Archiwum kategorii ‘pasztety’

Pasztet sojowo-warzywny

wtorek, 30 Marzec 2010

pasztetwarzywa
*
Pasztety warzywno-sojowe czy soczewicowe piekę dosyć często. Są one bogate w białko i pożywne – mogą stanowić dodatek do obiadu lub być osobnym, samodzielnym daniem czy też kanapkowym ‘smarowidłem’. Plusem takich domowych pasztetów jest przede wszystkim fakt, iż wiemy co się w nich kryje ;) Poza tym za każdym razem – modyfikując dodatki i przyprawy – możemy upiec coś zupełnie innego. Oczywiście taki domowy pasztet to dodatkowy czas i energia potrzebne na jego zrobienie. Jego smak jednak z całą pewnością to wszystko zrekompensuje ;)
*

pasztetsojowy11
*
To Margot ‘zaraziła’ mnie jakiś czas temu tego typu pysznościami :) Podany przez nią przepis na sojowo-soczewicowy pasztet z pieczarkami (o którym wspominałam tutaj – klik) piekę naprawdę często. To świetna baza do dalszych ‘wariacji na temat’ ;)
Jedną z takich wariacji jest właśnie dzisiejsza propozycja. Zamiast ziemniaków (z myślą o tych, którzy są na ewentualnej diecie ;) ) dodałam upieczone warzywa, a dodatkowo – korzystając ze świetnego pomysłu Truskawkowej Ani :) – również pieczony czosnek. Pasztet upiekłam w kąpieli wodnej, dzięki temu jest idealnie wilgotny.

*
pasztetsojowy3

Pasztet sojowo-warzywny

proporcje na formę ok. 11 x 24 cm

oliwa z oliwek
200 g soi
ok. 350 g warzyw (u mnie : korzeń pietruszki, marchewka i pasternak)
ok. 300 g pieczarek
2-3 łyżki posiekanej natki pietruszki
1 cebula
1 główka czosnku + 1 ząbek
2 duże lub 3 małe jajka
ok. 1,5 łyżki sosu sojowego
1,5 łyżki majeranku
1 łyżka zmielonego kuminu
sól, pieprz
spora szczypta papryczki z Espelette
+ do smaku : odrobina zmielonej gałki muszkatołowej, kolendry oraz goździków

Soję wypłukać pod bieżącą wodą, następnie zalać ją zimną wodą i pozostawić na noc do namoczenia. Następnego dnia soję wypłukać i ugotować w świeżej wodzie (ok. 1,5 – 2 godziny). Następnie soję odcedzić (ja dodatkowo ponownie ją płuczę) i jeszcze ciepłą zmielić.

Piekarnik rozgrzać do 200°C.

Warzywa obrać, pokroić na równej wielkości kawałki, ułożyć je na wyłożonej papierem blasze, lekko posmarować oliwą i oprószyć solą. Ściąć górę główki czosnku (tak, by widać było odkryte ‘wierzchołki’ ząbków), umieścić ją w kokilce / ramekinie, posmarować łyżką oliwy i upiec wraz z warzywami do miękkości (ok. 25 - 30 minut). Gdy główka czosnku lekko przestygnie – naciskamy mocno na jej spód, by wydobyć upieczone ząbki (same bardzo ładnie wtedy ‘wyskakują’ z osłonek).

Cebulę oraz jeden ząbek czosnku zeszklić w 2-3 łyżkach oliwy. Dodać oczyszczone i pokrojone pieczarki i dusić do miękkości; na koniec dodać natkę pietruszki i wymieszać.

Następnie zmielić jeszcze ciepłe warzywa, pieczarki, cebulę oraz czosnek i wymieszać z soją.

Dodać jajka, sos sojowy, przyprawy i dokładnie wymieszać - w razie potrzeby dosolić lub doprawić. Przełożyć masę do natłuszczonej keksówki i piec w 180°C około 1-1,5 godziny (w zależności od wielkości / głębokości użytej formy).

*
pasztetsojowy21*

Uwagi :
Jeśli chcemy, by pasztet był wilgotny, polecam upieczenie go w kąpieli wodnej : formę z masą wstawiamy do większej foremki / brytwanny i delikatnie wypełniamy ją gorącą wodą, mniej więcej do 1/3 wysokości foremki z masą (jeśli forma jest niska – nalewamy wody do maks. połowy wysokości).

*

*  *  *

*
I na koniec, na prośbę czytelniczki Agaty :) przypominam Wam o domowych pisankach ‘z listkiem’, które pokazywałam dwa lata temu i które niektórym z Was bardzo przypadły do gustu :
*

ppisanki1
*
Po szczegóły odsyłam Was tutaj – klik, klik (zdjęcia i opis znajdują się pod koniec wpisu).

*

Pozdrawiam serdecznie!

*

Bakłażan. Paszteciki. I schyłek lata.

poniedziałek, 7 Wrzesień 2009

legumespanierNawet jeśli nie chcemy jeszcze o tym myśleć, to lato niestety powoli chyli się ku końcowi. I choć dni są jeszcze pełne słonecznego ciepła, to wrzesień przyniósł ze sobą lekki, lecz coraz bardziej już wyczuwalny powiew jesieni : chłodniejsze ranki, chłodne wieczory. Orzeźwiające sałatki coraz częściej ustępują miejsca ciepłym, bardziej sycącym potrawom, a popołudniowo-wieczornym seansom lektury już niebawem towarzyszyć będą aromatyczne, rozgrzewające herbaty.
Póki co jednak staram się intensywnie korzystać z ostatnich warzywnych dobroci lata, których już za niedługo tak bardzo będzie mi brak. Nadal więc króluje przede wszystkim cukinia, bakłażan i pachnące słońcem pomidory.

W lipcu wspominałam Wam o moim nowym książkowym nabytku - ‘Les imprévus de Marine’. Jako pierwsze przetestowałam wtedy ciasto migdałowe z czereśniami i kardamonem, później przyszedł czas na jedno z moich ulubionych warzyw - bakłażana.

Niestety problem niektórych przepisów ‘książkowych’ często polega na tym, że w fazie końcowej danie nie zawsze wygląda tak, jak na zdjęciu w książce. Tak było też niestety i tym razem ;) Kolor upieczonej, gotowej już potrawy zupełnie nie przypominał tej z fotografii (mimo, że - jak nigdy ;) - d o k ł a d n i e trzymałam się przepisu); poza tym, pomidory na zdjęciu miały wspaniały, intensywny kolor, o jaki trudno przecież w przypadku pomidorów po obróbce cieplnej. Dlatego też stwierdziłam, że do zdjęcia pozostawię je jednak w kokilkach ;)

Samo danie jest smaczne. W konsystencji to coś à la flan, suflet czy terrina. Jeśli lubicie smak bakłażana, to i te oto papetons (tradycyjnie jest to danie z kuchni prowansalskiej) powinny Wam posmakować. Przyznam jednak, że mnie czegoś w nich brakowało. Może dlatego, że bakłażana lubię, jednak najczęściej w towarzystwie innych warzyw ;) Dlatego też postanowiłam ten przepis zmodyfikować, dodając do masy startą cukinię i pomidora. I to właśnie w tej wersji ‘paszteciki’ (bo tak je roboczo nazwałam) najbardziej nam zasmakowały, a dodatek tych kolorowych warzyw równie dobrze wpłynął nie tylko na smak, ale i na ich aspekt wizualny ;) Pomidorów – jako dodatek – tym razem już nie gotowałam, za bardzo bowiem cenię sobie smak tych dojrzałych na słońcu i pachnących latem pomidorów, które najchętniej zjadam na surowo. Pokrojone, w ostatniej chwili wymieszałam je z odrobiną oliwy z oliwek i świeżą bazylią. I to w takiej wersji gościć będą odtąd na naszym stole ;)

Oto obydwa przepisy :

*

auberginespapetons

Bakłażanowe ‘papetons’

na 6 porcji

2-3 bakłażany (razem ok. 850 g)
6 jajek
100 ml crème fraiche
2 płaskie łyżki mąki
2 łyżki tapenady (pasta z czarnych oliwek)
2 ząbki czosnku
masło do wysmarowania foremek
sól, pieprz

na ‘sos’ pomidorowy :
800 g pomidorów
1 łyżka oliwy z oliwek
1 ząbek czosnku
bazylia
sól, pieprz

Bakłażany umieścić w naczyniu żaroodpornym i upiec (ok. 30 minut w 250ºC). Wystudzić, wydrążyć miąższ (mamy go otrzymać ok. 500g) i zmiksować z posiekanym czosnkiem i tapenadą. Dodać jajka, mąkę i śmietanę oraz dodać płaską łyżeczkę soli i trochę pieprzu, dobrze wymieszać. Przelać masę do natłuszczonych ramekinów / kokilek (nie napełniać ich zbytnio) i piec je ok. 30 minut w 180ºC.

Pomidory obrać ze skórki i usunąć pestki, pokroić miąższ w małą kostkę. Rozgrzać olej, dodać pomidory oraz poszatkowany czosnek i dusić do miękkości na wolnym ogniu. Doprawić do smaku.

Serwować ‘papetons’ lekko przestudzone, z pomidorowym ‘sosem’ i poszatkowanymi listkami bazylii.

(możemy też upiec masę w jednej większej foremce, wydłużamy wtedy czas pieczenia o ok. 15 minut)

*

auberginepapetons2

‘Paszteciki’ warzywne

700 g bakłażana
300 g cukinii
2 duże pomidory
2-3 ząbki czosnku
4 jajka
100 ml crème fraiche
papryczka z Espelette
2 łyżki maizeny
2 łyżki tapenady (pasta z czarnych oliwek)

dodatkowo :
3 duże pomidory
oliwa z oliwek
bazylia
sól, pieprz

Bakłażany kroimy na pół, zawijamy w folię aluminiową i pieczemy (ok. 45 minut w 200ºC).
Cukinię ścieramy na tarce, miąższ z pomidorów kroimy w małą kostkę. Upieczone bakłażany wydrążamy, miąższ miksujemy z posiekanym czosnkiem i tapenadą, dodajemy cukinię, pomidory, jajka, maizenę i śmietanę, doprawiamy do smaku i dokładnie mieszamy. Natłuszczone ramekiny napełniamy masą (do 2/3 wysokości) i pieczemy ok. 35 minut w 180ºC.

Pozostałe pomidory kroimy w małą kostkę, doprawiamy do smaku. Przed podaniem dodajemy poszatkowane listki bazylii i odrobinę oliwy z oliwek, mieszamy. Podajemy z lekko przestudzonymi ‘pasztecikami’.

*

Smacznego!

auberginepapetons3

*

Świąteczny pasztet wege

sobota, 22 Marzec 2008

Na tegoroczne Święta postanowiłam upiec pasztet wegetariański; jako, że miałam go robić po raz pierwszy, szukałam dobrego, sprawdzonego przepisu, a przy tym smacznego rzecz jasna :) Z pomocą przyszła mi Margot, proponując kilka jej ulubionych przepisów. Mój wybórł padł na pasztet sojowy i okazuje się, że był to bardzo trafny wybór! Ten pasztet jest niesamowity : delikatny, kremowy i co najciekawsze, smakuje prawie tak jak mięsny! Nie chciano mi wierzyć, że nie ma tam ani grama mięsa :)
Jestem pewna, że posmakuje Wam tak jak i mnie :

pasztetsojowy1

Pasztet sojowy wegetariański

200 g soi
200 g czerwonej soczewicy
400 g pieczarek
400 g cebuli
3 jajka
3 ugotowane ziemniaki
kilka łyżek sosu sojowego
3 ząbki czosnku
3 łżki majeranku
2 łyżki zmielonego kminku
sól, pieprz
+ gałka muszkatołowa, kolendra, odrobina ostrej papryki, odrobina zmielonych goździków
(opcjonalnie : kilka ugotowanych na twardo jajek)

Soję namoczyć na noc; następnie ugotować soję i soczewicę (osobno, soczewicę tylko ok. 10-15 min). Jeszcze ciepłe zmielić. Pieczarki pokroić i poddusić na oliwie. Cebulę zeszklić w dużej ilości oleju. Zmielić razem ziemniaki, pieczarki i cebulę. Obie masy połączyć. Dodać całe jajka i dokładnie wymieszać. Dodać przepuszczony przez praskę czosnek i doprawić do smaku, jeśli jest za rzadkie dodać nieco bułki tartej (ja dodałam drobno zmielonych orzechów). Foremki (np. keksówki) wysmarować masłem i posypać bułką tartą i napełnić je 1/3 masy, następnie ułożyć ugotowane jajka i dopełnić resztą farszu.

Piec ok. 1-1,5 godziny w 180 stopniach; można obłożyć wierzch płatkami masła, by pasztet dodatkowo się zrumienił (pod koniec pieczenia mozna przykryć papierem lub folią aluminiową by pasztet zbyt mocno się nie spiekł). Po upieczeniu zostawić do wystygnięcia.

Jako, że z tych proporcji masy wychodzi sporo, to co nie zmieściło się w keksówce upiekłam w indywidualnych foremkach; jest to bardzo dobry pomysł na przystawkę na przykład, bardzo ładnie takie paszteciki prezentują się na stole :

pasztetsojowy2

Raz jeszcze serdecznie dziękuję za przepis Margot!

A teraz już wszystkim Wam życzę radosnych, pogodnych Świąt, smacznego jajka oraz wiele wiosennej energii i słońca!

ppisanki

°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°

Jako, że mnie przed chwilą o to jednak poproszono, oto sposób na pisanki ‘z listkiem’ :)

Potrzebne ‘materiały’ :
- barwniki : z tych naturalnych mogą to być łupinki cebuli, lub mocna herbata, lub sok buraczany
- białko jajka
- listki pietruszki, koperku itp
- pędzelek
- kawałek gazy lub… pończochy ;)

Spodnią część liścia smarujemy białkiem i ‘przyklejamy’ na jajku; następnie delikatnie owijamy gazą i solidnie zawiązujemy na końcach tak, by listek nie mógł się przesunąć.

Wkładamy tak przygotowane jajka do ‘barwników’ na minimum 2 godziny.

W ten sposób otrzymujemy bardzo naturalne i ciekawie wyglądające pisanki :

Wiem, wiem, nie jestem uzdolniona manualnie i te kupne pisanki są o niebo ładniejsze od moich, ale w tym roku miałam ochotę na coś ‘swojego’ właśnie :)

Pozdrawiam serdecznie !

....................................................................................

Pâques - FR