypróbować :)
Majko, zazdroszczę dyniowego festynu ! :) U nas najwięcej dyni będzie na farmie pod koniec września. I niestety wczoraj wyczytałam w necie, że festyn, na który chciałam w tym roku pojechać - jest odwołany :(
Wiewiórko, koniecznie jak najczystszych krzaków ;)
Kabamaiga, dziękuję za kolejne ‘ustrzelenie’! :)
Prawda, Beato ? :)
Marysiu, właśnie sobie o Tobie niedawno myślałam ! Mam nadzieję, że wszystko odbyło się sprawnie i bezproblemowo… Szoku termicznego nie zazdroszczę, nie wyobrażam sobie, bym już teraz musiała chodzić w czapce i rękawiczkach, brrr… ;))
Trzymaj się ciepło !
Witaj Kawo ! U mnie niestety takich tradycji nie było, dlatego sama teraz to nadrabiam ;)
Cudawianko, najgorsze jest to, że to właściwie ci najbliźsi na tym cierpią, moja siostra bowiem bardzo często musi mi się ‘przypominać’ i czekać w mailowej kolejce ;))
(Siostro, wybacz ! ! ! :* )
Atino, no Tobie też już niestety odpisywałam z opóźnieniem… ale to zawsze wynika z mojej złej organizacji niestety, absolutnie nie ze złej woli !
:*
Doroto, spróbować zawsze warto :)
Gosiu, ja lubię zrobić sobie dwa małe słoiczki, by mieć na niedzielne śniadanie coś, czego w sklepie kupić nie można. Tym bardziej, że tylko wtedy wiem, co tam dokładnie jest ;)
Agnieszko, cieszę się w takim razie, że przepisy się przydały :)
*
Pozdrawiam wszystkich serdecznie !
Odpowiedz
Imponująca lista bzowych przetworów! Piękny owoc na tej czerwonej gałązce. Ja, także przez Ciebie (każdy, jak widać, czemuś zawinił ;) wpadłam w szał (no, szalik może, bo jednak staram się myśleć o tym, czy ktoś to zje) robienia przetworów i całkiem dobrze idzie. Dzisiaj w garnku dżem śliwkowy. Pozdrowienia.
Odpowiedz
Bea pisze :
Wrzesień 9th, 2010 o 18 h 12 min
Karolino, u mnie śliwki dopiero na przełomie września i października będą (‘szalik’ w pierwszej chwili lekko mnie zdziwił, ale to pewnie przez aktualne zmęczenie ;)).
Odpowiedz
Naprawde super - szkoda tylko ze czarny bez nie jest taki latwy do zdobycia!
Odpowiedz
Bea pisze :
Wrzesień 9th, 2010 o 18 h 14 min
Arku, u nas na szczęście można go kupiź nawet na targu, no i do lasu / w pola też mamy blisko.
Odpowiedz
witam jeszcze wakacyjnie :) przepisy super :) a ja jestem zachwycona lekcja gotowania z kucharzem, naprawde bylo warto. Pisze krotko, bo mam wykupiony krotki czas korzystania z internetu, a ja jeszcze tyle blogow do obejrzenia. pozdrawiam sedecznie An.
Odpowiedz
Bea pisze :
Wrzesień 9th, 2010 o 18 h 20 min
An, bardzo jestem ciekawa tej Twojej lekcji z kucharzem ! Mam nadzieję, że o niej napiszesz później na blogu :)
Odpowiedz
Bea ,oj Bea…a myślałam ,że zrobię kilka słoiczków powideł śliwkowych i nic więcej …., a teraz mi się czarnego bzu chce i różnych bzowych przetworów
Odpowiedz
Bea pisze :
Wrzesień 9th, 2010 o 18 h 57 min
Margot, jeśli tylko masz czas i ochotę, to trzeba robić ;)
Odpowiedz
Wspaniałe przepisy :-)
A u mnie niestety ciągle pada i nie mogę przez to wybrać na pole żeby zerwać te pyszne owoce. Zrobiłam w tamtym roku 30 małych buteleczek soku i poszły tak szybko że w tym roku miałam zamiar zrobić ich dużo dużo więcej i nie wiem co mi z tego wyjdzie.
Odpowiedz
Bea pisze :
Wrzesień 9th, 2010 o 19 h 19 min
Witaj Edysqo ! Ja nie robię soku z bzu zbyt dużo, ale jeśli mi go zabaraknie to dokupuję w sklepie taki ekologiczny, w sklepie ze zdrową żywnością.
Odpowiedz
Pyszne propozycje ! Ja owoce czarnego bzu ładuję z cukrem do sokownika. Dawno tego nie robiłam, może w tym roku ? Świetne na przeziębienie :)
Odpowiedz
Bea pisze :
Wrzesień 9th, 2010 o 19 h 19 min
Grażyno, w sokowniku jeszcze nie robiłam, ale to też dobry pomysł, choć ktoś na jakimś forum zdaje się kiedyś pisał (niech żyje skleroza… ;)), że jego sokownik nie za dobrze ‘strawił’ te pestki niestety ;)
Odpowiedz
z dzieciństwa pamiętam tylko sok z czrnego bzu przygotowywany przez moja mamę, wierzę, że konfitura i galaretka są równie smaczne :)
Odpowiedz
Beo, jak zwykle estetyczne i ładne zdjęcia. Interesujące wiadomości o czarnym bzie. Sok, konfitura, melasa, syrop- chętnie bym się zmierzył z wybranym przetworem, ale w następnym sezonie, w Italii czarny bez dojrzewa dużo wcześniej. Pozdrawiam jak najserdeczniej. Bożena
Odpowiedz
Bardzo polecam tą marmoladę z dodatkiem jabłek - smakuje mi jeszcze bardziej niż ta z samego bzu :) A ja w tym roku mam ochotę na konfiturę - taką z całymi czarnymi kulkami. Wybieram się na bez od kilku dni i ciągle przegania mnie złośliwy, popołudniowy deszcz :/
A tak z innej beczki - po tamtegorocznym falstarcie, tego lata dynie wyrosły w całej swojej okazałości :) Już nie mogę doczekać się dyniowego festiwalu! Dzięki jeszcze raz :)
Odpowiedz
Bea pisze :
Wrzesień 9th, 2010 o 18 h 40 min
Komarko, mam nadzieję, że uda mi się zrobić tę marmoladę pod koniec września, gdyż będę wtedy miała tydzień wolnego; teraz niestety powoli znów zaczyna się czas egzaminów (koniec kursu), więc na przetwory czasu niestety brak :/
Odpowiedz
Cudowne przetwory, też zastanawiałam się nad sokiem w tym roku … dzięki za przepis :), pozdrawiam :)
Odpowiedz
Oh Bea, jestes jak zawsze niezawodna : edukacyjny post, swietne przepisy I fantastyczne zdjecia! Tak wiec na weekend mam nowe zajecie… poszukiwanie bzu… mam pytanie co do nalewek.. Czy robilas kiedys limoncello? Szukam na nie dobrego I sprawdzonego przepisu…
Moc pozdrowien
Odpowiedz
Bea pisze :
Wrzesień 9th, 2010 o 18 h 46 min
Joanno, sama limoncello nie robiłam, dostaję go zawsze sporo od teśció lub… uczniów ;) Polecam Ci jednak np. ten przepis na forum CinCin (testujący byli / są zadowoleni ;)) :
http://www.cincin.cc/index.php?showtopic=4893&hl
Mam też przepis od wirtualnej ;) koleżanki z Włoch, odrobinę różni się od tego z forum, chętnie podeślę Ci go dziś na maila.
Odpowiedz
Joanna DC pisze :
Wrzesień 10th, 2010 o 2 h 53 min
Z calego serca dziekuje za informacje Bea! Bede robic ! Moc pozdrowien :)
Odpowiedz
W tym roku za dziki bez czarny zabrałam się po raz pierwszy. Kwiatki tylko ususzyłam - nie znałam wtedy jeszcze Twojej strony, a z owoców wyszedł sok oraz marmelada z jeżynami (jeszcze nie próbowałam, wyszło na styk). Posługiwałam się wskazówkami ze starego kalendarza, gdzie natknęłam się również na informacje o tym, że przetwory alkoholowe z bzu czarnego są trujące. I co Ty na to? I jeszcze było napisane, że bez ma właściwości odkażające, więc nie trzeba dodawać cukru do soku, a słoiki/butelki tylko zapasteryzować. Pytam, bo nie mam doświadczenia.
Odpowiedz
Bea pisze :
Wrzesień 9th, 2010 o 18 h 52 min
Witaj Cudzinko ! :) Nie sądzę, że przetwory alkoholowe są trujące, na forum winiarzy bowiem sporo się o nich pisze (i sporo się ich testuje ;) ). Choć najczęściej bez mimo wszystko podawany jest również obróbce termicznej (wg niektórych jest ona niezbędna, wg innych – nie). Bez rzeczywiście ma właściwości odkażające, choć ja cukru nie dodaję tutaj ze względu na pasteryzację / możliwość przechowywania przetworów, a jedynie ze względu na smak. Sok za to robię zupełnie bez cukru (tylko syrop, dżem i melasa są z cukrem, ale to raczej normalne w przypadku tych przetworów ;)).
Pozdrawiam !
Odpowiedz
Bea, niesamowitosci! Melasa, konfitura, mialam pytac o nalewke ale doczytalam komentarze :)
Wiesz, dorzuce swoje 2 grosze do tych cyjankow - wydaje mi sie, ze jesli “sambunigryna ulega rozkładowi” to wlasnie wydziela sie wtedy cyjanowodor i wlasnie w wyzaszej temperaturze ten cyjanowodor sie ulatnia, sprawdze to jednak. Ze szkodliwoscia czarnego bzu jest raczej tak jak ze szkodliwoscia gorzkich pestek wszelakich - nalezaloby zjesc ich z pol kilograma (gorzkich pestem) by sie porzadnie zatruc, a to jest niewykolanlne… Nie martw sie bea tym cyjanowodorem, powaznie!
Usciski sle :-)
Odpowiedz
Bea pisze :
Wrzesień 9th, 2010 o 17 h 54 min
Basiu, ja niestety na stronie ‘chemicznej’ nie znam się zupełnie… Osobiście cyjanowodorem nie martwię się, gdyż dżemy z czarnego bzu jadam ‘w całości’ i problemów żadnych nie miewam ;) Jednak wolę o tym wspomnieć, by czytelnicy wiedzieli, na co ewentualnie powinni zwrócić uwagę. Choć mam nadzieję, że ta obróbka termiczna wystarcza jednak w 100% ;)
Pozdrawiam Basiu!
Odpowiedz
buruuberii pisze :
Wrzesień 9th, 2010 o 20 h 03 min
Bea, wiec na tyle na ile sie znam, to tak jak Ci pisalam trzeba by chyba zjesc z 10kg na raz bzu zeby sie troszke zatruc, ale mysle ze gdyby zjesc 10kg ziemniakow to skutek bedzie taki sam :))
Odpowiedz
Bea pisze :
Wrzesień 9th, 2010 o 20 h 24 min
No tak, 10kg ziemniaków też by się chyba pewnie odbiło na naszym systemie trawiennym ;)
Poza tym podobnie jest z cynamonem czy tonką, też przecież mogą szkodzić, jednka nie w takich ilościach, jakich zwyczajowo używamy w kuchni. Na szczęście :)
Odpowiedz
Witam. Ja zrobiłam sok z owoców czarnego bzu i z malin, w proporcji 50/50. Jest przepyszny i mam nadzieję bardziej stawiający na nogi przeziębionych w mojej rodzinie. Pozdrawiam.
Odpowiedz
Bea pisze :
Wrzesień 9th, 2010 o 18 h 47 min
Witaj Marzeno! Pomysł maliny + czarny bez bardzo mi się podoba ! Nie wiem, czy jeszcze teraz zdążę, ale w najgorszym wypadku będzie na przyszły rok :)
Pozdrawiam !
Odpowiedz
Dziękuję wszystkim za wizytę i komentarze !
Pozdrawiam serdecznie !
Odpowiedz
tam gdzie mieszkałam za dziecia było dużo krzewów bzu czarnego i pamietam jak zawsze mnie ostrzegano przed jedzeniem surowych owoców, bo mimo że niejadek byłam, to to co zabronione samo do buzi się pchało ;)
Odpowiedz
ook nie wiedzialam ze to czarny bez i nie wiedzialam, ze z tego mozna robic przetwory! :)
Odpowiedz
Witajcie .A ja robiąc syrop z owoców bzu daję oprócz wody także sok pamaranczowy:)Kiedys gdy pomarancze smakowaly jak sie nalezy pomaranczami to razem je w calosci ze skora gotowalam z owocami bzu plus pare cytryn potem to wszystko miksowalam przecedzalam i do sloików:)Pycha syrop wychodzil.Z sokiem pomaranczowym tez dobry jest -mozna tez wlac troche greifrutowego-wtedy syrop ma wyrazistszy smak i nie tak metaliczny jak sam gotowany z woda i cukrem.Kto chce niech spróbuje-owoce juz czarne na krzakach:)Pozdrawiam:)
Odpowiedz
na drzewie u znajomego zobaczyłam te śliczne czarne kuleczki…chyba juz wiem co z nich zrobię, ta melasa wyglada smakowicie!
Odpowiedz
czyli zamiast kupować melasę za 10 zł można ją sobie zrobić…
Beo, Twój post wcześniej zupełnie mi się “schował”. Wiesz, że ja nie wiedziałam jak wygląda ten czarny bez, o którym wszyscy piszą? u mnie w domu nic sie z niego nie robiło. Jak znajdę, to zerwę i coś z nim pokombinuję :) dziękuję za tę lekcję
Odpowiedz
Aga, a ja albo nie pamietam, albo nie rosl w moich okolicach ;)
Kuchareczko, ciesze sie wiec, ze sie na cos przydalam :)
Dakota, witaj! Twoj pomysl na syrop z dodatkiem pomaranczy barrrdzo mi sie podoba! Zapisuje na przyszly sezon :)
Mlynki, mam nadzieje, ze ta ‘melasa’ Ci posmakuje.
Nino, i tak i nie, bo to jednak cos innego niz taka melasa cukrowa; ale smak jest ciekawy, wiec warto sprobowac.
I wiesz, u mnie w domu tez sie nic z czarnego bzu nie robilo niestety, tzn mama nie, a czy babcia robila to nawet nie wiem szczerze mowiac… ale nie mam zadnych wspomnien z tym zwiazanych ;)
*
Pozdrawiam wszystkich serdecznie!
Odpowiedz
[...] Jeśli wolnego czasu nie macie zbyt wiele, a mimo tego chcecie przygotować jakieś owocowe małe co nieco na jesienno-zimowe szarugi, to polecam Wam zrobienie jednego z wielu możliwych syropów owocowych. Ja w tym roku zrobiłam rabarbarowy oraz rabarbarowo-truskawkowy, ale według tego samego przepisu możecie przygotować np. osobno truskawkowy i rabarbarowy. Możecie też ‘aromatyzować’ syropy do woli (kilka pomysłów na końcu przepisu), a latem i jesienią przygotowywać syropy również z innych owoców (w zeszłym roku pisałam m.in. o syropie z owoców czarnego bzu - klik) [...]
Syrop wyszedł przepyszny, taki jak pamiętam z dzieciństwa. Dzięki za przepis.
Odpowiedz
Bea pisze :
Wrzesień 2nd, 2011 o 16 h 02 min
Barbaro, wspaniale zatem! :)
Pozdrawiam!
Odpowiedz
Właśnie zrobiłyśmy z mamusią 50 słoiczków soku z czarnego bzu:) Na zime jak znalazł. A jutro robimy malinki :)
Odpowiedz
Bea pisze :
Wrzesień 26th, 2011 o 16 h 06 min
Moniko, milo mi ze wpis sie przydal :)
Pozdrawiam!
Odpowiedz
Mam pytanie. Czy dojrzałe owoce czarnego bzu można zapakować na miesiąc w słoik z cukrem - postawić w słonecznym miejscu i spożywać później tak przyrządzony sok. Mam akurat tak przygotowany ’specyfik’ i nie wiem jak zakończyć fazę produkcji. Po tym co wyczytałem o fermentacji czarnego bzu, obawiam się czy tak przygotowany sok będzie się nadawał do spożycia. Z góry dziękuję za pomoc.
Odpowiedz
Bea pisze :
Październik 26th, 2011 o 10 h 45 min
Lukaszu, przepraszam, ze Twoje pytanie mi umknelo i ze odpisuje dopiero teraz! (wiem, wiem, teraz juz za pozno, ale moze na przyszlosc sie przyda… :/ ).
Z tego co wiem, owoce z czarnego bzu (czy tez sok np.) powinno sie zawsze zagotowac, by zniszczyc zawarty w nich glikozyd - sabgunigrynę, ktory moze byc szkodliwy.
Odpowiedz