Czekoladowo…

19 Luty 2012

chocolat_fondu1

'

Ufff... Nareszcie udało mi się dokończyć ten weekendowy, czekoladowy wpis. Za mną sporo zużytej czekolady, góra garnków, misek i sztućców do zmywania ;) i mnóstwo pysznych, czekoladowych degustacji (uwielbiam zapach i aksamitną teksturę topionej czekolady...).

Chciałam, by w tym roku pojawiło się tutaj coś, co nie gościło jeszcze na blogu. Nie będzie więc tym razem ciasta, czekoladek czy gorącej czekolady (jak np. tutaj, tutaj, czy tutaj). Bądą za to małe, czekoladowe słodkości, niezwykle proste i dosyć szybkie w przygotowaniu.

(pod koniec wpisu również propozycja bez jajek i ‘krowizny’ – dla uczuleniowców)

'

Zapraszam  na moje tegoroczne czekoladowe małe co nieco :)
'

cremes_chocolat2

'

Na początek czekoladowo-kawowy krem, idealny jako dodatek do popołudniowej kawy :) Bez pieczenia, więc dosyć szybki w przygotowaniu. Wytrawny, delikatny, o prawie aksamitnej konsystencji. Tak jak piszę poniżej w uwagach – radzę dodać nieco więcej kawy (lub likieru) niż w przepisie oryginalnym, w przeciwnym razie aromat kawy jest bardzo słabo wyczuwalny  (przepis z ‘Chocolat croquant - Elle à table’).

'

cremes_chocolat03

Czekoladowo-kawowe kremy, bez pieczenia

4-5 porcji (ok. 500 ml kremu)

120 g gorzkiej czekolady (70% kakao)
3 żółtka
100 ml mleka
200 ml śmietany (35%)
25 g cukru
1 łyżka likieru kawowego (np. kahlua)
opcjonalnie – 1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej

Czekoladę posiekać i umieścić w średniej wielkości miseczce.
Śmietanę i mleko wlać do rondelka (dodając ewentualnie kawę) i zagotować. W tym czasie żółtka dokładnie wymieszać z cukrem i wlewać na nie partiami gorącą, ale nie wrzącą śmietanę, stale mieszając. Następnie przelać masę jajeczną ponownie do garnka i podgrzewać na wolnym ogniu stale mieszając, aż masa zacznie gęstnieć (uwaga : nie dopuścić do wrzenia!). Następnie wlać masę na czekoladę, dodać likier i dobrze wymieszać. Przelać masę do foremek, wystudzić i wstawić do lodówki na min. 3 godziny.
Podawać np. do kawy :)

Uwagi :
- jeśli chcemy otrzymać bardziej wyrazisty, kawowy smak, radzę dodać również łyżeczkę kawy rozpuszczalnej, z dodatkiem tylko 1 łyżki likieru aromat jest bardzo lekko wyczuwalny

- krem też możemy przygotować w innej wersji smakowej (np. pomarańczowej) zastępując likier kawowy Cointreau czy Grand Marnier

- ja z tych proporcji przygotowuję 5 małych porcji kremu (kubeczki o pojemności ok. 100 ml), jest to dla nas idealna porcja na deser do kawy

'

*   *   *

'

czekoladowe_pots_de_creme1
'

Kolejna propozycja, to pieczony czekoladowy krem. Przepisów na czekoladowe ‘pots de crème’ jest sporo. W niektórych zaleca się użycie całych jajek (i ewentualnie dodatkowych żółtek), mleko miesza się pół na pół ze śmietaną. Problem w tym, że często czułam bardziej smak śmietany / mleka niż samej czekolady (często używa się 500 ml mleka / śmietany na 100 g czekolady) i konsystencja takich ‘pots de crème’ nie do końca mi odpowiadała. Najbliższa moim kubkom smakowym okazała się propozycja Marthy Stewart : mniej 'płynu', więcej czekolady i same żółtka, dla bardziej kremowego rezultatu. To prawdziwa delicja rozpływająca się w ustach :)  Poniżej przepis z moimi modyfikacjami :

'

czekoladowe_pots_de_creme2

Krem czekoladowy (czekoladowe ‘pots de crème’)

4 porcje

100 - 120g gorzkiej czekolady  (70% kakao)
250 ml śmietany (35%)
50 ml chudego mleka
(lub 200 ml + 100 ml tłustego mleka)
3 żółtka
4 łyżki cukru pudru (używam zmielonego trzcinowego)
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
opcjonalnie : 1-2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej

Piekarnik nagrzać do 180°, przygotować ramekiny / kokilki oraz duże naczynie żaroodporne.
Czekoladę posiekać i umieścić w średniej wielkości miseczce. Żółtka wymieszać z cukrem (jednak nie ucierać zbyt długo).
Śmietanę i mleko wlać do rondelka (dodając wanilię i ewentualnie kawę) i mocno podgrzać (nie zagotowywać!), zamieszać by kawa dobrze się rozpuściła, a następnie wlać na czekoladę i pozostawić na ok. 2-3 minuty (możemy od czasu do czasu poruszyć miseczką, by cała czekolada odpowiednio zmiękła pod wpływem ciepłej śmietany). Następnie dobrze wymieszać i gdy masa jest już jednolita – dodać żółtka i ponownie dobrze wymieszać (w tym czasie przygotować też potrzebny nam wrzątek). Masę przelać do ramekinów / kokilek, wstawić do żaroodpornego naczynia, przykryć folią aluminiową (całe naczynie lub każdą kokilkę osobno) i nakłuć folię w kilku miejscach, by para podczas pieczenia mogła się wydobyć. Następnie napełnić naczynie wrzątkiem (do ok. 1/2 wysokości kokilek), stawić do nagrzanego piekarnika i piec ok. 25 minut (nieco dłużej, jeśli użyjemy większych ramekinów / kokilek). Masa po upieczeniu musi być dobrze ścięta, jednak ma pozostać konsystencji ‘galaretki’, czyli ma być lekko ‘trzęsąca’ pośrodku. Upieczone kremy pozostawiamy do wystygnięcia i schładzamy przez min. 3-4 godziny w lodówce.
'

czekoladowe_pots_de_creme3
'

Uwagi :
- gorzką czekoladę możemy zastąpić mleczną lub białą, wtedy jednak nie potrzeba już dodawać cukru (kremy z białej czekolady piekę nieco dłużej, ich konsystencja jest bowiem nieco inna niż tych z użyciem gorzkiej czekolady)

- jak napisałam w liście składników, jeśli używam chudego mleka (ja tylko takie mam w domu, do kawy ;)), dodaję go naprawdę niewiele, jeśli jednak używamy mleka tłustego (lub jeśli wolimy otrzymać ‘lżejszą’ konsystencję), możemy oczywiście nieco zmienić proporcje śmietany i mleka (krem jednak troszkę na tym straci ;))

- 2 łyżki śmietany lub mleka możemy zastąpić likierem : kawowym, czekoladowym, czy np. pomarańczowym, jeśli chcemy otrzymać krem o nieco innym smaku; możemy też zamiast mleka i kawy rozpuszczalnej dodać np. 50 ml mocnego espresso

- możemy dodać nieco więcej czekolady (ok. 120 g) jeśli chcemy otrzymać bardziej intensywny smak kremu (to zdecydowanie nasza ulubiona wersja :))

- żółtek nie ucieramy z cukrem zbyt mocno, by nie powstało zbyt wiele pęcherzyków powietrza (zmieni to strukturę późniejszego kremu)

- ważne jest, by piec kremy w kąpieli wodnej, tylko w tym wypadku otrzymamy bowiem idealną, kremową konsystencję

'
*   *   *
'
Ostatnia propozycja to coś pomiędzy musem a czekoladową bitą śmietaną, co jednak nie zawiera ani śmietany, ani jajek / ubitych białek (idealne więc będzie dla alergików). To deser w 100% czekoladowy, jedynym dodatkiem jest tutaj... woda :) Gdy pierwszy raz w jakimś programie o kuchni molekularnej zobaczyłam tę preparację, nie sądziłam, że to naprawdę mi posmakuje. Mus czekoladowy na wodzie?!? Kiedy jednak całkiem niedawno ponownie zobaczyłam tego typu mus na blogu ‘Fragole a merenda’ postanowiłam jednak spróbować. A rezultat okazał się zaskakująco dobry :)
By nie zagłębiać się zbytnio w tajniki kuchni molekularnej napiszę w skrócie tylko, że gdy temperatura ubijanej czekolady zaczyna spadać, stopniowo następuje zwiększenie się masy naszej preparacji, a wytwarzające się podczas ubijania czekolady pęcherzyki powietrza powodują, iż kolor preparacji pod koniec ubijania staje się jaśniejszy. Dzięki tej technice otrzymujemy delikatny, mocno czekoladowy mus, o bardzo przyjemnej konsystencji (zainteresowanym tematem, francuskojęzycznym czytelnikom polecam np. lekturę tego tekstu – klik).

'

chocolat_chantilly

niestety taki mus jest średnio fotogeniczny... ;)

'
Czekoladowy mus / ‘bita śmietana’

(oryginalne proporcje wg Hestona Blumenthala)

200ml wody
225 g gorzkiej czekolady, połamanej na kawałki
oraz duuużo kostek lodu ;)

Czekoladę umieścić w rondelku, wlać wodę i podgrzewać, aż czekolada dokładnie się rozpuści i masa będzie jednolita, mieszając od czasu do czasu.
W tym czasie przygotować dwie miski (większą i mniejszą). Większą wypełnić kostkami lodu i wlać trochę zimnej wody, umieścić mniejszą miskę w środku.
Stopioną czekoladę przelać do mniejszej miski i ubijać tak długo, aż masa zacznie gęstnieć jak bita śmietana (najpierw na wolniejszych obrotach, później na nieco szybszych). Jeśli zbyt mocno ubijemy czekoladę, wystarczy ponownie delikatnie ją rozpuścić i powtórzyć ubijanie.
Podawać jako osobny deser (mus), jako dodatek do deserów lub w zastępstwie tradycyjnego, czekoladowego ganache. Wierzcie mi, trudno jest znaleźć bardziej czekoladowy smak od tego :)

'

*   *   *

Dziękuję Wam za ten kolejny wspólny Czekoladowy Weekend i za wszystkie smakołyki, które już pojawiły się na Waszych blogach (przypominam też o przesyłaniu mi maili z linkami do Waszych wpisów, bym mogła umieścić je w późniejszym podsumowaniu). Niedziela z taką ilością czekolady nie może chyba nie być udana? ;)

Pozdrawiam Was serdecznie i zapraszam za kilka dni na czekoladowe podsumowanie :)

'

83 odpowiedzi do “Czekoladowo…”

  1. Kaś pisze :

    zdjęcia powaliły mnie na kolana! czysta rozpusta, której nie sposób się oprzeć

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Kaś, dziekuje serdecznie :)

    Odpowiedz

  2. Amber pisze :

    Beo,jestem zaczarowana!
    Mogę poczęstować się wszystkim po troszeczku…?

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Amber, czestuj sie prosze - jeszzce troche zostalo i pewnie nadwyzki powedruja jutro do pracy ;)

    Odpowiedz

    Amber pisze :

    Żałuję,że nie pracuję razem z Tobą…
    Czekoladowego poniedziałku!

    Odpowiedz

  3. Gosi@ pisze :

    alez smakowitosci Beo!!!!! az mi slinka poleciala, ten krem z bialym musem-genialny!!!!!
    Ja “zaspalam” na Czekoladowy weekend :( :( alez gapa ze mnie :( :( jestem niepocieszona :(

    Usciski przesylam :)

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Gosiu, dziekuje! Na pocieszenie powiedz sobie, ze za kilka dni bedziesz miala mnostwo nowych przepisow do wyprobowania ;)

    Odpowiedz

    Gosia pisze :

    no, fakt….o tym nie pomyslalam :)
    Pozdrawiam :)

    Odpowiedz

  4. Majana pisze :

    Wow! Chętnie bym kazdej propozycji skosztowała! :)
    Piekne zdjęcia! Cudownie czekoladowo u Ciebie, to jest miła niedziela. O tak :)
    :*

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Majano, taka grzeszna niedziela ;) Ale od jutra juz koniec ferii, wiec pocieszam sie, ze i kalorii bede znow wiecej spalac ;)

    Odpowiedz

  5. surreal pisze :

    niesamowite, ile można uczynić pyszności z czekolady, w tak niebanalny sposób, choć u mnie i tak w ostatecznej rozgrywce wygrywa budyń. :)
    pozdrawiam

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Surreal, i dla mnie budyn byl kiedys jednym z ulubionych deserow :)

    Odpowiedz

  6. Mirabelka pisze :

    Haha, Beo, ja też zrobiłam pots de creme wczoraj na Czekoladowy Weekend :)
    A mnie się marzy aby zrobić na Czekoladowy Weekend jakieś wytrawne danie z czekoladą. Ale wiem, że na razie moja rodzinka nie jest na to gotowa ;) Może kiedyś… Może za rok? :)

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Mirabelko, ja tez to sobie co rok powtarzam; moze w takim razie razem sie zmotywujemy? ;)

    Odpowiedz

    Mirabelka pisze :

    Jestem za! :)

    Odpowiedz

  7. Pauli pisze :

    mmmm ależ mi ślinka cieknie :) A czekoladowy mus jest całkiem fotogeniczny, przynajmniej mi to ostatnie zdjęcie się chyba najbardziej podoba :)

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Pauli, z Twoich ust to wielki komplement! Jestem pewna, ze przez ten mus (a raczej przez zdjecie) przybylo mi kilka siwych wlosow wczoraj… ;)

    PS. Na poczte dotre dopiero po niedzieli…

    Odpowiedz

  8. Dorota pisze :

    Wow i jeszcze raz WOW!! pieknie i apetycznie! pewno sie skusze. Tylko ciekawe czy sa bardzo slodkie ?
    Moja kawa wyszla mi ciut za slodka i sie zapchalam jedna porcja :)

    pozdrawiam sredecznie

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Doroto, uzywam gorzkiej czekolady, wiec nic tutaj zbyt slodkie nie jest.

    Odpowiedz

  9. Asia pisze :

    eh, wszystkie propozycje są wspaniałe i wszystkie zapisuje sobie jesli pozwolisz!! mniam :))))

    Odpowiedz

  10. margot pisze :

    Oj, oj gospodyni dała ognia, Bea wszystko takie z najwyższej półeczki, wszystko smakowite i pięknie sfotografowane

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Asiu, margot - dziekuje! :)

    Odpowiedz

  11. Niedzielka pisze :

    Ech, jakie wspaniałe musy!!! Ja robiłam ostatnio mus czekoladowy moim chłopakom na Walentynki, ale zdjęcia niestety nie wyszły, tak było ponuro za oknem…
    Niesamowicie zaintrygował mnie ten dziwny mus na wodzie - po prostu czekolada w innej formie! Chyba się nie oprę, bo zazwyczaj na początku roku powracam do metody Montignac, a to wprost idealna propozycja na tłuszczowy deserek :)))

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Niedzielko, ten mus na wodzie jest idealny na Montignaca! (znam te diete na pamiec ;)). Mam tez inny przepis na czekoladowe ciasto M. wlasnie, jednak jest zdecydowanie mniej ‘dietetyczne’, potrzeba bowiem do niego az 10 jajek :D

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz

  12. Anonim pisze :

    Beo, juz wyprobowalam wersje pieczona i jest fantastyczna! Przetestowalam na grupie wiekowej od 4 do 42 lat i 3 narodowosciach i wszyscy byli zachwyceni:) Dzieki! pOLA

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    O., ciesze sie, ze smakowalo (i ze mialas ochote go testowac na gosciach ;)).
    A skoro A. zjadl az trzy porcje, to chyba jednak dobre ;)

    Usciski!

    Odpowiedz

  13. hania-kasia pisze :

    Super apetycznie to wszystko wygląda. Aż nabrałam ochoty na deser z dodatkiem czekolady.

    Odpowiedz

  14. Kasia pisze :

    czekalada to i mój ukochany przysmak - zrobię sobie listę i będę realizować Twoje przepisy po kolei, ku radości wlasnej i moich chłopców :) dzięki

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Haniu-Kasiu, Kasiu - mam nadzieje, ze i Wam posmakuje :)

    Odpowiedz

  15. Cucina pisze :

    Niesamowity jest ten mus z dodatkiem wody - zaintrygował mnie tak, że przy najbliższej okazji taki zrobię! :) Inne propozycje tez bym zjadła, bo ja czekoladzie nigdy nie odmówię, szczególnie gdy jest podana w takiej formie….Mmmm…

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Cucina, przetestuj mus koniecznie! Jest zaskakujacy :)

    Odpowiedz

  16. zemfiroczka pisze :

    A już myślałam, że odeszła mi ochota na czekoladę, ale jak patrzę Beatko na Twoje zdjęcia, to chętnie bym połamała czekoladę i coś niecoś zrobiła….

    Odpowiedz

  17. anja pisze :

    Jak tu czekoladowo! Jakie piękne zdjęcia! Naszła mnie ochota na taki kubeczek kremu. Ten pierwszy zdecydowanie wybieram :)

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Oczko, Anju - dziekuje :)

    Odpowiedz

  18. kabamaiga pisze :

    Beo robiłam wczoraj wieczorem bardzo podobny (wersja pieczona). Muszę tylko porównać proporcje, bo mój popękał na wierzchu. W trakcie pieczenia urósł tak, że prawie wyszedł z kokilek, a potem opadł. Jest smaczny, ale nie wygląda :)

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Kaba, a robilas z calymi jajkami czy tylko z zoltkami? To tez moze wplywac na pozniejsza konsystencje (szczegolnie jesli piszesz o rosnieciu i opadaniu…).

    Odpowiedz

    kabamaiga pisze :

    Same żółtka. W tym moim przepisie na 500 ml mieszanki śmietanki i mleka są 4 żółtka. U Ciebie proporcje jednak większe. Może o to chodziło.

    Odpowiedz

  19. Kamila pisze :

    Do się nazywa czekoladowy weekend! Pozdrawiam

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Kamilo, dziekuje :)

    Odpowiedz

  20. smilingdolphin pisze :

    Beato, ależ Ci zazdroszczę, że możesz jeść czekoladę! bardzo chętnie zjadłabym choć odrobinę tych pyszności. Zdradź proszę, co to jest za słodkość w jaśniejszym kolorze na zdjęciu drugim, trzecim i czwartym…
    Pozdrawiam serdecznie
    B.

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Delfinku, na zdjeciu drugim i trzecim, to swiezo zaparzona kawa; a na czwartym, to krem czekoladowy z tego samego przepisu co pod zdjeciem, tylko z bialej czekolady (zdecydowanie nie dla mnie, ale bylo ‘zamowienie’ na wynos ;)).
    Wiesz, myslalam o Tobie w ten weekend, bowiem po pewnej ilosci spozytej czekolady (trudno jej nie podjadac podczas topienia i przygotowania tego wszystkiego…) i mnie dopadl bol glowy :/ Na szczescie nie bylo to nic mocnego (ale moje migreny trawja zawsze bardzo krotko na szczescie, za to sa niestety dosyc mocne).
    A czy u Ciebie objawy pojawiaja sie nawet po niewielkiej ilosci czekolady? Czy tylko przy wiekszych ilosciach?

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz

    smilingdolphin pisze :

    Niestety po mniejszych też. Tym bardziej, że ostatnio bardzo nieregularnie i mało sypiam (a to u mnie też ma duże znaczenie), bo Mała różnie się budzi na jedzenie w nocy. W takiej sytuacji muszę unikać wszystkiego, co może powodować migreny.
    Moje migreny zawsze były 1-dniowe i mocne. Ale po urodzeniu Małej dopadła mnie wyjątkowo mocna i długa (ponad tydzień) i nie obyło się bez silnych leków. Nie wiem, jakie teraz będą migreny, ale przeraża mnie myśl, że mogłyby być takie same :-(

    B.

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Wspolczuje zatem bardzo :( I mam nadzieje, ze jendak nie bedzie gorzej Delfinku…

    Odpowiedz

  21. pinkcake pisze :

    O, super wielkie dzięki za ten mus na wodzie;) Robiłam sorbet czekoladowy na wodzie, więc wiem, że czekolada na wodzie to nadspodziewanie dobra rzecz:) Jutro sobię zrobię!

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Pinkcake, moze i ja sie wreszcie to sorbetow przekonam? ;)

    Odpowiedz

  22. Małgoś.dz pisze :

    Beatko, raj! Raj na ziemi! :) Znaczy u Ciebie w kuchni. :) C.u.d.o.w.n.o.ś.c.i.! Aż trudno oderwać się od monitora. :) W pierwszej kolejności rzuciłabym się na te cudowne kawowe kremy… Potem reszta. :) Ale by mi w biodra poszło. :D
    Uściski i miłego tygodnia życzę! :)

    Odpowiedz

  23. Monika.L pisze :

    Bea, wspaniałości jak zawsze!
    Patrząc na te obłędne czeko-smakołyki już sam widok zaspokaja głód :)
    Ogromnie żałuję, że nie udało mi się zapisać wcześniej, ale i u mnie będzie jutro czekoladowo :)

    pozdrawiam jak zawsze
    bardzo ciepło
    M.

    Odpowiedz

  24. kulinarne-smaki pisze :

    Czekoladowa rozpusta :) mmmmm idealnie

    Odpowiedz

  25. bee pisze :

    A już myślałam, że gospodyni zostawi nas bez swoich czekoladowych propozycji! Mnie urzekł ubijany mus wg Hestona, do wypróbowania!

    Odpowiedz

  26. wsamrazik pisze :

    Spróbuję, oczywiście… szczególnie te dwa ostatnie :)

    Odpowiedz

  27. gruszka pisze :

    Mmm… pyszności :)

    Odpowiedz

  28. Patka pisze :

    A wiesz, że tez o kremach w pierwszej chwili pomyśłałam? Twoje cudeńka dla oczu … i podniebienia pewnie tez :) Niestety, nie zdazylam dolozyc wczoraj drugiego wpisu do Twojej czekoladowej zabawy, ale obiecuję solennie - postaram się to dzisiaj nadrobic. No i mam nadzieje, ze przyjmiesz spóznione zgłoszenie ;)

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Oczywiscie, ze przyjme Patko! :)

    Odpowiedz

  29. Zielenina pisze :

    Wow, dałaś czadu :) Chyba mam lekki ślinotok ;-)

    Odpowiedz

  30. Sissi pisze :

    Bea, ja uwielbiam takie kremy czekoladowe, i kawowe, i waniliowe… Ale nigdy nie robilam kawowo-czekoladowego! Mus natomiast to czysta magia! Juz kiedys gdzies o nim czytalam (Blumenthal to moj idol), ale jakos nigdy nie odwazylam sie zrobic. Na pewno lepiej na talie dziala niz moj tradycyjny maslowo-czekoladowo-smietanowy ;-) Strasznie jestem ciekawa jak smakuje. Dam Ci znac jak zrobie (bo zrobie na pewno!). Dzieki za wspaniale przepisy!

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Sissi, ja bardzo lubie polaczenie kawy i czekolady, wiec od razu wiedzialam, ze to bedzie ‘moj’smak ;) A musu sprobuj koniecznie! To jest niesamowite…

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz

  31. anooshka pisze :

    Wspanialosci! Ja nie wyrobilam sie z postem na czas, coz, zdarza sie ;)

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Anoosko, zaden problem! Zaraz dopisze do podsumowania :)

    Odpowiedz

  32. aga pisze :

    Twoje czekoladowe propozycje sa naprawde wspaniale i mega czekoladowe:)

    Odpowiedz

  33. Alison pisze :

    Zaśliniłam klawiaturę. Kocham czekoladę i kiedy czytam i patrzę na te czekoladowe słodkości to chyba chciałabym już nie żyć bo podobno na tamtym świecie się nie tyje a jeść można co dusza zapragnie. Mniam! :-))))

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Alison, ale i na tym swiecie mozna jesc wszystko, wazne jest tylko w jakiej ilosci ;) A gorzka czekolada jest zdrowa na dodatek - w ostatniej wersji musu bez smietany i jajek z pewnoscia nie utuczy ;)

    Odpowiedz

    Alison pisze :

    No! I tak do mnie mów! ;-)

    Odpowiedz

  34. Pisze sie na kazdy czekoladowy przepis! Narazie jednak wpatruje sie w zdjecia.

    Odpowiedz

  35. Agnieszka pisze :

    Oh jejku i co ty wybrac, tyle pysznosci!
    Beo czarujesz! Zreszta zawsze, kazdym przepisem i kazdym zdjeciem:)
    Usciski serdeczne!

    Odpowiedz

  36. café o lé! pisze :

    mila Beo,

    zrobilam dzis te pierwsze, krem czekoladowokawowy z 3godzinnym lezakowaniem w lodowce: brak mi slow!
    Oczywiscie nie wytrzymalam i juz po poltorej godziny zanurkowalam w kokliku;)
    Lakomstwo moje zostalo ukarane: krem bowiem byl wciaz plynny, z lekka tylko sciety. Moje dzieci, wrociwszy z podworka dopadly odstanych trzygodzinnie pysznosci i rzeczywiscie deser okazal sie godny tego czasu:)

    Jutro testuje dalej, tym razem z piekarnikiem.
    Bedzie krocej;)

    pozdrawiam prawie wiosennie (czuc ja juz dzis w powietrzu:))

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Café ole - ciesze sie ogromnie! To fakt, ciezko jest sie oprzec pokusie i przeczekac te kilka godzin, ale warto, prawda? :)
    Mam nadzieje, ze te pieczone crèemes tez Ci posmakuja :)

    Pozdrawiam (tez juz wiosennie :)) i milej niedzieli zycze!

    Odpowiedz

  37. Aleksandra pisze :

    Ja co prawda jestem zdecydowanie bardziej owocowa niz czekoladowa, ale petits pots de crème juz sie chlodza w mojej lodowce ;-)

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Aleksandro, smakowitego popoludnia zatem zycze! :)

    Odpowiedz

    Aleksandra pisze :

    Pieczony krem jest pyszny. Moj syn co prawda stwierdzil ze jest za bardzo czekoladoy ale dla pozostalych testujacych nic dodac nic ujac!

    Przy okazji, Bea, zrobilam ciasto na nalesniki kasztanowe, maja byc na jutro na kolacje. Czy ciasto moze postac sobie w lodowce do jutra? Chyba tak? Czy lepiej dzis je usmazyc a jutro odgrzac? Z gory dziekuje za rade!

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Aleksandro, ciesze sie, ze posmakowalo! :) Nie wiem le lat ma syn, ale dzieci moze nie przepadaja za gorzka czekolada… Dla przyjaciela tesciowej zrobilam wersje 65%-70% czekolady mlecznej + reszta gorzkiej, on bowiem za gorzka nie przepada.

    Co do ciasta nalesnikowego, to mysle, ze moze spokojnie stac w lodowce, a jesli bedzie za geste, to dodasz jeszcze troche mleka lub wody przed smazeniem (nigdy nie odgrzewam nalesnikow, wiec nie wiem, jak te kasztenowe by wtedy smakowaly…). Czekam na relacje z degustacji :)

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz

    Aleksandra pisze :

    Dzieki Bea. Tak zrobie, to odgrzewanie tez mi sie nie bardzo widzialo.
    A syn ma 8 lat i pol, i jest amatorem wszelkich czekolad ;-) Najczesciej mamy gorzka, czasem mleczna, a od jakiegos czasu miewamy tez biala bo okazalo sie ze moj malz tylko taka moze jesc (ku jego rozpaczy).

    Odpowiedz

  38. Bea pisze :

    Dziekuje wszystim serdecznie za wizyte i komentarze! I ciesze sie, ze przepisy przypadly do gustu tym, ktorzy juz je wyprobowali :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz

  39. buruuberii pisze :

    Wow Bea, u Ciebie taz kremy-musy i to jeszcze trzy!! Ten pierwszy bardzo kuszacy, z kawa… Przypomina mi pewien napoj i mile chwile we Wroclawiu, roznarzylam sie ;-) Usciski sle!

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Basiu, dziekuje! :*

    Odpowiedz

  40. marghe pisze :

    Tu takie cuda a ja na diecie
    Buu

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Marghe, gorzka czekolada jest MM! :) Wiec ostatni mus mozesz spokojnie zrobic ;)

    Odpowiedz

  41. marghe pisze :

    Ale ja nie jestem na MM ;)
    Ja po prostu odmawiam sobie słodyczy ;)

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Ale gorzka czekolada to nie slodycze ;)

    Odpowiedz

  42. marghe pisze :

    A kysz, a kysz ;)

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Marghe, z doswiadczenia pisze, ze nawet jedzac gorzka czekoalde na diecie sie chudnie :) Pod warunkiem oczywiscie, ze to nie bedzie tabliczka dziennie ;))

    Odpowiedz

  43. marghe pisze :

    Bea, ja wiem. Ale jak zacznę .. to popłynę.
    A na razie jakoś się trzymam

    A Twoimi cudami po prostu nacieszę oczy :)

    Odpowiedz

    Bea pisze :

    Marghe, rozumiem i absolutnie nie chce Cie kusic ;) Ja tez gdy zaczynam diete wole pewne rzeczy wyeliminowac, by nie kusily, choc gorzka czekolada wlasnie ratuje mnie wtedy w przypadku, gdy organizm naprawde mocno sie czegos slodkiego dopomina ;)

    Pozdrawiam!
    I milo mi, ze te czekoladowe propozycje Ci sie spodobaly (moze kiedys pozniej sprobujesz ;)).

    Odpowiedz

Dodaj odpowiedź