Archiwa kategorii: książki

Czekoladowy Weekend, cz.1

I oto doczekaliśmy się :) Przez następne trzy dni w naszych kuchniach i na naszych blogach królować będzie czekolada! Ten iście królewski i luksusowy kiedyś produkt, dziś jest już na szczęście dostępny nam wszystkim. Czasem zastanawiam się, czy jestem odpowiednią osobą na prowadzenie tego Czekoladowego Weekendu, gdyż osobiście czekoladę wolę w tej ‘najprostszej’ postaci : kostka (lub dwie…) dobrej, gorzkiej czekolady w zupełności zaspokajają moje czekoladowe potrzeby ;) Najchętniej takiej o 70% zawartości kakao; najczęściej z pomarańczową nutą ;) Czekoladowe wypieki nie pojawiają się w mojej kuchni zbyt często, dlatego ten nasz wspólny weekend jest dla mnie czymś szczególnym i wyjątkowym. Od kilku tygodni już wertuję książki w poszukiwaniu czegoś, co będzie odpowiednie na ten wyjątkowy weekend :) I z myślą o tegorocznym blogowym święcie czekolady, zaopatrzyłam się w kolejne, czekoladowe lektury.
I tak, trzy ostatnio zakupione książki to :‘Czekolada’ Donny Hay, w której sporo jest prostych, szybkich i smakowitych przepisów, od ciasteczek, przez ciaste większe i mniejsze, po desery.

‘Czekolada’ Maxine Clark, która urzekła mnie od razu przepięknymi, niesamowitymi zdjęciami. Przyznaję, lubię tego typu wizualne przyjemności i żałuję, że nie mogę Wam zaprezentować choć części tych przecudnych zdjęć! Niestety musicie zadowolić się okładką ;)

oraz czekoladowa biblia ;) czyli ‘Larousse du Chocolat’ pod redakcja samego Pierre Hermé; to prawdziwa skarbnica wspaniałych przepisów, informacji, ciekawostek. Żałuję chyba tylko, że nie ma w niej więcej zdjęć, ale wszystkiego przecież mieć nie można, prawda? ;)

I to z tej właśnie książki wybrałam pierwszy przepis na otwarcie naszego Czekoladowego Weekendu, coś małego, do kawy, herbaty, czy… kubka gorącej czekolady ;)

Zapraszam serdecznie!

minimuffczekopomar

Maleńkie ‘muffinki’ pomarańczowo-czekoladowe

na ok. 30 mini-muffinków

60 g stopionego masła
60 g gorzkiej czekolady (70% kakao)
60 g mąki
60 g cukru pudru
75 g drobno zmielonych migdałów
75 g cukru
3 białka
75 g kandyzowanej skórki pomarańczowej
+ kandyzowana skórka pomarańczowa do dekoracji

Nagrzać piekarnik do 230°.
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Skórkę pomarańczową drobno posiekać. Mąkę i cukier puder przeciać do miski, dodać migdały i cukier. Białka ubić na pianę i dodać je do suchych składników. Dodać stopione masło i delikatnie wymieszać. Następnie dodać czekoladę i skórkę pomarańczową i delikatnie wymieszać. Napełnić masą foremki do mini-muffinków i ‘udekorować’ kilkoma kawałkami skórki pomarańczowej. Piec 10 minut.

Smacznego!
Przyznaję, że te ‘maleństwa’ naprawdę nas urzekły; są delikatne, aromatyczne. Choć dla mnie były odrobinkę za słodkie, ale tylko odrobinkę ;)

Jako, że w piątek późno wrócę z pracy, to już teraz życzę Wam wszystkim wspaniałej, czekoladowej zabawy i mam nadzieję, że uda mi sie do Was zawitać choć na chwilkę podczas przerwy na lunch ;)

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i zapraszam już jutro na coś ‘większego’ ;)

  • Facebook
  • Twitter
  • LinkedIn
  • Google Plus
  • Pinterest
  • Blogger
  • RSS
  • Email

Powakacyjne lektury, cd. :)

Oto ciąg dalszy moich książkowych szaleństw i prezentów ;)
Jak widac, nie mogłam oprzeć się pokusie i kupiłam zachwalane przez wiele osób ‘Jajka’ Michela Roux :) Przepisy faktycznie wyglądają ciekawie i – z tego co już czytałam na Waszych blogach – takie właśnie są; a całości dopełniają bardzo apetyczne zdjęcia :)

Kolejną z pozycji na mojej liście ‘zakupowej’ były ‘Kolory Smaków’ Marty Gessler, o których wspominała Liska kilka miesięcy temu.

Jak magnes przyciągnęło mnie wtedy słowo ‘prostota’, gdyż bardzo ją cenię – nie tylko w kulinarnej sferze życia. Spodobało mi się również to, że książka ta ma oryginalny podział tematyczny, przepisy są bowiem zgrupowane kolorystycznie :) Jest więc rozdział biały, zielony, różowy, pomarańczowy, żółty, czerwony, fioletowy, brązowy i… przezroczysty! To pięknie wydana książka, którą miło jest mieć. Testowanie przepisów już niebawem :)

Kolejną z książek dostałam wprawdzie nieco wcześniej, ale i tak wciągam ją na tę prezentową listę, a jest to ‘Smak życia’ Agnieszki Maciąg.

Jestem nią bardzo mile zaskoczona, gdyż nie spodziewałam się, że ta była modelka jest np. ‘fanką’ Św. Hildegardy! I choć przepisy nie są może bardzo odkrywcze, to z całą pewnością należą do ciekawych, smakowitych i przyjaznych naszemu zdrowiu. Kilka z nich już testowałam, a kilka innych czeka w kolejce. Już teraz jednak mogę powiedzieć, że ‘Smak życia’ jest bardzo przyjemną lekturą kulinarną.

A na koniec książka, której nie było na mojej liście, lecz która zaciekawiła mnie na tyle, że od razu znalazła się w koszyku :) Są to ‘Dania z anegdotą’ Hanny Szymanderskiej.

Jest to kolejna bardzo ciekawa pozycja tejże autorki, w której przedstawia nam nie tylko przepisy na wiele słynnych dań, lecz przede wszystkim opowiada anegdoty o osobach i wydarzeniach związanych z ich powstaniem. Znajdziecie tu między innymi odpowiedź na pytanie czy sałatkę Cezara lubił Juliusz Cezar, skąd wzięła się nazwa ‘cordon bleu’ i przeczytacie o tym, jak zazdrosna siostra upiekła pierwszą ‘tarte tatin’ oraz o torcie Sachera czy o Pavlovej ;) a także o wielu innych bardzo interesujących postaciach i potrawach. Naprawdę gorąco polecam Wam tę smakowitą lekturę :)

A ja, patrząc na uginające się pod książkami półki, zastanawiam się tylko kiedy znajdę czas na przetestowanie choć części tych wszystkich niesamowitych przepisów! I mam nadzieję, że stanie się to jednak w bliższej a nie dalszej przyszłości ;)

Pozdrawiam serdecznie i czekam na Wasze ewentualne opinie na temat wspomnianych tu lektur :)

PS. I raz jeszcze pozwolę sobie tu wszystkim za wszystko baaardzo serdecznie podziękować!
*

  • Facebook
  • Twitter
  • LinkedIn
  • Google Plus
  • Pinterest
  • Blogger
  • RSS
  • Email

Powakacyjne lektury :)

ksiazki222

Wakacje w Polsce jak zwykle zakończyły się powiększeniem się moich książkowych zbiorów :) Część z nich to prezenty (raz jeszcze baaaardzo serdecznie dziekuję dobroczyńcom!), a część to owoc przesiadywania w Empiku :) Miło było popatrzeć na aktualną ofertę księgarnii, na książki nowe i mniej nowe. Z przyjemnością stwierdzam, że w dziedzinie kulinarnej coraz więcej jest ciekawych pozycji i wiele było książek które z żalem odłożyłam z powrotem na półkę, czego teraz oczywiście żałuję ;) Gdyż książki nadal mają dla mnie pewien niepowtarzalny urok – jak za pomocą czarodziejskiej różdżki przenoszą nas w zupełnie inny świat. I nawet jeśli wiem, że wiele rzeczy można dziś znaleźć w czeluściach Internetu, to nic nie zastąpi tej wersji drukowanej, dotyku i zapachu papieru, szelestu wertowanych kartek. Gdy otwieram taki nowy nabytek, czuję się jak ktoś ‘wybrany’, komu dane jest poznanie jakiejś niesamowitej tajemnicy. Każda książka jest dla mnie jak drogocenny skarb i trudno jest mi sobie wyobrazić, bym mogła się ich pozbyć. To chyba najlepszy prezent jaki mogę sobie wyobrazić, i to praktycznie od zawsze. Nie dość, że nauczyłam się czytać w baaardzo młodym wieku (dzięki kochanej starszej Siostrze :)), to jeszcze zapałałam prawdziwą miłością do książek : czytałam dużo, bardzo dużo, budziłam się z książkami i z nimi zasypiałam. I choć teraz nie mogę już poświęcić na czytanie tyle czasu co dawniej, to nadal jest to moja ulubiona forma relaksu.

Ale dosyć już tych wynurzeń, przejdźmy do konkretów :)

Jedna z najciekawszych chyba tegorocznych pozycji, które znalazły się w mojej walizce, to ‘Odżywianie dla zdrowia’ Paula Pitchforda.

Jest to absolutnie niesamowita książka, można by rzec prawdziwa biblia zdrowego odżywiania. Są w niej zawarte podstawy wiedzy o żywieniu, o witaminach i mikroelementach, o chorobach i ich leczeniu za pomocą diety, o diecie Pięciu Przemian, itd.; jest również duża część poświęcona przeróżnym zdrowym przepisom (i tu kładę nacisk na tę niesamowitą różnorodność właśnie). Książka ta to prawdziwa kopalnia wiedzy i gorąco polecam ją wszystkim zainteresowanym :)
(tutaj możecie zerknąć na spis treści)

A skoro już mowa o zdrowiu i diecie Pięciu Przemian, to polecam Wam również książkę Ewy Dobek i Tomka Gulińskiego ‘Kuchnia Kreatywna czyli gotowanie wg Pięciu Przemian’.

Jest to bardzo prosto acz ciekawie napisana pozycja dla zainteresowanych tematem; w przepisach spodobało mi się to, że nie ma dokładnie podanych proporcji, a raczej pomysły na to, co w danej potrawie znaleźć się powinno; reszta będzie tworzona wedle naszego nastroju i potrzeby chwili :) W takich momentach przypomina mi się zawsze pewne zdanie mojej chrzestnej, która mawia : warzyw dajemy ile mamy, a przypraw ile lubimy :) I takie przepisy lubię chyba najbardziej.

Pozostając w temacie zdrowia i zdrowego odżywiania nie mogłam nie kupić czegoś o kuchni Św. Hildegardy (wspominałam już kiedyś o niej przy okazji pieczenia ciasteczek orkiszowych).
I tak, znalazłam trzy pozycje (gdyby było więcej, to pewnie też bym kupiła ;)), a są to :
‘Z kuchni Św. Hildegardy’ (Jany Fournier-Rosset, ‘Kuchnia Św. Hildegardy’ (Brigitte Pregenzer, Brigitte Schmidle)oraz – tych samych autorek – ‘Św. Hildegarda z Bingen – Dieta i post’.
Zainteresowanych odsyłam do podanych linków, a ja powoli zostawiam Was i wracam do moich wakacyjnych lektur :)
W przyszłym tygodniu zapraszam Was na ciąg dalszy :)

Pozdrawiam serdecznie!

*

  • Facebook
  • Twitter
  • LinkedIn
  • Google Plus
  • Pinterest
  • Blogger
  • RSS
  • Email