Figi – przetwory 2011

confit_figue_orange

To był jeden z moich pierwszych ‘wymyślanych’ dżemów. Gdy naście lat temu wpadłam w przetworowy szał, postanowiłam przygotować między innymi ‘słoiczkowe’ podarki na Święta (tamtego pamiętnego roku piwnica pękała w szwach, a sezon przetworowy zakończył się dosyć bolesnym nadwyrężeniem nadgarstka od zakręcania słoików :D ). Odpowiednio wcześniej podpytywałam więc wszystkich o ich ulubione smaki i co weekend zamykałam w słoikach nowe przetworowe skarby ;)

Dżem figowy (o którym wspominałam również tutaj – klik i tutaj) po raz pierwszy powstał dla Lili (to ta od ‘alfajores’ – klik ;)). Zapytana o to, jaki ‘przetworzony’ owoc najbardziej lubi na swoim porannym toście, praktycznie bez namysłu odpowiedziała : figi! Nie miałam więc zbytniego wyboru – trzeba było udać się jesienią na targ i zakupić odpowiedni surowiec :)

confit_figue_orange3

W jedynej ‘konfiturowej’ książce, jaką wtedy posiadałam, widniały trzy przepisy : na klasyczną konfiturę figową (czyli owoce + duuuża ilość cukru ;)), na taką z dodatkiem wanilii i orzechów i ostatnia – z dodatkiem rumu. Jako iż sporo przetworów zrobiłam tamtego lata z wanilią, chciałam czegoś innego. Wybór padł więc na pomarańcze i rum, uwielbiam bowiem duszone świeże figi (‘kandyzowane’ / ‚confites’) z dodatkiem rumu i pomarańczy właśnie.
Podczas smażenia dżemu po domu zaczął rozchodzić się cudny aromat : taki jesienno-zimowy, świąteczny. Pomyślałam więc, że do takiego zapachu nie może nie pasować cynamon i dodałam go odrobinę do części dżemu. Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania i okazał się jednym z bardziej udanych ‘tworów’ ;) Co rok staram się więc przygotować choć kilka małych słoiczków tego figowego rarytasu, jego smak i aromat jest bowiem naprawdę wyjątkowy (pod warunkiem, że lubicie figi rzecz jasna ;) ). Czasami zamiast rumu dodaję Grand Marnier, czasami sok pomarańczowy, czasami jedno i drugie. I pomyśleć, że gdyby nie Lili, to dżem być może nigdy by nie powstał! ;)

confit_figue_orange2

Dżem figowy z pomarańczową nutą

na ok. 600-700 ml dżemu

1 kg świeżych fig
ok. 200 g cukru (więcej, jeśli lubicie słodsze dżemy)
otarta skórka z 1 dużej pomarańczy (lub 2 mniejszych)
ok. 50-60 ml soku z pomarańczy
ok. ½ łyżeczki cynamonu (lub ‚do smaku’)
ok. 50 ml rumu lub Grand Marnier
opcjonalnie – sok z ½ małej cytryny (można pominąć)

Figi delikatnie umyć i osuszyć, pokroić na kawałki (każdą połówkę kroję na 4-6 części). Owoce zalać sokiem z pomarańczy (opcjonalnie – możemy też dodać nieco soku z cytryny), zasypać cukrem wymieszanym z cynamonem i skórką z pomarańczy i odstawić na 1-2 godziny.

Metoda I (dwudniowa, jak u cytowanej często Christine Ferber) :
Owoce zagotować (od zagotowania pozostawiam owoce na ogniu przez kilka minut), po czym odstawić do całkowitego wystygnięcia (najlepiej na całą noc, wstawiając preparację do lodówki).
Następnego dnia ponownie zagotować owoce i smażyć dżem, aż owoce będą odpowiednio miękkiie, a dżem dobrze zgęstnieje (może to trwać ok. pół godziny). Gdy konsystencja dżemu jest już odpowiednia, dodać rum lub Grand Marnier, zagotować i po kilku minutach przełożyć gorący dżem do gorących, wypieczonych w piekarniku słoików, szczelnie zakręcić i pozostawić do całkowitego wystygnięcia. Możemy też ewentualnie dżem dodatkowo zapasteryzować (jak zwykle polecam metodę piekarnikową – klik).

Metoda II (jednodniowa) :
Owoce po maceracji zagotować i smażyć dżem do otrzymania odpowiedniej konsystencji, dodając alkohol pod koniec smażenia, jak wyżej.

Uwagi :
- ja używam tej ciemnofioletowej odmiany fig, ich kolor bowiem wyjątkowo ładnie prezentuje się w słoiczku, ale możecie oczywiście użyć również innej odmiany
- sok z pomarańczy można ewentualnie pominąć
- używając Grand Marnier otrzymamy bardziej pomarańczowy aromat, jednak z rumem też będzie pysznie ;)
- dżem można oczywiście przygotować bez dodatku alkoholu – dzięki sokowi z pomarańczy będzie on wystarczająco aromatyczny :)
- ze względu na zawarte w nim pektyny sok z cytryny pomaga, by dżem lepiej i szybciej ‘stężał’, można go jednak ewentualnie pominąć


*   *   *

Od pewnego czasu z fig przygotowuję również chutney; najpierw były takie najprostsze wersje (jak np. ten – klik), rok temu był też figowo-śliwkowy – klik, który wyjątkowo mi posmakował. W tym roku zamiast świeżych śliwek użyłam suszonych, co bardzo dobrze wpłynęło na smak preparacji.

chutney_figowy2

Chutney figowy

500 g świeżych fig
150 g suszonych śliwek (waga bez pestek)
120 g czerwonej cebuli
ok. 80-90 ml octu winnego (u mnie : z czerwonego wina)
60 ml octu balsamicznego
80-100 g cukru trzcinowego
spora szczypta soli
½ łyżeczki imbiru w proszku (lub ok. 1/3 łyżki świeżego, startego)
½ – ¾ łyżeczki mielonego kardamonu*
szczypta zmielonych goździków*
odrobina chili w proszku lub pieprzu Cayenne
opcjonalnie – 2 łyżki delikatnego miodu

*przyprawy warto dodawać wedle naszych upodobań – zamiast tych proponowanych, może to być np. mielona kolendra i cynamon

Śliwki namoczyć w gorącej wodzie (lub w mocnej herbacie, jeśli chcemy otrzymać bardziej aromatyczną preparację) i odstawić na kilka godzin. Następnie dobrze je odsączyć (lekko odcisnąć) i pokroić na małe kawałki.
Figi umyć, osuszyć i pokroić na ćwiartki. Cebulę drobno pokroić / posiekać. Wszystkie składniki umieścić w garnku / rondlu i zagotować; następnie zmniejszyć ogień i smażyć regularnie mieszając przez ok. 40 minut (lub nieco dłużej), aż masa dobrze zgęstnieje (ma mieć konsystencję marmolady). Pod koniec smażenia ewentualnie dodać miód, dobrze wymieszać, chwilę jeszcze smażyć, a następnie gorący chutney przełożyć do czystych, wyparzonych i osuszonych (lub wyprażonych w piekarniku) słoików i szczelnie zakręcić.
Jak większość tego typu przetworów – chutney najlepiej smakuje gdy lekko się ‘przegryzie’ (już po kilku dniach jest lepszy niż w dniu przygotowania).


*   *   *

I na koniec pocam Wam jeszcze zeszłoroczny, pyszny dżem figowo-śliwkowyklik :

confiturepruneauxfigues


oraz wspomniany wcześniej chutney figowo-śliwkowy :

chutneysliwkifigi2

Mam nadzieję, że pod koniec września figi nadal będą na straganach,  mam bowiem w planach jeszcze kilka innych figowych dżemów, nie wiem jednak, czy wystarczy mi na nie czasu, znów bowiem ‚wybędę’ na trochę… ;)


Pozdrawiam serdecznie!

  • Facebook
  • Twitter
  • LinkedIn
  • Google Plus
  • Pinterest
  • Blogger
  • RSS
  • Email

96 odpowiedzi nt. „Figi – przetwory 2011

  1. Nina

    Beo, jakże bym chciała przetwarzać figi, ale u nas sztuka kosztuje 7,50 zł (targowisko na Kabatach), na innych targowiskach nieco taniej, ale to niestety w PL nadal produkt luksusowy

    Odpowiedz
      1. chrupcia

        Witam serdeczni. Swietny blog. Wlasnie zrywam świeże figi z drzewa i zastanawiam sie co mozna zrobić dobrego ze świeżych fig. Teraz juz wiem!!! Dżem! :D Zastanawiam sie tylko czy te figi obiera soe ze skorki przed smazeniem czy w całości kroi sie je? Pozdrawiam goraco!

        Odpowiedz
  2. Amber

    Genialne figowe przetwory!
    Zakochałam się w konfiturze z pomarańczą i chutney’u figowo-śliwkowym.
    Wpisuję do zrobienia.
    Czy wiesz droga Beo,że moja spiżarnia już ledwie zipie z braku miejsca?
    Co mam zrobić,kiedy nie potrafię powiedzieć: stop…
    Pozdrawiam Cię słonecznie!

    Odpowiedz
  3. lo

    Figi w PL potrafią osiągnąć astronomiczne ceny, jednak zawsze chociaż kilka słoiczków muszę zrobić. W tym roku skorzystam z twoich receptur, bo są bardzo ciekawe (jak zawsze zresztą). Pierwszy dżem figowy zrobiłam parę lat temu w czasie wakacji w Prowansji. Niedaleko naszego domu rósł wielki figowiec. Zebrałam trochę owoców z niższych gałęzi i wzięłam się za smażenie konfitur do śniadania. Mojemu synkowi (wtedy 6 letniemu) tak posmakował, że na drugi dzień raniutko wybrał się po figi. Wszedł prawie na czubek drzewa i zrzucał z góry figi swojej siostrze stojącej na dole. Ile strachu najedliśmy się, kiedy po obudzeniu zobaczyliśmy, że synek jest na czubku drzewa na wysokości wysokiego pierwszego piętra naszej sypialni. W tamte wakacje ciągle się wspinał. Ściągał buty i błyskawicznie myk do góry. Ściągany był z murów w Avignon, pomnika przyrody- tysiącletniego drzewa oliwnego, ulicznych latarni… Konfitura figowa już zawsze będzie mi się kojarzyć z wakacjami w Prowansji i pasją wspinaczkową syna.

    Odpowiedz
    1. Bea Autor wpisu

      Lo, umarlabym pewnie ze strachu, gdybym zobaczyla wtedy synka na szczycie drzewa! Masz silne nerwy Kobieto ;)
      Tez lubie, gdy jakies danie kojarzy sie z dana historyjka :)

      Pozdrawiam!

      Odpowiedz
  4. Małgoś.dz

    Ajjjj, chutney to i ja chętnie bym zrobiła. Ale najchętniej taki bez dodatków, jakim mnie kiedyś obdarowałaś. :) W zeszłym roku udało mi się kupić figi i przygotować dwa czy trzy niewielkie słoiczki. Nie wiem jednak czy w tym roku będę miała tyle szczęścia… U nas jednak figi wciąż nie są owocem powszechnie spotykanym. :(
    A wyjazdu to ja Ci tak zazdroszczę… :) Uściski! :*

    Odpowiedz
  5. KUCHARNIA, Anna-Maria

    Bea! Jutro będę miała dostawę świeżych fig (jupi!!!:) i na pewno zrobię chutney, o którym piszesz.
    Moje półki powoli się buntują od nadmiaru przetworów, ale ja wprost przeciwnie – jestem pewna, że mam jeszcze zapał i siły na kolejne dziesiątki słoików;)
    Pozdrawiam Cię serdecznie!

    Odpowiedz
    1. Bea Autor wpisu

      Anno-Mario, swietnie zatem! Mam nadzieje, ze chutney Ci posmakuje (uwaga – najlepszy jest gdy sie przegryzie ;)).
      Mnie zapalu w sumie nie brakuje, tylko czasu; albo dobrej organizacji ;))

      Odpowiedz
  6. margot

    przez 3 czy 4 lata z rzędu tanie figi ,ale bardzo dobre (tureckie chyba) można było kupić w Kauflandzie , tak ok polowy września , wychodziło mniej niż 1zl za jedną sztukę , może będzie i w tym roku?
    Ja uwielbiam twój dżem z fig i śliwek ,ale jak uda mi się kupić figi to zrobię tamten i ten dzisiejszy
    pozdrawiam

    Odpowiedz
  7. lo

    Beo,
    ja prawie umarłam. Chociaż najgorsze były mury pałacu papieskiego w Avignon. Do tej pory nie wiemy, jak te bose stopy wspięły się do połowy murów.

    Odpowiedz
  8. Majana

    Ach,ja kocham figi! Szkoda,że u nas nie mogę dostać takich pięknych, wspaniałych i pysznych ,jakie jadłam, poznałam we Włoszech. Nigdy nie zapomnę ich smaku.
    Uwielbiam, ubóstwiam, aż zazdroszczę Ci Beo tej bliskosci fig ;-). I tych dżemów wspaniałych. Taki dżem figowy ,on musi być niesamowicie smaczny :)
    Pozdrawiam ciepło i zyczę udanego wyjazdu!
    Majana

    Odpowiedz
    1. Bea Autor wpisu

      Majano, o wyjezdzie wpomne jeszcze pod koniec tygodnia (w czwartek mam nadzieje ;)).
      A ze najlepsze figi jadlas we Wloszech, to wcale mnie nie dziwi! :D

      Pozdrawiam!

      Odpowiedz
  9. Amber

    Beo,no jasne,że nie potrafię zrezygnować z przetworów!
    Kiedy spiżarnia się zapełnia,zapełniam nimi kolejne szafki kuchenne.
    A mail nie doszedł…Buuuuuuuuuuuuu
    Całus!

    Odpowiedz
  10. hania-kasia

    Ładnie wyglądają Twoje figowe przetwory, Beo. Szkoda, że w Polsce tak kiepsko z dostepnością fig, też bym je chętnie poprzetwarzała, choć muszę powiedzieć, że ten owoc najbardziej smakuje mi świeży.

    Dziś zrobiłam chutney śliwkowy z Twojego przepisu, który bardzo mi się spodobał i wyszedł smakowity. Pozwoliłam sobie na pewną modyfikację – dodałam do niego trochę suszonych fig. Ciekawie wzbogaciły smak. Jedna rzecz mnie tylko zaskoczyła w tym chutney’u – wyszedł mi dość rzadki, rzadszy niż u Ciebie na zdjęciach, choć gotowałam go długo – dwie godziny albo dłużej. Następnym razem dodam nieco mniej składników płynnych, bo aż garnek przypaliłam, żeby go odparować. W każdym razie smak bardzo dobry i fajny, ciemny kolor. Wyśmienicie smakuje z serem. Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  11. Agnieszka

    Uwielbiam figi i najlepsze jadlam prosto z drzewa na Korsyce:)
    Do Twoich zdjec i przetworow powzdycham jedynie bo tutaj w Stanach figi są drogie, około 20zł za 450g!
    Pozdrawiam ciepło!

    Odpowiedz
    1. Bea Autor wpisu

      Agnieszko, te 20 zl za pol kilo to chyba nawet nie az tak drogo, skoro u Niny (pierwszy komentarz) to az 7.50 za sztuke; choc oczywiscie (niestety) tanio to nie jest :/

      (tutaj niestety figi tez drogie :( )

      Odpowiedz
  12. atina

    Dobra, to powiem jasno, otwarcie i prosto z mostu …. dzisiejszym wpisem to mnie strasznie zdenerwowałaś … nie podoba mi sie, bo akuratnie figi uwielbiam, a u nas to ich jak na lekarstwo. No nie dostaniesz i ja sobie nie mogę takich pyszności porobić :( A tak bym chciała. Świeże figi to jeden z moich ulubionych owoców i jak tylko jestem w krajach, w których sa dostępne, to sie nimi objadam, nic mi tak nie smakuje:) Oj zazdroszczę Ci, że możesz sobie porobić takich pyszności! I jeszcze pewnie surowych podjeść:) Podkradam Ci w takim razie jeden słoiczek:)
    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
    1. Bea Autor wpisu

      Bossszzz… Atinko, przepraszam, ze Cie tak zdenerwowalam! :D Nie wiem czy Cie pocieszy, ze pewnie i tak nie sa takie dobre jak te bezposrednio z drzewa ;)

      Odpowiedz
  13. Anna Maria

    Chutney z fig + ser kozi = ideał:-) U nas można taki figowy kupić w sklepach, szczególnie marki Tracklements jest pyszny, niemal jak domowy.
    O/T – czy masz najnowszy Delicious? Mam zamiar wypróbować przepis na crumble, jestem ciekawa, czy Ciebie również zainteresował?

    Odpowiedz
    1. Bea Autor wpisu

      Tak tak Anno Mario – mam ten nr i crumble tez mnie zainteresowal (wszak przy takiej nazwie nie moze nie smakowac! ;)). Dodatek marcepana przy tego typu owocach swietnie sie sprawdza, lekko migdalowa kruszonka rowniez (robie bardzo czesto), wiec to MUSI byc dobre! :)

      Odpowiedz
  14. katasia_k

    Mialo byc po figach (przynajmniej tych swiezych), a szkoda, bo to figowo-pomaranczowo-rumowe polaczenie zapowiada sie bardzo ciekawie (moze na przyszly rok :)).

    Za to odkrylam w moim Laroussie bardzo ciekawy przepis Christine Ferber z uzyciem suszonych fig, gruszek i orzeszkow piniowych – efekt przeszedl moje najsmielsze oczekiwania, konfitura jest doskonala i tak mi sie wydaje, ze moglaby rowniez Tobie przypasc do gustu.

    Odpowiedz
    1. Bea Autor wpisu

      Katasiu, to faktycznie brzmi pysznie! Ja mialam robic swieze figi + gruszki, ale to dopiero moze pod koniec wrzesnia, jak jeszcze beda… W tych kciazkach Ferberowej, ktore ja mam, jest przepis na figi + gewurztraminer + orzeszki piniowe, figi + gruszki, figi + pêche de vigne, figi + marakuja, figi miod + lisc laurowy i figi swieze + suszone + przyprawy korzenne (moze ktorys pomysl Cie tez zainspiruje ;)). Niestety tej o ktorej wspominasz nie ma, co oznacza, ze jednak ten Larousse moze byc przydatny, na moje nieszczescie ;)
      Tutaj figi jeszcze sa (nie tutejsze rzecz jasna…), ale nie wiem na jak dlugo jeszcze :/

      Odpowiedz
  15. katasia_k

    W tym przepisie, o ktorym mowie, tez pojawia sie Gewurtztraminer – suszone figi trzeba w nim namoczyc przez 12 godzin, zanim pojawia sie w konfiturze (mniam).

    Co do Larousse’a to nie wiem, na ile okazalby Ci sie przydatny – ja z niego korzystam, bo jestem w konfiurach zupelnie zielona, ale osoba, ktora ma tak bogate doswiadczenie w dziedzinie przetworow uzna pewnie zawarta w nim wiedze za malo odkrywcza.

    Lepiej po prostu przesle Ci ten przepis na @ :)

    Odpowiedz
    1. Bea Autor wpisu

      Wiesz, czasami to sam pomysl jest interesujacy, sposob wykoniania bowiem i tak najczesciej sama sobie wybieram, a cukier zawsze redukuje ;)
      Jakis czas temu wertowalam tego Larussa, ale tak naprawde na szybko i ‚wisi’ nawet w mojej Amazonowej poczekalni, ale… ale zawsze mam cos ‚pilniejszego’ do kupienia ;)
      A co do przepisu, to wyglada na to, ze to taki mix trzech wczesniejszych ;) Ale jesli to nie problem, to na przepis chetnie zerkne :)

      Odpowiedz
    1. Bea Autor wpisu

      Bunciu, tutaj na szczescie na kilogram czy dwa mozna sobie spokojnie pozwolic, ale gdybym miala kupic np. 5 kg, to pewnie tez bym ‚plakala’ ;)
      (maz na szczescie nie zna cen, wiec i na sercu lzej ;))

      Odpowiedz
  16. wiewiórka

    Twój dżem figowy wygląda szalenie apetycznie, szkoda, ze u nas nie ma fig w takich ilościach (i cenie) by zrobić z nich przetwory. Pozostaje mi podziwianie pięknych zdjęć :)

    pozdrawiam :)

    Odpowiedz
  17. Bea Autor wpisu

    No prosze, chcialam Wam sprawic przyjemnosc tym figowym drzemem, a tu same zasmucone osoby ;) Obiecuje wiec juz o figach nie wspominac… ;))

    Dziekuje serdezcnie za wizyte i wszystkie komentarze!

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  18. komarka

    Beatko, oddałabym cały plon z rajskiej jabłonki i zagon nazbieranych osobiście fiołków za kilogram świeżych fig :D Na pewno nie doczekałyby przetwórstwa, bo uwielbiam je na surowo, a tu u mnie niestety całkowicie niedostępne :( Ale popatrzeć zawsze przyjemnie :) Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  19. cafe ole!

    dzem figowo-sliwkowy w Grand Marnier to cos absolutnie wyjatkowego. Zrobilam go rok temu, zrobie i teraz. Nasz zeszloroczny piernik Bozonarodzeniowy przelozony ta atlasowa tekstura nalezy do hitow w mojej kuchni. Mam nadzieje, ze stanie sie klasyka gatunku.

    wszystkim polecam, zalujcie ktorzy odpuscicie;)

    Odpowiedz
    1. Bea Autor wpisu

      Cafe ole, coz za wspaniala opinia! Jak zwykle niezmiernie mi milo, ze pomysly sie podobaja i ze przetwory smakuja :)
      (i milo Cie ‚widziec’ przy okazji ;) )

      Odpowiedz
  20. abbra

    Beo , wszystkie Twoje figowe cudeńka wyglądają przepysznie !
    Aż ma się ochotę sięgnąć do słoiczka i próbować , próbować , próbować …. :)

    Szkoda , że u nas świeże figi są tak koszmarnie drogie :(
    Nie ma szans na szaleństwa przetworowe z ich udziałem …

    pozdrawiam porannie :)

    Odpowiedz
  21. n_zak

    Przygotowałam porcję dżemu z pomarańczą, pyszny! Zgadzam się, że u nas, ze względu na cenę fig, dość luksusowy, ale szczęśliwie udało mi się trafić na takie w rozsądnej cenie i dwa małe słoiczki mam! :)

    Pozdrawiam!
    Natalia

    Odpowiedz
  22. Olga

    Witaj Bea mam takie pytanie ponieważ robię właśnie kilka twoich przetworowych przepisów i zastanawiam się gdzie możne kupić takie piękne słoiczki jakie widzę na Twoich fotkach są prześliczne a nie podobają mi się takie zwykłe słoiki Pozdrawiam

    Odpowiedz
  23. beata

    witam serdecznie. szukajac przepisow na figi, znalazlam Twoja strone i jestem zachwycona! robilam juz konfiture, a dzisiaj figi ze sliweczkami . wczoraj udalo mi sie kupic tanio! SLIWKI, i wlasnie zabieram sie do roboty. zebralam figi, gdzies jakies 5kg, to moge troszke popracowac! a tak nawiasem, jak cierpisz na brak fig, …. to zapraszam do siebie. w kazdy dzien, juz od ok. 3 miesiecy mozesz nazbierac ok. 10 – 15 kg. ja juz nie wiem co mam z nimi robic, i niestety, jest sporo zgnilych….. bo ich nikt nie zebral… pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz
    1. Bea Autor wpisu

      Witaj Beato – imienniczko! Nie ukrywam, ze zazdroszcze tego figowego urodzaju! Gdybym mieszkala blizej, to chetnie skorzystalabym z propozycji ;)
      Ciesze sie, ze przepisy przypadly Ci do gustu!

      Pozdrawiam serdecznie i oczywiscie zapraszam ponownie :)

      Odpowiedz
  24. Małgosia barocco

    Bea- zrobiłam dżem figowy z pomarańczową nutą i rumem. Przywiozłam sobie raptem 1,5 kg fig z Barcelony :) i żal , że tak mało. Dżem jest wspaniały w smaku.Wiedziałam, że jeśli mam szukać przepisu to z pewnością Twój blog będzie najlepszym miejscem .Dziękuję za ten rewelacyjny pomysł. Zrobiłam tylko jedno odstępstwo. Uznałam , że skoro figi są bardzo dojrzałe , to wystarczy jak rozkroję je na 4 części. To był jednak błąd .Mimo gotowania pozostały spore kawałki i następnym razem zrobię tak jak w przepisie :))))))))))))))Buziaki

    Odpowiedz
    1. Bea Autor wpisu

      Malgosiu – nie wiesz, jak sie ciesze!!! Przywiezienie fig z Barcelony to byl swietny pomysl! :) Ciesze sie, ze dzem Ci smakuje (a nastepnym razem moze faktycznie pokroj na troche mniejsze kawalki ;)).

      Usciski!

      Odpowiedz
  25. Pingback: Wrześniowe przetwory – przypominacz « Bea w Kuchni

  26. Mila

    Bea! Sledze Twojego bloga od kilku miesiecy, zrobilam juz dzemy morelowe i brzoskwiniowe wg Twoich przepisow! Super! Czekaja na zime, ktora w Kanadzie jest dosc dluga. Kupilam wreszcie swieze figi, wiec dzisiejszy dzien byl bardzo pracowity, gorace sloiczki z chutney figowo-sliwkowym i konfitura figowa z nutka pomaranczowa stoja na stole!! Planuje jeszcze zrobic pare sloiczkow z chutnej ze sliwek suszonych (musze dokupic wiecej fig), pozdrawiam serdecznie i dziekuje za tak piekne zdjecia i wspaniale przepisy!!!!!

    Odpowiedz
    1. Bea Autor wpisu

      Mila – zycze w takim razie przyjemnej, smakowitej zimy! Przyznaje, ze mnie by zima bylo w Kanadzie chyba ciezko… (to nie jest niestety moja ulubiona pora roku ;)).

      Pozdrawiam serdecznie!

      Odpowiedz
  27. beata

    Bea witam ponownie. u mnie sezon figowy wreszcie zakonczony. Sloje, bo malych nie mialam, (takie duze po ogorkach) stoja i czekaja na smakoszy. teraz u mnie zaczal sie sezon na …. granaty! no i mam problem, co z nimi robic. zjesc wszystkich nie moge, bo jest ich duzo, a na co i jak przerobic, nie wiem, moze masz jakis pomysl?

    pozdrawiam beata

    Odpowiedz
  28. Barbara

    A ja mam drzewo figowe i z niego pyszne figi. Zrobilam juz dzemy, porozdawalam swiezych fig przyjacielom I wlasnie zerwalam nastepna partie, ze 4kg i zaczne robic chutney w/g Twojego przepisu. Dzieki za podzielenie sie Twoim doswiadczeniem z innymi. Pozdrawiam z Perth w Australii, gdzie jutro bedzie kolejny dzien lata i +41C ciepelka

    Odpowiedz
  29. Pingback: figi – najciekawsze przepisy i kilka ciekawostek – Jestem Głodny

  30. tiger

    Witam drogie Panie!
    Przede wszystkim dziękuję za inspiracje, ekspertem kuchennym nie jestem absolutnie ale tak się rozochocilam na dżemy w tym roku ze aż sama się sobie dziwie.. Co do fig to mieszkam w Grecji i właśnie zakupiłam za jakieś 3,5 euro za kilogram.. Gdybym miała jak Wam przesłać….. Jak wpadniecie na jakiś pomysł to chętnie podrzucę!! Słyszałam że czasem samochody jeżdżą do pl i można nadać paczkę ale nie wiem na ile by się to opłacało i czy by przeżyły..

    Odpowiedz
  31. halina

    Ja uprawiam swoją figę w Polsce w dużej donicy, zbiory może nie są imponujące ale radość duża. Własnie zebrałam sporą miseczkę a na drzewku jest teraz całe mnóstwo małych niedojrzałych owoców, które mam nadzieje zebrać późną jesienią lub zimą jak już roślina będzie zimowała w pomieszczeniu.

    Odpowiedz
  32. Pingback: Figi w głównej roli-na słodko i słono. Podniebna perspektywa na Maderę. | Przepisy na ?

  33. Pingback: Cynamonowo-pomarańczowe ciasto z figami | Bea w Kuchni

  34. Magda

    ello :)
    Ja właśnie pół kilo fig za 1euro (Włochy) kupiłam i są już w garnku. Jestem bardzo ciekawa efektu końcowego. Jeśli bedzie mega łał to jutro pobiegnę do sklepu po kilka opakowań tych przysmaków.
    Dziękuję za przepis i inspirację :D

    Odpowiedz
  35. olga

    Kupilam w lidlu figi po 0’69 gr za sztuke i robie dzem. Ten z sokiem pomaranczowym. Uwielbiam przetwory niestandardowe a tu znajduje ich cala mase. Dzięki

    Odpowiedz

Odpowiedz na „AgnieszkaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>