Archiwum kategorii ‘male danie’

Placuszki na cukiniowy urodzaj :)

niedziela, 4 Wrzesień 2011

cuk_feta_galettes1
'
Niedawno, a propos przepisu na briami, Oliwka wspominała mi o cukiniowej klęsce urodzaju w swoim orto (ileż bym dała nie tylko za taką klęskę urodzaju, ale przede wszystkim za własne 'orto' w Toskanii! ;)), dzisiejszy wpis więc dedykuję jej (a Was przy okazji zapraszam do wirtualnej wizyty u niej - klik oraz do lektury jej książki :) ).

Jeśli szukacie pomysłu na szybki obiad / kolację, na lunch do pracy, na ostatni letni piknik czy na niedzielny brunch (niepotrzebne skreślić ;)), cukiniowe placuszki z fetą będą idealne (a gdy czasu mniej, można przygotować nieco prostszą wersję – taki oto cukiniowy ‘dodatek’ do kanapek czy bruschetty również z fetą właśnie – klik). Cukinia i feta to wyjątkowo udane połączenie, a dodatek ziół (przede wszystkim aromatycznej mięty) oraz odrobiny otartej skórki z cytryny świetnie się z nimi komponuje (pierwsze tego typu placuszki robiłam kilka lat temu na bazie tego przepisu – klik, teraz najczęściej są to już ‘wariacje’ na temat ;) ).

(a przy okazji – zerknijcie również do Majki na jej cukiniowe placuszki z przepisu Agnieszki Kręglickiej)

'

cuk_feta_galettes2

Placuszki cukiniowe z fetą

2-3 porcje (ok. 10 placuszków o śr. 10 cm)

500 g cukini
150 g fety
2 małe jajka (lub 1 jajko + 1 żółtko)
2 ząbki czosnku
5 łyżek (z małą ‘górką’) posiekanej mięty i pietruszki (pół na pół) lub bazylii
kilka łyżek startego pecorino / parmezanu ( lub ewentualnie  1-2 łyżki maizeny / mąki)
otarta skórka z ½ cytryny
sól, pieprz do smaku
opcjonalnie – szczypta papryczki z Espelette

na sos:
200 ml gęstego jogurtu (u mnie owczy 6,5% tłuszszu)
1-2 ząbki czosnku (drobno posiekane lub przeciśnięte przez praskę)
4-5 łyżek posiekanych ziół (jak wyżej)
sól, pieprz do smaku

Składniki sosu wymieszać i wstawić do lodówki.
Cukinie umyć, osuszyć, zetrzeć na grubych oczkach i mocno odcisnąć. Fetę rozdrobnić (można również zetrzeć ją na tarce, na grubych oczkach). Czosnek zmiażdżyć i drobno posiekać lub przecisnąć przez praskę. Wszystkie składniki dobrze wymieszać, doprawić do smaku (uważamy, by nie przesolić, same sery są bowiem już dosyć słone). Na rozgrzanej patelni smażyć placuszki po kilka minut z każdej strony, aż będą rumiane (nakładamy po ok. łyżce masy). Podawać na ciepło lub na zimno, np. z sosem jogurtowo-czosnkowym (u mnie najczęściej w towarzystwie malinowych pomidorów).
'

cuk_feta_galettes3
'

dodatkowe uwagi:
- odciśniętego soku z cukini nie pozbywajmy się – możemy dodać go np. do zupy
- jeśli mamy odpowiednio więcej czasu, startą cukinię można lekko posolić i odstawić na min. pół godziny na durszlaku, by nadmiar soku odciekł, ja jednak zazwyczaj przygotowuję placuszki tuż przed posiłkiem, dlatego cukinię odciskam ‘ręcznie’ ;)
- tarty ser (pecorino, parmezan) możemy pominąć, dodająć tylko mąkę; z samym serem placuszki są delikatniejsze, o nieco ‘rzadszej’ konsystencji, dodatek mąki zaś sprawia, że są nieco bardziej zwarte, jeśli jednak zwracacie uwagę np. na dietę rozłączną / rozdzielną, możecie użyć samego startego sera, ewentualnie dodając go nieco więcej (lub zamiast mąki użyć skrobii kukurydzianej - maizeny - czy ziemniaczanej)
- zamiast małych placuszków możemy przygotować jeden duży (jak np. w przypadku tego placka ziemniaczanego – klik), smażymy go wtedy odpowiednio dłużej; do cukinii możemy też dodać starte ziemniaki, zachowując podobne proporcje

'

*   *   *

A wszystkim wielbicielom cukinii polecam również :

- tartę z cukinią i kozim serem
- tartę z cukinią, kozim serem i orzeszkami piniowymi
- pyszny sernik cukiniowy
- wspomnianą już ‘kanapkową’ cukinię z fetą
- jajka w kokilkach z dodatkiem cukinii
- kilka zup z cukinią
- chleb z cukinią i orzechami
- oraz pyszne ciasto z cukinią, czekoladą i orzechami
'

ciastocukinia3

'

Smacznego! :)

'

Lato (?), pieczona papryka i peperonata

wtorek, 16 Sierpień 2011

r_fenetre1
'
No właśnie, lato ze znakiem zapytania, aura bowiem nie do końca lato przypomina. A przynajmniej nie codziennie ;) Choć szczerze mówiąc nie narzekam zbytnio – ponoć zawsze może być gorzej! :D
Poza tym dzięki temu mam więcej czasu na wertowanie przewodników i planowanie wakacyjnych wojaży, więc coś za coś ;)
W kuchni nadal korzystam z darów lata. I mimo iż na targu pojawiają się już dynie, to staram się ich nie zauważać, wszak zwiastują one zbliżającą się niechybnie jesień... Do wiklinowego koszyka wkładam więc kolejne malinowe pomidory, cukinie, bakłażany i słoneczną, kolorową paprykę.

'
pieczona_papryka2
'

Paprykę najbardziej lubię pieczoną lub grilowaną. O ile na surowo jest ona dla mnie praktycznie niejadalna, to ‘przetworzona’ staje się prawdziwą delicją. Wystarczy upiec ją w całości (ok. 25 minut w 200°-220°, najlepiej z rozgrzanym grillem) obracając ją kilka razy w trakcie pieczenia, do czasu gdy na skórce pojawią się czarne plamy. Po upieczeniu możemy umieścić paprykę w hermetycznym naczyniu (lub w worku) do wystygnięcia, by łatwiej móc obrać ją ze skórki. Następnie paprykę należy przekroić, oczyścić z nasionek i jasnych błonek i pokroić w paski. Reszta zaś zależy już od naszej inwencji i potrzeby chwili ;) Możemy oczywiście spożytkować ją od razu (pasty na bazie takiej upieczonej papryki są wyśmienite! np. taka - klik), wyjątkowo pyszna jest też papryka zalana oliwą z dodatkiem czosnku i ulubionych ziół (np. oregano, tymianek czy bazylia), lekko posolona i odstawiona do ‘przegryzienia’. Możemy też dodać odrobinę soku z cytryny czy octu balsamicznego (ja często pozostawiam taką paprykę al naturale i ‘doprawiam’ przed konsumpcją).

'
peperonata01
'
A jeśli lubicie duszoną, rozpływającą  się w ustach paprykę, to polecam Wam włoską peperonatę, która jest hitem naszych wakacyjnych posiłków. Od kilku lat przygotowywałam peperonatę wg przepisu Linn, z tym że paprykę obierałam zawsze se skórki (obierakiem takim jak do pomidorów np.). Tego lata postanowiłam jednak zrobić ją nieco inaczej (wg zaleceń przepisu z biblii kuchni włoskiej -  ‘La Cuillère d’argent’) : paprykę opieka się najpierw i obiera ze skórki, a dopiero potem dusi z cebulą i pomidorami. Jeśli jednak skórka z papryki Wam nie przeszkadza, możecie z powodzeniem przetestować wersję Linn – zdecydowanie szybszą ;)

Poniższy przepis jest ‘wypadkową’ tych dwóch ulubionych oraz 'porad' włoskich uczniów ;)
(a przy okazji dziekuję Linn za wieloletnią inspirację :))

'

peperonata02

Peperonata

porcja dla 4 osób

1 kg papryki
3 czerwone cebule
4 średniej wielkości pomidory (ok. 500 g)
(lub ok. 300-350 g passaty pomidorowej)
2-3 ząbki czosnku
3-4 łyżki oliwy
ok. 1 łyżka octu balsamicznego (używam ‘kremu’ balsamicznego)
sól, pieprz do smaku
opcjonalnie – kilka łodyżek oregano lub tymianku

Rozgrzać piekarnik do 230°C (najlepiej z funkcją ‘grill’).
Paprykę umyć, osuszyć, ułożyć na wyłożonej papierem blasze i opiec z każdej strony aż skórka będzie lekko czarna. Przełożyć paprykę do hermetycznego naczynia (używam szklanego), szczelnie przykryć i pozostawić do wystygnięcia. Następnie obrać paprykę ze skórki, oczyścić z nasion i pokroić w paski (niezbyt cienkie).
Pomidory sparzyć (wkładamy je na ok. minutę do wrzątku, a następnie natychmiast przekładamy do lodowatej wody), obrać ze skórki i pokroić w kostkę.
Cebulę pokroić w piórka (niezbyt cienkie) i poddusić na oliwie dodając zmiażdżone ząbki czosnku (ok. 10 minut). Następnie dodać paprykę (i ewentualnie zioła), ocet i sól i dusić ok. 20 minut. Dodać pomidory i dusić jeszcze ok. 15 minut (lub do odpowiedniej miękkości / konsyntencji). Wyciągnąć ząbki czosnku i zioła, doprawić do smaku i pozostawić do wystygnięcia. Serwować na zimno, w temperaturze pokojowej lub odgrzewaną (na drugi dzień smakuje wybornie!).
(zachęcam Was do zrobienia od razu większej ilości peperonaty, znika bowiem w zastraszającym tempie ;) )

Ja zjadam ją np. z dodatkiem pieczywa (w formie bruschetty) i kawałka białego, koziego lub owczego sera, ale peperonata sprawdzi się również jako 'obiadowy' dodatek, np. do mięs.

'
Smacznego!

'
Przy okazji dziękuje też Marghericie za wszystkie pyszne włoskie receptury (i nie tylko za to ;)).

Pozdrawiam serdecznie!

Kuskus, feta i grilowany bakłażan

niedziela, 7 Sierpień 2011

lawenda_pszczola
lato na balkonie :)

'

Kolejny tydzień minął jak z bicza trzasnął. I kolejny weekend. Na szczęście przede mną ostatnia już ‘prosta’ – jutro ostatni egzamin (last but not least ;) ) i obliczanie średnich. A potem już, od piątku, zasłużona przerwa :)

W kuchni w tym tygodniu panowała jedna zasada – miało być szybko. I smacznie oczywiście :) Na szczęście latem o takie szybkie i smaczne posiłki nie jest trudno : do szczęścia wystarczy mi kilka sezonowych warzyw i do tego np. bulgur, quinoa czy kuskus, w zależności od tego ile mam czasu na kucharzenie ;)
'

feta

feta owcza, prosto z farmy

'

Króluje więc duet pomidory-mozzarella (uwielbiam tę z mleka bawolic), na przemian z fetą lub innym kozim czy owczym serem. A gdy czasu jest więcej, przygotowuję pieczone lub grilowane warzywa. I najczęściej można to opisać dwoma słowami - pełna improwizacja ;)

Lubię też sałatki typu ‘tabbouleh’ (jak np. ta – klik), można je bowiem przygotować wcześniej i zabrać na drugi dzień do pracy na lunch. Tym bardziej, że po ‘przegryzieniu’ się składników całość smakuje jeszcze lepiej.

'

aubergines_couscous1

po upieczeniu bakłażan zdecydowanie lepiej smakuje niż wygląda... ;)

'

Ta dzisiejsza (a właściwie wczorajsza...) jest niezwykle prosta : kuskus, pomidory, ogórek i feta, a zamiast ziół – tym razem posiekana drobno rukola, która nadała sałatce nieco ostrości. Do tego zgrilowane plastry bakłażana i orzeszki piniowe, które najchętniej dodawałabym do wszystkiego ;)
'

aubergines_couscous2

Sałatka z kuskusem, fetą i grilowanym bakłażanem

dla 4 osób

ok. 130-150 g kuskusu* lub bulguru
2 duże pomidory
1 średniej wielkości ogórek
ok. 100 g rukoli
150 – 180 g fety
sok z cytryny – do smaku
2-3 łyżki oliwy
sól, pieprz
garść orzeszków piniowych
3 – 4 średniej wielkości bakłażany

*używam kuskusu z mąki orkiszowej i komosy ryżowej

Kuskus / bulgur przygotować według zaleceń na opakowaniu.
Warzywa umyć i osuszyć, ogórek obrać za skórki i pokroić wraz z pomidorami w kostkę. Rukolę umyć, osuszyć i drobno posiekać. Fetę drobno pokruszyć lub pokroić. W misie wymieszać przygotowany uprzednio kuskus, pokrojone warzywa, rukolę i fetę, dodać oliwę, sok z cytryny do smaku , doprawić (uwaga – nie solimy zbyt dużo, gdyż feta jest wystarczająco słona), przykryć i odstawić w chłodne miejsce na minimum 2 godziny, a najlepiej na całą noc.
Bakłażany pokroić w plastry (ok. 0,5 cm), posmarować oliwą**, posolić i zgrilować (lub upiec w piekarniku, kilkanaście minut w 180°-200°).
Orzeszki piniowe zgrilować na suchej patelni i dodać do sałatki tuż przed podaniem.

**używam ziołowo-czosnkowej oliwy (domowej mieszanki)

'

A jeśli czasu macie nieco więcej, to polecam Wam francuską klasykę lata, czyli ratatouille. Tutaj pisałam Wam o tej bardziej i mniej klasycznej jej wersji – mediterranean pisto pie (klik) :

'

ratatouillepie
'

*   *   *

'
I na koniec już pragnę serdecznie podziękować Wam za przyznane mi niedawno wyróżnienie i za przemiłe słowa pod adresem bloga od : Aleex, Humanistki, Kabki, Karolki, Kekkaikatie, Kuchennych fascynacjiMad, MałgosiPinkcake, Shinju oraz Usagi.
Jak pewnie już wiecie ;) mam skłonność do przerywania łańcuszków, niemniej jednak odsyłam Was do zeszłorocznego wpisu- klik, którego ‘lubię...’ na szczęście się nie zdezaktualizowało ;)

'
Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego tygodnia :)

'

Zielono mi, czyli bób i grilowana cukinia

niedziela, 5 Czerwiec 2011

warzywa_zielone2011_01
*

Czerwiec pachnie truskawkami i rabarbarem. Są już coraz słodsze czereśnie, są i pierwsze porzeczki (na szczęście za nimi nie przepadam, mam więc na targu o jeden dylemat zakupowy mniej ;)). Wszędzie panoszy się już zielony groszek, fasolka i strąki bobu, który nieśmiało pojawia się na straganach. Pod tym względem czerwiec lubię chyba bardziej niż maj, gdyż wybór świeżych, sezonowych warzyw i owoców jest coraz większy. Wszelakie nowalijki, pyszne młode ziemniaki, cukinia (a przede wszystkim jej kwiaty!), jeszcze tylko pomidory prosto z krzaczka i będę już w pełni kulinarnego szczęścia ;)

Z targu wróciłam w sobotę z koszykiem pełnym czerwcowych skarbów. Warzywa najlepiej smakują mi teraz jak najmniej przetworzone, gotowane jak najkrócej, by zachować ich piękny, wiosenny kolor. Obiady i kolacje są  gotowe w kilka-kilkanaście minut, oczywiście nie licząc czasu potrzebnego na łuskanie bobu czy groszku, ale przecież to czysta przyjemność ;) Poza tym w tak upalne dni nikt ani nic nie zmusi mnie do włączenia piekarnika (chyba że wcześnie rano, by upiec szybkie ciasto na weekend ;)).

*

zielona_salatka4
*

Inspiracją do ostatniej sałatki był przepis Angeli Hartnett, który pojawił się w majowym numerze BBC Good Food; połączenie cukinii i bobu wyjątkowo przypadło mi do gustu, tym bardziej, iż potrzebne składniki czekały na zagospodanie ;) Orzechy włoskie zamieniłam na moje ukochane piniowe, dodałam pokruszony kozi ser (który najchętniej jadłabym trzy razy dziennie ;)), a dressing przygotowałam tylko z oliwy z odrobiną soku z cytryny. Do tego kilka listków bazylii wprost z balkonowej skrzynki i voilà ! Obiad gotowy :)

(poniżej moja wersja, oryginał tutaj – klik)

*

zielona_salatka6

Sałatka z grilowanej cukinii i bobu

na 4 porcje

4-6 łyżek orzeszków piniowych (lub garść orzechów włoskich)
ok. 200-250 g bobu (waga już po wyłuskaniu)
4 średniej wielkości cukinie
oliwa z oliwek
sok z cytryny
sól, pieprz
kilka listków bazylii
opcjonalnie :100-150 g koziego sera lub fety

Orzechy zgrilować na rozgrzanej, suchej patelni.
Bób ugotować w osolonej wodzie lub na parze; po ok. 3 minutach natychmiast przełożyć go do lodowatej wody by zatrzymać proces gotowania, obrać go z łusek.
Cukinie umyć, osuszyć, pokroić na plastry i zgrilować (lub podsmażyć kilka minut na patelni z dodatkiem 2 łyżek oliwy), na koniec doprawić do smaku.
Oliwę wymieszać z sokiem z cytryny (do smaku) z dodatkiem soli i pieprzu. Warzywa wymieszać z dresingiem, posypać orzechami i listkami bazylii. Ewentualnie dodać pokruszony kozi ser / fetę.

Smacznego!
*

zielona_salatka5

Szparagi i pesto z orzeszków ziemnych

sobota, 21 Maj 2011

asperges_pesto_arachides
'
Sezon na szparagi nadal w pełni. Kupując je dwa razy w tygodniu od czasu do czasu trzeba wymyśleć coś nowego, coś innego, w przeciwnym bowiem razie nawet szparagi mogą się ‘przyjeść’ ;) Niedawno testowany ich mariaż ze szpinakiem i kokosem był na tyle udany, że pokusiłam się o kolejny eksperyment. A wszystko to dzięki Annie Marii, która w komentarzach do tamtego ‘kokosowego’ wpisu podsunęła mi fistaszkowy pomysł autorstwa Niki Segnit (o jej książce – ‘The Flavour Thesaurus’ – pisałam tutaj – klik).
Pod hasłem ‘szparagi’ znajdziemy u Niki propozycje (w większości pewnie Wam znane) łączenia ich z takimi oto składnikami : z migdałami, estragonem lub miętą, jajkiem, z twardymi serami, cytryną i pomarańczą, z groszkiem i ziemniakami, z grzybami (a w szczególności ze smardzami), truflami, z prosciutto, z owocami morza i rybami (tłustymi lub białymi) oraz z... orzeszkami ziemnymi (fistaszkami). W pierwszej chwili fistaszkowa propozycja nieco mnie zaskoczyła, jednak jako iż jest to jedyny sładnik z jakim szparagów jeszcze nie łączyłam, postanowiłam spróbować. I tym razem Niki również się nie pomyliła – szparagi z sosem fistaszkowym są naprawdę pyszne!* Postanowiłam więc posunąć eksperyment nieco dalej i ożenić szparagi z fistaszkowo-kolendrowym pesto, przygotowanym na zupełnie inną okazję (jako dodatek do pewnej zupy, ale o niej będzie w następnym wpisie). Werdykt – przepyszne, dosyć oryginalne w smaku danie, choć może nie wszystkim przypadnie ono do gustu. Za to wielbicielom masła orzechowego oraz nieco egzotycznych smaków z całą pewnością :)

'
*wypróbowany kilka dni temu sos fistaszkowy proponowany przez Niki Segnit to 3 łyżki oleju słonecznikowego (użyłam delikatnej oliwy) + 3 łyżki soku z cytryny + 2 łyżki sosu sojowego, odrobina cukru i przyprawy do smaku + 100 g posiekanych, zgrilowanych orzeszków ziemnych

'

pesto_arachides

Pesto z orzeszków ziemnych i świeżej kolendry

przepis pochodzi z książki ‘Food for family and friends’

na 4 porcje

100 g niesolonych orzeszków ziemnych, lekko zgrilowanych
2 ząbki czosnku, posiekane (u mnie 1 duży)
2 łyżki drobno startego świeżego imbiru (u mnie 1 łyżka)
2 zielone papryczki chili, pozbawione nasion i posiekane (pominęłam)
1 mały pęczek świeżej kolendry
garść listków mięty
garść listków bazylii
2 łyżki tajskiego sosu rybnego lub sojowego (użyłam sojowego)
2 łyżki soku z limonki
1 łyżka cukru trzcinowego (użyłam syropu z agawy)
+ kilka łyżek oleju arachidowego lub delikatnej oliwy
(oryginalny przepis nie przewiduje dodatku oleju / oliwy, jednak pesto po zmiksowaniu miało dosyć suchą konsystencję, dlatego dodałam nieco oliwy pod koniec miksowania, jak do klasycznego pesto)

Wszystkie składniki umieścić w blenderze lub malakserze i dokładnie zmiksować.
'

asperges_pesto_arachides2
'
Szparagi (umyte, osuszone i pozbawione stwardniałych końcówek) przygotowałam w wersji stir fry z odrobiną sosu sojowego i podałam z pieczonymi batatami (połączenie to już w zeszłym roku wyjątkowo posmakowało mi w duecie ze szparagami - klik). Słodkie ziemniaki z dodatkiem tego aromatycznego pesto również smakują wyśmienicie! Będzie o nich jeszcze słów kilka w kolejnym wpisie.
Jak dopisałam przy przepisie – pominęłam papryczkę chili, gdyż nie przepadamy za zbyt ostrymi smakami i dodałam jedną tylko łyżkę startego imbiru, co i tak okazało się wystarczające. Jeśli jednak lubicie (i trawicie ;)) bardziej rozgrzewające dania, dodajcie więcej przypraw.

'
*   *   *
'
Więcej szczegółów na temat przygotowania szparagów znajdziecie tutajklik, a pozostałe przepisy - w zakładce ‘szparagi’.

Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim miłej niedzieli :)

'