Bułeczki drożdżowe z rabarbarem

briocherhubarbe2*

Nie jest łatwo nagle nauczyć się żyć bez jajek. A raczej piec ;) Powoli uczę się zastępować jajka różnymi ‘zamiennikami’, problem jednak w tym, że ciasta siłą rzeczy mają inny smak niż te, które piekłam do tej pory. Jajko można bowiem zamienić np. puree z jabłek lub rozgniecionym bananem, ale nie do każdego ciasta ten smak przecież pasuje, to raz. A dwa – struktura ciasta mimo wszystko jest nieco inna. Stwierdziłam więc ostatnio, że zamiast ciasta ‘proszkowego’ spróbuję upiec jednak coś innego, a mianowicie coś drożdżowego. Wszak często piekłam lekko słodkie, drożdżowe bułeczki bez jajek.

W kwietniowym numerze jednego z tutejszych czasopism kulinarnych zauroczył mnie przepis na drożdżowe bułeczki z dodatkiem rabarbaru. Niestety ciasto aktualnie zupełnie nie dla mnie : jajko, masło, mleko i na koniec – zapiekanie w śmietance :/ Dlatego z przepisu zaczerpnęłam tylko pomysł dodania rabarbaru, a resztę mocno zmodyfikowałam; oparłam się na takim dosyć podstawowym przepisie, jakiego używam do wypieku szybkiego, drożdżowego ‘co nieco’ ;) a mianowicie 300320 g mąki100 ml mleka50 g masła1 jajkocukier do smaku i ‘dodatki’ na jakie akurat mamy ochotę ;) Jajko postanowiłam zastąpić większą ilością płynów, jak radzi się w większości przepisów na ciasta drożdżowe na forach dla uczuleniowców  (a tak przy okazji – prawdziwą skarbnicą wiedzy na ten temat jest oczywiście również blog Pinkcake, który z pewnością już znacie ;) ), mleko krowie zastąpiłam pół na pół kozim i ryżowym, a masło – oliwą z oliwek. Dodatkowo, do posmarowania bułeczek (i przed pieczeniem, i już po) użyłam syropu z agawy, co nie tylko pozwoliło ciastu ładnie się zrumienić, ale dodało też bardzo przyjemnego smaku. Okazało się, że wszystkie te zmiany zupełnie ciastu nie zaszkodziły; wręcz przeciwnie – nawet na drugi dzień bułeczki nadal były przyjemnie wilgotne, co przy tradycyjnych drożdżowych wypiekach z dodatkiem masła jest raczej rzadkością.

*

briocherhubarbe1

Bułeczki drożdżowe z rabarbarem

naczynie do zapiekania 20 x 28 cm lub 4 indywidualne foremki

320 g mąki
100 ml letniego mleka*
1 jajko*
15 g swieżych drożdży (lub ok. 1,5 łyżeczki suszonych)
szczypta soli
ok. 80-100 g cukru
50 g miękkiego masła*
ziarna z 1 laski wanilii (lub cukier waniliowy)
otarta skórka z 1/2 pomaranczy i 1/2 cytrnyny

dodatkowo :
100 g rabarbaru
żółtko i 1 łyżka śmietanki do posmarowania

* wersja bez jajek i mleka krowiego :
- masło zastąpiłam oliwą z oliwek
- jajko zastąpiłam większą ilością płynów (ok. 60 ml oliwy + ok. 135 ml mleka)
- mleko krowie zastąpiłam pół na pół kozim i ryżowym
- dla koloru dodałam również szyczyptę kurkumy
- zamiast żółtka i śmietanki do posmarowania bułeczek użyłam syropu z agawy (posmarowałam je przed pieczeniem oraz tuż po wyjęciu z piekarnika)

Drożdże rozpuścić w letnim mleku (dotyczy to drożdży świeżych; suchych nie musimy uprzednio rozpuszczać). Mąkę wymieszać z solą, w środek wlać rozpuszczone drożdże, dodać masło i lekko roztkłócone jajko i zacząć wyrabiać ciasto. Po chwili dodać ziarna wanilii i otarte skórki i dalej wyrabiać (ciasto ma być dosyć ‘miękkie’, w razie potrzeby dodać jeszcze odrobinę mleka). Gdy ciasto jest już elastyczne i błyszczące, umieścić je w naoliwionej misce, przykryć i odstawić do wyrośnięcia na około 2 godziny (ma podwoić objętość).

wersja maszynowa z użyciem suchych drożdży :
Masło roztopić i lekko przestudzić. Jajko rozbełtać. Na dno foremki wlać wszystkie mokre składniki (mleko, masło / oliwa, jajko), dodać otarte skórki oraz ziarna wanilii. Wsypać mąkę wymieszaną z solą, następnie cukier i drożdże. Nastawić program ‘ciasto’ / ‘dough’.

Rabarbar pokroić na małe kawałki.
Do wyrośniętego ciasta dodać pokrojony rabarbar (ja wymieszałam go uprzednio z odrobiną mąki), wyrobić i odstawić do ponownego wyrośnięcia (ok. 45 min.). Następnie podzielić ciasto na kulki wielkości śliwki i ułożyć je (niezbyt ściśle) w natłuszczonym naczyniu do zapiekania; pozostawić do wyrośnięcia na ok. 30 minut.
Piekarnik rozgrzać do 180°C.
Wierzch bułeczek posmarować żółtkiem wymieszanym ze śmietanką i piec je ok. 25-30 minut.
*

briocherhubarbe33*

Bułeczki możemy pałaszować same lub z dodatkiem rabarbarowego musu (ja rozgotowałam 200 g rabarbaru + ok. 50 g cukru). Idealne na weekendowe śniadanie lub podwieczorek, również np. na Dzień Matki (tutaj wypada on zawsze w drugą niedzielę maja, bułeczki zostały więc upieczone w zeszły weekend i bardzo szybko zniknęły ;) ). Ale i bez okazji rzecz jasna świetnie smakują :)

*

*   *   *   *   *

I na koniec z całkiem innej ‘beczki’ : dowiedziałam się ostatnio (Wegetarianko, dziękuję za info! ), że na stronie Schudnijmy.pl sporo jest kradzionych zdjęć i przepisów z naszych blogów (w tym również mój…); jeśli znajdziecie tam swoje zdjęcia (i jeśli Wam to rzecz jasna przeszkadza) interweniujcie pisząc na adres : info@walmark.pl
Nadal niestety nie jestem w stanie pojąć tego typu postępowania (przecież zobienie własnego zdjęcia potrawie nie jest aż tak pracochłonne, dodanie linka do oryginału również), ale cóż… uczciwość nie jest niestety mocną stroną niektórych osób.

Pozdrawiam Was serdecznie życząc i sobie, i Wam, by tego typu incydenty przytrafiały się coraz rzadziej.

*

  • Facebook
  • Twitter
  • LinkedIn
  • Google Plus
  • Pinterest
  • Blogger
  • RSS
  • Email

62 odpowiedzi nt. „Bułeczki drożdżowe z rabarbarem

  1. Paulina J.

    Wszyscy szaleją z rabarbarem, u mnie miał być kompot, zwykły taki z dzieciństwa, ale jak tak patrzę na ciasta, bułeczki i inne specjały z rabarbarem to już sama nie wiem co z nim zrobić :) – chyba po prostu dokupię jeszcze kilogram.
    Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  2. krokodyl

    Są śliczne Beo. Ciekawe informacje. Myślę, ze teraz ten blog będzie wazną skarbinicą wiedzy dla uczuleniowców. tak tęskniłam, jak musiałam przez rok unikac potraw mlecznych, za drożdżowym ciastem, za jakimkolwiek ciastem. Mam nadzieje, ze szybko Ci przejdzie alergia, ale póki co jestem Ci wdzieczna za tego typu przepisy.
    Zdjecia piękne, bułki na nich takie rumiane, puszyste.
    Przykro mi, że szkodzi Ci też ser owczy i kozi. Doceniam bowiem, ze moge nimi zastepować sery z mleka krowiego. Alergia nie jest wiec dla mojego synka przez to dotkliwa, ale o takich drożdżowych bułeczkach na pewno marzył. :-)
    całuję :-)
    P.S. Pyszne są przyprawy, które dostałam od Ciebie. Lubię z nich korzystać. :-)) Bardzo polubiłam tę paprykę. Wszystkie sa pyszne :-))

    Odpowiedz
  3. Bea Autor wpisu

    Paulinko, zrob wiec wszystkiego po trochu ;) Ja w weekend bede pewnie robic konfitury :)

    Atino, dziekuje bardzo :) Co do syropu, to w PL pewnie w sklepach ze zdrowa zywnoscia; tutaj w niektorych ‚zwyklych’ sklepach na szczescie tez oraz w aptekach, ktore maja dzial ‚spozywczo-dietetyczny’. Patrycja (Trufla) niedawno o tym pisala, zerknij wiec do niej w razie czego :

    http://truffle-in-a-rum-chocolate.blogspot.com/2010/05/agawa-syrop-nektar.html

    Krokodylu, dziękuję za miłe słowa :) Nie wiem, czy blog będzie skarbnicą wiedzy dla uczuleniowców ;) ale z pewnością będę pisać o tym, co czym zastępuję. Choć ja niestety z frakcji tych, co wolą pewnych dań nie jeść, niż zdawać się na ‘zamienniki’ ;)
    Co do produktów kozich i owczych, to widzę, że toleruję je lepiej niż krowie, ale też nie tak do końca (czasami bowiem i tak pojawia się lekkie swędzenie :/ ). Dlatego używam ich jak najmniej, trochę mleka koziego do kawy, od czasu do czasu jogurt, no i ewentualnie dodatek mleka do ciasta, ale pół a pół z mlekiem roślinnym. Ty za to możesz z powodzieniem upiec takie bułeczki dla Twojego synka :) Mam nadzieję, że mu posmakują :)
    I cieszę się bardzo, że przyprawy się przydają! Polecam się na przyszłość ;))

    Odpowiedz
  4. kabamaiga

    Beo przepiękne bułaczki, a ja właśnie przytargałam całą siatę rabarbaru z targu.

    Co do zdjęć, owszem szybko się je robi, ale nie wszystkim wychodzą takie piękne jak Tobie, czy innym blogowiczkom. Stąd pewnie to wszystko. Nieuczciwości stanowcze nie.

    Odpowiedz
  5. gania76

    Dziękuję bardzo za informację o kradzieży. Znalazłam na tej stronie wiele moich skradzionych przepisów…

    A bułeczki są mega-apetyczne :) Pozdrawiam serdecznie.

    Odpowiedz
  6. Bea Autor wpisu

    Ale wiesz Kabamaiga, ja myślę, że to nawet nie chodzi o to, że zdjęcie jest ładne czy nie, bo i te brzydsze już mi ‘podkradano’ ;) Dla mnie to ewidentne pójście na łatwiznę : po co samemu próbować, skoro w necie można znaleźć gotowe :/
    A w temacie rabarbaru – czy wisez już co z niego przygotujesz?

    Ganiu, napisz więc jak najszybciej na podany adres mailowy, podając linki do skradzionych przepisów i do Twoich oryginałów.
    A tutaj podawany na Durszlaku link do pewnych przydatnych może informacji ;)
    http://forum.prawnikow.pl/Kradziez-zdjec-w-internecie-t81760.html

    Odpowiedz
  7. Isadora

    Z czasem można się przyzwyczaić do ciast bez jajek :) Uwierz mi :) Może i nie są tak puszyste, ale moim zdaniem równie smaczne. A dzisiejsze bułeczki zachwycające :) Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  8. Paula

    Bułeczki są urocze, napuszone i pięknie lśnią-w życiu bym ich nie odmówiła sobie :)

    A to serduszko jest tak śliczne, że patrzę na nie i się uśmiecham! Niesamowicie mi się podoba, bo uwielbiam motyw serduszek i kropek ;P

    Cudowne pyszności na podwieczorek… Mniam!

    Odpowiedz
  9. gossweetart

    Jak ja Ci współczuję, Beatko, tego uczulenia!

    Ale bułeczek zazdroszczę ;-)) Aż mam ochotę sięgnąć po jedną! Nie chce się wierzyć, że są bez jajek – kurkuma świetnie sobie poradziła ;-)

    Uściski ciepłe ślę!

    Odpowiedz
  10. Ptasia

    Beo, śliczne buchty, a ten mus do nich w miseczce-serduszku = :). Podziwiam, jak sobie radzisz z nową dietą. A co do kradzieży – też nie będę komentować, bo nie rozumiem i chyba nigdy nie zrozumiem takich działań.

    Odpowiedz
  11. zaytoon

    Genialne te bułeczki, Beo.
    Marzę o takim śniadaniu w weekend.
    A będę mieć czas! ;)

    I naprawdę straszliwie współczuję uczulenia – bo ja jajka kocham i życia bez nich sobie nie wyobrażam. ;))

    Odpowiedz
  12. danusia

    te zdjęcia powodują, że aż ‚ślinka cieknie’ (;
    a co do alergii to faktycznie ciężko się przestawić . Miejmy nadzieje, że szybciutko przejdzie.
    Pozdrawiam ciepło.

    Odpowiedz
  13. anna

    Bea,
    Potrzeba matka wynalazkow. Gratuluje, jestem pod wrazeniem Twojej wiedzy i pomyslowosci. Ja odkrylam jakies pol roku temu, ze jestem uczulona na make. Ale tylko na etepie przygotowywania ciast i chlebow. Musze unikac wdychania pylu jaki powstaje podczas nasypywania, przesiewania maki. Jesli sie to nie uda momentalnie dostaje kataru, oczy lzawia a raz zaliczylam grozny atak dusznosci. Dziwne to. Musze sobie chyba sprawic maseczke. Jeszcze raz gratuluje, sprobuje niedlugo. Pozdrawiam serdecznie z diabelnie zimnej Pikardii, anna

    Odpowiedz
  14. amarantka

    Nie chciałabym, żeby to dziwnie zabrzmiało, bo życzę Ci, żeby wszelkie uczulenia szybko zniknęły i żebyś niczego nie musiała niczym zastępować – ale dzięki Twojemu uczuleniu dowiem się, co i czym zastępować w razie potrzeby :) podziwiam za Twoją wiedzę!

    A bułeczki wyglądają pysznie, choć i tak najpyszniejszy jest ten mus, który odkryłam właśnie dzięki Tobie :)

    pozdrawiam ciepło!

    Odpowiedz
  15. amarantka

    Beo, to ja Ci tu o czosnku napiszę. U siebie na blogu powtarzać już Twojego przepisu nie chcę, ale zrobiłam wczoraj zupę ziemniaczaną z czosnkiem niedźwiedzim, tą Twoją i była pyszna! W każdym razie – się polubiliśmy z niedźwiedzim i planuję kolejne z nim przygody. To wszystko dzięki Tobie!

    A jeszcze miałam zapytać – dostałaś jakąś odpowiedź od Walmarku?
    Ja co prawda tam swoich przepisów nie wypatrzyłam, ale ciekawa jestem, czy ta firma zareagowała jakoś…

    Odpowiedz
  16. Ewa

    Beo, obledne te bulki!
    Mnie sie dzis udalo kupic kilka galazek rabarbaru wiec juz obmyslam do cego zuzyje :)

    No widzisz, zawsze znajdzie sie ktos kto bedzie zerowal na pracy innego. Dlaczego? Mysle, ze uczciwi blogerzy nie musza odpowiadac na to pytanie. Jesli ktos ma na sumieniu kradziez czyjejs pracy, niech sobie odpowie- dlaczego i czy warto :(

    Odpowiedz
  17. lo

    Beo, ależ one wyglądają na takie pełne jajek i masła. Ja niestety również muszę ograniczyć pewne produkty, ale nie mogę ograniczyć ich przyrządzania. Dla zapachu i jednego kęsa dla smaku. Na drugi dzień zabieram resztę ciasta, którego nie zjedli domownicy, do pracy i tam znika w pięć minut.

    Odpowiedz
  18. Majana

    Beatko, te bułeczki wyglądają obłędnie! Kocham drożdżowe pieczywko, a szczególnie z owocami:) Jesli jest to rabarbar to tym lepiej.
    Pyszności prezentujesz , po prostu pyszności i jakie zdjęcia, ach! PIEKNE!

    Pozdrawiam Cię ciepło:)

    Odpowiedz
  19. wegetarinka

    Nie ma sprawy Bea, zapamiętałam te zdjęcie przez quinoa, które wielbię ogromnie :) Wspaniałe bułeczki z obłędną oprawą- jak zwykle; a bez jajców da się żyć :) pozdrawiam

    Odpowiedz
  20. quinoamatorka

    Biedna jesteś, Beo, nie mogąc jeść tylu rzeczy, ale z drugiej strony czeka nas mnóstwo wspaniałych wegańskich przepisów Twojego autorstwa ;) Pozdrawiam Cię

    Odpowiedz
  21. evenka

    Beo , współczuję z powodu uczulenia (jakbyś z nogą miała mało problemów…)
    A bułeczki jak malowane ! Wyglądają tak pysznie , że nigdy bym nie zgadła , że są z jakimiś zamiennikami ;-)

    Pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz
  22. Bea Autor wpisu

    Olu, fajnie że pokochałaś rabarbar :) Zyczę udanych rabarbarowych eksperymentów :)

    Wiem wiem Isadoro ;) Nie mówię, że takie ciasta są gorsze, one są tylko inne. Smakują mi, są pyszne, ale jeśli mam akurat smaka na ‘moją’ biszkoptową roladę czy tartę z bezową pierzynką, to bez jajek niestety zupełnie mi się to nie uda. Dlatego o pewnych wypiekach wolę na razie zapomnieć niż na siłę starać się upiec coś podobnego. Wolę wypieki takie jak te bułeczki np., które z jajkami czy bez – i tak świetnie smakują ;)

    Paula, ja też bardzo lubię te serduszka :)

    Gosiu, dziękuję. Też sobie trochę jednak współczuję ;) Ale tylko trochę, wszak są gorsze problemy niż uczulenie na jajka i mleko.
    A kurkuma świetnie zdała tutaj egzamin jako naturalny barwnik. Gdy dodamy jej niewiele nie zmienia ona smaku potrawy, a tylko dodaje jej przyjemnego dla oka koloru. Teraz będzie więc u mnie gościć chyba jeszcze częściej niż do tej pory ;)

    Ptasiu, mnie też to nadal dziwi, choć pewnie nie powinno, nie sądzę bowiem, że kiedyś to się zmieni. Niestety.
    A mus w serduszku dziękuje za komplement ;)

    Zay, ja te bułeczki teraz ‘muszę’ piec co dwa dni, bo za bardzo wszystkim posmakowały i innych na razie nie chcą ;))

    Witaj Danusiu :) Też mam taką nadzieję… Choć na razie wolę odpukać ;)

    Marysiu, dziękuję ! I raz jeszcze baaardzo dziękuję za maila :)
    PS. Wspomnianą książkę już mam ! :))

    No właśnie Kasiu, przecież to mniej więcej tak, jak kradzież w sklepie czy na straganie : to, że coś leży w zasięgu ręki i że nikt nas nie pilnuje nie oznacza, że możemy być nieuczciwi.
    ‘A kysz’ bardzo mi się spodobało :) Może podziała ? ;)

    Anno, nie zasługuję chyba na te wszystkie pochwały, bowiem to co wdrażam w życie to raczej ‘zlepek’ tego, co wyczytałam w książkach lub w internecie, ale i tak dziękuję za przemiłe słowa :)
    Współczuję Ci uczulenia na mąkę :/ Choć plusem jest chyba to, że uczulona na nią jesteś tylko na etapie przygotowania ciast, a nie ogólnie. Niesamowite są te wszystkie alergie… Dopóki nie dotyczą nas czy naszych bliskich, niewiele w sumie o nich wiemy. Bo teoria i praktyka to naprawdę dwie różne sprawy. A tego typu alergie mogą być naprawdę uciążliwe i niebezpieczne. Współczuję Anno.

    Odpowiedz
  23. Bea Autor wpisu

    No właśnie Amarantko, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło ;) Kupiłam niedawno taką małą książeczkę z przepisami dla osób uczulonych na pewne produkty i co się okazało ? że nie ma tam nic, czego bym już nie wiedziała :) Dlatego książeczka już na drugi dzień wróciła do księgarni ;)
    PS. Cieszę się ogromnie, że się z niedźwiedzim czosnkiem polubiliście :)
    PPS. Tak, Walmark mi odpowiedział, że jak najszybciej się tym zajmie. Oby…

    Ewo, może i Wam posmakują w takim razie :) Ja też w weekend będę dalej ‘rabarbarować’ ;)

    Vinrouge, najlepiej zrób i crumble, i bułeczki ;)

    Lo, prawda ? Też się zdziwiłam, że tak mogą wyglądać bułeczki bez masła i jajek :) Nikt z jedzących nie wierzył, że tak właśnie jest ;))
    A z tym ‘wynoszeniem’ do pracy, to mam bardzo podobnie; jest to świetny pomysł na to, by i tak coś przygotować, nawet jeśli my zjemy tego tylko trochę. Najczęściej robię tak (a przynajmniej robiłam ;)) z ciastami właśnie.

    Aniu, dziękuję :)

    Asiejko, można, choć nie każdemu ciastu to wychodzi na dobre ;)

    Aklat, a ja bardzo chętnie bym Cię na nie zaprosiła :)

    Atino, ależ proszę :))

    Majano, może się na nie skusisz w takim razie ? :)

    Wegetarinko, dziękuję raz jeszcze !
    PS. Wiem wiem, że się da, tylko że ja niestety naprawdę je lubię ;))

    Witaj Carmellino :) Mam nadzieję, że i Tobie bułeczki posmakują :)

    Zdecydowanie tak Quinoamatorko, wszak potrzeba matką wynalazków ;)

    No właśnie Evenko, to chyba żeby mi się nie nudziło ;) A i o stopie napiszę już niebawem ;))

    *

    Pozdrawiam wszystkich serdecznie !

    Odpowiedz
  24. ANNA-MARIA

    Trzymam kciuki w walce z uczuleniem! Tym bardziej podziwiam Cię za tak niezwykle wypieki! Gdyby nie to, że wykorzystałam drożdże na poranną chałkę, te bułeczki pewnie i u mnie już by wyrastały. Tymczasem drukuję i zostawiam na najbliższą okazję.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    Odpowiedz
  25. Bafka

    Beo, przykro mi z powodu twojej alergii. Nie wiem czy juz kiedys wyprobowalas, ale jajka mozesz smialo zastapic maka z cieciorki.
    Ze wzgledu na zdolnosc do wiazania skladnikow stanowi ona doskonaly zamiennik jajek. No i wypieki z jej dodatkiem smakuja nawet lepiej.

    A Twoje buleczki sa cudowne.

    Pozdrawiam cieplutko.

    Odpowiedz
  26. verO

    Si j’ai bien compris, c’est une brioche avec des morceaux de rhubarbe ?
    Très original !

    Je me demandais ce que tu devenais ? Ton blog en français n’est plus alimenté ! Par contre celui-ci est bien garni et je vois que tu as un certain succès pour ne pas dire un succès certain ! ;-)
    Comme toujours de belles recettes et de magnifiques photos.

    Bon, dis-moi ! Que deviens-tu ? On avait parlé de se rencontrer devant un petit café. Toujours partante ?

    verO

    Odpowiedz
  27. Bea Autor wpisu

    Dziękuję Wam serdecznie za komentarze ! I polecam bułeczki, póki sezon na rabarbar trwa ;)

    *

    Tak Bafko, czytałam już o tym; w ciastach jeszcze nie próbowałam, za to w kotlecikach warzywnych to nie wystarczyło niestety, i tak się ‘rozsypywały’ przy przewracaniu ich na drugą stronę na patelni :/

    *

    Salut VerO ! Quel plaisir de constater que tu ne m’oublies pas :)
    Oui, c’est une brioche avec des morceaux de rhubarbe (l’idée de ‘Cuisine de saison’ du mois d’avril); par contre j’ai dû faire la brioche différemment car… je suis allergique aux œufs et aux produits laitiers depuis peu :/
    Et je suis tout à fait partante pour un café !
    Je t’envoie un mail de suite :)
    PS. Plutôt juste un certain succès ;))

    Bises !

    Odpowiedz
  28. Gosi@

    ajajajaj!!!! alez pysznosci zaserwowalas Beo ,slinotoku dostalam i zamarzyla mi sie taka buleczka na sniadanko ……..oj,pobudzaja te Twoje wspanialosci wyobraznie……
    Pozdrawiam cieplutko :)

    Odpowiedz
  29. A-na

    Bea, jajka mozesz zastapic rozgotowana i odparowana dynia – swietna np. do drozdzowego ciasta ( daje rowniez kolor).Wspolczuje Ci serdecznie z powodu nietolerancji; mam corke, ktora urozila sie z uczuleniem na bialko w krowim mleku – lata 80 w owczesnej Polsce – lekarze nie mieli zielonego pojecia co z nia robic, po prostu wydali wyrok! Zbieg okolicznosci, cud Bozy i nieznana mi zupelnie pielegniarka lub Aniol ze szpitala w Krosnie podpowiedzieli, jak ja prowadzic. Dzisiaj sama jest Mama cudownych dzieciaczkow. Zycze rowniez Tobie szybkiego powrotu do zdrowia.

    Odpowiedz
  30. An z Chatki

    Super Ci wychodzi Bea, piękne ciasto, bułeczki urocze :) zgadzam się, faktycznie ciasta mają troche inny smak, potrawy też, ale do wszystkiego się mozna przyzwyczaić. Najważniejsze, że ta „nowa kuchnie”, sprawia Ci przyjemność gotowania i poszukiwań.

    Ciasto drożdzowe też nie piękę z jajakami. Na początku wychodziły mi gnioty, z czasem doszłam, że jak daje się wiecej dożdży niz trzeba, to nie robi się zakalec i pięknei wyrasta. I tak daje na 1kg mąki 2 kostki świeżych drożdży. Żeby było żółte daje szafran.
    Do ciasta z zastępczym jajkiem, dodaje sporo zapachu, wanili, marcepan. Wtedy można zmienić trochę smak ciasta. Jak lubisz mozna też dac pasty kasztanowej i trochę orzechów zmielonych.

    sciskam mocno
    An

    Odpowiedz
  31. Bea Autor wpisu

    Gosiu, Olu, Kredko, dziękuję serdecznie!

    Witaj A-no ! Z dynią to prawda, tyle tylko, że muszę na nie poczekać do jesieni ;)
    A życia z alergią w Polsce lat 80-tych szczerze współczuję :/ Nie dość, że sami lekarze może wiedzieli mniej na ten temat co aktualnie, to jeszcze w sklepach przecież tak trudno było o wiele produktów… Dobrze jednak, że tak szczęśliwie się wszystko zakończyło :)

    Pinkcake, nie sądzę! To Ty jesteś prawdziwą skarbnicą wiedzy na ten temat :)

    An, no właśnie o te przyjemność będę musiała trochę powalczyć… Na razie przyznaję, że czasami mam zwyczajnie ‘dosyć’ tych wszystkich komplikacji. Ale pewnie i to mi minie ;)
    A co do szafranu, to ja też często go dodaję do drożdżowego (szczególnie gdy piekę pewne tutejsze bułeczki), ale tym razem okazało się, że zapomniałam dokupić :/ Więc skończyło się na kurkumie ;) I jak na razie daję tyle drożdży co zazwyczaj, zobaczymy jak będzie z innymi przepisami.
    Dziękuję za podopowiedź dodania większej ilości czegoś, co doda smaku / zapachu; jeszcze nie testowałam, ale wezmę to pod uwagę. A pastę kasztanową uwielbiam ! To rzeczywiście może być dobry pomysł.

    Spadłaś mi z nieba, wiesz ? ;)

    Pozdrawiam serdecznie !

    Odpowiedz
  32. Małgoś.dz

    Jeeej, przegapiłam wpis… :(
    Beatko, uważam to za absolutną niesprawiedliwość losu, że dopadają człowieka alergie wszelakie. Dlatego nie zazdroszczę i wciąż trzymam kciuki za szybki powrót do normalności niealergicznej. :*
    Podałaś tutaj pięknie wyglądające bułeczki, które są dowodem na to, że nawet przy niesprzyjających warunkach – można świetnie sobie radzić w kuchni. :)

    Odpowiedz
  33. Bea Autor wpisu

    Wiesz Małgosiu, najtrudniejsze jest to, że trzeba się pozbyć pewnych mechanizmów, przyzwyczajeń, zmienić częściowo nawyki żywieniowe. Samo w sobie to nie jest bardzo trudne (tym bardziej że dosyć łatwo można zaopatrzyć się we wszelakie wegańskie produkty), najgorsze jest jednak to, że nie można jeść tego, na co ma się akurat ochotę, a tylko to, co jest ‘dozwolone’ :/ Ale nic to, z tym da się żyć ;)

    Odpowiedz
  34. buruuberii

    To smutne Bea z Twa alergia, czyli zostaje dieta weganska rozumiem? Ciezko musi Ci byc, nie zazdrosze, wszak te sery… Jakja sa niemal wszedzie, jak sama piszesz, trzymam kciuki, mam nadzieje ze to chwilowe i mninie – trzymam kciuki mocno! Usciski sle :-)
    PS. A ktora wersja buleczek jest na zdjeciach – wygladaja idealnie!

    Odpowiedz
  35. Bea Autor wpisu

    Abbro, mam nadzieje, ze Ci posmakuja :)

    Dokladnie Basiu, jak na razie przynajmniej. Sery zaczynam teraz znow powoli wprowadzac, tylko kozie i owcze, ale w znikomych ilosciach i dosyc rzadko; na razie nie jest zle.
    A buleczki na zdjeciu sa wlasnie te weganskie; tzn prawie ze weganskie, bo mleko pol na pol kozie tu bylo.

    Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz
  36. buruuberii

    Buleczki obledne sa! Oczywiscie przeczytalam, ze z ryzowym mlekiem…
    Zastanawiam sie ktore mleko niezwierzece byloby najlepsze wlasnie w drozdzowych wypiekach – sojowe? Probowalam kokosowego i jest niczego sobie :-)
    Trzymam mocno!

    Odpowiedz
  37. Bea Autor wpisu

    Basiu, sojowe jest najlepsze ze wzgledu na ‚konsystencje’, ryzowe samo jest zbyt ‚rzadkie’ (pol na pol z kozim bylo za to ok). Ja drozdzowego na kokosowym jeszcze nie pieklam, ale mam juz jeden przepis do wyprobowania, wiec pewnie niebawem to nastapi ;)

    Odpowiedz
  38. buruuberii

    Bea, to dziekuje ze mnie upewnilas Bea z tym sojowym!
    Wiesz, moj przepis na drozdzowe na mleku kokosowym ma w sobie jednak zoltko, myslalam ze Ci podesle, ale jednak to zoltko… chyba bez zoltka bedzie za bardzo lejace… Czekam wiec i na Twoj przepis ;)

    Odpowiedz
  39. Bea Autor wpisu

    Wiesz, teoretycznie mowi sie, ze zamiast jajka wystarczy dodac wiecej plynow; mozna oczywiscie zastapic je tym substytutem jajka, jablkowym / bananowym puree, siemieniem lnianym, tofu, itd. Nie docenialam wczesniej, o ile latwiej jest gotowac gdy nie trzeba ‚kombinowac’ ;) A na Twoj przepis chetnie zerkne, jesli nie masz nic przeciwko :)

    Odpowiedz
  40. Paula

    Witam,
    Bułeczki zrobiłam dzisiaj… nie powstrzymałam sie i sprobowalam jeszcze cieple. Smak jest dla mnie zaskoczeniem. Polaczenie kwaskowego smaku rabarbaru z ciastem jest warte grzechu :) choc jestem w stanie zrozumiec, ze komus moze nie smakowac.
    Rano, kiedy bede juz w pracy, chetnie zjem kilka przy porannej kawie :)

    Odpowiedz
    1. Bea Autor wpisu

      Paula, ciesze sie, ze i Tobie posmakowalo! Moj maz krecil nosem na wizje buleczek z rabarbarem, a teraz okazuje sie, ze regularnie o nie prosi ;)

      Pozdrawiam serdecznie!

      Odpowiedz
  41. Siostra_Ducket

    Te bułeczki są przepyszne! Jem je trzeci dzień i są jak najbardziej ok :) w sumie to nie wiem co bardziej lubię: drożdżowe czy rabarbar. Połączenie 2 w jednym jest więc idealne :)

    Odpowiedz
  42. Pingback: Bułeczki drożdżowe z rabarbarem | Kuchnia w formie

  43. Pingback: Chabrowe Pole - miejsca z duszą, ludzie z pasją...

  44. Pingback: Wegańskie drożdżowe bułeczki kokosowo-cytrynowe oraz wielkanocny ‘przypominacz’ | Bea w Kuchni

Odpowiedz na „annaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>