Archiwum kategorii ‘wielkanoc’

Pistacje raz jeszcze ;)

piątek, 2 Kwiecień 2010

Dziś, zanim złożę Wam świąteczne życzenia, jeszcze jeden zaległy pistacjowy wpis :)
W marcu bowiem dołączyłam do Weekendowej Cukierni i upiekłam proponowane przez Edysię ślimaczki z marcepanem, rodzynkami i pistacjami (domyślacie się chyba, że to przez te pistacje właśnie nie mogłam się ślimaczkom oprzeć ;) ). I choć moje nie wyszły tak piękne jak u Edysi (przede wszystkim nie tak pięknie zrolowane ;) poza tym za cienko rozwałkowałam ciasto, więc po upieczeniu bułeczki nie były tak ‘wysokie’ jak powinny…), to mimo wszystko muszę przyznać, że smakują nieziemsko!
*

buleczkizpistacjami2
*

Jeśli więc lubicie tego typu drożdżowe bułeczki, jestem pewna że i te Wam posmakują.
Po przepis odsyłam Was do Edysi – klik (ja robiłam tak jak w oryginale, jedynie świeże drożdże zastąpiłam suchymi oraz wyrobiłam i ‘wyrastałam’ ciasto w maszynie). Raz jeszcze serdecznie polecam Wam tę recepturę a Edysi raz jeszcze dziękuję za tak smakowitą propozycję :)

*

*   *   *

*

A teraz już pora, by pomyśleć o Świętach ;)
Tutaj już dziś mamy świąteczny, wolny od pracy dzień, dzięki czemu jest troszkę więcej czasu na ostatnie przygotowania, ale i na wiosenny spacer, gdyż pogoda dziś wyjątkowo nam dopisuje (niestety już od jutra ma podobno się zmienić :/ ).
*

zonkile*

Na ten świąteczny, wielkanocny czas życzę Wam wszystkim radości, słońca i wiosennej energii oraz – tradycyjnie – smacznego jajka! By było miło, rodzinnie i… smakowicie! ;)

*
Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie!
*

Pasztet sojowo-warzywny

wtorek, 30 Marzec 2010

pasztetwarzywa
*
Pasztety warzywno-sojowe czy soczewicowe piekę dosyć często. Są one bogate w białko i pożywne – mogą stanowić dodatek do obiadu lub być osobnym, samodzielnym daniem czy też kanapkowym ‘smarowidłem’. Plusem takich domowych pasztetów jest przede wszystkim fakt, iż wiemy co się w nich kryje ;) Poza tym za każdym razem – modyfikując dodatki i przyprawy – możemy upiec coś zupełnie innego. Oczywiście taki domowy pasztet to dodatkowy czas i energia potrzebne na jego zrobienie. Jego smak jednak z całą pewnością to wszystko zrekompensuje ;)
*

pasztetsojowy11
*
To Margot ‘zaraziła’ mnie jakiś czas temu tego typu pysznościami :) Podany przez nią przepis na sojowo-soczewicowy pasztet z pieczarkami (o którym wspominałam tutaj – klik) piekę naprawdę często. To świetna baza do dalszych ‘wariacji na temat’ ;)
Jedną z takich wariacji jest właśnie dzisiejsza propozycja. Zamiast ziemniaków (z myślą o tych, którzy są na ewentualnej diecie ;) ) dodałam upieczone warzywa, a dodatkowo – korzystając ze świetnego pomysłu Truskawkowej Ani :) – również pieczony czosnek. Pasztet upiekłam w kąpieli wodnej, dzięki temu jest idealnie wilgotny.

*
pasztetsojowy3

Pasztet sojowo-warzywny

proporcje na formę ok. 11 x 24 cm

oliwa z oliwek
200 g soi
ok. 350 g warzyw (u mnie : korzeń pietruszki, marchewka i pasternak)
ok. 300 g pieczarek
2-3 łyżki posiekanej natki pietruszki
1 cebula
1 główka czosnku + 1 ząbek
2 duże lub 3 małe jajka
ok. 1,5 łyżki sosu sojowego
1,5 łyżki majeranku
1 łyżka zmielonego kuminu
sól, pieprz
spora szczypta papryczki z Espelette
+ do smaku : odrobina zmielonej gałki muszkatołowej, kolendry oraz goździków

Soję wypłukać pod bieżącą wodą, następnie zalać ją zimną wodą i pozostawić na noc do namoczenia. Następnego dnia soję wypłukać i ugotować w świeżej wodzie (ok. 1,5 – 2 godziny). Następnie soję odcedzić (ja dodatkowo ponownie ją płuczę) i jeszcze ciepłą zmielić.

Piekarnik rozgrzać do 200°C.

Warzywa obrać, pokroić na równej wielkości kawałki, ułożyć je na wyłożonej papierem blasze, lekko posmarować oliwą i oprószyć solą. Ściąć górę główki czosnku (tak, by widać było odkryte ‘wierzchołki’ ząbków), umieścić ją w kokilce / ramekinie, posmarować łyżką oliwy i upiec wraz z warzywami do miękkości (ok. 25 - 30 minut). Gdy główka czosnku lekko przestygnie – naciskamy mocno na jej spód, by wydobyć upieczone ząbki (same bardzo ładnie wtedy ‘wyskakują’ z osłonek).

Cebulę oraz jeden ząbek czosnku zeszklić w 2-3 łyżkach oliwy. Dodać oczyszczone i pokrojone pieczarki i dusić do miękkości; na koniec dodać natkę pietruszki i wymieszać.

Następnie zmielić jeszcze ciepłe warzywa, pieczarki, cebulę oraz czosnek i wymieszać z soją.

Dodać jajka, sos sojowy, przyprawy i dokładnie wymieszać - w razie potrzeby dosolić lub doprawić. Przełożyć masę do natłuszczonej keksówki i piec w 180°C około 1-1,5 godziny (w zależności od wielkości / głębokości użytej formy).

*
pasztetsojowy21*

Uwagi :
Jeśli chcemy, by pasztet był wilgotny, polecam upieczenie go w kąpieli wodnej : formę z masą wstawiamy do większej foremki / brytwanny i delikatnie wypełniamy ją gorącą wodą, mniej więcej do 1/3 wysokości foremki z masą (jeśli forma jest niska – nalewamy wody do maks. połowy wysokości).

*

*  *  *

*
I na koniec, na prośbę czytelniczki Agaty :) przypominam Wam o domowych pisankach ‘z listkiem’, które pokazywałam dwa lata temu i które niektórym z Was bardzo przypadły do gustu :
*

ppisanki1
*
Po szczegóły odsyłam Was tutaj – klik, klik (zdjęcia i opis znajdują się pod koniec wpisu).

*

Pozdrawiam serdecznie!

*

Pistacje i biała czekolada

sobota, 27 Marzec 2010

pistachecitronchocbl2
*
Dziś kolejna propozycja z dodatkiem pistacji :) Tym razem w formie babki, prawie już świątecznej (czy Was również Święta w tym roku z lekka ‘zaskoczyły’?!? Nadal trudno mi uwierzyć, że to już w przyszły weekend…).

Przepis powstał jakiś czas temu z potrzeby chwili. Miałam upiec coś ‘na szybko’, niestety okazało się, że - jak zwykle… - zapomniałam dokupić masła, by upiec coś ‘większego’  :/ Z lodówkowych ‘resztek’ powstała więc mała, maślana babka, z dodatkiem niewielkiej ilości kwaśnej śmietany. Otarta skórka z cytryny, pistacje oraz biała czekolada dodały jej smaku (i uroku ;) ). Delikatna, maślana, lekko wilgotna – dokładnie taka jak lubię :)
W tym roku ozdobi ona również nasz świąteczny stół, gdyż polukrowana i udekorowana pistacjami wygląda bardzo wiosennie i odświętnie.

*

pistachecitronchocolatbl2

Babka z pistacjami i białą czekoladą

150 g miękkiego masła
150 g drobnego cukru
2 duże jajka
200 g mąki
ok. 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
otarta skórka z 1 dużej cytryny
(lub otarta skórka z 2 lemonek)
3 łyżki kwaśnej śmietany
ok. 75-80 g posiekanych niesolonych pistacji
ok. 75-80 g posiekanej białej czekolady

+ posiekane pistacje oraz lukier (lub stopiona biała czekolada) do dekoracji

Piekarnik rozgrzać do 180°C.
Masło utrzeć z cukrem na białą, puszystą masę. Następnie dodawać po jednym jajku, dalej miksując. Mąkę wymieszać z solą i proszkiem do pieczenia i dodawać partiami do masy maślano-jajecznej (nie ucieramy masy z mąką zbyt długo). Na koniec dodać otartą skórkę z cytryny, śmietanę, posiekane pistacje i czekoladę i raz jeszcze dokładnie wymieszać.
Masę wlewamy do natłuszczonej i lekko wysypanej mąką formy babkowej i pieczemy ok. 40 – 45 minut (lub do suchego patyczka). Studzimy ciasto w formie przez kilka minut, a następnie na kratce.
Wystudzoną babkę możemy polukrować lub polać białą czekoladą roztopioną z dodatkiem słodkiej śmietany i posypać mielonymi pistacjami.
*

pistachecitronchocblancii
Uwagi :

- są to proporcje na małą babkę; w foremce ‘z kominkiem’ o średnicy 21cm ciasto wypełniło ok. 1/3 formy

- w formie bez kominka (troszkę mniejszej) ciasto potrzebowało nieco dłuższego czasu pieczenia.

*
*

Zielono. Wiosennie. Pistacjowo

wtorek, 16 Marzec 2010

czosnekniedzwiedziii
*
Ostatnio (hmmm… ciekawe dlaczego? ;) ) coraz bardziej ‘ciągnie’ mnie w stronę wszystkiego co zielone, świeże, lekkie. No dobrze, może nie zawsze lekkie, ale i tak lżejsze od raclette czy fondue ;)
Na spacerach szukam pierwszych oznak wiosny (jeszcze ich trochę mało…) i jak jaszczurka łapię rozgrzewające, nieśmiałe promienie słońca. Wczoraj w lesie znalazłam już nawet pierwsze listki czosnku niedźwiedziego, choć prawdziwy sezon na niego zacznie się chyba dopiero pod koniec marca (teraz listki są jeszcze malutkie, w większości miejsc wręcz mikroskopijne ;) ).

*
pistachesii

*
W miniony weekend postanowiłam więc przygotować coś słodkiego z taką właśnie wiosenną nutą. Zamarzyło mi się i coś zielonego (pistacje), i coś bardziej ‘kwiatowego’ (róża), i tak oto powstały ‘wariacje na temat’ ;)
Dziś pierwsza – pistacjowa - z crema di limoncello (uwielbiam to połączenie!) oraz jej pistacjowo-różany wariant. Nota bene – wersja z limoncello świetnie smakowała również z malinowo-różanym ‘coulis’, ale o tym będzie już w następnym odcinku ;)

*
pistacjowe2
*

'Ciasteczka' pistacjowo-cytrynowe

100 g drobno zmielonych pistacji
30 g drobno zmielonych migdałów
120 g cukru
2 jajka
30 g stopionego masła
2 łyżki crema di limoncello
otarta skórka z 1 cytryny + 1 limonki
50 g mąki

Piekarnik rozgrzać do 180°.
Białka ubić na pianę. Pistacje i migdały wymieszać z cukrem, dodać żółtka i dalej mieszając wlać stopione masło, otarte skórki oraz limoncello, a na koniec mąkę (masa w tym stadium jest dosyć zwarta i 'kleista'). Następnie dodajemy partiami białka i delikatnie mieszamy. Wlewamy masę do natłuszczonych foremek i pieczemy ok. 20-25 minut (uważamy by zbytnio ich nie przesuszyć).

Z tej porcji wyjdzie nam ok. 5-6 większych 'ciasteczek' (o śr. 8 cm) lub 8-9 muffinek.

Zamiast limoncello możemy dodać 2 łyżki wody różanej (i tylko jedną otartą skórkę z cytryny) oraz kilka mrożonych malin. Obydwie wersje są pyszne :)

*pistacjowemuffinki

*

*    *    *    *    *

Jak już wspomniałam w komentarzach pod poprzednim postem – losowanie 'przyprawowe' zostało zakończone :) Chętnych z komentarzy pod wpisem podzieliłam wg interesujących Was przypraw. Sumaku np. mam na tyle, by wszystkich chętnych obdzielić, jednak akacji (której mam najmniej) oraz lemon myrth dla wszystkich by niestety nie wystarczyło :/ Dlatego też przy reszcie przypraw zmuszona byłam dokonać losowania. Mam nadzieję, że wybaczycie mi fakt, iż ilości wysłanych przypraw nie będą niestety zawrotne, chciałam jednak by jak najwięcej osób mogło ich skosztować i by było w miarę ‘sprawiedliwie’ ;)

Oto alfabetyczny spis wylosowanych osób, które proszę o przesłanie mi adresu drogą mailową :

Caracordata
Elka
Fellunia
Gwiazdka
KaroLina
Kasia (fiołkowa)
Kass
Krokodyl
Lo
Lula Lu
Majana
Mich
Monika (przy stole)
Niedzielka
No Onion
Ptasia
Qd
Vinrouge
Viri
Wiosanna
Zaytoon

*

Pozdrawiam serdecznie!

*

Świąteczna zdrada…

środa, 15 Kwiecień 2009
Na początek pragnę wszystkim podziękować za przemiłe słowa i życzenia świąteczne. Mam nadzieję, że aura wszędzie dopisała i że i Wy przyjemnie i rodzinnie spędziliście ten świąteczny czas.Moje minione Święta kwalifikują się do miana zdrady… Na szczęście tylko kulinarnej, a ściśle rzecz biorąc wypiekowej ;) Po raz pierwszy bowiem zrezygnowałam z mojego ukochanego seromakowca i upiekłam prezentowaną poprzednio babkę marcepanową, oraz coś, co nie mogło mi / nam nie posmakować, a mianowicie babkę ajerkoniakową (uwieeelbiam bowiem ajerkoniak / advocaat).
Przepisy do przetestowania miałam dwa : Caritki (przepis tutaj) oraz przepis Dirk z forum MniamMniam. Są one bardzo podobne, z tą tylko różnicą, że w tym pierwszym dodaje się mąkę wymieszaną pół na pół z maizeną. Wypiek był bardzo dobry, jednak jako że ja zazwyczaj zastępuję tylko ok. ¼ mąki maizeną (wydaje mi się, że smak jest wtedy delikatniejszy), postanowiłam zrobić tak właśnie wypróbowując drugi przepis. Efekt był taki jak oczekiwałam : pyszne, delikatne i aromatyczne ciasto, które od razu pokochaliśmy :) Bardzo ‘niebezpieczne’ ciasto, gdyż znika w zastraszającym tempie ;)
Przepis podaję za zgodą Dirk, której raz jeszcze dziękuję za przepis, oraz za główny składnik :))

babkaajerkoniakowa1

Babka ajerkoniakowa

(Dirk)

mała foremka, do 2 l

250 g masła
250 g cukru (u mnie jasny trzcinowy)*
250 g mąki (u mnie : 180 g mąki + 70 g maizeny)
2 cukry waniliowe (32g)
1 proszek do pieczenia (16g)
5 jajek
skórka starta z 1 małej cytryny
250 ml adwokata
szczypta soli

* dałam nieco mniej ze względu na dodatek cukru waniliowego

uwaga : jajka i masło muszą mieć temperaturę pokojową!

Masło z cukrem, solą i cukrem waniliowym utrzeć na gładką, puszystą masę. Następnie dodawać po 1 jajku (gdy jajko będzie dobrze wymieszane z masą, dodawać kolejne).
Na końcu wmieszać mąkę i proszek do pieczenia oraz ajerkoniak, zmniejszyć obroty miksera.
Całość przełożyć do wysmarowanej tłuszczem foremki i piec około 45 minut w piekarniku nagrzanym do 180 C.
Wystudzone ciasto lekko ozdobiłam cytrynowym lukrem.

Dodatkowe info :
babeczki na zdjęciach były pieczone z mniejszej porcji w indywidualnych foremkach; z proporcji : 2 jajka + 100 g każdego składnika wychodzi 9 małych babeczek (pieczemy je krócej, ok. 35 minut)

Smacznego!

babeczkiajerkoniak2

PS. Na zdjęciach również serwetka kupiona w jednym tutejszym sklepie z sentymentu : jest bowiem ‘made in Poland’! :)

PS 2 : Siostro, nie martw się, mak zostanie spożytkowany już niebawem ;)

Pozdrawiam serdecznie!