Archiwum kategorii ‘slodkosci’

Dyniowe szaleństwo, czyli Festiwal Dyni 2011

niedziela, 30 Październik 2011

festiwal_dyni20111Dyniowy Festiwal dobiega już końca. Mam nadzieję, że i tym razem dobrze (i smakowicie ;)) się bawiliście i że dynia zyskała nowych zwolenników. Lista festiwalowych przepisów się wydłuża i - jak co roku – niezwykle ciekawie się zapowiada :)
Pora więc i na moje tegoroczne propozycje (a przynajmniej na tę ich część, którą udało mi się uwiecznić na zdjęciach ;)).

Jak pisałam wczoraj – weekend zaczął się od przygotowania dyniowego puree. W tym celu naszą ulubioną dynię wystarczy wydrążyć, pokroić na plastry, ułożyć na blasze, skropić oliwą i upiec do miękkości w temp. 200°. Następnie miąższ należy dokładnie rozetrzeć widelcem lub przetrzeć przez praskę / sito czy też zmiksować. Jeśli miąższ dyni jest dosyć wilgotny, odsączamy go na sicie. I voilà! Puree gotowe :) Teraz należy już tylko zdecydować, do czego go użyjemy ;)

(puree możemy też przygotować gotując dynię na parze lub w odrobinie wody, wtedy jednak miąższ będzie nieco bardziej wilgotny i trzeba będzie mocniej go odsączyć przed użyciem; nadmiar tak przygotowanej dyni można również zapasteryzować, o czym wspominałam w zeszłorocznym wpisie - klik).

Moja pierwsza propozycja na użycie upieczonej dyni, to przepis pochodzący z pięknie wydanej książki Silveny Rowe‘Purple Citrus & Sweet Perfume : Cuisine of the Eastern Mediterranean’, którą znacie być może między innymi z występów w BBC's Saturday Kitchen. Przyznaję, że do zakupu książki skusiła mnie... przepiękna okładka oraz równie piękne zdjęcia. Przepisy oczywiście również ;) Między innymi ten poniższy, na hummus z dyni z dodatkiem za’ataru (w zeszłym roku pokazywałam Wam taki oto hummus z ciecierzycą i dynią – klik, a tutaj możecie zobaczyć niezwykle klimatyczne zdjęcia tej potrawy, prezentowane rok temu przez Lulę Lu - klik).
'

dynia_pasta_zaatar

Dyniowy hummus z za’atarem

(Silvena Rowe – ‘Purple Citrus & Sweet Perfume : Cuisine of the Eastern Mediterranean’)

ok. 450 g dyni (użyłam już upieczonego wcześniej miąższu)
3-4 łyżki oliwy, sól
3 żąbki czosnku, zmiażdżone i przeciśnięte przez praskę
1 łyżka soku z cytryny (w oryginale 3)
1 łyżka przyprawy za’atar*
3 łyżeczki mielonego kuminu
2 łyżki tahini
2 łyżki pestek z dyni, zrumienionych na suchej patelni (tym razem pominęłam)

Piekarnik rozgrzać do 200°. Dynię pokroić w plastry, ułożyć na blasze do pieczenia, skropić oliwą, posolić. Piec do miękkości (mniejsze kawałki ok. 20 minut, większe 35-40), wystudzić, a następnie dokładnie rozetrzeć miąższ dyni widelcem. Dodać pozostałe składniki, wymieszać i przed podaniem posypać pestkami dyni (w przepisie oryginalnym 1 łyżkę tahini dodajemy do masy a drugą polewamy gotową pastę już w naczyniu).

*jeśli nie mamy gotowej przyprawy za’atar, możemy przygotować ją sami; oto proporcje jakie podaje autorka :
2 łyżki oregano (lub tymianku), 1 łyżka majeranku, 2 łyżki lekko uprażonych nasion sezamu, 1 łyżka sumaku, ½ łyżeczki soli – wszystko wymieszać i przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku

'
*  *  *

Druga propozycja to dyniowe gnocchi, nieco jednak inne od klasycznych, mąkę zastąpiłam bowiem mielonymi migdałami (ze względu na dietę niektórych gości). Jako iż masa jest lekko klejąca, zamiast ‘ręcznie’ formować kulki z ciasta (wyjątkowo nie lubię sklejonych ciastem rąk... ;)), formowałam je jak ‘quenelles’ za pomocą dwóch łyżek – podpatrzyłam pomysł w Toskanii u Marghe, która w ten sposób formuje swoje ‘gli gnudi’ :)

przepis (zmodyfikowany) stąd – klik (a dla zainteresowanych również krótki film instruktażowy o formowaniu ‘quenelles’ tutaj – klik)

'
dynia_ricotta_migd

Dyniowe gnocchi z ricottą i migdałami

500 g dyni (lub gotowego już puree, bardzo dobrze odsączonego)
2-3 łyżki oliwy
500 g ricotty
250 ml startego parmezanu
125 ml mielonych migdałów (w oryginale mąka)
1 jajko
sól, pieprz do smaku
dodatkowo – starty parmezan i oliwa (lub masło szałwiowe) do podania

Piekarnik rozgrzać do 200°. Dynię pokroić w plastry / kawałki, ułożyć na blasze do pieczenia, skropić oliwą, posolić. Piec do miękkości (mniejsze kawałki ok. 20 minut, większe 35-40), wystudzić. Miąższ dokładnie rozetrzeć widelcem (lub zmiksować / przetrzeć przez sito), a następnie wymieszać z ricottą, parmezanem i migdałami / mąką oraz jajkiem tak, by powstała jednolita, zwarta masa (możemy ewentualnie dodać więcej migdałów / mąki jeśli masa nie jest dostatecznie zwarta; uwaga – jeśli dodamy zbyt dużo mąki, gnocchi będą twarde po ugotowaniu). Z masy formujemy kulki i gotujemy je we wrzącej, osolonej wodzie przez ok. minutę (gdy będą ugotowane, wypłyną na powierzchnię).
Podawać posypane parmezanem i polane oliwą (ja wybrałam aromatyczne masło szałwiowe).

'
*  *  *

Pora na coś słodkiego.
Do tej pory piekłam ciasta dyniowe z dodatkiem świeżego, startego miąższu (moim ulubionym pozostaje to zeszłoroczne - klik), tym razem jednak postanowiłam przygotować coś z dodatkiem puree właśnie. Wybrałam przepis, który być może już znacie – ciasto dyniowo-pomarańczowe z przepisu podanego przez Bajaderkę (oryginał tutaj – klik). Dokonałam kilku niewielkich zmian, zastępując np. część mąki mielonymi orzechami, dodając więcej bakalii i zamieniając mielone goździki (za którymi nie przepadamy) na większą ilość cynamonu. Do ciasta użyłam również razowej mąki orkiszowej, w związku z czym jest ono nieco mniej wilgotne od oryginału, jednak równie pyszne :)
'

dynia_ciasto_bajaderka

Ciasto dyniowo-pomarańczowe

na formę babkową z kominkiem o śr. 21-22 cm

120 g miękkiego masła
175 g cukru
2 jajka (w temp. pokojowej)
250 ml przecieru z dyni (ok. 260 g), w temp. pokojowej
otarta skórka z 1-2 pomarańczy
ok. 60 ml świeżego soku pomarańczowego (u mnie z dodatkiem Grand Marnier)
200 g mąki (u mnie pół na pół pszenna biała + orkiszowa razowa)
50 g bardzo drobno zmielonych orzechów
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
szczypta soli
1 łyżeczka cynamonu
(opcjonalnie  - 1 łyżeczka przyprawy do piernika, ewentualnie mniej cynamonu))
80 g grubo posiekanych orzechów włoskich (tym razem użyłam pekanów)
90 g grubo pokrojonych daktyli
+ 1 łyżka mąki do obtoczenia bakalii

Piekarnik rozgrzać do 180°.
Formę natłuścić. Przesianą mąkę wymieszać z proszkiem, sodą, solą i przyprawami. Posiekane orzechy i daktyle wymieszać z 1 łyżką mąki.
Masło ubić z cukrem i jednym jajkiem na gładką masę, następnie dodać drugie jajko i jeszcze chwilę ubijać. Stale mieszając dodać przecier z dyni, otartą skórkę z pomarańczy, mielone orzechy  i  ¼ mąki, a następnie partiami dodawać sok z pomarańczy i resztę mąki (nie mieszamy zbyt długo a tylko do połączenia się składników). Na koniec dodać posiekane orzechy i daktyle, lekko wymieszać, przełożyć do formy i piec ok. 50 – 55 minut (lub do suchego patyczka).

'
*  *  *

'
dynia_ricotta_sernik2
'
A jeśli czasu mamy niewiele i nie chcemy brudzić więcej niż jedną miskę i widelec ;), wtedy możemy przygotować takie oto mini-pseudo- serniczki. Celowo piszę, iż są to ‘pseudo’ serniczki, ich tekstura bowiem nie do końca przypomina tradycyjny sernik czy cheesecake; piekę je w indywidualnych foremkach, dzięki czemu jest szybko i praktycznie. A goście na diecie są zadowoleni, że deser jest bez mąki :)

'dynia_ricotta_sernik

Pseudo-serniczki z dyni i ricotty

na 7-8 indywidualnych porcji

400 g puree z dyni
250 g ricotty
1 jajko + 2 żółtka
100 g cukru pudru (u mnie zmielony trzcinowy)
½ łyżeczki cynamonu
otarta skórka z 1 pomarańczy
opcjonalnie - 50 g płatków migdałowych (część zachować do posypania)
+ 2 łyżki cukru trzcinowego do posypania

Piekarnik rozgrzać do 180°. Foremki natłuścić.
Ricottę wymieszać dokładnie z dyniowym puree na gładką masę (ewentualnie zmiksować). Dodać pozostałe składniki i dobrze wymieszać (możemy pominąć dodatek płatków migdałowych). Przelać masę do foremek, posypać odrobiną cukru oraz płatkami migdałowymi i piec ok. 25-30 minut.

'
*  *  *

I na koniec jeszcze zupa, choć nieco poza dzisiejszą tematyką, przygotowana jest bowiem ze świeżej dyni, a nie z dyniowego puree. Stwierdziłam jednak, że tym, którzy piekarnika nie mają, też się należy jakiś przepis! ;) Jest więc zupa, niezwykle delikatna i aromatyczna, z dodatkiem imbiru, pomarańczy i mleka kokosowego. Przgygotowałam ją na bazie przepisu na zupę marchewkowo-pomarańczową, zamieniając marchew na dynię i dodając również mleko kokosowe, zupa bowiem nie do końca odpowiadała mi w swoim ‘pomarańczowym’ tylko wydaniu. Na szczęście mleko kokosowe idealnie dopełniło smak zupy :)
'

dynia_zupa

Zupa dyniowo-pomarańczowa z mlekiem kokosowym

na ok. 4 porcje

3 łyżki oliwy / oleju
1 duża cebula
2 ząbki czosnku
kawałek świeżego imbiru (ok. 2 cm)
ok. 800 g dyni (waga po obraniu)
sok z 2 pomarańczy + otarta skórka z 1 pomarańczy
ok. 300 ml delikatnego bulionu
150 ml mleka kokosowego
sól, pieprz do smaku
do dekoracji - świeża kolendra + skórka z pomarańczy

Dynię obrać, oczyścić i pokroić w kostkę. Imbir zetrzeć (powinniśmy otrzymać ok. 1 płaską łyżkę). Czosnek zmiażdżyć i poszatkować. Cebulę poszatkować i udusić na rozgrzanej oliwie. Po kilku minutach (4-5) dodać czosnek i imbir i dusić jeszcze chwilę. Następnie dodać dynię, sok i skórkę z pomarańczy i tyle bulionu / wywaru, by zakryć warzywa. Gotować do miękkości (ok. 20-25 minut), następnie dodać mleko kokosowe i całość zmiksować. Podawać zupę udekorowaną np. listkami kolendry i paskami otartej skórki z pomarańczy (dodałam również odrobinę czerwonego pieprzu dla ozdoby).

'
*  *  *

A na obiad była dziś dynia w najprostszym wydaniu :
'

dynia_pieczona_ziemn
'
- upieczona z odrobina oliwy, rozmarynu i tymianku, z dodatkiem pieczonych ziemniaków (dla kontrastu wybrałam fioletowe ;)). Do tego nieco startego pecorino (tym razem toskańskie ‘resztki’ truflowego, mocno dojrzałego pecorino). I nawet listopad nie jest nam straszny, gdy w kuchni wciąż tyle mamy ciepłych kolorów ;)
'

dynia_pieczona_ziemn2
'

To tyle na dziś moi drodzy. Przepraszam za ten lekki 'poślizg' i mam nadzieję, że przetrwaliście ten przydługi post ;)

Pozdrawiam Was serdecznie!
I – jak wspominałam w poprzednim poście - ciekawa jestem, które z przygotowanych przez Was do tej pory dyniowych dań okazały się największym 'hitem' ;), które z nich najbardziej przypadły do gustu Waszym kubkom smakowym, szczególnie jeśli jest to Wasze pierwsze spotkanie z dynią i jeśli dopiero próbujecie się z nią polubić.
Chętnie poczytam o Waszej prywatnej liście dyniowych 'przebojów' tego sezonu :)
'

EDYCJA

Wrrr... Okazuje się, iż nocna pora nie służy zajmowaniu się blogiem :/ Właśnie skasowałam poprzedni post, a co za tym idzie również Wasze komentarze do niego i ewentualne linki 'festiwalowe' :( Jutro sprawdzę, czy mam gdzieś jeszcze kopię do odzyskania; przepraszam (przede wszystkim ze względu na Wasze komentarze :/ ).
'

Wiśniowo-czereśniowy cobbler

środa, 6 Lipiec 2011

cerises_cageot

'
Z targu po raz kolejny wracam z koszykiem pełnym czereśni. Trzeba wykorzystać sezon, żadne bowiem importowane owoce nigdy nie smakują tak, jak te sezonowe, pachnące słońcem i letnim wiatrem. Dzisiejsze są wyjątkowo słodkie i soczyste i z powodzeniem zastąpiły mi obiad ;) Tym bardziej, że w taki upał o prawdziwym obiedzie nie chce się nawet zbytnio myśleć...

'
wisnie_czeresnie2011
'
Jak wspominałam niedawno – praktycznie skończyły się już wiśnie :/ Dziś widziałam je na targu na jednym tylko straganie, za to czereśni jak na razie jest jeszcze pod dostatkiem. To co udaje mi się ocalić od bieżącej konsumpcji, trafia do słoiczków, a gdy robi się odrobinę chłodniej – do szybkich wypieków. Najlepiej zaś, gdy owoce stanowią większą część tego wypieku, a ‘ciasto’ jest tylko swoistym dodatkiem do nich i dlatego właśnie latem bardzo często gości u nas crumble czy – ostatnimi czasy – cobbler. Ten ostatni pozwala na zapieczenie owoców pod delikatną i lekko chrupką ‘pierzynką’ ciasta, którego mamy zdecydowanie więcej niż w przypadku crumble (cobbler' to coś jak kruszonka zmiksowana w ostatniej chwili ze śmietaną, mlekiem czy maślanką). I na ciepło, i na zimno tego typu wypieki smakują wybornie, same lub z dodatkiem np. gałki pysznych lodów.
Ostatni weekendowy cobbler powstał na bazie tego oto przepisu z BBC Good Food – klik, lecz zamiast owoców leśnych i jabłek użyłam wiśni i czereśni, wymieszanych z odrobiną kardamonu.
'

cobbler_wisnie_czeresnie1

Wiśniowo-czereśniowy cobbler

na formę o średnicy 22 cm

2 szklanki wydrylowanych wiśni i / lub czereśni
3-4 łyżki cukru (więcej, jeśli owoce nie są zbyt słodkie)
¼ łyżeczki mielonego kardamonu (można pominąć)
1 łyżka maizeny (lub skrobi ziemniaczanej)
+ masło do wysmarowania formy

150 g mąki
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
50 g mielonych migdałów
70 g cukru
80 g zimnego masła
150 ml maślanki (użyłam naturalnego jogurtu owczego)
2-3 łyżki płatków migdałowych do posypania

Piekarnik rozgrzać do 200°C. Formę natłuścić.
Owoce wymieszać z cukrem, kardamonem i maizeną, przełożyć do formy.
Mąkę wymieszaną z proszkiem, migdały, cukier i pokrojone w kostkę masło zmiksować jak na kruszonkę; następnie dodać maślankę / jogurt i miksować ciasto tylko do połączenia się składników (możemy użyć np. funkcji ‘pulse’ malaksera). Następnie łyżką nakładać ciasto na owoce, nie zakrywając ich powierzchni całkowicie (pozostawiamy niewielkie ‘odstępy’ między każdą porcją ciasta). Posypać płatkami migdałowymi i piec ok. 35-40 minut. Serwować z lodami lub z crème fraîche.

*

Miłośnikom czereśniowych wypieków polecam również tę oto czereśniową tartę z pistacjami - klik

'
tartecerisespistaches1
'
oraz delikatne ciasto z czereśniami i kardamonemklik

'

Pozdrawiam serdecznie !

(i mam nadzieję, że tym razem nie będzie już problemów z wyświetlaniem się nowych postów…)

Ciasto razowe z rabarbarem i truskawkami i kilka słów na temat zakalca ;)

piątek, 17 Czerwiec 2011

rabarbar_miseczka_lodygi
'

Czerwiec nadal pachnie rabarbarem. I oczywiście truskawkami! Choć niestety na ‘mojej’ farmie jest ich już jak na lekarstwo. Spieszę się więc, by dorobić jeszcze trochę dżemu truskawkowo-ananasowego oraz syropu. W lipcu i sierpniu będę za to posiłkować się późniejszymi odmianami truskawek, między innymi aromatyczną Mara des Bois, która pachnie i smakuje prawie jak poziomka! Niestety jej cena jest proporcjonalna do jej walorów smakowych ;)
A w przerwie między przetworami piekę ciasta z owocami. Tym razem razowe, gdyż od czasu do czasu trzeba pozbyć się gromadzących się w otchłani szafek ‘resztek’ mąki. A że Ania przypomniała pewną pyszną recepturę, to od kilku tygodni  regularnie gości ono – z niewielkimi zmianami - na naszym stole :)

Ze względów uczuleniowych nieco zmodyfikowałam przepis i zamiast masła użyłam oliwy oraz – jak zwykle ;) – jogurtu owczego zamiast mleka. Jeśli owoce są bardzo soczyste, ciasto przed nałożeniem owoców możemy posypać niewielką ilością zmielonych migdałów, które wchłoną ewentualny nadmiar soku, a przy okazji dodadzą smaku. Możemy też część mąki (1/4 - 1/3) zastąpić mielonymi migdałami właśnie, ciasto będzie jeszcze bardziej wilgotne i aromatyczne.
Przy okazji przypominam, iż aby uniknąć zakalca w tego typu ciastach, wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową. Choć znam osoby, które nawet dodając jogurt i jajka prosto z lodówki nigdy zakalca nie mają ;)

'

ciasto_razowe_rabarbar_trusk1

'
A skoro już o zakalcu mowa, to ważne jest również, by jajka były naprawdę dobrze ubite z cukrem (na puszystą masę) – u mnie trwa to mniej więcej 5 minut na bardzo szybkich obrotach. Często używam drobno zmielonego cukru, o wiele szybciej i lepiej bowiem się on uciera / rozpuszcza. Pamiętajmy też, by jajka zacząć miksować natychmiast po dodaniu cukru, by nie pozostawiać ich z cukrem w misie bez miksowania, powoduje to bowiem ścinanie / ‘zaparzanie’ się żółtka.
Ważne jest też, by mąkę i jogurt dodawać stopniowo : najpierw – stale miksując na wolnych obrotach - dodaję ok. 1/3 mąki, gdy jest już lekko wmieszana w ciasto - dodaję 1 łyżkę jogurtu, gdy jest wmieszany w ciasto znów 2-3 kopiaste łyżki mąki, itd. Gdy ostatnia partia składników jest już wmieszana i masa jest jednolita, przestaję miksować, po raz ostatni mieszam ciasto drewnianą łyżką i przelewam do formy.
Ważne jest też, by ciasto pieczone było w odpowiedniej temperaturze, zazwyczaj ok. 180°. Jeśli temperatura będzie np. zbyt wysoka, ciasto ‘zetnie się’ na powierzchni i nie będzie chciało dobrze dopiec się w środku. Niestety problem polega na tym, iż nie zawsze temperatura którą pokazuje nasz termostat jest temperaturą rzeczywistą, o czym bardzo łatwo można się przekonać kupując osobny specjalny termometr ‘piekarnikowy’. Jeszcze do niedawna miałam częste problemy z ciastami z dodatkiem mleka, których pieczenie najczęściej kończyło się wyprodukowaniem pięknego zakalca, o wielkości proporcjonalnej do ilości użytego mleka ;) Na początku pomogła zamiana mleka na jogurt, a później – sprawdzenie grzałki piekarnika; okazało się bowiem, iż górna grzałka nie trzymała stałej temperatury podczas pieczenia, choć teoretycznie termostat żadnych anomalii nie sygnalizował. Teraz mocno żałuję, że nie pomyślałam o tym wcześniej (dopiszę też jeszcze, że czasami termoobieg nie jest niestety wskazany...)
Pamiętajmy też, by nie otwierać piekarnika w trakcie pieczenia, dopiero już pod koniec, gdy ciasto jest już dobrze podpieczone. Wtedy sprawdzamy patyczkiem lub ostrzem noża czy jest ono już odpowiednio ‘suche’ w środku czy jeszcze nie. Czasami trzeba ciasto piec nieco dłużej niż w przepisie, to też zależy bowiem od naszego piekarnika. I teoretycznie lepiej jest piec je o kilka minut za długo, niż za krótko, dlatego przed wyłączeniem piekarnika upewnijcie się, że jest ono naprawdę dobrze dopieczone (jeśli trzeba ciasto piec dłużej, a jest ono już mocno rumiane – przykrywamy je papierem lub folią aluminiową, by nie zbrązowiało mocniej).

'

ciasto_razowe_rabarbar_trusk4
'

Ciasta stawiam zazwyczaj na drugim poziomie od dołu, nie na środkowym, chyba że przepis precyzuje inny sposób pieczenia, mam bowiem wrażenie, że to również pomaga w uniknięciu zakalca. Jeśli zaś ciasto wyjątkowo długo nie dopieka się od góry, to na 5-10 ostatnich minut przestawiam je wyżej. Po upieczeniu zaś ciasta ucierane pozostawiam na kilka minut w ciepłym piekarniku, przy uchylonych drzwiczkach (ok. 5-10 minut), a następnie studzę je na kratce.

Wypieki z dodatkiem jogurtu lub kwaśniej śmietany lubią też dodatek sody, możecie więc ewentualnie zamienić połowę ilości proszku do pieczenia na sodę właśnie, niektóre ciasta lepiej się wtedy pieką, są bardziej puszyste.
Dodatek owoców do ciasta, szczególnie tych, które puszczają sporo soku, może również przyczynić się do powstania zakalca; dlatego - jak wspomniałam na początku - od pewnego czasu przed nałożeniem owoców posypuję wierzch ciasta bardzo drobno mielonymi migdałami czy wiórkami kokosowymi (w zależności od typu pieczonego ciasta), dzięki czemu nadmiar soku wsiąka w nie właśnie, zamiast powodować zakalec.

'

Nie wiem, czy te rady komuś się przydadzą… Być może dla większości z Was są one oczywiste, jednak po lekturze niektórych maili i komentarzy stwierdziłam, że jednak dopiszę te wskazówki przy następnym przepisie. Wiem, że ciasta z dodatkiem mleka, jogurtu czy maślanki bywają kapryśne, jednak dobrze przygotowane nie powinny sprawiać problemów :)

A teraz już zapraszam na ciasto, które z całą pewnością jest najsmaczniejszym razowym wypiekiem, jaki do tej pory jadłam ;)

(inspiracja : przepis na blogu Lepszy Smak - klik; oryginał autorstwa Tudika - klik)

'

ciasto_razowe_rabarbar_trusk2

Ciasto razowe z rabarbarem (i truskawkami)

na formę 23x23 lub o średnicy 26 cm

ok. 350 g owoców (sam rabarbar lub rabarbar + truskawki)
130 g cukru (więcej, jeśli lubicie słodsze ciasta)
3 jajka
100 ml delikatnej oliwy / oleju
80 ml jogurtu (używam owczego, o zawartości 6,5 tłuszczu)
250 g mąki razowej, drobno mielonej (używam pszennej lub orkiszowej)
2 łyżeczki proszku do pieczenia
(opcjonalnie : ½ łyżeczki cynamonu lub ziarna 1 laski wanilii lub starta tonka)
+ płatki migdałowe do posypania

ewentualnie : 3-4 łyżki mielonych migdałów, 1-2 łyżki cukru, cynamon i / lub imbir

uwaga : pamiętajmy by wszystkie składniki miały temperaturę pokojową!

Piekarnik rozgrzać do 180°.
Owoce umyć i osuszyć, rabarbar pokroić na kawałki, truskawki odszypułkować (jeśli są duże przekroić na pół).
Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia (i – ewentualnie -  przyprawami). Jajka bardzo dobrze utrzeć z cukrem (u mnie trwa to ok. 5 minut), następnie powoli dodawać oliwę / olej i po dokładnym wymieszaniu / zmiksowaniu (na wolnych obrotach) dodawać na przemian mąkę i jogurt (ok. 1/3 mąki– wymieszać – 1 łyżka jogurtu – wymieszać – 2-3 łyżki mąki, itd.), stale miskując, jednak nie za długo. Gdy ciasto jest już starannie wymieszane, przełożyć je do wyłożonej papierem lub natłuszczonej i lekko wysypanej mąką foremki, wierzch posypać mielonymi migdałami (można pominąć), nałożyć owoce i ewentualnie posypać je 1-2 łyżkami cukru z dodatkiem cynamonu lub wanilii / tonki czy imbiru, a następnie płatkami migdałowymi. Piec ok. 50-55 minut (lub do suchego patyczka). Pozostawić na kilka minut w ciepłym piekarniku, a następnie wystudzić na kratce.
'

ciasto_razowe_rabarbar_trusk3
'
Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam udanego weekendu!

'

Kokos, truskawki i rabarbar

poniedziałek, 16 Maj 2011

kokos_rabarbar_truskawka3
'
Weekend znów minął niesamowicie szybko, za szybko… A że na kursie w tym tygodniu egzaminy, to z utęsknieniem już czekam na kolejny weekend ;) Tydzień bowiem upłynie mi na przygotowywaniu testów, sprawdzaniu, liczeniu średnich itd. Same przyjemności ;)
Dla osłody więc upiekłam ciasto. Kokosowe. Z rabarbarem i prawdziwymi truskawkami, które smakują słońcem, a nie plastikiem ;) Tydzień temu zrobiłam je z kruszonką (i z dodatkiem malibu, mniam ;)), w zeszłą sobotę bardziej ‘nature’ – owoce posypałam tylko odrobiną wiórków kokosowych. Ciasto upiekłam na bazie poprzedniego migdałowego – klik, do jogurtu tym razem dodałam mleko kokosowe (pół na pół), ale na samym jogurcie ciasto też jest pyszne, choć odrobinę mniej kokosowe w smaku.

'
kokos_rabarbar_truskawka1

Kokosowe ciasto z rabarbarem i truskawkami

na tortownicę o średnicy 22 cm

ok. 350 g owoców (rabarbar + truskawki)
150 g mąki
50 g wiórków kokosowych
1 łyżeczka proszku do pieczenia
80 g miękkiego masła (lub nieutwardzanej margaryny)
130 g cukru
2 jajka
ok. 60 ml jogurtu (użyłam owczego)*
ok. 60 ml mleka kokosowego*
otarta skórka z 1 cytryny

*2 łyżki płynów możemy zastąpić 2 łyżkami Malibu

opcjonalnie : wiórki lub płatki kokosowe do posypania lub kruszonka kokosowa (można przygotować ją również na bazie oliwy / oleju, tak jak migdałową w tym przepisie - klik)

Piekarnik rozgrzać do 180°.
Owoce umyć i osuszyć, truskawki odszypułkować (jeśli są duże przekroić na pół), rabarbar umyć, osuszyć i pokroić na kawłaki.
Mąkę wymieszać z wiórkami kokosowymi i proszkiem. Jogutr wymieszać z mlekiem kokosowym. Masło utrzeć z cukrem, następnie dodawać po jednym jajku i dalej miksować, aż masa będzie jednolita. Stale miksując (na wolnych obrotach) dodać otartą skórkę z cytryny, a następnie dodawać na przemian mąkę i jogurt. Przełożyć ciasto do natłuszczonej i lekko wysypanej mąką tortownicy, na wierzch nałożyć owoce i posypać je wiórkami / płatkami kokosowymi lub ewentualnie kruszonką. Piec ok. 55 minut (lub do suchego patyczka). Pozostawić na kilka minut w ciepłym piekarniku, a następnie wystudzić na kratce.
'

kokos_rabarbar_truskawka001

tym razem rabarbar niestety nieco mniej czerwony, ale i tak smaczny ;)

'

Ciasto jest miękkie i delikatne, a kokos idealnie pasuje do rabarbaru i truskawek. To prawdziwie wiosenne i słoneczne ciasto, które równie dobrze nada się również na majowy piknik, na przykład taki jak ten u Usagi ;)

'
kokos_rabarbar_truskawka2
'

Pozdrawiam serdecznie! I życzę Wam miłego tygodnia :)

'

Migdałowe ciasto z rabarbarem

niedziela, 8 Maj 2011

rabarbar2011_01
'
Sezon na rabarbar trwa tutaj już od miesiąca (w tym roku wszystko pojawia się z około 2-3 tygodniowym wyprzedzeniem) i z tego co widzę na Waszych blogach – w Polsce również rabarbar zagościł już na straganach. Najbardziej lubię te mocno czerwone, rubinowe łodygi i to właśnie takie najczęściej kupuję, gdyż - choć smaku to nie zmienia – to kolor ten bardzo optymistycznie mnie nastraja :)
Po kilku crumble z pierwszych rabarbarowych zakupów przyszła pora na ciasto. Proste i niezwykle smaczne. Podobne do zeszłorocznego migdałowego - klik, choć tym razem nieco zmieniłam proporcje testując przepis z książki ‘Cakes, Biscuits and Slices’ (wydawnictwa ‘Australian Women's Weekly’); oczywiście nie obyło się bez kilku zmian : mleko tradycyjnie już zastąpiłam jogurtem, dodałam amaretto oraz startą tonkę i otartą skórkę z cytryny. W oryginale są to babeczki z gotowanym wcześniej w syropie rabarbarem (nakładanym na babeczki w połowie pieczenia), ja jednak zdecydowanie wolę wersję zatopionych w cieście surowych, lekko kwaskowatych łodyg ;)
'

rabarbar_ciasto_kawalek

Migdałowe ciasto z rabarbarem

na tortownicę o średnicy 22 cm

ok. 250 g rabarbaru
150 g mąki
40 g drobno zmielonych migdałów
1 łyżeczka proszku do pieczenia
80 g miękkiego masła (lub nieutwardzanej margaryny)
130 g cukru
2 jajka
100 ml jogurtu (użyłam owczego)
2 łyżki amaretto (lub 2 dodatkowe łyżki jogurtu)
otarta skórka z 1 cytryny
1/2 dużego strartego ziarenka tonki (lub nasionka z 1 laski wanilii / cukier waniliowy)

dodatkowo : 1-2 łyżki jasnego cukru trzcinowego wymieszanego z odrobiną startej tonki lub cynamonu (lub cukru waniliowego)
opcjonalnie : płatki migdałowe do posypania lub kruszonka migdałowa (można przygotować ją również na bazie oliwy / oleju, szczegóły pod koniec przepisu)

Piekarnik rozgrzać do 180°.
Rabarbar umyć, osuszyć i pokroić.
Mąkę wymieszać z migdałami i proszkiem. Masło utrzeć z cukrem, następnie dodawać po jednym jajku i dalej miksować, aż masa będzie jednolita. Stale miksując (na wolnych obrotach) dodać otartą skórkę z cytryny, stratą tonkę i amaretto, a następnie dodawać na przemian mąkę i jogurt. Przełożyć ciasto do natłuszczonej i lekko wysypanej mąką tortownicy, na wierzch nałożyć pokrojony rabarbar i lekko ‘wgnieść’ go dłonią w ciasto; posypać cukrem i / lub płatkami migdałowymi / kruszonką. Piec ok. 55 minut (lub do suchego patyczka). Pozostawić na kilka minut w ciepłym piekarniku, a następnie wystudzić na kratce.
'

rabarbar_ciasto_krusz_platki
'
Jak widać na powyższych zdjęciach, ciasto można upiec w 3 wesjach ;) bez żadnych ‘dodatków’ lub posypane płatkami migdałowymi czy też migdałową kruszonką (a jeśli mamy w domu miłośników i kruszonki i płatków, to możemy połowę ciasta posypać jednym lub drugim ;)). Jako iż nadal ograniczam ‘krowiznę’, to kruszonkę z powyższego zdjęcia przygotowałam na bazie oliwy : 40 g mąki (razowa orkiszowa) + 40 g zmielonych migdałów i 40 g zmielonego cukru trzcinowego wymieszałam z ok. 4-5 łyżkami oliwy. Kruszonka ta ma rzecz jasna inny smak niż taka klasyczna, maślana, jednak mimo wszystko jest naprawdę bardzo smaczna, a przy okazji uczuleniowcy mogą ją pałaszować do woli ;)

*    *    *

A teraz najlepsza (kulinarna ;)) wiadomość tego tygodnia : pojawiły się już pierwsze rodzime, gruntowe truskawki!

'
fraises2011

'

Nie są jeszcze tak słodkie jak te w pełni sezonu, ale jedzenie ich to i tak spora przyjemność :) Na razie jest ich jeszcze zbyt mało na ‘hurtowe’ zbiory na farmie, ale jeśli pogoda się utrzyma to już pod koniec przyszłego tygodnia sezon oficjalnie zostanie otwarty.
Te piątkowe, najbardziej dojrzałe zostały zjedzone solo, pozostałe zaś – jako iż truskawki kochają rabarbar :) - dodam do dzisiejszego rabarbarowego ciasta (będzie bardzo podobne do prezentowanego wyżej, choć po głowie chodzi mi jego wersja kokosowa ;)).

'
Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłej niedzieli!
(u nas dziś Dień Matki - obchodzony zawsze w drugą niedzielę maja)

*

EDYCJA :
Zapomniałam dopisać, że w zeszłym tygodniu zaczął już kwitnąć czarny bez! Co oznacza, że za kilka tygodni będzie można pomyśleć o przetworach z ich udziałem - klik :)