Archiwum kategorii ‘inne’

Toskańskie wspomnienia, cz.1

piątek, 7 Październik 2011

consuma
'
Moja tegoroczna toskańska przygoda zaczęła się w Casentino.
Jadąc z Florencji  pokonujemy najpierw przełęcz Consuma (1050 m n.p.m.), a później zjeżdżamy już w stronę doliny i miasteczek takich jak Stia, Porciano, Poppi, Romena... Wokół nas wzgórza, winnice i lasy, a na ‘dokładkę’ - ruiny klasztorów i zamków. Spokój i widoki z całą pewnością sprzyjają kontemplacji, to tutaj bowiem, w La Verna, przebywał św. Franciszek, a w Camaldoli św. Romuald założył erem.

Region Casentino to również (a może przede wszystkim) Park Narodowy, który warto odwiedzić (to właśnie na terenie dzisiejszego parku mieści się wspomniany wcześniej erem). Położony czściowo na terenie Toskanii i Emilii Romanii, w prawie 100% pokryty jest lasami; o faunie i florze Parku możecie przeczytać więcej tutaj – klik, ja zaś dodam jeszcze, że rosną tam również  spore ilości kasztanów (tych jadalnych) :

'
kasztanowiec1
'
Niestety (jak powiedzieli mi moi włoscy znajomi) w tym roku warunki pogodowe nie były dla przyrody zbyt przyjazne (zdecydowanie za mało deszczu) i zbiory kasztanów nie będą raczej tak obfite jak zwykle

'
kasztanowiec2

'

A skoro już o toskańskiej florze mowa, to nie mogę nie pokazać Wam rosnących praktycznie wszędzie... :

'
kapary1
'
Tak tak! Kaparów! Na najzwyklejszych przydomowych murkach! I choć za kaparami może nie przepadam zbytnio (z pewnością nie tak, jak za pecorino na ten przykład ;)), to przyznam, iż było to niezwykle ciekawe dla mnie ‘odkrycie’ :)
'

kapary02
'

'
Jak wspomniałam na początku, Casentino to również piękne kościoły, klasztory i zamki, a jednym z najbardziej znanych jest z całą pewnością zamek w Poppi :

'
castello_poppi'

(polecam Wam również świetny wpis na blogu Małgosi Matyjaszczyk na temat tegoż miasteczka i zamku)

Przed wejściem do niego podziwiać możemy popiersie Dantego, który to ponoć tutaj napisał część Boskiej Komedii.

'

dante
'
Drugi z zamków, do którego docieramy praktycznie przed zachodem słońca, to Romena; wiedzie do niego cyprysowa droga, a kolor świeżo zaoranej ziemi oraz liści strojących się w pierwsze, jesienne barwy idealnie pasuje do ruin zamku.
'

castello_romena'

Zamki w Romenie, Poppi i Porciano należały do rodziny hrabiów Guidi; wybudowane na trzech strategicznie położonych wzgórzach pozwalały na kontrolę doliny i na ewentualne szybkie zawiadomienie mieszkańców dwóch pozostałych zamków o zbliżającym się niebezpieczeństwie (oczami wyobraźni widzę znaki dymne na horyzoncie ;)). Od XVIII wieku zamek w Porciano jest w prywatnych rękach, a jako ciekawostkę dodam, iż u aktualnej właścicielki można również wynająć np. takie oto wakacyjne lokum - klik w okolicy zamku.

Wcześniej, tuż przed dotarciem na zamek, zwiedzamy w Romenie kościół San Pietro z XII wieku, podobno jeden z piękniejszych w regione (uwagę zwraca przede wszystkim wyjątkowa absyda).
'

romena_kosciol
'
Przy wyjściu z kościoła zupełnie przypadkowo wdajemy się w rozmowę z panem, który okazuje się być bratem księdza i który żonaty jest z Polką (brat, nie ksiądz rzecz jasna ;)). Opowiada nam o swoich wakacjach w Polsce i o tym, że spodobało mu się przywiązanie Polaków do tradycji, również jeśli chodzi o tradycje związane z religią, wiarą, Kościołem. Patrzę na otaczające nas widoki, na ten piękny kościół, na naszego rozmówcę i uśmiecham się stwierdzając, że świat jest jednak taki mały ;)

'
oliwki
'

W 'przykościelnym' ogrodzie rosną drzewa oliwne oraz krzewy wawrzynu, a z ustawionych nieopodal ławeczek znów roztacza się ten wspaniały, sielski widok. Nie chcę jednak przeszkadzać siedzącym tam (domyślam się, że można czasami mieć dosyć 'szalejących' z aparatami turystów... ;)), więc tym razem aparat pozostaje na dłużej w torbie ;) Chłonę atmosferę tego miejsca jak i samego kościoła, gdyż ma w sobie coś szczególnego; te surowe, średniowieczne mury, bez zbędnych zdobień, złoceń i przepychu, mają w sobie niesamowitą magię. Z pewnością jeszcze tu kiedyś wrócę.

'

*   *   *

Kolejny dzień (niedziela) był niezwykle intensywny, pełen cudnych widoków, kolorów i miejsc, między innymi takich :
'

paysage1

'
Ale o tym będzie już w następnym odcinku ;)

'

Pozdrawiam serdecznie!

'

Toskania po raz pierwszy (i nie ostatni!)

środa, 28 Wrzesień 2011

'

pienza1

'
Dopiero kilka dni temu zdałam sobie sprawę, że od tygodnia mamy już kalendarzową jesień! Jakoś zupełnie mi to umknęło, ale nie ma się co dziwić – toskańskie wojaże pochłonęły mnie bez reszty :)

Miniony tydzień był wyjątkowo intensywny - głowa wciąż pełna jest obrazów, zapachów i smaków; i nie jest łatwo wrócić do rzeczywistości, gdy miało się takie oto widoki z tarasu :

'

pienza2

(swoją drogą - sceneria idealna na pożegnanie lata i powitanie jesieni...)

'

Przez tydzień przemierzyłam całkiem sporo kilometrów, napawałam się cudnymi krajobrazami, poznałam wspaniałych ludzi.

Były wędrówki wśród takich oto uroczych uliczek :
'

ruelle

'

ruelle_pienza

'

jardin_pienza

'

była strawa dla duszy :

'

siena_duomo

'

i – rzecz jasna – dla ciała ;)
'

antica_bottega

'

Znalazłam się w moim małym, wyczekanym raju - stolicy nie tylko pecorino :

'

fromages_pienza

'

ale i wybornych win (przede wszystkim Montalcino i Montepulciano, ale były też degustacje i zwiedzanie innych piwnic)

'

vins_talosa
'

Toskańska ziemia skradła moje serce na dobre i gdybym tylko mogła, to już jutro przeprowadziłabym się tam na stałe! Kolejna wyprawa już zaplanowana, niecierpliwie więc będę odliczać dni, tygodnie i miesiące ;)

Już niedługo obiecuję więcej zdjęć i zapisków - tym razem podróżowałam z kajecikiem, w którym skrupulatnie notowałam warte zapamiętania fakty i adresy, które może i Wam się przydadzą ;) Jak zwykle jednak - jako iż czas wolny mam mocno ograniczony - wybieranie i zmniejszanie zdjęć może nieco potrwać... Mam jednak nadzieję, iż najpóźniej w niedzielę zaproszę Was na nieco dłuższe, toskańskie wspominki :)

(a w międzyczasie będę miała dla Was przygotowany jeszcze przed wyjazdem pewien  dyniowy wpis :))

'

Pozdrawiam serdecznie!
'

hortensje3

Powroty…

środa, 31 Sierpień 2011

engadin2011_1
'
Serdecznie dziękuję Wam za wizyty na blogu i komentarze podczas mojej wakacyjnej nieobecności. Przyznaję, iż trudno mi po tej urlopowej przerwie wrócić do ‘normalnego’ rytmu (mam zresztą wrażenie, że z roku na rok mam z tym coraz większe problemy, co - mam nadzieję - nie jest oznaką starzenia się ;) ).
Od poniedziałku więc (z lepszym lub gorszym skutkiem ;) ) powoli staram się przestawić na wcześniejsze wstawanie, na przygotowywanie zajęć na nowy kurs, na codzienne, przyziemne obowiązki. Cóż, wakacje niestety nie mogą trwać wiecznie, choć mam wrażenie, że wcale by mi to nie przeszkadzało ;)

Tegoroczny pobyt w Gryzonii (a konkretnie rzecz biorąc w Engadynie) był wyjątkowo udany. Tydzień wspaniałej, słonecznej i upalnej pogody, idealnej na górskie wycieczki (ale i na kąpiele w termach ;) ). Za każdym razem powtarzam sobie, że tydzień to zdecydowanie za krótko i że następnym razem musimy zostać dłużej. Ciekawa jestem tylko, kiedy nam się to uda, zawsze bowiem coś innego w tzw. mięczyczasie ‘wypada’...

'
engadin2011_2
'
Jeśli macie ochotę na parę dodatkowych zdjęć, to chętnie pokażę ich kilka na blogu (a więcej ewentualnie wstawię na fotobloga), od razu uprzedzam jednak, że są to przede wszystkim góry, góry i jeszcze raz góry ;)

'

A zanim pojawią się tutaj wakacyjne migawki oraz nowe przepisy, polecam Wam kilka zeszłorocznych sierpniowo-wrześniowych ‘hitów’, które może Was zainspirują :'
'

- aromatyczna sól z dodatkiem suszonych warzyw - klik
'

selauxlegumes1
'
- dżem mirabelkowy z rumem / amaretto - klik (o ile nie jest już na mirabelki za późno...)
'

confitmirabelles
'
Przypominam też, że powoli zaczyna się sezon na przetwory ze śliwek - klik (w tym roku – jak wszystkie właściwie warzywa i owoce – o wiele wcześniej niż zazwyczaj) :
'

pruneauxchocolat

'
i jeszcze korzenne jabłka z rodzynkami i orzechami oraz wyjątkowo pyszny dżem śliwkowo-jabłkowo-gruszkowy z porto i korzennymi przyprawami- klik

'

pommeprunepoireporto

'
'
Pozdrawiam serdecznie i obiecuję ‘pojawić’ się już niebawem ;)

'

A jutro…

piątek, 12 Sierpień 2011

brzoskwinie

'
Będzie brzoskwiniowo :) Mam nadzieję, że sezon na brzoskwinie u Was również w pełni i że przepisy jeszcze się przydadzą ;)

A tymczasem korzystam z pełni szczęścia, czyli z pierwszego wakacyjnego popołudnia! :D Kursy zakończone, dyplomy rozdane, teraz więc mogę do woli oddawać się słodkiemu, wakacyjnemu lenistwu ;) Lenistwu w cudzysłowie w zasadzie, lista rzeczy bowiem do zrobienia jest bowiem dosyć długa (i pewnie znów i tak na wszystko nie starczy mi czasu...).

Już wczoraj zafundowałam sobie pierwszą przed-wakacyjną przyjemność i spędziłam bardzo miłe popołudnie w towarzystwie przesympatycznej Sissi :) To niesamowite, że spotykając niektóre osoby ma się wrażenie, że zna się je od zawsze! Poza tym od czasu do czasu konwersacje po polsku dobrze jednak mi robią ;)

'

*    *    *

'

opn_logo

'
Zanim pożegnam się dziś z Wami, zachęcam do zapoznania się z tym oto tekstem - klik dotyczącym ostatniej ustawy o GMO (Genetycznie Modyfikowanych Organizmach), może i Was skłoni to do refleksji... Przy okazji zainteresowanym przypominam link do filmu ‘Świat według Monsanto’ - myślę, że warto go zobaczyć (choć pewnie większość z Was już go zna).
'

*    *    *

Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam miłego weekendu!

'

A Wiewiórce dziękuję raz jeszcze za przemiłe wyróżnienie (nie gniewaj się proszę, ale pozostanę przy tej ostatniej ‘lubieniowej’ liście ;)).

'

Weekend na wsi ;)

środa, 27 Kwiecień 2011

r1

*

Witam Was poświątecznie i raz jeszcze dziękuję serdecznie za wszystkie życzenia! Mam nadzieję, że i Wy spędziliście miły, wielkanocny weekend :) U nas, jako iż pogoda dopisała, upłynął on nie tyle pod znakiem jedzenia (choć i tego rzecz jasna nie zabrakło ;)), co spacerów; nic nie ładuje moich baterii tak dobrze jak kilka godzin w plenerze : w górach, nad jeziorem, w winnicach, czy tak po prostu na wsi – ważne tylko, by było słychać więcej ptasich śpiewów niż ludzkich głosów ;)

*

r2

*

Choć niestety nie mieszkam na wsi (codzienne dojazdy do pracy z lekka mnie na razie przerażają…), to do takich miejsc jak te na zdjęciach mam na szczęście zaledwie kilka minut, dlatego gdy tylko mam wolną chwilę, to tam właśnie najczęściej 'wybywam' ;)
Tak było w miniony weekend :

*

r333*

*

r6*

*
r10

*

*
r4

*

*
r5

*

*

r8

*

Sady, pola i las...

*r7

*
... a w głębi lasu - la Venoge, w której (ku mojemu zdziwieniu...) pływają nie tylko małe rybki, ale i całkiem pokaźne okazy (niestety zdjęcia 'okazów' niezbyt udane ;))

*

r12

*
Wilgoć i cień to idealne warunki dla czosnku niedźwiedziego, który rośnie tu jak na przysłowiowych drożdżach :)
(aktualnie w trakcie kwitnienia)

*

r_ail_ours

*

Czy pamiętacie to zdjęcie z jednego z wcześniejszych wpisów? Tak drzewa te wyglądały dwa tygodnie temu :
*
campagne_avril1

*
a tak w miniony weekend :

*

r111

*
Większość drzew i krzewów (niestety...) już przekwita i zaczynają się już pierwsze zawiązki owoców, są już nawet pierwsze kłosy na polach :

*

r9

*
Tylko aktualna susza niestety zaczyna martwić, z niecierpliwością więc czekamy na kilka deszczowych dni.
A po powrocie z wiosennego spaceru doglądam moich tegorocznych roślinek :

*

ziola2011

*
Oregano ma się całkiem dobrze, czosnkowy szczypiorek również, reszta nasion nieco mniej, ale to normalne - za późno niestety je w tym roku wysiałam; bazylia jak na razie też całkiem nieźle sobie radzi (tu na zdjęciu 2-tygodniowa mieszanka trzech różnych gatunków) :

*

bazylia2

*

I na koniec jeszcze mój ostatni eksperyment - rukiew wodna; nie wiem niestety, jak duża urośnie w domowych warunkach, bowiem w naturze potrzeuje ona sąsiedztwa strumienia / rzeki, chciałam jednak przekonać się, co z tego wyniknie (hoduję ją na specjalnym 'sitku', korzenie są stale zanurzone w wodzie) :

*

rukiew_wodna2011

*

To tyle na dziś. Następny wpis będzie już nieco bardziej kulinarny, obiecuję ;)

Pozdrawiam serdecznie!

*