Archiwum kategorii ‘inne’

Ustrzelona :)

niedziela, 19 Lipiec 2009

Niedawno ‘trafiły’ we mnie aż trzy (Aga, Jul i Wegetarianka) lubiące strzelać osoby ;) stwierdziłam więc, że może jednak się zmotywuję i na strzelanie odpowiem ;) A przynajmniej choć częściowo :)

Ponad rok temu bowiem też zostałam ustrzelona, dlatego postanowiłam sięgnąć do tamtego wpisu i zobaczyć, czy coś się ewentualnie przez ten czas zdezaktualizowało ;)

Ale najpierw zasady zabawy :

1. Podać linka do bloga osoby, która nas 'ustrzeliła’.

2. Zacytować u siebie 'zasady' zabawy.

3. Napisać sześć rzeczy o sobie.

4. 'Ustrzelić' następnych sześć osób.

5. Uprzedzić wybrane osoby, zostawiając komentarz na ich blogu.

Rok temu było więc tak :

Przyznaję, że długo zwlekałam, ale postanowiłam jednak coś tu napisać… i po części będzie kuchennie, bo to przecież w Mojej Kuchni gościcie ! ;)

1. Jak i niektóre z moich ‘poprzedniczek’, ja również ‘kolekcjonuję’ książki kucharskie, czasopisma, artykuły z ciekawymi przepisami; kupuję je pasjami i… niestety nie zawsze z nich korzystam; ale baaardzo lubię je mieć :)

2. Nie przepadam za połączeniem owoców (za wyjatkiem cytrusów) ze słonym daniem; to pewnie kwestia przyzwyczajenia, bo często smakowo jestem jednak mile zaskoczona, ale to jednak nie jest to co tygryski lubią najbardziej ;)

3. Baaardzo nie lubie ‘brudzić sobie rąk’ ; czy to podczas jedzenia, czy podczas wyrabiania ciast itp., robię co tylko mogę by ręce nie były niczym ‘obklejone’ ;)

4. Bardzo lubię modyfikować przepisy na mój sposób; lubię też gotować wedle zasady wyznawanej przez moją chrzestną : warzyw ile się ma, a przypraw ile się lubi :)

5. Charakteryzuje mnie – niestety – tzw. słomiany zapał :( szybko się zniechęcam, szczególnie jesli coś nie wychodzi mi tak, jakbym chciała.

6. Lubię rzeczy zorganizowane i zaplanowane; lubię robić różnego typu listy, choć niestety nie wszystko co się na nich znajduje udaje mi się zrealizować - patrz punkt nr 5 :)

I co się okazuje? Ze nic niestety się nie zmienło. I sama nie wiem, czy to źle czy dobrze ;)

Nie zmieniło się nawet to, że jako pacyfistycznie nastawiona do świata osoba strzelać do nikogo nie będę i niestety pozwolę sobie nie wytypować kolejnych ofiar ;) I oczywiście mam nadzieję, że mi to – po raz kolejny… - wspaniałomyślnie wybaczycie ;)

A żeby i dziś było choć trochę kulinarnie, to na zachętę wklejam zdjęcie do przyszłego wpisu, lecz od razu uprzedzam, że jest to deser zupełnie nie dla tych, co na diecie ;)

Pozdrawiam serdecznie!

desercheescakefruits-rouges2

Przeprowadzka :)

czwartek, 25 Czerwiec 2009

muffinscerisecocopistacheWitam Was w nowej szacie graficznej i na nowym adresie :)
Wszystko nie wygląda jeszcze do końca tak, jak powinno, ale staram się na bieżąco dopracowywać brakujące szczegóły :) Na przykład zdjęcie w nagłówku ma być zupełnie inne, jednak aktualnie (z wiadomych powodów…) nie udało mi się go zrobić; dlatego też postanowiłam zachować zdjęcie z bloggerowego profilu, by było choć trochę bardziej ‘znajomo’ ;)

Mam jednak nadzieję, że mimo wszystko Wam się tutaj spodoba i że będziecie tu zaglądać równie często jak do wcześniejszej Mojej Kuchni :)
Mam też nadzieję, że nie będzie żadnych większych problemów technicznych związanych z tą przeprowadzką; jeśli jednak na takie natraficie, dajcie mi proszę znać, bym jak najszybciej mogła się tym zająć. Aktualnie edytuję niektóre zdjęcia, jednak za dzień lub dwa wszystkie powinny już być widoczne we właściwym miejscu.

W przygotowaniu jest też spis treści, który powoli kończę i który - mam nadzieję - Wam się przyda. Poprawiam też niektóre tagi, zmieniam / dodaję kategorie, by jak najłatwiej odnaleźć dany przepis czy interesujący Was temat.

Przyznaję, że jestem lekko tym wszystkim zestresowana, gdyż ogólnie nie najlepiej znoszę wszelakie zmiany, jak się okazuje nawet takie blogowe ;) Wierzę jednak, że wszystko odbędzie się bez większych problemów i przede wszystkim że Wam się tu spodoba :)

I tak jak wspomniałam już wcześniej : dajcie proszę znać jeśli zauważycie jakieś niedopatrzenia, choć mam nadzieję, że będzie ich jak najmniej ;)

To tyle na dziś.

A już za kilka dni będzie coś o nieco bardziej kulinarnym charakterze ;)

Pozdrawiam serdecznie!

Truskawkowo

środa, 17 Czerwiec 2009

Truskawkowy sezon już w pełni. Na ‘naszej’ truskawkowej farmie zbiory zaczęły się już na samym początku czerwca. Niestety w tym roku sama ich zbierać nie mogę (noga…) pozostaje mi więc tylko zajadać te kupione w sklepie, czyli nie w tak hurtowych ilościach jak zazwyczaj ;) i nie tak dobrej jakości niestety.

Nadal mam jednak nadzieję, że uda mi się jeszcze tego lata wypróbować jakieś ciekawe truskawkowe przepisy, gdyż na szczęście są jeszcze te późniejsze odmiany truskawek (jak np. niesssamowita ‘mara des bois’ o smaku poziomki, którą wprost ubóstwiam).

A tymczasem, nadal nie mogąc ugościć Was niczym nowym, pozwolę sobie przypomnieć Wam kilka zeszłorocznych propozycji :)


- truskawkowa ‘zupa’ z syropem z trawy cytrynowej i kremem / śmietanką o smaku kwiatów czarnego bzu :


- aromatyczne ciasto cytrynowo-werbenowe :


- dżemy truskawkowo-rabarbarowe :

I na koniec proszę Was o zaciśnięcie kciuków jutro przed południem, czeka mnie bowiem ważna wizyta u ortopedy, na której się dowiem co dalej z palcem i stopą… Najważniesze, by nie trzeba go było łamać i na nowo nastawiać :/ Mam jednak nadzieję, że wieści będą w miarę pomyślne i że powoli będę mogła zacząć odliczać dni do momentu, w którym pożegnam się z tym uroczym niebieskim ustrojstwem ;)

Pozdrawiam serdecznie!

Kochani, jestem ! ! !

wtorek, 9 Czerwiec 2009
Nie macie pojęcia, jak się cieszę, że znów jest blog ! ! !
Dla tych, którzy nie byli ‘na bieżąco’ : licznik wejść, który niedawno zainstalowałam, przesyłał również wirusy na mojego bloga, o czym rzecz jasna nie wiedziałam :/ Więc google mi bloga zablokował, nie informując o niczym; co najgorsze, nie odpowiadając na zgłoszenia, maile, telefony… Jako pierwsza pomoc zaoferowała mi Joanna, która nawet do ich głównej siedziby dzwoniła, bez skutku niestety (Joanno, raz jeszcze serdecznie Ci dziękuję ! ! !). Ja też dzwoniłam i pisałam, również bez skutku. Aż do dziś :) A wszystko za sprawą pewnej Dobrej Duszy, bez której nie wiem, czy bym bloga odzyskała. Wirus czym prędzej usunęłam, mam nadzieję, że skutecznie i bezpowrotnie ;) Robię teraz kopie wszystkiego, by za niedługo ‘przelać’ wszystko na nowego serwera. Nie macie pojęcia (a może i macie ;) ) jak bardzo się cieszę! Naprawdę myślałam już, że wszystko stracone i że po tych trzech długich tygodniach nie będę już miała szansy na odzyskanie bloga.
Dziś jest naprawdę piękny dzień :)
I nawet przestało padać! ;)
Jest naprawdę cudnie :)
Pragnę podziękować wszystkim za ciepłe słowa i zaciśnięte kciuki. Za to, że mi kibicowaliście tutaj i że dzięki Wam nie traciłam nadziei ;)
I jeszcze raz dziękuję Dobrej Duszy za pomoc w odzyskaniu Mojej Kuchni :)

Nawet ten złamany palec będzie dziś pewnie mniej bolał ;) Choć niestety z powodu drobnych komplikacji nogę muszę bardzo oszczędzać, nadal nie ma więc mowy o kucharzeniu i blogowaniu :/ Ale to nic, dziś naprawdę nic nie może popsuć mi humoru :)

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i raz jeszcze dziękuję za wsparcie :)

PS. Teraz sie okazuje, ze cos sie dzieje ze zdjeciami i wielu z nich nie widac; albo czasem sie pojawiaja, a czasem znikaja :( Prosze wiec o cierpliwosc, mam nadzieje ze juz wkrotce wszystko wroci do poprzedniej formy :)

Bienvenue / Willkommen / Benvenuto / Bainvegni

sobota, 9 Maj 2009
Czyli witajcie w Szwajcarii :)
Od wczoraj bowiem, za sprawą Andrzeja i Ireny, podróżujemy kulinarnie po Helwecji :)
Dziś, zamiast kulinarnej zaplanowanej opowieści, najpierw mały quiz ;) Ciekawa bowiem jestem, które z prezentowanych niżej typowych dla Szwajcarii produktów już znacie i ewentualnie lubicie? To oczywiście tylko bardzo niewielki przykład tego, co gości na szwajcarskim rynku, stwierdziłam jednak, że może to być sympatyczne małe co nieco w ramach wstępu ;)
Poza tym, jeśli nie macie nic przeciwko, to bardzo chciałabym dowiedzieć się, z czym Szwajcaria Wam się kojarzy? Co o niej wiecie (kulinarnie i nie tylko ;) ), co już znacie lub co poznać byście chcieli.
A teraz już zapraszam na nasz fotograficzny mini-quiz :)

(na poniższych zdjęciach brakuje tylko serów i trunków, ale o nich będzie nieco później ;) )







Pozdrawiam serdecznie i czekam na Wasze odpowiedzi ;)

EDYCJA

Zapomniałam dodać, że jeden z prezentowanych produktów ma korzenie w Polsce, a dokładnie rzecz biorąc w Krakowie… Czy wiecie który?

Delfiny i tuńczyk

poniedziałek, 20 Kwiecień 2009
Nie nie, nie obawiajcie się, nie będzie tu żadnego przepisu z delfinem w roli głównej! Będzie tuńczyk, to fakt. Ale może od początku…
Tuńczyka nie kupuję od kilku już lat. A przynajmniej nie w takich ilościach jak dawniej. Zdarza mi się to zaledwie kilka (3-4) razy w roku. Po pierwsze dlatego, że tuńczyk błękitnopłetwy jest jednym z kilku gatunków ryb zagrożonych wyginięciem. Jak możemy przeczytać np. na stronie WWF, 120 z 200 gatunków ryb najpopularniejszych w handlu na świecie jest zagrożonych lub znajduje się na granicy wyginięcia. Jak dla mnie, już te dane są lekko przerażające… Ale to nie wszystko niestety. Przy połowie tuńczyka często używa się dryfujących sieci (otaczających całe ławice ryb), przez co ofiarą połowów padają również między innymi delfiny. W 1990 roku trzy największe firmy poławiające tuńczyki przyjęły zobowiązania do używania tylko metod bezpiecznych dla morskich ssaków, takich które np. nie będą już zagrażać delfinom. Na wielu konserwach z tuńczyka znajduje się aktualnie napis: "Dolphin Safe", nie daje on jednak 100% gwarancji, że żadne delfiny nie zginęły w związku z połowem… Na puszkach, które kupuję w pobliskim sklepie ze zdrową żywnością jest na dodatek informacja, że ryby nie zostały złowione za pomocą dryfujących sieci, a jedynie metodą ‘wędkową’. Poza tym, na ile to możliwe, powinniśmy wybierać ryby ‘łowione we wschodniej, tropikalnej części Oceanu Spokojnego, gdyż tam na kutrach rybackich pływają kontrolerzy’ (cytat ze wspomnianej wyżej strony WWF). Prócz tego, zwróćmy uwagę na fakt, czy kupowane przez nas ryby posiadają znak MSC - The Marine Stewardship Council / Rada Certyfikacji Produktów Morza); jest to niezależna organizacją, która nadaje ekologiczne oznakowania produktom z ryb, które pochodzą z łowisk dobrze zarządzanych, gdzie ryby wyławia się z poszanowaniem dla przyrody.
Dodatkowo zachęcam Was do zapoznania się z cytowanym już tekstem WWF i – na ile to możliwe – do zmiany naszych zakupowo-kulinarnych przyzwyczajeń. Wszak to od nas zależy co i na ile zmieni się również wokół nas ;)

Przy okazji tuńczykowo-delfinowego ‘googlowania’ po polsku, trafiłam też na nader sympatyczny tekst pewnej Polki mieszkającej w Szwajcarii, zatytułowany : Jak od 18 lat walczę ze śmieciami w Szwajcarii. Mam nadzieję, że i Wam się ten tekst spodoba i może zachęci do jeszcze bardziej świadomego spojrzenia na to, co wkładamy do naszych koszyków oraz co później wyrzucamy do śmieci. Wszak tylko pozornie nie ma to nic wspónego z kuchnią ;)
Na koniec dodam tylko, że nie piszę tego wszystkiego myśląc, że nikt z czytających o tym nie wie; piszę o tym, bo wydaje mi się, że tego typu tekstów nigdy nie jest za wiele; ‘nadmiar’ takich informacji z pewnością nam nie zaszkodzi, a pomóc przecież może :)

A teraz już (jedzących ryby…) zapraszam na pastę z tuńczyka. Bez śmietany, bez majonezu, będzie idealna na lekką, wiosenną przekąskę czy też piknik ;)

patethon1

Kremowa pasta z tuńczyka

160 – 180 g tuńczyka z puszki
200 g kremowego serka
80-100 g suszonych pomidorów (moje były w oliwie)
ok. 20 czarnych oliwek
spora szczypta papryczki z Espelette (lub pieprzu kajeńskiego)
sól, pieprz do smaku
ewentualnie 2-3 łyżki jogurtu naturalnego

Tuńczyka odsączyć i rozdrobnić widelcem. Pomidory odsączyć z nadmiaru oliwy i pokroić na mniejsze kawałki; oliwki wypestkować i zmiksować z pomidorami, po czym wymieszać je z tuńczykiem i serkiem. Jeśli masa jest zbyt ‘sucha’, dodać kilka łyżek jogurtu. Na koniec doprawić do smaku (wg mnie pasta nie wymaga dodatkowego solenia, wszystko jednak zależy od użytego serka i oliwek).

Smacznego!

pathethon2

Wyróżnienie

wtorek, 10 Marzec 2009
Niedawno zostałam wyróżniona przez ArtDeco, Azzahar, Olę, Atinę i Kuchasię nagrodą Kreativ Blogger (a w styczniu tego roku również przez An i Jo-hanah. Jestem Wam za to niezmiernie wdzięczna, gdyż wiedzieć, że to co robimy podoba się innym, jest przecież szalenie przyjemne :) Jak już pisałam kilka miesięcy temu przy okazji UAB, niestety nie jestem dobrą kandydatką do tego typu zabaw, gdyż naprawdę nie jestem w stanie wytypować kilku tylko blogów; wszyscy, których odwiedzam na blogach, są dla mnie ważni i każdy w jakiejś mierze mnie inspiruje. Przepraszam więc, jeśli Was zawiodę, jednak moją nagrodę Kreativ Blogger pragnę przyznać Wam wszystkim! Za to, że każdy – na miarę swoich możliwości – wnosi coś nowego / innego / ciekawego / inspirującego; za to, że możemy wspólnie wymieniać się wszelakimi uwagami i poradami; za to, że możemy liczyć na naszą pomoc i życzliwość. I tak jak pisałam już wcześniej – każdy z blogów, które odwiedzam, jest dla mnie pod jakimś względem wyjątkowy.
Przy okazji pragnę Wam wszystkim i każdemu z osobna raz jeszcze podziękowć za to, że jesteście, że nadal mnie odwiedzacie i że dzięki Waszym komentarzom wiem, że to co robię jednak kogoś interesuje ;)

A An i Jo-hanah przepraszam, że nie odpowiedziałam na ich ‘nominację’ wcześniej…

Pozdrawiam serdecznie i wracam do pisania o kiełkach… ;)

Duńskie ciasteczka

poniedziałek, 2 Luty 2009
Dziś mam dla Was duńskie ciasteczka przygotowane na kulinarny Tydzień Skandynawski - zorganizowany i prowadzony przez Kiiri i Atinę.
Z duńską kuchnią zapoznałam się kilka lat temu, dzięki kuzynce, którą los rzucił w tamte strony właśnie ;) Spodobał mi się fakt, że Duńczycy zwracają dużą uwagę na ekologię (nie tylko jeśli chodzi o jedzenie) i że łatwo tam o wszelakie tego typu produkty. Duńczycy jedzą sporo nabiału, mają na przykład niesamowity ‘smakowy’ wybór świetnej jakości jogurtów. I nawet ja, która za jogurtami nie przepadam, uwielbiam te ‘ichniejsze’ ;) Coś co bardzo przypadło mi tam do gustu, to ‘Smørrebrød’, czyli coś à la kanapki z czarnego, razowego chleba, które je się zazwyczaj na lunch (możecie o nich przeczytać np. tutaj). I chociaż tradycyjnie w duńskiej kuchni królują mięsne i rybne potrawy, jest też jednak sporo ciekawych przepisów ‘wege’ i oczywiście mnóstwo wspaniałych wypieków i słodkości! Nie wiem, czy te dzisiejsze ciasteczka są tak do końca duńskie, jednak przepis pochodzi z duńskiego czasopisma, więc może jednak się liczy? ;)
Tydzień temu bowiem dostałam kolejny numer ‘Mad!’ (swoją drogą, czy ktoś z Was by wpadł na to, że to się wymawia ‘mel’?!? dziwny język, nieprawdaż? ;) ) w którym jak zwykle urzekło mnie kilka przepisów, a przede wszystkim wiele ‘smakowitych’ zdjęć. Jako, że w tym numerze jednak sporo jest przepisów mięsno-rybnych (czyli niestety nie do końca dla mnie ;) ) to zaczęłam od słodkości.
Na ‘pierwszy ogień’ poszły ciasteczka cytrynowo-anyżowe, przetłumaczone przez Hefę, której raz jeszcze bardzo serdecznie dziękuję za poświęcenie :) A kuzynce za prezent :)
Wprawdzie to cynamon czy kardamon kojarzą nam się bardziej z kuchnią skandynawską, lecz dziś przetestujemy coś bardziej oryginalnego ;)

Zapraszam więc na ciasteczka!

biscuitscitronanis1

Ciasteczka cytrynowo-anyżowe (Biscotti regina)

250g mąki pszennej
otarta skórka z 1 cytryny
75g cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia*
125g masła
1 łyżka ziaren anyżu**
1 jajko
1-2 łyżki soku z cytryny lub likieru anyżowego
+ lukier cytrynowy do dekoracji
*dałam tylko łyżeczkę
**użyłam łyżeczki mielonego anyżu

Wymieszać mąkę, skórkę cytrynową, cukier i proszek. Masło pokroić w kawałki i wymieszać z resztą składników aż utworzy się 'kruszonka'.
Lekko zgnieść ziarna anyżu. Jajko z anyżem i sokiem cytrynowym (lub likierem) ubić, dodać do mąki i szybko wymieszać ciasto rękami (nie wyrabiać !). Z ciasta utworzyć gruby rulon, zawinąć w folię spożywczą i włożyć do lodówki na minimum 1 godzinę.
Następnie rozwałkować ciasto na grubość ok 1 cm (ja radzę na ok. 5-7 mm), pokroić ostrym nożem na ciasteczka, układać je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i piec w 180° ok. 8-10 minut do zezłocenia (u mnie 13 min.).
Po wystudzeniu ciasteczek na kratce, ozdobiłam je cytrynowym lukrem (cukier puder + sok cytrynowy).

Ciasteczka są delikatnie maślane, aromatyczne i bardzo ciekawe w smaku. Ja dodałam (bardzo) płaską łyżeczkę anyżku i mimo że za anyżkiem nie przepadam, to w tych ciasteczkach świetnie się on komponuje. Może i Wam ten smak przypadnie do gustu? :)

biscuitsmad0109

I jeszcze tylko na koniec dodam (skoro już o tygodniach kulinarnych mowa ;) ), że już niebawem zaproszę Was na kolejną edycję Czekoladowego Weekendu! Czekoladowy baner bowiem już gotowy ;)

Pozdrawiam serdecznie!

Noworocznie

czwartek, 1 Styczeń 2009
Ponoć nie powinno się składać tych noworocznych życzeń przed północą, by nie zapeszyć ;) Więc teraz już mogę :
Szczęśliwego Nowego Roku Kochani!!! Oby nie był gorszy od poprzedniego :)
Często zastanawiamy się, czego sobie i innym życzyć. I oczywiście najczęściej są to życzenia zdrowia, spełnienia marzeń i wszelakiej pomyślności :) Jest to również czas swego rodzaju ‘rozliczenia’ z mijającym rokiem : co wydarzyło się pozytywnego, czego ‘dokonaliśmy’, czy zrealizowaliśmy nasze postanowienia… No właśnie, bo Nowy Rok to również czas postanowień i wszelakich planów. Przyznaję, że i u mnie tak zazwyczaj bywało ;) Tym razem jednak, chcę sobie i Wam życzyć czegoś innego, a mianowicie… Carpe Diem!!! Cieszmy się chwilą i nauczmy się z niej ‘korzystać’! Często rozmyślamy o przeszłości, czegoś żalujemy i się tym zamartwiamy, a przecież i tak nie możemy tego już zmienić; planujemy przyszłość i często planowanie zajmuje nam tyle czasu i energii, że nie zawsze starcza nam jej już na cieszenie się zwykłą, codzienną chwilą. Dlatego starajmy się być bardziej ‘tu i teraz’, nie żałując tego co było i nie rozmyślając nad tym, co przyszłość nam przyniesie. Tak, jak gdyby każdy dzień miał być tym ostatnim ;) Wiem, wiem, łatwo się mówi, a przecież nie jest łatwo wdrożyć to w życie. Postarajmy się jednak co jakiś czas o tym pomyśleć i… zwolnić tempo ;) Zawsze w takich chwilach przypomina mi się pewne zdanie ks. Jana Twardowskiego : ‘Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą.’ I jest to jedyny pośpiech jakiego Nam wszystkim na ten rok życzę ;)
I jeszcze, byśmy jak najczęściej mogli powiedzieć :

Trwaj (chwilo), jesteś tak piękna!
(Johann Wolfgang Goethe)

Pozdrawiam Was wszystkich noworocznie i bardzo serdecznie, dziękując za to, że nadal mnie odwiedzacie i że zawsze mogę liczyć na Wasze ciepłe słowa; dziękuję za to, że jesteście! :*

Życzenia

wtorek, 23 Grudzień 2008

Kochani!

Pragnę życzyć Wam wspaniałych, radosnych i pogodnych Świąt spędzonych w ciepłej, rodzinnej atmosferze;
by magia tych dni udzieliła się nam wszystkim i jak najdłużej trwała w naszych sercach!

Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie!