Archiwum z Październik, 2010

Ciasto dyniowo-pomarańczowe

niedziela, 31 Październik 2010

ciastocourgeorange22

*
Festiwal Dyni dobiega już końca. Na Waszych blogach widziałam mnóstwo ciekawych przepisów, choć nie wszędzie jeszcze udało mi się dotrzeć (do końca tygodnia powinnam jednak to nadrobić ;) ).

Tradycyjnie już na koniec Festiwalu pojawia się u mnie jakiś słodki wypiek. Większość przepisów na dyniowe słodkości to przepisy z dodatkiem dyniowego puree. Ja zaś zdecydowanie wolę te ciasta, gdzie dodaje się surową, startą dynię.
Rok temu na bazie marchewkowego wymyśliłam sobie dyniowo-czekoladowe ciasto, w tym roku zaś zmodyfikowałam przepis, który od września jest u nas (i z tego co wiem - nie tylko u nas ;) ) prawdziwym hitem – ciasto cukiniowe, o którym wspominałam Wam całkiem niedawno.

*

ciastocourgeorangepetit
*

Jako że dynia wyjątkowo dobrze czuje się w pomarańczowo-korzennym towarzystwie, do ciasta dodałam otartą i kandyzowaną skórkę z pomarańczy oraz spory chlust Grand Marnier ;) Lekko tylko zmieniłam proporcje ciasta, a dla dodatkowego, lekko orzechowego smaku dodałam również mąkę orkiszową.
Mimo iż tegoroczny Festiwal Dyni dobiegł już końca, nie oznacza on oczywiście końca przepisów z dynią w roli głównej. Mam więc nadzieję, że nie macie jeszcze dyni dosyć, z całą pewnością bowiem regularnie będzie ona nadal pojawiać się na blogu ;)
*

ciastocourgeorange1

Ciasto dyniowo-pomarańczowe

na keksówkę o wymiarach 30 x 11 cm

200 g miąższu dyni
125 g miękkiego masła (użyłam tłuszczu roślinnego)
160 g cukru (u mnie jasny trzcinowy)*
3 jajka
80 g jogurtu (użyłam owczego)
50 ml (ok. 4 łyżki) Grand Marnier (lub soku pomarańczowego)
220 g mąki (u mnie pół na pół pszenna z jasną orkiszową)
1  łyżeczka proszku do pieczenia
3/4  łyżeczki sody
otarta skórka z 1 pomarańczy
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka przyprawy do piernika
1/2 łyżeczki ‘kwiatu’ muszkatołowca
50 g bardzo drobno zmielonych orzechów włoskich
75 g kandyzowanej skórki pomarańczowej**
75 g orzechów włoskich
75 g gorzkiej czekolady***

*
*więcej jeśli lubicie mocno słodkie ciasta
**jeśli nie lubicie skórki kandyzowanej, można dodać więcej otartej skórki z pomarańczy

***w wersji bardziej bakaliowej czekoladę możemy zastąpić posiekanymi daktylami lub rodzynkami

*

Piekarnik rozgrzać do 180°.
Miąższ dyni zetrzeć na tarce (ścieram na małych otworach), odcisnąć nadmiar soku. Orzechy lekko zrumienić na suchej patelni. Posiekać czekoladę, orzechy i skórkę kandyzowaną (skórkę siekam bardzo drobno).
Mąkę wymieszać z proszkiem, sodą i przyprawami. Masło utrzeć z cukrem na kremową masę, a następnie dodawać po jednym jajku dalej ucierając. Dodać otartą skórkę z pomarańczy, Grand Marnier lub sok pomarańczowy, wymieszać, a następnie dodawać partiami mąkę na przemian z jogurtem. Na koniec dodać dynię, orzechy, czekoladę, skórkę kandyzowaną i raz jeszcze wymieszać. Wlać masę no natłuszczonej i oprószonej mąką (lub wyłożonej papierem) formy i piec ok. 50 – 55 minut (w mniejszych foremkach pieczemy ciasto krócej). Pozostawić ciasto na chwilę w wyłączonym piekarniku (drzwiczki lekko uchylone) a następnie studzić na kratce.

*

ciastocourgeorangecake

*

Tym razem ciasto upiekłam w małych 'prezentowych' ;) keksówkach oraz  w mniejszych, ‘babkowych’ foremkach (tak jak wspomniałam w przepisie - pamiętajmy iż używając mniejszych foremek pieczemy ciasto krócej).

Smacznego!

*

*    *    *

Już teraz dziękuję Wam wszystkim za udział w naszym tegorocznym wspólnym dyniowaniu i proszę o przesyłanie ostatnich linków do Waszych przepisów. Mam nadzieję, że pod koniec tygodnia uda mi się zakończyć i umieścić tutaj podsumowanie Festiwalu.

*

Pozdrawiam serdecznie !

*

Curry z dynią i szpinakiem

piątek, 29 Październik 2010

butternutcoupe2

dynia Butternut

*

Oto jedna z pierwszych potraw jaką przetestowałam w tym sezonie dyniowym. Przepis pochodzi z zakupionej jakiś czas temu książki ‘Great Vegetarian Food’ (z kolekcji The Australian Women’s Weekly), którą polubiłam za bezpretensjonalne, proste a jednocześnie smakowite przepisy. Takie też okazało się poniższe curry z dynią i szpinakiem, które już kilkukrotnie zagościło na naszym stole. Świetnie smakuje z dodatkiem ryżu basmati, choć nam posmakowało również z ciecierzycą (to wyjątkowo sycący a zarazem udany smakowo duet).

*

(przy okazji polecam Wam również lekturę wrześniowego wpisu Karoliny na temat warzywnych curry oraz bezmięsnych – nie tylko piątkowych ;) – obiadów)

*

currycourge11

Curry z dyni i szpinaku

1 kg miąższu dyni
150 g szpinaku
2 łyżka ghee (masła sklarowanego) lub oliwy
ok. 250 g szalotek (lub cebuli)
2-3 ząbki czosnku
1 łyżeczka startego świeżego imbiru
1-2 tajskie papryczki chilli*
1 łyżeczka mielonej kolendry
1 łyżeczka mielonego kuminu
1 łyżeczka czarnej (lub białej) gorczycy
1/2 łyżeczki kurkumy
350 – 375 ml bulionu
1/3 szklanki posiekanej natki kolendry
garść płatków migdałowych**

*można ewentualnie zastąpić odrobiną mielonej papryczki chilli

**ostatnio zastąpiłam je orzeszkami nerkowca - posmakowało nam chyba jeszcze bardziej niż z migdałami

Dynię pokroić w średniej wielkości kostkę. Szpinak umyć i osuszyć (polecam ‘wirówkę’ do sałat) i lekko posiekać, jeśli listki są dosyć duże. Szalotki pokroić w piórka, czosnek rozetrzeć.
Na rozgrzanym tłuszczu przesmażyć czosnek, imbir oraz papryczki chilli, po ok. minucie dodać pozostałe przyprawy, chwilkę jeszcze smażyć, następnie dodać cebulę i lekko ją poddusić. Dodać dynię, wlać bulion i gotować ok. 15 minut (ewentualnie lekko dosolić). Gdy dynia jest już miękka – dodać szpinak i kolendrę i zdjąć z ognia gdy szpinak lekko ‘zwiędnie’.
Przed podaniem posypać zrumienionymi na suchej patelni płatkami migdałowymi.

Serwować z ryżem basmati lub ciecierzycą (w obydwu wersjach świetnie smakuje).

*

Dyniowa przekąska oraz tarta z dynią i pesto, czyli…

środa, 27 Październik 2010

butternutcoupe

dynia Butternut

*

… czyli dyniowego szaleństwa ciąg dalszy ;)

Ostatnio pisałam Wam o daniach z dyniowym puree, dziś będzie o wykorzystaniu dyni pieczonej (o dyni pieczonej wspominałam również rok temu - klik). Dynia bowiem świetnie się do tego typu preparacji nadaje, szczególnie jeśli wybierzecie taką o dosyć zwartym, a nie wodnistym miąższu (np. Butternut czy Hokkaido świetnie się tutaj nadadzą, ale już muszkatołowa z Prowansji czy Lunga raczej mniej, ich miąższ jest bowiem dosyć ‘wodnisty’).

Pierwsze danie to pomysł na szybką przekąskę czy przystawkę. Użyłam do niej dyni Butternut, gdyż jej kształt świetnie nadaje się do pokrojenia w idealne plastry. Poza tym jest to bardzo łatwa w obróbce i przyjemna w smaku dynia, warto więc się w nią zaopatrzyć (pomimo moich prawie 50 sztuk dyni w domu, i tak co tydzień-dwa dokupuję jednego Butternuta ;) ). I jest to właściwie bardziej pomysł niż przepis (wybaczcie więc proszę brak dokładnych proporcji...), wszystko bowiem zależy od tego, czy ma to być tylko lekka przystawka czy jednak osobne małe danie.

Drugi przepis natomiast – tarta z dynią i pesto - pochodzi z niedawno zakupionej książki, której autorką jest Clea. Spodobał mi się ogólny pomysł, choć – jak to zwykle u mnie bywa ;) - dokonałam niewielkich zmian; przede wszystkim – zamiast tradycyjnego pesto użyłam domowego pesto z rukoli (takie jak tutaj– klik), zmieniłam nieco proporcje, dodałam odrobinę startego pecorino i garść uprażonych orzeszków piniowych. Nieskromnie przyznam, że po  modyfikacji całość okazała się niezwykle pyszna, a pesto z rukoli lekko ‘podkręciło’ smak dyni. Następnym razem może dodam nawet trochę więcej pecorino? ;)

*

butternutgorgonzola

Przekąska z dyni Butternut i gorgonzoli

1 mała dynia Butternut
gorgonzola
rukola
orzechy włoskie i pestki dyni
oliwa
sól, pieprz

vinaigrette
1 cytryna (skórka + 2 łyżki soku)
2 łyżki oliwy z oliwek
1 łyżka oleju z pestek dyni
¾ łyżki octu balsamicznego
1 łyżka miodu
sól, pieprz

Piekarnik rozgrzać do 180°.
Połówki orzechów oraz pestki dyni zrumienić na suchej patelni.
Składniki sosu dokładnie wymieszać. Rukolę umyć i osuszyć (polecam użycie ‘wirówki’ do sałat).
Dynię obrać i pokroić na plastry (ok. 1,5 -  2 cm grubości), ułożyć je na blasze wyłożonej papierem, każdy plaster lekko posmarować oliwą, posolić i piec ok. 15-18 minut. Gdy dynia zaczyna już być miękka – na każdy plaster nałożyć nieco gorgonzoli i zapiec jeszcze kilka minut, aż ser się roztopi.
Rukolę wymieszać z sosem (zostawić go odrobinę do ‘dekoracji’), ułożyć na talerzach, następnie nałożyć plastry dyni, posypać je zrumienionymi orzechami i pestkami dyni i skropić jeszcze odrobiną sosu. Konsumować natychmiast :)

*

*      *     *

*

tartadyniapesto

Tarta z dynią i rukolowym pesto

na formę o średnicy 22-24 cm

1 płat ciasta francuskiego lub kruchego
1 niezbyt duża dynia Hokkaido (ok. 600-700 g)
(lub inna dynia o ‘suchym’ miaższu)
garść orzeszków piniowych
50 g startego pecorino + 2-3 łyżki do posypania
180 g kremowego koziego serka
120 ml śmietany (użyłam takiej o zawartości 35% tłuszczu)
1 jajko
1 roztarty ząbek czosnku (można pominąć)
2-3 łyżki pesto z rukoli - klik (lub tradycyjnego)
sól, pieprz do smaku

Piekarnik rozgrzać do 180°.
Dynię przekroić na pół, wydrążyć, pokroić na plastry (mniej więcej 1,5 cm grubości), ułożyć je na blasze wyłożonej papierem i piec ok. 15 – 20 minut (dynia ma być już miękka, jednak nie rozpadająca się, jeszcze lekko ‘al dente’).
Orzeszki piniowe zrumienić na na suchej patelni.
Wszystkie pozostałe składniki na farsz starannie wymieszać.
Formę wyłożyć papierem do pieczenia lub natłuścić i nakłuć widelcem. Ułożyć plastry dyni (kilka możemy pozostawić do ułożenia na samym wierzchu), zalać je masą serowo-jajeczną, posypać resztą pecorino i orzeszkami piniowymi i piec ok. 40 minut w 180°.

*

tartadyniapesto1

tarta przed pieczeniem

*
Inspiracja przepisem na tartę z dynią i pesto z tej oto książki : Clea ‘Variations Potimarron’

*

Smacznego!

*

Puree z dyni i szybkie małe co nieco

poniedziałek, 25 Październik 2010

Pytana o to jak zrobić domowe puree z dyni, odpowiadam zawsze – nic prostszego! :) Wystarczy bowiem dynię ugotować na parze lub upiec w piekarniku (preferuję tę drugą wersję), ewentualnie nieco odsączyć i zmiksować. Ale po kolei ;)
*

dyniapuree

*

Najpierw dynię oczyszczamy z nasion i obieramy ze skórki (dynie typu Hokkaido możemy konsumować ze skórką). Jeśli dynię gotujemy na parze – kroimy ją w kostkę i gotujemy do miękkości (ok. 20 minut) a następnie pozostawiamy na sicie do odsączenia.
Dynię możemy też przygotować w piekarniku : kroimy ją na ćwiartki (nie musimy jej obierać) lub na plastry (w plastrach piecze się znacznie krócej) i pieczemy do miękkości w temperaturze 180° (większe kawałki do 45 minut, plastry ok. 20-25 minut). Następnie oddzielamy miąższ od skórki, rozdrabniamy widelcem i / lub miksujemy (ewentualnie pozostawiamy na sicie do odsączenia). Jeśli wybierzemy dynię o dosyć suchym miąższu (typu Hokkaido czy Buttercup), to odsączanie będzie całkowicie zbędne.

Tak przygotowane puree mozemy zużyć na wiele sposobów, np. do przygotowania wszelkich placuszków typu pancakes, do ciast czy dań wytrawnych. Możemy też je zamrozić lub zapasteryzować w słoikach - metodą tradycyjną lub ‘piekarnikową’ – klik. Pamiętajmy też by nie napełniać słoików do samego brzegu (pozostawiamy ok. 2-3 cm), w przeciwnym bowiem razie zawartość słoika ma tendencje do wydostawania się z niego podczas pasteryzacji ;) Poza tym przetwory tego typu (czyli bez dodatku cukru czy octu) pasteryzujemy nieco dłużej niż dżemy (duże słoiki w piekarniku nawet do godziny, pozostawiamy je na blasze aż do całkowitego wystygnięcia), a jeśli chcemy przechowywać je bardzo długo, możemy ewentualnie powtórzyć pasteryzację następnego dnia (choć ja nigdy nie miałam takiej potrzeby).

A gdy już mamy pod ręką dyniowe puree, możemy przygotować np. szybki hummus z jego dodatkiem lub delikatny ‘flan’ z gorgonzolą. Najlepiej zaś i jedno, i drugie ;)

*

dyniahummus

‘Hummus’ z dynią

(wg pomysłu Bajaderki)

250 g ugotowanej ciecierzycy (czyli ok. 110-115 g suchej, mniej więcej ¾ szklanki)
150 g upieczonej dyni (lub gotowego już puree)*
3 łyżki pasty sezamowej tahini
2-3 łyżki oliwy
2 ząbki czosnku
sól, pieprz
+ opcjonalnie odrobina soku z cytryny do smaku  oraz mielony kumin

*możemy też użyć dyni upieczonej już z przyprawami, jak np. w przepisie na zupę - tutaj

Jeśli używamy ciecierzycy z puszki – wypłukać ją i odsączyć.
Jeśli używamy suchej ciecierzycy - ziarna zalać wodą i odstawić do namoczenia na noc (12-16 godzin). Następnie ciecierzycę wypłukać (ułatwia to trawienie rośli strączkowych), zalać wodą w stosunku 3 lub 4 : 1 i gotować do miękkości przez ok. 2 godziny. Posolić dopiero tuż przed końcem gotowania. Następnie ciecierzycę odsączyć (zachowując ok. pół szklanki wody z jej gotowania) i zmiksować z dynią i czosnkiem, dodając tyle wody, by otrzymać odpowiednią konsystencję (używając ciecierzycy z puszki dodajemy przegotowanej wody do miksowania). Możemy też dodać odrobinę kuminu oraz soku z cytryny, doprawiamy do smaku i dodajemy oliwę.

*

Bajaderko, dziękuję za ten smakowity pomysł! :)

*

*    *    *

*

flandyniagorgonz1

Dyniowy ‘flan’ z gorgonzolą

proporcje na 3 ramekiny o średnicy 10 cm

250 g puree z dyni
3-4 połówki orzecha włoskiego
2 duże jajka + 2 żółtka
100 ml śmietany (użyłam 35%)
120 g sera gorgonzola lub roquefort
1 ząbek czosnku (można pominąć)
szczypta papryczki z Espelette lub pieprzu kajeńskiego
¼ - ½ łyżeczki ‘kwiatu’ muszkatołowca (lub gałki muszkatołowej)
szczypta zmielonych goździków
sól, pieprz

Piekarnik rozgrzać do 180°.
Połówki orzecha zrumienić na suchej patelni.
Puree z dyni wymieszać z jajkami, żółtkami, śmietaną, przyprawami i roztartym ząbkiem czosnku (możemy masę zmiksować, by była idealnie gładka). Ser drobno pokroić i wymieszać z masą dyniową, doprawić do smaku. Ramekiny natłuścić, napełnić masą (pozostawiamy mniej więcej 1-1,5 cm od brzegu, gdyż masa rośnie podczas pieczenia jak suflet) i na wierzch nałożyć po jednej połówce orzecha. Ramekiny umieścić w naczyniu żaroodpornym napełnionym do połowy wrzątkiem i piec ok. 35 minut.
Podawać natychmiast po upieczeniu gdyż masa dosyć szybko opada.

*
inspiracja : Saveurs, n°164

*
flandyniagorgonz2
*

Dzięki pieczeniu w kąpieli wodnej, ‘zapiekanki’ te są bardzo delikatne i wilgotne, choć można oczywiście upiec je w sposób tradycyjny (na zimno również bardzo dobre, choć może nieco mniej atrakcyjea wizualnie)

Druga wersja była przygotowana bez czosnku, za to z dodatkiem zrumienionych i posiekanych orzechów oraz posypana odrobiną startego pecorino, tak też było pysznie :)

*
flandyniagorgonz3

*

A w ten dzisiejszy ‘suflet’ powinnam była wbić świeczkę, dziś bowiem mijają dokładnie trzy lata od opublikowania mojego pierwszego blogowego wpisu :) Rzecz jasna – dyniowego ! :D Wiele się przez ten czas zmieniło, czasami aż trudno mi uwierzyć, jak wiele… I choć mam wrażenie, że z każdym dniej czasu na blogowanie mam coraz mniej, to trudno by mi chyba było teraz się z tym wszystkim rozstać. A przede wszystkim - z Wami ! Dziękuję Wam za wszystkie ciepłe słowa, za wizyty, komentarze, maile… I choć nasze kontakty są tylko wirtualne, to bardzo je sobie cenię i naprawdę wiele one dla mnie znaczą. Dziękuję więc, że jesteście :)

*

Pozdrawiam serdecznie!

*

Festiwal Dyni 2010

piątek, 22 Październik 2010

dyniebanner42010Po raz trzeci już mam przyjemność zaprosić Was na nasz blogowy Festiwal Dyni, zapoczątkowany przez Bernadettę. I mam nadzieję, że po raz kolejny grono miłośników tego jesiennego warzywa znacznie się powiększy :)
Z tego co piszecie mi w licznych mailach, komentarzach, na Waszych blogach czy forach wnioskuję, że dynia zyskuje coraz większą popularność (co – rzecz jasna – niezmiernie mnie cieszy :) ).

Jak wspominałam już rok temu -  do rodziny dyniowatych należy blisko 1000 roślin (poza dynią również np. cukinia, patison, ogórek i melon). To niesamowite warzywo jest nie tylko smaczne, ale i wyjątkowo zdrowe; dynia jest bogatym źródłem karotenu, przeciwutleniaczy, witamin A, C, E, i B, błonnika, kwasu foliowego oraz wielu składników mineralnych (m.in. cynku, żelaza, wapnia, magnezu, potasu i fosforu). Jest lekkostrawna i nisko kaloryczna, a zatem bardzo przyjazna również dla naszej sylwetki. Zalecana jest osobom z nadciśnieniem tętniczym, miażdżycą, z zaburzeniami przemiany materii czy niewydolnością nerek. Jednym słowem – samo zdrowie! :) A przy okazji tak wielkie pole do kulinarnego popisu :) Wszak z dyni można przygotować praktycznie wszystko : sałatki, zupy, farsze wszelakie, tarty, zapiekanki, suflety, szaszłyki, musy, lody, ciasta czy przetwory. Możemy ją gotować, piec, dusić, smażyć czy marynować. Czy to na słodko czy na ostro, dynia smakuje wybornie w każdej chyba postaci. A tym, którzy twierdzą, że dyni nie lubią zawsze odpowiadam, że według mnie nie trafili jeszcze na swój ulubiony gatunek dyni lub na przepis, który przypadnie do gustu ich kubkom smakowym ;)

Tak jak i w poprzednich latach, tak i tym razem chciałam pokazać Wam jakieś ciekawe odmiany dyni. Wszystkie urzekają różnorodnością swoich kształtów i kolorów. Dynie olbrzymie (Cucurbita maxima), piżmowe (Cucurbita moschata) czy zwyczajne (Cucurbita pepo) – każda ma coś wyjątkowego do zaoferowania.
Tym razem szczególnie ucieszył mnie zakup wszelakich białych, szarych oraz zielonych i ‘niebieskich’ odmian, nie zawsze bowiem łatwo można je kupić (a są one naprawdę wyjątkowo smaczne). Niestety ten rok nie był zbytnio dla dyń łaskawy – dosyć chłodna i zbyt wilgotna wiosna, a później zbyt suche lato nie pomogły niestety hodowcom dyni. Tym bardziej więc się cieszę z moich tegorocznych dyniowych łowów :)

A tak wyglądają moje ulubione dyniowe farmy na których najczęściej się zaopatruję :

- 'La grange aux courges' :

*
dynie2010001

*
Dynie równiutko poukładane, podpisane (dosyć szczegółowy opis każdej odmiany), z przyklejoną na każdej z nich ceną, czekają na chętnych :))
nie

dynie20102
*

dynie20103

*

dynie20104


*

dynie20105


*

dynie20107
*

- farma Pani Martine Meldem :

*
dynie20106


*

dyniemeldem2

*

dyniemeldem3

- farma '1001 dyni' :

*
dynie20109

*

dynie201011

poniżej 'odkryta' w tym roku dynia 'Spaghetti Orangetti' :

*
dynie201010

Kamo Kamo :

*
dynie201012

muszkatołowa z Laosu :

*
dynie20108
*
Sami chyba przyznacie, że niesłychanie trudno jest dokonać ostatecznego wyboru i zdecydować, które z dyni powinny pojechać z nami do domu ;)

A oto odmiany które ostatecznie w tym roku zamieszkały pod naszym dachem ;)

*
flatwhite
*
Ponoć jedna z najlepszych dyń z Afryki Południowej o bardzo dobrej jakości ciemnopomarańczowym miąższu. Można ją przechowywać ok. 4-5 miesięcy.

*
valenciano

*
Valenciano, o lekko orzechowym smaku, ciemno pomarańczowy miąższ. Można ją przechowywać ok. 6-7 miesięcy.
*

lyric
*
Dynia pochodząca z Azji. Miąższ żółto-pomarańczowy, słodki, lekko ‘mączny’ i delikatny w smaku. Idealna np. do risotto. Można ją przechowywać ok. 5-9 miesięcy.
*

bluehubbard
*
Bardzo popularna odmiana amerykańska, uprawiana od 1909 roku. Miąższ żółto-pomarańczowy, ‘suchy’, bardzo dobrej jakości.
Można ją przechowywać ponad rok.

*
babyblue
*
Odmiana amerykańska, dynia małych rozmiarów (maks. 1,5 kg).  Można ją przechowywać ok. 6-7 miesięcy.
*

chicagohubbard
*
Odmiana amerykańska, bardzo popularna. Prawda, że oryginalna? :)
Miąższ żółto-pomarańczowy, ‘suchy’, bardzo dobrej jakości. Można ją przechowywać ponad rok.
*

goldenhubbard
*
Tak jak u poprzednich prezentowanych dyni odmiany Hubbard - miąższ żółto-pomarańczowy, ‘suchy’, bardzo dobrej jakości. Można ją przechowywać ok. 5-6 miesięcy.
*

permanent2
*
Dynia rodem z Taiwanu. Owoce lekko spłaszczone, waga do 3 kg. Miąższ pomarańczowy, lekko ‘mączny’, bardzo dobrej jakości.
Można ją przechowywać ok. 5-8 miesięcy.

*
chestnut2
*
Dawna odmiana japońska. Miąższ żółto-pomarańczowy, orzechowy smak.
Można ją przechowywać od 6 do 12 miesięcy.
*

buttercup
*
Buttercup, to kolejna amerykańska dynia (bardzo popularna i niezwykle ceniona) o wspaniałym, lekko kasztanowym smaku i świetnej jakości miąższu. Niestety nie można jej przechowywać zbyt długo, ok. 3-4 miesiące.
*

imperialelitesweetmama2
*
Sweet Mama to bardzo ceniona w Ameryce i Japonii odmiana (druga jej nazwa to Tsurunashi-Yakko). Miąższ bardzo dobrej jakości, ‘sychy’, o lekko kasztanowym smaku.
Można ją przechowywać od 5 do 12 miesięcy.

*
orangedawn
*
Nowa odmiana o dobrej jakości, orzechowo-kasztanowym miąższu. Owoce dosyć małe, waga ok. 1 kg.
Można ją przechowywać ok. 5 miesięcy.

*

panther2

*
Nowa odmiana, hybryda z rodziny dyni piżmowej (Cucurbita moschata). Owoce o wadze 4-5 kg, miąższ żółto-pomarańczowy, ścisły, delikatny.
Można ją przechowywać ok. 4-8 miesięcy.
*

marinadichioggia2
*
Pyszna włoska odmiana dyni o świetnej jakości miąższu, na którą 'polowałam' już od pewnego czasu ;)
To dosyć późna odmiana, która potrzebuje stosunkowo dużo ciepła, nie w każdym klimacie więc dobrze owocuje.
Można ją przechowywać ok. 4-8 miesięcy.
*

lakota
*
To dynia sięgająca korzeniami plemienia Dakotów. Miąższ dobrej jakości, zwarty, słodkawy. Odmiana ta jest niezwykle cenna ze względu na swe wyjątkowe wartości odżywcze (witaminy + karoten). Podobno bardzo polecana szczególnie jako pożywienie dla dzieci.
Można ją przechowywać ok. 5-8 miesięcy.
*
*
kamokamo
*
Dynię tę kupiłam przede wszystkim ze względu na jej uroczy wygląd :)
Te nieduże owoce (do 1 kg) świetnie nadają się np. do faszerowania i zapiekania. Można ją przechowywać ok. 4-7 miesięcy.
*
*
delicata
*
Delicata to - jak sama nazwa wskazuje - dynia o bardzo delikatnym smaku, dzięki czemu świetnie nadaje się również do przygotowania dań deserowych, lodów, konfitur. Najlepsze są te w miarę świeżo zerwane okazy, gdyż po upływie ok. 3 miesięcy miąższ Delicaty staje się dosyć ‘mączysty’.

*
mardigras
*
Tak jak u powyższej Delicaty – delikatny miąższ o lekko orzechowym smaku. Najlepsza do 3 miesięcy po zbiorze.
*

winterluxury
*
Jedna z bardziej interesujących smakowo odmian dyni. Miąższ o niezwykle wyjątkowym, delikatnym i subtelnym smaku.
Można ją przechowywać ok. 4-6 miesięcy.

*
Kilka zakupionych w tym roku dyni cukrowych (sugar pumpkins) :
*

pikapie
*
Przechowywanie : 4-5 miesięcy

*
spooktakular01
*
Przechowywanie : 4-7 miesięcy

*
smallsugarbabybear*

Small Sugar, nazywana również Sugar Pie. Przechowywanie : 4-6 miesięcy
Baby Bear - bardzo popularna i lubiana w Ameryce odmiana o dobrej jakości miąższu.
Przechowywanie : 2-3 miesiące

I jeszcze kolekcja miniaturek :
*

jackbelittlebabyboo
*
Te malutkie dynie (waga od 150 do 300 g) świetnie nadają się do faszerowania i zapiekania.
Można je przechowywać od 4 do 8 miesięcy, jednak najlepiej smakują te ‘młodsze’ okazy.
Dynie Baby Boo (to ta kremowa na zdjęciu) są nieco mniejsze (100-200 g) i mają dodatkowo orzechowo-kasztanowy smak. Przechowywanie : ok. 5 miesięcy.

*

I jeszcze jeden tegoroczny nabytek, któremu nie mogłam się oprzeć ;)

*

wartedgreen
*
Niestety ‘pani od dyń’ ;) nie pamiętała jej nazwy, ‘roboczo’ więc nazwałam ją sobie ‘Warted Green’ (co w wolnym tłumaczeniu brzmi : dynia ‘zielona brodawkowa’ – prawda, że po angielsku zdecydowanie lepiej ? ;) ).
Jeśli ktoś z Was zna dokładną nazwę tej odmiany, będę wdzięczna za pomoc :) A póki co, napawam się niezwykłym wyglądem tego zielonego stwora ;)

Oczywiście nie zabrakło też kilku moich ulubionych odmian, które kupuję co roku (wybaczcie proszę zeszłoroczne zdjęcia, jednak wspomniany już ostatnio przeze mnie remont niestety nie pozwolił mi na zrobienie tylu zdjęć, ile pierwotnie sobie zaplanowałam... :/ ) :

*

courgebutternut
*
Butternut to chyba najbardziej ‘uniwersalna’ dynia; miękka, ułatwiająca obieranie skórka, bardzo małe gniazdo nasienne (więc stosunkowo niewiele ‘odpadów’ ;) ), a do tego dobrej jakości miąższ i przyjemny smak. Kupuję ją praktycznie przez całą zimę, jest to bowiem bardzo łatwo dostępna i popularna tutaj odmiana.
*

courgesambercuppotimarron22
*
Nie mogło również zabraknąć dwóch moich ulubionych odmian : amerykańskiej Ambercup oraz japońskiej Potimarron (rodzina Hokkaido). To niezwykle smaczne dynie o kasztanowym smaku i suchym, świetnej jakości miąższu. Pyszne np. upieczone z przyprawami na blasze (tak jak wspominałam o tym tutaj – klik).
*

courgespaghetti
*
To była pierwsza zakupiona i zjedzona w tym sezonie dynia :) Wyjątkowo dobrze smakowała z sosem z gorgonzoli.
*

courgesacorn

*
Dokupiłam też kilka dyni z rodziny Acorn (po dwie z każdego rodzaju), które również z całą pewnością zakończą niebawem żywot w piekarniku ;)

*

*    *    *

Mam nadzieję, że ta wirtualna podróż w świat dyni przypadła Wam do gustu. Gdyby nie fakt, że samochód wyzionął ducha, było by jeszcze kilka innych okazów. Ale to nic, przynajmniej zostanie nam jeszcze coś nowego na przyszły rok ;)

Ciekawa jestem, które z prezentowanych tu dziś dyni już znacie i lubicie, które wyjątkowo Wam się spodobały, którą to Wy najchętniej kupilibyście będąc na jednej z tych dyniowych farm... :)
*
*

Pozdrawiam serdecznie!

I  zapraszam na kolejne festiwalowe odcinki ;)
A ja już od jutra zaczynam wędrówkę śladami Waszych blogowych smakołyków ;)

*