Archiwum z Luty, 2010

Roszponka

piątek, 12 Luty 2010

Wczoraj przeżyłam chwile grozy… Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów mój komputer nie dawał żadnych oznak życia przy porannym naciśnięciu na starter! Byłam z lekka przerażona, bo przecież są w nim wszystkie czekające na opublikowanie przepisy i zdjęcia, wszystkie ważne informacje, maile, itd. itp. Na szczęście udało nam się z tym uporać (po dość długim czasie niepewności i wyczekiwania...) i komputer jak na razie znów działa. Choć wymiana na nowszy model chyba mnie jednak nie ominie ;)
Ale przecież nie o komputerze ma dziś być ;) a o roszponce - o której wspominałam już przy okazji zimowych warzyw.

*
roszponka1
*

Roszponka / roszpunka należy do tej samej rodziny co kozłek, popularnie zwany walerianą, na szczęście jednak smakiem waleriany zupełnie nie przypomina ;) Wręcz przeciwnie – jej smak jest przyjemny i delikatny (po francusku zwana jest również ‘doucette’ – czyli coś bardzo delikatnego właśnie).

Poza niekwestiowanymi walorami smakowymi, roszponka jest również niezwykle zdrowa. Zawiera między innymi dużo witaminy A i C (witamina C ułatwia np. przyswajanie żelaza), witaminy B9 / kwasu foliowego (100g roszponki to aż 46% naszego dziennego zapotrzebowania w kwas foliowy !), jest też cennym źródłem kwasów tłuszczowych omega-3 oraz błonnika.

W mojej kuchni roszponka gości dosyć często, szczególnie teraz zimą. Oczywiście można zjadać ją jak każdą sałatę – samą, z dobrym dresingiem. Można też z niej zrobić coś a la pesto, miksując ją z naszymi ulubionymi dodatkami. Można również spożywać ją na ciepło, właściwie tak samo jak szpinak (np. listki roszponki poddusić w odrobinie oliwy z dodatkiem czosnku i szalotki), można też użyć jej jako dodatek do sosów, czy jako farsz do tart i zapiekanek. Można z niej również przygotować pyszną zupę. Dziś wersja bardzo podstawowa, neutralna ;) To właściwie baza do wszystkich możliwych dalszych kombinacji smakowych. Możemy bowiem albo doprawić ją naszymi ulubionymi przyprawami (w wersji z curry np. też świetnie smakuje), albo zmiksować ją z pęczkiem ulubionych ziół (świetnie smakuje np. z dodatkiem trybuli).

*
roszponkazupa

(przepis dedykowany KasiRed ;))

Zupa z roszponką

2 łyżki oliwy z oliwek
1 szalotka
250 g ziemniaków
250 g roszponki
ok. 1 litr bulionu lub wody
sól, pieprz
śmietana
ewentualnie ulubione przyprawy (u mnie często odrobina mieszanki : kuminu, kolendry, papryki, gorczycy i gałki muszkatołowej)

Roszponkę dokładnie umyć, osuszyć i odciąć większe korzonki (kilka rozetek zostawić w całości do dekoracji). Ziemniaki obrać i pokroić w małą kostkę. Szalotkę poszatkować i zeszklić na oliwie. Dodać ziemniaki (i ewentualne przyprawy), zalać bulionem / wodą i gotować ok. 15 minut (do miękkości). Dodać roszponkę, dobrze zamieszać i pozostawić zupę na palniku jeszcze przez ok. minutę – dwie, po czym warzywa zmiksować (zupę możemy też zmiksować z dodatkiem śmietany).

Podawać udekorowaną kleksem śmietany i rozetkami roszponki.

Świetnie smakuje również np. z grzankami.

Smacznego!

*

*   *   *   *   *

A na koniec jeszcze małe  ‘OT’… ;)

Otóż już w najbliższy ponedziałek… wracam do pracy!!! Po blisko 9-cio miesięcznej przerwie! Choć na razie jeszcze nie na cały etat, gdyż stopa nadal nie jest całkiem sprawna. Czuję się trochę ‘dziwnie’, dziewięć miesięcy to przecież szmat czasu… Mam jednak nadzieję, że nie będzie źle ;)
Co do samej stopy to rozpisywać się tu zbytnio nie będę (wszak to blog kulinarny ;) ) jednak wieści z ostatniej kontroli są… nazwijmy to średnio dobre. Nie są złe, ale też nie są do końca pozytywne. Staram się jednak za bardzo o tym nie myśleć i zobaczyć, co jednak czas przyniesie. Bo tylko czas pomóc tutaj może.

* * *

loveyourblog2

Ponadto pragnę dziś również podziękować LeVinRouge za przemiłe ostatnie wyróżnienie i przeprosić, że jak zwykle niestety przerwę łańcuszek ;) A wszystkich przy okazji zapraszam do odwiedzin tego ‘młodego’, bardzo sympatycznego bloga :)

*

Pozdrawiam serdecznie!

Topinambur i warzywne bliny

poniedziałek, 8 Luty 2010

Zanim zaczniemy szaleć czekoladowo, powrócę jeszcze do tematu zimowych warzyw i pomysłów na ciekawe dania z ich udziałem. W książce Marii Elii o której Wam niedawno wspominałam znalazłam przepis na bardzo smaczne bliny warzywne. I choć regularnie robię podobne ‘na oko’ ;) tym razem postanowiłam zrobić je dokładnie wg tego właśnie przepisu (jedynie dressing zamieniłam na ‘mój’ i zrezygnowałam z topinamburowych ‘chipsów’ jako dodatek).
Jeśli nie dysponujecie topinamburem – wystarczy zamienić go (jak proponuje autorka) np. na pasternak lub… całkowicie pominąć, robiąc bliny w 100% ziemniaczane. Robiłam je już kilkukrotnie, zamieniając topinambur również na korzeń pietruszki i seler, zmieniając nieco proporcje warzyw, zamiast rozmarynu dodając inne zioła lub je pomijając. Każda wersja jest pyszna, warto więc nie zniechęcać się brakiem topinamburu np. i eksperymentować do woli.
Bliny te można też przygotować nieco wcześniej i podgrzać je w piekarniku tuż przed podaniem. Nam posmakowały również z ciepłym sosem z gorgonzoli zamiast winnego dresingu.

*

blinywarzywne

Bliny z topinamburem i ‘niebieskim’ serem

8-10 sztuk

350 g ziemniaków
400 g topinamburu
100 g mąki
80 ml gęstej, tłustej śmietany
2 łyżeczki musztardy (Dijon)
2 łyżeczki poszatkowanego rozmarynu
4 jajka
50 g masła (lub oliwy)
400 g ‘niebieskiego’ sera pleśniowego (np. gorgonzola)
sól, pieprz

dressing (na bazie tego przepisu)
1/2 cytryny (skórka + 2 łyżki soku)
3 łyżki oliwy z oliwek
¾ łyżki białego octu winnego
1 łyżka miodu
sól, pieprz

dodatkowo
1 gruszka
młode listki sałaty (np. rukoli) do dekoracji

Warzywa obrać, pokroić w kawałki i ugotować w wodzie (osobno) do miękkości. Przetrzeć je przez praskę, wystudzić. Następnie dodać mąkę, śmietanę, musztardę, rozmaryn oraz żółtka i dobrze wymieszać. Białka ubić, dodać do masy warzywnej i delikatnie wymieszać. Doprawić do smaku.

Masło rozgrzać na patelni, łyżką nakładać masę warzywną i smażyć placuszki na średnim ogniu ok. 2 min z każdej strony.

W tym czasie rozgrzać piekarnik/ grill. Na każdy placuszek nałożyć plaster sera i wstawić do piekarnika na kilka minut (aż ser zacznie się topić).

Gotowe bliny udekorować listkami rukoli i plasterkami gruszki, polać sosem, podawać natychmiast.

W oryginale autorka proponuje również zrobienie topinamburowych ‘chipsów’ : kawałki / plastry topinamburu (250 g) solimy i pieprzymy i smażymy w gorącej mieszance masła i oliwy (aż warzywa będą rumiane i miękkie). Do smażenia możemy dodać odrobinę świeżego tymianku lub rozmarynu.

*

Smacznego!

Czekoladowy Weekend – zaproszenie

wtorek, 2 Luty 2010

bannerczeko2010Już po raz trzeci mam przyjemność zaprosić wszystkich chętnych na kolejną edycję Czekoladowego Weekendu, w dniach 19-21 lutego.
Ten zeszłoroczny cieszył się olbrzymim zainteresowaniem, mam więc nadzieję że i w tym roku chętnych do wspólnej czekoladowej zabawy nie zabraknie. Tym bardziej, że – z tego co wiem – jest wśród nas wieeelu czekoladoholików ;)
Jeśli macie ochotę, zerknijcie również na podsumowania wcześniejszych edycji : 2009 – klik oraz 2008 – klik.
Ja już od kilku tygodni szukam kolejnych, czekoladowych inspiracji, testuję wybrane przepisy i jak zwykle trudno mi podjąć ostateczną decyzję… Mam jednak już kilku czekoladowych faworytów ;) I jak zwykle ciekawa jestem, co Wy wybierzecie na ten nasz wspólny weekend :)

Zasady zabawy są jak zwykle takie same : wystarczy przygotować coś z czekoladą w roli głównej, w dniach trwania Czekoladowego Weekendu opublikować przepis na blogu i przesłać mi linka do niego w komentarzach lub mailowo (klikając na ‘kontakt’ w prawym górny rogu). Znacznie usprawni to i przyspieszy przygotowanie czekoladowego podsumowania :)

Blogujących zachęcam również do umieszczenia czekoladowego bannera na swoim blogu (wystarczy skopiować poniższy kod html) :

Mam nadzieję, że chętnych do tej wspólnej zabawy i tym razem nie zabraknie!

Pozdrawiam bardzo serdecznie i raz jeszcze gorąco zapraszam :)

*

* * * * *

*

PS. Na koniec dodam jeszcze, że wczoraj w dosyć świeżym cyklu Gazety.pl - ‘Blog Tygodnia’ wspomniano również o mojej Kuchni; nie ukrywam, że zaproszenie do tego artykułu było dla mnie (i rzecz jasna nadal jest ;)) bardzo miłą niespodzianką. Zainteresowanych lekturą zapraszam tutaj – klik.

*